Artykuły prasowe Rolanda Antoniewicza I. – Antoniewicz Roland újságcikkei I.

2012. január 6., péntek

Artykuły prasowe Rolanda Antoniewicza I. – Antoniewicz Roland újságcikkei I.

.
.
.
.

( PISMO WĘGIERSKIEJ EMIGRACJI NA ZACHODZIE, WYDAWANE W PORTUGALII – EDYCJA POLSKA — POLISH EDITION – LENGYEL KIADÁS

(Serdecznie dziękujemy ormiańskiemu księciu Panu Rolandowi von Bagratuni – Rolandowi Antoniewiczowi za wyrażenue zgody na republikację jego artykułów oraz za skorzystanie z nadesłanych do wolnej publikacji zdjęć, którymi ilustrujemy opublikowane artykuły. – Szívélyes köszönetünket fejezzük ki Roland von Bagratuni örmény hercegnek – Antoniewicz Roland úrnak azért, mert hozzájárulását adta eddig megjelent cikkei újraközlésére, továbbá a rendelkezésünkre bocsátott fényképek szabad közlési jogáért, melyekkel e cikkeket illusztráltuk.- Մենք հայտնում ենք մեր շնորհիվ պարոն Հայ Մեծ իշխան Ռոլանդ ֆօն Բագրատունիներեն Անտոնեան Անտոնիեւիչ Բողոզի Անիեցի, որ նպաստել է այս հրապարակումը թերթի հոդվածների, որոնք նպաստել են լուսանկարներում ներկայացված հրապարակման պետք է հրապարակվեն. Այս պատկերազարդ թերթը. Խմբագրական խորհուրդը:)

REDAKCJA NIE ODPOWIADA ZA NADESŁANE I OPUBLIKOWANE MATERIAŁY


W obronie konstytucyjnych praw

r-antoniewicz (Gazeta Wyborcza – Forum – 15.02.07, 08:04 )

Doc. Dr. Krisztina Morvai: W nocy 20 września w stolicy odbywała się regularna nagonka na ludzi

WSTĘP REDAKTORA ROLANDA ANTONIEWICZA

Niedawno pod tym tytułem, pióra red. Károlya Bán, popularna węgierska gazeta Helyi Théma opublikowała wstrząsający wywiad z profesorką prawa karnego Uniwersytetu im. Lóránda Eötvösa w Budapeszcie, Dr.Krisztiną Morvai.

No comment

Znana węgierska opozycyjna prawniczka jest Współprezesem Cywilnego Komitetu Prawnego, który badał policyjny bandytyzm, który miał miejsce w Budapeszcie w dniu święta narodowego 50-lecia wybuchu antybolszewickiej Rewolucji 1956 roku, kiedy prowokatorzy policyjni (takich bandytów „policjantami“ nazywać nie można, do nich pasuje raczej o wiele trafniejszy przyimek „hitlerowski gestapowiec“, „stalinowski enkawudowiec“, „wymiotek Swobodana Miloszewicza“, czy też „eksbolszewicki terrorysta“) najpierw w cywilnym przebraniu prowokowali, do oporu podjudzali świętujący tłum, a następnie wkraczali do akcji ich nielepsi umundurowani współprzestępcy, nie posiadający na swoich mundurach absolutnie żadnych przepisowych numerów i znaków rozpoznawczych.

No comment

Niezidentyfikowani bandyci w niby policyjnych mundurach, prowadzili iście gestapowską nagonkę na bogu ducha winnych bezbronnych przechodniów oraz uczestników uroczystego wiecu opozycyjnej partii FIDESZ, dotkliwie pobijając i raniąc ich, a nawet wielu niwinnym wybijając oko. Bestialsko katowali leżących bezwładnie na ziemii bezbronnych, strzelali do bogu ducha winnych, spokojnych i speszonych przechodniów: do dzieci, starców, księży, turystów — obco¬rajowców, zakochanych będących na randce, kobiet karmiących niemowlę, matki z dzieckiem na ręku czy pchających wózek, beztrosko świętujących staruszków — świadków pamiętnych dni, oraz zupełnie obojętnych przechodniów i gapowiczów, którzy o niewłaściwym czasie znaleźli się w niewłaściwym miejscu.

No comment

Również Polaków — bohaterskich uczestników Poznańskiego Czerwca 1956 i beztroskich i wzniosłych dni solidarnościowego tryumfu początku lat osiemdziesiątych, który na Węgry przyjechali świętować do Bratanków.

No comment

Wszystko to przypominało raczej sceny z hitlerowskich łapanek i bestialskich pacyfikacji w okupowanej Warszawie. Bezprzykładny skandal, któremu Unia powinna wreszcie w radykalny sposób położyć kres! Jedno jedyne określenie pasuje do tych cynicznych bandytów Premiera Ferenca Gyurcsánya: moralnie zepsuci faszystowscy terroryści, zagrażający całej Europie, praworządności i demokracji!

No comment

Tacy sami bandyci, jak ich chlebodawca, bo nie tylko bardzo wielu-wielu naocznych świadków, ale także miliony telewidzów stwierdziło, że genezę tego bezprzykładnego bandytyzmu wywołały te zamieszki, które miały miejsce kilka dni wcześniej, kiedy gmach telewizji MTV „spontanicznie“ zajęto. Były to rozruchy, perfidnie wygenerowane przez prowokatorów, których wraz ze swoimi współbandytami stale skomlącymi o „terrorystycznym zagrożeniu skrajnej prawicy“, którego na Węgrzech nie ma! — osobiście wynajął Premier Gyurcsány. Miliarder, który swojego majątku dorobił się w nieczysty sposób.

No comment

Nie twierdzę, że czegoś takiego na Węgrzech jeszcze nie było, bo było dokładnie wtedy, kiedy „pan“ Gyurcsány był jeszcze komunistą z przekonania i Wiceprezesem węgierskiego komsomołu-hitlerjugendu — KISZ-u! Wtedy w podobnie cyniczny i perfidny sposób, bezpieka dokonała przeciwko niżej podpisanemu całą perfidną serię obrzydliwych zniesławiających prowokacji, z ofiary i wroga komuny nr.1 kreując jakiegoś bliżej nieokreślonego moralnego „bandytę“. Bo do dnia dzisiejszego nikt, absolutnie nikt jeszcze nie potrafi dać odpowiedzi na pytanie: skąd wzięli się pod telewizją kibice dwóch wrogich drużyn piłkarskich: Ferencvárosa oraz Újpestu i stanowili twardy rdzeń zamieszek?! Ludzie, którzy nigdy nie podali i nie podadzą sobie ręki, teraz nagle ni stąd ni z owąd w bratniej komitywie atakowali gmach telewizji, podjudzani przez cywilnych prowokatorów policyjnych, spośród których kilku w międzyczasie już zdenuncjowano!

Gyurcsány: Posłuchajcie wupeesowcy! Ja jestem Führerem, bezemnie nie idzie! —
karykatura: Roland Antoniewicz

Raz zaczęty bandytyzm ciągnie za sobą dalsze, coraz bezczelniejsze i podlejsze prowokacje gyurcsányowskie. Otóż ostatnio „nieznani sprawcy“ strzelali z kałasznikowa do gmachu komendy głównej policji, wybijając kilkadziesiąt szyb i potwierdzając wcześniejsze kłamstwo ministra — szefa URM o niby terrorystycznym zagrożeniu! (Sam Premier Gyurcsány bezpośrednio przed zamieszkami niby szczerze, ale z nieukrywaną dumą oznajmił: „kłamaliśmy rano i wieczorem, w dzień i w nocy, kłamaliśmy latami i będąc w rządzie absolutnie nic nie robiliśmy, a wybory wygraliśmy oszustwem…“) W tym wszystkim najdziwniejszą chyba rzeczą jest to, w jaki sposób przywódcami nibylewicowej, pseudosocjalistycznej partii mogą być moralnie wyzzuci multimiliarderzy i dlaczego prawdziwi socjaliści Europy bronią tych łotrów? Bo o ile mnie wiadomo, kapitał i kapitalizm w żaden sposób nie pasuje do lewicy! Marks, Engels i Lenin z rozpaczy przewracają się w swoich grobach! Po tym wszystko pozostało już tylko ostatnie pytanie: kiedy pseudosocjalistyczni kłamcy Gyurcsánya podpalą Reichstag, napadną na Radio w Gliwicach, a Europa wreszcie obudzi się?! Bo Hitler, Stalin, Aliyew, Kim-Ir-Sen i Türkmenbaszi również tak zaczynali… Węgrzy są przerażeni, nie bez powodu panicznie boją się powrotu „panów“ w skórzanych kurtkach i z ciemnymi okularami na nosach, tajnych aresztowań, bestialskich katowań i mordów. Staram się dosłownie tłumaczyć wstrząsające uwagi i spostrzeżenia Doc.Dr. Krisztiny Morvai i pytania autora red.Károlya Bána.

Roland Antoniewicz

———————————————————————————————-

No comment

Wkrótce zakończy swoją pracę Cywilny Komitet Prawny, który powstał w interesie zbadania krwawych budapeszteńskich wydarzeń z 23 października 2006 roku i według oczekiwań 23 lutego przekaże opinii publicznej swój raport — podkreśliła profesorka prawa karnego i Prezes Komitetu Doc.Dr. Krisztina Morvai. Prawnicy absolutnie niezależni od polityki, wyciągnęli z tych zamieszek zupełnie inne wnioski, niż zamówieni przez Premiera członkowie Komitetu Gönczöla, którego spostrzeżenia można krótko określić tak: wszystcy są winni. A więc faktycznie nikt.

No comment

— Dla nas nie było uspokajające to, że zagadnienie odpowiedzialności badała taka komisja która jest mocno przywiązana do rządu — podkreśliła na wstępie Doc.Dr. Krisztina Morvai z Uniwersytetu im.Lóránta Eötvösa w Budapeszcie. — Dlatego nas siedmiu powołało dożycia taką organizację cywilną. Początkowo skupiliśmy się tylko na wydarzeniach z 23 października, ale okazało się, że jest to niemożliwe, bo istnieje organiczny związek między 18 września (dzień szturmu „motłochu“ przeciwko gmachowi MTV), z wydarzeniami których genezą była przemowa w Balatonöszöd (Premier Gyurcsány przyznał się tu przed gronem swoich współprzestępców z eksbolszewickiej partii socjalistycznej, że „kłamaliśmy rano i wieczorem, w dzień i w nocy, kłamaliśmy latami i nic nie robiliśmy, wybory wygraliśmy oszustwem!“…) z 23-im października. Po oblężeniu gmachu MTV policja ukrzepiła się już w grupową siłę, nastąpiła cała seria rozpędzania tłumu wraz z samowolnymi aresztowaniami, policyjną brutalnością, krwawo pobitą młodzieżą.

Postawiono kordon

— Ogółem względem półtysiąca obywateli wszczęto postępowanie karne, podczas kiedy urzędowa propaganda mówiła o zaledwie kilku tuzinach rozrabiaków…— Wysłuchaliśmy takich młodych, których pobito. Pewnej dziewiętnastoletniej studentce z głowy lała się krew, przez osiem dni była w areszcie i nie pozwolono jej umyć się tak długo, aż nie zawleczono jej przed sąd. Wydarzenia z 23 października zbadaliśmy z minuty na minutę, z godziny na godzinę. Ludzi uwięziono tak, że nie istniały podstawy prawne zastosowania tymczasowego aresztu. Dwieście ludzi trafiło w ten sposób do aresztu, a już w osiemdziesięciu procentach przypadków sąd drugiej instancji prawomocnie stwierdził, że postępowanie policji naruszyło prawo. W kręgach sądowych krążą takie informacje, że zwolnieni zostaną ci sędziowie, którzy ogłosili uniewinniające wyroki.

No comment

– Na co wskazują dotychczasowe wyroki?

— Sądy orzekły, że czystą obecność tych osób na miejscu wydarzeń nie można rozumować jako naruszenie prawa. Ale to i dotychczas stanowiło niewzruszoną zasadę sędziowską. Niewzruszoną zasadą jest również i to, że nie można orzec tymczasowego aresztowania, jeżeli nie istnieją ku temu podstawy prawne. Ale niewzruszoną zasadą sędziowską jest także i to, że prawo do zebrania można ograniczać tylko podczas naprawdę nadzwyczajnych wąskich ram. Na nasze zapytanie, że wogóle kto i na jakiej to zasadzie podjęto rozporządzenia policyjne o zamknięciu kordonem policyjnym i płotem placu przed Parlamentem, które doprowadziły do zamieszek, Minister Sprawiedliwości i Organów Porządkowych odpowiedział, że to decyzja komendanta stołecznej policji gen. Pétera Gergényiego. Niesłychana rzecz, że minister używając żargonu policyjnego, depcze konstytucyjne prawa na największym naszym święcie narodowym.

No comment

— Podczas święta narodowego prawo o zebraniach-wiecach jest nieważne. Innymi słowami zaproszono cały naród, a potem postawiono kordon…

— My również w ten sposób interpretujemy Konstytucję. W naszym posiadaniu jest mnóstwo zdjęć video, fotografii, pisemnych relacji. Wysłuchaliśmy prawie sto ofiar i naocznych świadków, co więcej: spotkaliśmy się również z sobą już osądzoną.

No comment

Bito przechodniów

— Najcięższy wyrok to kara więzienia dwóch i pół roku. Co o tym jest wiadome?

— Tego młodzieńca skazano wyłącznie na podstawie zeznania policjantów. Gość wziął udział we wiecu największej partii opozycyjnej, za kraty trafił na podstawie zeznań wbudowanych w tłum, wyglądających na demonstrantów, zamaskowanych kapturami policjantów-prowokatorów. Na marginesie tego należy wyjaśnić: jakie jest zadanie policji w praworządnym państwie podczas imprezy masowej? Podczas zebrań-wieców zadaniem policji jest obrona i zabezpieczenie prawa o zebraniach-wiecach, czyli obrona demonstrantów. Zwykło się wbudowywać cywilnych policjantów w tłum, ale tylko po to, ażeby szybko i fachowo można było zdenuncjować i odizolować prowokatorów, ażeby nie zakłócali imprezy. Jest to olbrzymia różnica w stosunku do tego, że w tłumie byli zakapturzeni, wyglądający na demonstrantów policjanci w cywilu, którzy na tłum wpływali podniecająco, wzywając go do gwałtu.
— Czy badanie wykazało, że w aresztach policyjnych obchodzono się nieludzko z aresztantami?

No comment

— Podczas wysłuchiwania relacji już lały się nam łzy, kiedy jednogłośnie i wielokrotnie relacjonowano takie zdarzenia, że dla przykładu studenci czy studentki z zawiązanymi oczyma musieli klękać w otoczeniu strażników z podniesionymi pałkami gumowymi, którzy trzaskali nimi i powtarzali w kółko: „no to teraz błagaj o życie!“ Byli tacy rodzice, którzy mdleli na rozprawie swoich dzieci, kiedy swoje dzieci zobaczyli pokrwawione, a na dodatek wszystkiego cuchnące, bo całymi dniami nie pozwalano im umyć się! Jest rzeczą frapującą, że w urzędowych raportach dotychczas o tym nie padła mowa, że przemilczają to! (Wśród członków komisji Gönczöla oraz doradców Premiera Gyurcsánya aż mnoży się od wysokiej rangi byłych esbeków! — przyp. tłum.) Według litery prawa postępowanie policyjne może jedynie tak długo trwać, aż nie osiągnie celu. Wbrew temu, ludzi goniono i prześladowano, pędzono za nimi do klatek schodowych, młodych wywlekano z pomieszczeń na kubły śmieciowe. Noc 20-go września w stolicy był prawdziwym polowaniem na ludzi, podczas którego pobijano bogu ducha winnych przechodniów.

— Czy wasze badania zajmowały się tak¬że zagadnieniem odpowiedzialności?

— Drugim naszym zadaniem było badanie zagadnienia praworządności. Konkretnie pytaliśmy się, kto wydawał rozkaz używania grupowej siły, kto wydawał rozkaz na poganianie tłumu w kierunku wiecu partii opozycyjnej? Pytaliśmy się także tego, czy rząd dawał jakiekolwiek instrukcje? Chwilowo nie ma odpowiedzi. Chcielibyśmy osiągnąć, ażeby grupy tych, których prawa naruszono, otrzymali moralne i materialne zadośćuczynienie. No i oczywiście najważniejszą rzeczą jest: takie przypadki nigdy więcej nie mogły powtórzyć się. Bo jeżeli chirurdzy wyciągają komuś z pleców dwadzieścia gumowych pocisków, wówczas jest rzeczą jednoznaczną, że uciekał, czyli postępowanie względem niego było nieproporcjonalne do wymogów sytuacji, czyli było bezprawne. Jeżeli komuś wybiją lub wystrzelą oko, jest wówczas jednoznaczne, że broń tą używano wbrew wszelkim normom zawodowym i międzynarodowym. Wyjaśnieniem prawdy chcielibyśmy osiągnąć zrehabilitowanie niewinnych i sanację będących w toku postępowań. Oczywiście trzeba dokonać ostrą różnicę między ofiarami i elementami awanturniczymi, a względem kogo jest umotywowane wszczęcie postępowania karnego lub administracyjnego, trzeba je przeprowadzić. Ale jest rzeczą interesującą, że akurat tego nie spotkaliśmy.

No comment

W Europie bezprzykładne

— Czy wyjaśnienie rzeczywistości może wspomóc prewencję?

— Zagadnienie prewencji jest bardzo ważne, szczególnie ze względu na zbliżający się termin święta narodowego 15 marca. Prawda, że bardzo niepokojące są wiązane z tym wiadomości. Prosto z mostu zapytaliśmy się przywódców policyjnych, czy chcą zastosować takie środki przymusu, jakie miały miejsce 23 października? Czy można znów liczyć na atak konnicy, wywijanie szablami, a jak przedstawia się sprawa z pociskami gumowymi? Również i te pytania służą prewencję. Ale naszą najważniejszą dewizą jest przejrzystość i sukcesywne informowanie społeczeństwa cywilów. Bo bez cywilnej kontroli demokratyczna policja nie może działać. Niespostrzeżenie trafiliśmy w taką sytuację, w której byliśmy w latach sześćdziesiątych – siedemdziesiątych. Kraj nasz znów poszeptuje. Po szesnastu latach, w wolnym kraju mówimy poszeptując, strzelamy oczami, boimy się. O tym mów ta historia. O zastraszaniu ludzi. Społeczeństwo musi powrócić do korzeni. Bo w końcu upadek komuny to nie tylko wymiana Trabantów na Ople i Fordy, ale przede wszystkim wolne życie w wolnym kraju. Celem Komisji jest pomoc w przywróceniu demokracji, praworządności i uszanowania praw człowieka. Jeżeli problemy zostaną zmiecione pod stół, może to nie udać się. Ale straszne jest takie informowanie tłumów, którego celem jest cyniczne wodzenie za nos społeczeństwa i przepłukiwanie mózgów.

— Czy Komisja pracę swoją zakończy raportem?

No comment

— Zadecydowaliśmy, że powołamy do życia fundację i będziemy kontynuować pracę w interesie obrony praw człowieka. Bo z wielu względów jest to bezprecedensowe, co dzieje się na Węgrzech. Bezprecedensowe, bo w mieszczańskiej demokracji jest rzeczą niezwykłą to, że dochodzi do takiej, wołającej o pomstę do nieba denuncjacji, jaka nastąpiła z podaniem do publicznej wiadomości kłamstw Premiera podczas spotkania w zam¬knięym gronie arbaiterów partyjnych w Balatonöszöd. W Europie jeszcze nie było przykładu na to, że ktoś pozując w barwach partii socjaldemokratycznej, wyskakuje z programem dobrobytu, a po wyborach oznajmia, że wszystko to było wierutnym kłamstwem. Po takich przypadkach w prawdziwych demokracjach prawdziwi panowie podają się do dymisji. To, że ktoś rękoma-nogami kurczowo ciągnie do władzy, już samo w sobie jest sytuacją abnormalną. Nie jest zaskakujące, że ludzie są głęboko oburzeni, czują się pokrzywdzeni i zniesławieni i dlatego wychodzą na ulicę.

Wstęp i przekład z węgierskiego: Roland Antoniewicz

Budapeszt, 15 lutego 2007.

———————————————————————————————-

No comment

P O S Ł O W I E

Wiosną na Węgrzech odbyły się wybory do Parlamentu i naród węgierski jednogłośnie obalił neofaszystowską dyktaturę pseudosocjalistów Gyurcsánya i jego bandy, wynikiem czego dzisiaj druzgicącą większość posłów stanowią przedstawiciele prawicy. “Warszawski ekspress” i tym razem (chociaż z kilkuletnim opóźnieniem!) dotarł do Budapesztu. Prawica uczyni wszystko, ażeby na Węg¬rzech znów była demokracja i naród, materialnie i moralnie zrujnowany przez pseu-dosocjalistów, znów żył w dobrobycie. Drugi rząd Premiera Viktora Orbána uczyni wszystko, ażeby zbadać rządowe przestępstwa pseudosocjalistów i wyłonić winnych, którzy pociągnięci zostaną do odpowiedzialności karnej. Ponieważ bardzo wielu czołowych polityków — posłów do Parlamentu z ramienia MSZP już wcześniej trafiło do więzienia za pospolite przestępstwa oraz partia MSZP (“Węgierska Partia Socjalistyczna”) zadeklarowała siebie spadkobiercą prawnym Węgierskiej Szocjalistycznej Partii Robotniczej (MSZMP), która była spadkobierczynią prawną Komunistycznej Partii Węgier – Magyar Kommunista Párt, członka Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego, na podstawie decyzji Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) z 2009 r, która stwierdziła, że II Wojnę światową wywołało dwóch nazistowskich przestępców wojennych – ludobójców: Hitler i Stalin oraz dwie partie nazistowskie: NSDAP i Komunistyczna Partia Związku Sowieckiego, można liczyć na to, że MSZP uznana zostanie jako partia nazistowska! W tym przypadku z dwóch przyczyn (partia nazistowska i przestępcza mafia) na podstawie Konstytucji zostanie rozwiązana. Woli druzgocącej większości wyborców stanie się wówczas zadość!

red.Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

Budapeszt – Bruksela, lato 2010 r

———————————————————————————————-

2010. július 25., vasárnap

Dr.Doc.Morvai Krisztina: AZ ALKOTMÁNYOS JOGOK VÉDELMÉBEN

A szerkesztőség a beküldött és publikált kéziratokért semmilyen felelősséget nem vállal.

Dr.Doc.Morvai Krisztina:

AZ ALKOTMÁNYOS JOGOK VÉDELMÉBEN

Ferenc Gyurcsány: “Towarzysze! Tylko on jest moim szefem!” készítette – wykonał: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

Dr.Morvai Krisztina egyetemi docens, az Európa Parlament képviselője. Doc.Dr.Krisztina Morvai Poseł Parlamentu Europejskiego

– Dr. Morvai Krisztina docens: Szeptember 20 éjjel a fővárosban szabályos embervadászat folyt (megjelent: Wirtualna Polska napilap hasábjain 2007.02.19)

LENGYEL EREDETIBEN ÉS MAGYAR FORDÍTÁSBAN IS KÖZREADJUK ANTONIEWICZ ROLAND – ROLAND VON BAGRATUNI NAGYHERCEG MEGDÖBBENTŐ LENGYEL NYELVŰ TUDÓSÍTÁSÁT DR.MORVAI KRISZTINA DOCENS ÉS A CIVIL JOGÁSZ BIZOTTSÁG JELENTÉSÉT A 2006-OS GYURCSÁNYI BANDITIZMUSRÓL

Ferenc Gyurcsány: “Nasz towarzysz Hitler już to zrobił: pseudo napad na Radiostację Gliwice = pseudonapad na gmach Telewizji Węgierskiej!” – grafika-készítette: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

W obronie konstytucyjnych praw – Doc.Dr.Krisztina Morvai: W nocy 20 września w stolicy odbywała się regularna nagonka na ludzi (Budapeszt – 2007-02-19 18:18)

Niedawno pióra red. Károlya Bán, pod tym tytułem popularna węgierska gazeta „Helyi Théma“ opublikowała wstrząsający wywiad z profesorką prawa karnego Uniwersytetu im. Lóránda Eötvösa w Budapeszcie, Doc.Dr.Krisztiną Morvai.

Ferenc Gyurcsány: “Towarzyszu Führer! Podążamy twoim przykładem!” készítette-wykonał: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

W S T Ę P

Znana węgierska opozycyjna prawniczka jest Współprezesem Cywilnego Komitetu Prawnego, który badał policyjny bandytyzm, który miał miejsce w Budapeszcie w dniu święta narodowego 50-lecia wybuchu antybolszewickiej Rewolucji 1956 roku, kiedy prowokatorzy policyjni (takich bandytów „policjantami“ nazywać nie można, do nich pasuje raczej o wiele trafniejszy przyimek „hitlerowski gestapowiec“, „stalinowski enkawudowiec“, „wymiotek Swobodana Miloszewicza“;, czy też „eksbolszewicki terrorysta“) najpierw w cywilnym przebraniu prowokowali, do oporu podjudzali świętujący tłum, a następnie wkraczali do akcji ich nielepsi umundurowani współprzestępcy, nie posiadający na swoich mundurach absolutnie żadnych przepisowych numerów i znaków rozpoznawczych. Niezidentyfikowani bandyci w niby policyjnych mundurach, prowadzili iście gestapowską nagonkę na bogu ducha winnych bezbronnych przechodniów oraz uczestników uroczystego wiecu opozycyjnej partii FIDESZ, dotkliwie pobijając i raniąc ich, a nawet wielu niewinnym wybijając oko. Bestialsko katowali leżących bezwładnie na ziemii bezbronnych, strzelali do bogu ducha winnych, spokojnych i speszonych przechodniów: do dzieci, starców, księży, turystów — obcokrajowców, zakochanych będących na randce, kobiet karmiących niemowlę, matki z dzieckiem na ręku czy pchających wózek, beztrosko świętujących staruszków — świadków pamiętnych dni, oraz zupełnie obojętnych przechodniów i gapowiczów, którzy o niewłaściwym czasie znaleźli się w niewłaściwym miejscu. Również Polaków — bohaterskich uczestników Poznańskiego Czerwca 1956 i beztroskich i wzniosłych dni solidarnościowego tryumfu początku lat osiemdziesiątych, który na Węgry przyjechali świętować do Bratanków.

Ferenc Gyurcsány: “Mówię wam: kłamaliśmy rano, w południe, wieczorem, całymi latami!” – wykonał – készítette: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

Wszystko to przypominało raczej sceny z hitlerowskich łapanek i bestialskich pacyfikacji w okupowanej Warszawie. Bezprzykładny skandal, któremu Unia powinna wreszcie w radykalny sposób położyć kres! Jedno jedyne określenie pasuje do tych cynicznych bandytów Premiera Ferenca Gyurcsánya: moralnie zepsuci faszystowscy terroryści, zagrażający całej Europie, praworządności i demokracji! Tacy sami bandyci, jak ich chlebodawca, bo nie tylko bardzo wielu-wielu naocznych świadków, ale także miliony telewidzów stwierdziło, że genezę tego bezprzykładnego bandytyzmu wywołały te zamieszki, które miały miejsce kilka dni wcześniej, kiedy “spontanicznie“ zajęto gmach telewizji MTV. Były to rozruchy, perfidnie wygenerowane przez prowokatorów, których wraz ze swoimi współbandytami stale skomlącymi o „terrorystycznym zagrożeniu ze strony skrajnej prawicy“, którego na Węgrzech nie ma! — osobiście wynajął Premier Gyurcsány. Miliarder, który swojego majątku dorobił się w nieczysty sposób.

“Nie jestem członkiem partii MSZP (WPS) – jestem Węgrem!” – wykonał – készítette: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

Nie twierdzę, że czegoś takiego na Węgrzech jeszcze nie było, bo było dokładnie wtedy, kiedy „pan“ Gyurcsány był jeszcze komunistą z przekonania i Wiceprezesem węgierskiego Komsomołu-Hitlerjugendu — KISZ-u! Wtedy w podobnie cyniczny i perfidny sposób, bezpieka dokonała całą perfidną serię obrzydliwych zniesławiających prowokacji przeciwko niżej podpisanemu, z ofiary i wroga komuny nr.1 kreując jakiegoś bliżej nieokreślonego moralnego „bandytę“.

Rzecznik prasowy rządu Gyurcsánya, Bernadett Budai: „uwielbiam kłamać rano, w południe i wieczoremi i całymi latami!“ – wykonał – készítette: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

Bo do dnia dzisiejszego nikt, absolutnie nikt jeszcze nie potrafi dać odpowiedzi na pytanie: skąd wzięli się pod telewizją kibice dwóch wrogich drużyn piłkarskich: Ferencvárosa oraz Újpestu i stanowili twardy rdzeń zamieszek?! Ludzie, którzy nigdy nie podali i nie podadzą sobie ręki, teraz nagle ni stąd ni z owąd w bratniej komitywie atakowali gmach telewizji, podjudzani przez cywilnych prowokatorów policyjnych, spośród których kilku w międzyczasie już zdenuncjowano! Raz zaczęty bandytyzm ciągnie za sobą dalsze, coraz bezczelniejsze i podlejsze prowokacje gyurcsányowskie. Otóż ostatnio „nieznani sprawcy“ strzelali z kałasznikowa do gmachu Komendy Głównej Policji, wybijając kilkadziesiąt szyb i potwierdzając wcześniejsze kłamstwo ministra — szefa URM o niby terrorystycznym zagrożeniu! (Sam Premier Gyurcsány bezpośrednio przed zamieszkami niby szczerze, ale z nieukrywaną dumą oznajmił: „kłamaliśmy rano i wieczorem, w dzień i w nocy, kłamaliśmy latami i będąc w rządzie absolutnie nic nie robiliśmy, a wybory wygraliśmy oszustwem…“) W tym wszystkim najdziwniejszą chyba rzeczą jest to, w jaki sposób przywódcami nibylewicowej, pseudosocjalistycznej partii mogą być moralnie wyzzuci multimiliarderzy i dlaczego prawdziwi socjaliści Europy bronią tych łotrów? Bo o ile mnie wiadomo, kapitał i kapitalizm w żaden sposób nie pasuje do lewicy! Marks, Engels i Lenin z rozpaczy przewracają się w swoich grobach! Po tym wszystko pozostało już tylko ostatnie pytanie: kiedy pseudosocjalistyczni kłamcy Gyurcsánya podpalą Reichstag, napadną na Radio w Gliwicach, a Europa wreszcie obudzi się?! Bo Hitler, Stalin, Aliyew, Kim-Ir-Sen i Türkmenbaszi również tak zaczynali… Węgrzy są przerażeni, nie bez powodu panicznie boją się powrotu „panów“ w skórzanych kurtkach i z ciemnymi okularami na nosach, tajnych aresztowań, bestialskich katowań i mordów. Staram się dosłownie tłumaczyć wstrząsające uwagi i spostrzeżenia Doc.Dr.Krisztiny Morvai i pytania autora red. Károlya Bána.

mgr.Roland Antoniewicz (Roland von Bagratuni)

Budapeszt – 2007-02-19 18:18

Niedozwolona broń!

Gyurcsány-Hitler-Sztalin – Pseudo znaczek pocztowy wykonał – az ál póstabélyeget készítette: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

P O S Ł O W I E

Wiosną na Węgrzech odbyły się wybory do Parlamentu i naród węgierski jednogłośnie obalił neofaszystowską dyktaturę pseudosocjalistów Gyurcsánya i jego bandy, wynikiem czego dzisiaj druzgicącą większość posłów stanowią przedstawiciele prawicy. “Warszawski ekspress” i tym razem (chociaż z kilkuletnim opóźnieniem!) dotarł do Budapesztu. Prawica uczyni wszystko, ażeby na Węgrzech znów była demokracja i naród, materialnie i moralnie zrujnowany przez pseudosocjalistów, znów żył w dobrobycie. Drugi rząd Premiera Viktora Orbána uczyni wszystko, ażeby zbadać rządowe przestępstwa pseudosocjalistów i wyłonić winnych, którzy pociągnięci zostaną do odpowiedzialności karnej. Ponieważ bardzo wielu czołowych polityków – posłów do Parlamentu z ramienia MSZP już wcześniej trafiło do więzienia za pospolite przestępstwa oraz partia MSZP (“Węgierska Partia Socjalistyczna”) zadeklarowała siebie spadkobiercą prawnym Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (MSZMP), która była spadkobierczynią prawną Komunistycznej Partii Węgier – Magyar Kommunista Párt, członka Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego, na podstawie decyzji Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) z 2009 r, która stwierdziła, że II Wojnę światową wywołało dwóch nazistowskich przestępców wojennych – ludobójców: Hitler i Stalin oraz dwie partie nazistowskie: NSDAP i Komunistyczna Partia Związku Sowieckiego, można liczyć na to, że MSZP uznana zostanie jako partia nazistowska! W tym przypadku z dwóch przyczyn (partia nazistowska i przestępcza mafia) na podstawie Konstytucji zostanie rozwiązana. Woli druzgocącej większości wyborców stanie się wówczas zadość!

red.Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

Budapeszt – Bruksela, lato 2010 r

Premier Ferenc Gyurcsány: „Dom wariatów na Lipótmező dlatego zamknąłem, ażebym tam nie wylądował!“ készítette – wykonał: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

* * * * * * * * * * * * * * * * * *

AZ ALKOTMÁNYOS JOGOK VÉDELMÉBEN

– Dr. Morvai Krisztina docens: Szeptember 20 éjjel a fővárosban szabályos embervadászat folyt

(megjelent/opublikowano: Wirtualna Polska napilap hasábjain 2007.02.19)

Ferenc Gyurcsány: “Mówię wam, porządnie was nabraliśmy!” – készítette – wykonał: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

B E V E Z E T Ő

Nemrég Bán Károly szerkesztő tollából, e cím alatt a népszerű magyar „Helyi Théma“ című újság tette közzé a budapesti Eötvös Lóránd Tudományegyetem büntetőjogi tanárával, Dr. Morvai Krisztina docensel készült megrázó interjút. Az ismert magyar ellenzéki jogásznő társelnöke a Civil Jogász Bizottsággnak, amely vizsgálta azt a rendőri banditizmust, amelyre sor került Budapesten az 1956-os bolsevista-ellenes Forradalom kirobbanásának 50. évfordulója nemzeti ünnepén,amikor rendőrségi provokátorok (az ilyen banditákat „rendőröknek“ nem lehet nevezni, őket talán inkább a „hitlerista gestápós“, „sztálinista enkávédés“, „Svobodán Milosevics ürüléke“, vagy „eksbolsi terrorista“ jóval találóbb név illetné meg) először civil ruhában provokálták, felheccelték a lelkesen ünneplő tömeget, majd akcióba léptek a nem különb egyenruhás bűntársaik, kiknek egyenruháján nem volt látható semmiféle szabályos azonosító jel és előírt szolgálati szám. A mintha rendőri egyenrúhákba bújt felis¬merhetetlenné vált banditák, igazi gestápós embervadászatot folytattak a vétlen és fegyvertelen járókelőkre és az ellenzéki FIDESZ párt naggyűlésének résztvevőire, akiket súlyosan megvertek és megsebesítettek, többüknek még a szemüket is kiverték. Bestiálisan bántalmazták a földön mozdulatlanul fekvő védteleneket, lőt¬tek a vétlen, békésen és nyugodtan sétáló megszeppent járókelőkre: gyerekekre, aggastyánokra, papokra, túristákra — külföldiekre, randin lévő szerelmes párokhoz, csecsemőjüket szoptató anyákhoz, gyermeküket karjukon cipelő vagy babakocsiban toló asszonyokhoz, lelkesen ünneplő öregemberekhez — az emlékezetes események szemtanúihoz, és a teljesen közömbös járókelőkhöz és bámulókhoz, akik a nem megfelelő időben a nem megfelelő helyre kerültek. Lengyelekre is — a Poznańi 1956 júniusi felkelés hős résztvevőire és a Solidarność nyolcvanas évek eleji győzelmének és felemelő napjainak résztvevőire, akik Magyarországra a Testvéreket jöttek ünnepelni.

Ferenc Gyurcsány: “Węgierskie rodziny zaprowadziliśmy na skraj plajty!” – wykonał – készítette: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

Mindez inkább a hitleristák által (a második világháború idején) a megszállt Varsóban végrehajtott bestiális embervadászatokra és pacifikációkra emlékeztetett. Példátlan botrány, melynek az Európai Uniónak végre radikális módon véget kellene vetnie! Gyurcsány Ferenc miniszterelnök eme cinikus banditáira csak egyetlen jelző illik: morálisan romlott fasiszta terroristák, akik egész Európát, a törvényes rendet és a demokráciát veszélybe sodorják! Ugyan olyan banditák, mint a kenyéradójuk, mert nemcsak nagyon sok-sok szemtanú, de a tévénézők milliói is megállapították, hogy ennek a példátlan banditizmusnak a kiváltója azok a zavargások voltak, melyekre néhány nappal korábban került sor, amikor “spontán módon“ elfoglalták az MTV televízió székházát. Ezek olyan zavargások voltak, melyeket alattomos módon olyan provokátorok generálták, akik a banditatársaikkal egyetemben állandóan a „a szélsőjobboldali terrorveszélyről“ vonítottak, amely Magyarországon nem létezik! — őket személyesen Gyurcsány miniszterelnök bérelte fel. Egy olyan milliárdos, aki a vagyonát nem tiszta módon szerezte meg.

Ferenc Gyurcsány: “Doścignęliśmy Etiopię i Bantustan!” – wykonał – készítette: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

Nem állítom, hogy Magyarországon ilyesmi még nem volt, mert pontosan akkor, amikor Gyurcsány „úr“ még hithű kommunista volt és alelnöke a magyar komszomolnak-hitlerjugendnek — KISZ-nek! Akkor hasonlóan cinikus és sunyi módon, az állambiztonságiak alulirott ellen egy sor aljas és mocskos lejáratót provokációt hajtottak végre, amikor a kommunizmus 1. számú ellenségéből valamiféle közelebbről meg nem határozott erkölcsi „banditát“ kreáltak.

odchodzący premier Ferenc Gyurcsány do nowego premiera Gordona Bajnaiego: „Towarzysz Altówka i to wykona, czego nawet Stalin nie śmiał zrobić!“ (imię Gordon po węgiersku zdrobniale = Gordonka: wiolonczela) készítette – wykonał: Roland Antoniewicz – Roland von Bagratuni

Mert a mai napig senki, absolút senki még nem volt képes választ adni arra a kérdésre: hogyan kerültek a televízió székház elé két, egymással szemben ellenséges focidrukkerek: a Ferencváros és az Újpest rajongói és ők képezték a zavargások kemény magját?! Olyan emberek, akik soha nem nyújtottak egymásnak jobbot és nem is fognak nyújtani, most egyszerre csak baráti-haveri egyetértésben megtámadták a tévé székházat, miközben civil rendőrségi provokátorok uszították őket a támadásra, akik közül néhányat már sikerült azonosítani és leleplezni! Az egyszer elindított banditizmus újakat vonszol maga után, amelyek mind szemtelenebb és aljasabb gyurcsányi provokációk. Tudni kell, hogy legutóbb „ismeretlen tetesek“ egy kalasnikovból rálőttek a rendőrség főhadiszállására, ahol néhány ablakot összetörtek és alátámasztották a kancelláriaminiszter korábbi hazudozásait az állitólagos terrorista veszélyről! (Maga Gyurcsány miniszterelnök közvetlenül a zavargások előtt mintha őszintén, de nem titkolt büszkeséggel kijelentette: „hazudtunk reggel és este, éjjel és nappal, hazudtunk évekig és a kormányon abszolút semmit nem csináltunk, a választásokat is csalással nyertük meg…“) Ebben az egészben a legfurcsább dolog talán az, hogy egy mintha baloldali, mintha szocialista pártnak, hogyan lehetnek a vezetői erkölcsileg lezüllött multimilliardosok és Európa igazi szocialistái miért védik ezeket a gazembereket? Mert amennyire tudom, a tőke és a kapitalizmus sehogyan sem férnek össze a baloldalal! Marx, Engels és Lenin kétségbeesetten forgolódnak a sírjaikban! Mindezek után már csak egyetlen kérdés marad: Gyurcsány álszocialista hazudozói mikor fogják felgyújtani a Reichstagot, mikor támadják meg a Gleiwitzi Rádiót, és Europa végre mikor fog felébredni?! Mert Hitler, Sztálin, Aliyew, Kim-Ir-Szen és Türkmenbasi szintén így kezdték… A megrökönyödött magyarok nem véletlenül félnek a sötét szemüveges, bőrkabátos „urak“ visszatérésétől, a titkos letartóztatásoktól, bestiális vallatásoktól és gyilkosságoktól. Igyekeztem szó szerint tolmácsolni Dr.Morvai Krisztina docens asszony megsöbbentő észrevételeit és megjegyzéseit valamint Bán Károly szerkesztő úr kérdéseit.

Antoniewicz Roland (Roland von Bagratuni) Budapest – 2007-02-19 18:18

Észrevételeket, javaslatokat erre a címre kérjük: inacio.angelos@yahoo.com

Premier Viktor Orbán odbiera papieskie odznaczenie w Watykanie

U T Ó I R A T

Magyarországon idén tavasszal sor került az országgyűlési képviselői választásokra és a magyar nemzet egyhangúlag megdöntötte Gyurcsány álszocialistáinak és bandájának neofasiszta diktatúráját, minek eredményeként ma az országgyűlési képviselők elsöprő többségét a jobboldal képviselői képezik. A “Varsói gyors” most is (bár néhány éves késéssel!) befutott Budapestre. A jobboldal mindent megtesz annak érdekében, hogy Magyarországon ismét demokrácia legyen és az álszocialisták által anyagilag és erkölcsileg megnyomorított nemzet ismét jólétben éljen. Orbán Viktor miniszterelnök második kormánya mindent megtesz annak érdekében, hogy kivizsgálja az álszocialista kormány által elkövetett bűncselekményeket és a felelősöket büntetőjogi felelősségre vonja. Mivel nagyon sok MSZP-s vezető politikus közönséges bűncselekmények elkövetése miatt már korábban börtönbe került, valamint az MSZP nevű párt kinyilvánította azt, hogy a Magyar Szocialista Munkáspárt jogutódja, amely a Magyar Kommunista Pártnak, az SZKP tagszervezetének a jogutódja volt, az EBESZ 2009-es határozata alapján, amely megállapította, hogy a II. Világháborút két náci háborús bűnös tömeggyilkos: Hitler és Sztálin és két náci párt: az NSDAP és az SZKP robbantotta ki, számítani lehet arra, hogy az MSZP náci pártnak lesz nyilvánítva! Ebben az estben két okból (nácipárt és bűnszövetkezet) az Alkotmány értelmében felszámolásra kerül. A választók elsöprő többsége akarata végrehajtásra kerül!

Antoniewicz Roland – Roland von Bagratuni

Budapest – Brüsszel, 2010. nyara


* * * * * * * * * * * * * * * * * *

A MAGYARRÓL LEFORDÍTOTT EREDETI LENGYEL NYELVŰ INTERJÚ – PRZETŁUMACZONY Z WĘGIERSKIEGO ORYGINALNY POLSKO-JĘZYCZNY WYWIAD:

Wkrótce zakończy swoją pracę Cywilny Komitet Prawny, który powstał w interesie zbadania krwawych budapeszteńskich wydarzeń z dnia 23 października 2006 roku i według oczekiwań 23 lutego przekaże opinii publicznej swój raport — podkreśliła profesorka prawa karnego i Prezes Komitetu Doc.Dr.Krisztina Morvai. Prawnicy absolutnie niezależni od polityki, wyciągnęli z tych zamieszek zupełnie inne wnioski, niż zamówieni przez Premiera członkowie Komitetu Gönczöla, którego spostrzeżenia można krótko określić tak: wszystcy są winni. A więc faktycznie nikt.

Poseł do Parlamentu Europejskiego Doc.Dr.Krisztina Morvai

— Dla nas nie było uspokajające to, że zagadnienie odpowiedzialności badała taka komisja która jest mocno przywiązana do rządu — podkreśliła na wstępie Doc.Dr.Krisztina Morvai z Uniwersytetu im.Lóránda Eötvösa w Budapeszcie. — Dlatego nas siedmiu powołało dożycia taką organizację cywilną. Początkowo skupiliśmy się tylko na wydarzeniach z 23 października, ale okazało się, że jest to niemożliwe, bo istnieje organiczny związek między 18 września (dzień szturmu „motłochu“ przeciwko gmachowi MTV), z wydarzeniami których genezą była przemowa w Balatonöszöd (Premier Gyurcsány przyznał się tu przed gronem swoich współprzestępców z eksbolszewickiej partii socjalistycznej, że „kłamaliśmy rano i wieczorem, w dzień i w nocy, kłamaliśmy latami i nic nie robiliśmy, wybory wygraliśmy oszustwem!“…) z 23-ego października. Po oblężeniu gmachu MTV policja ukrzepiła się już w grupową siłę, nastąpiła cała seria rozpędzania tłumu wraz z samowolnymi aresztowaniami, policyjną brutalnością, krwawo pobitą młodzieżą.

Wyreżyserowany przez czerwono-nazistowskiego premiera Ferenca Gyurcsánya “napad” na gmach Telewizji Węgierskiej w Budapeszcie. Po wdarciu się “demonstrantów” do środka, prowokatorzy ograbili bufet telewizyjny i wspólnie spożywali posiłek z …policjantami!


Postawiono kordon

— Ogółem względem pół tysiąca obywateli wszczęto postępowanie karne, podczas kiedy urzędowa propaganda mówiła o zaledwie kilku tuzinach rozrabiaków…

— Wysłuchaliśmy takich młodych, których pobito. Pewnej dziewiętnastoletniej studentce z głowy lała się krew, przez osiem dni była w areszcie i nie pozwolono jej umyć się tak długo, aż nie zawleczono jej przed sąd. Wydarzenia z 23 października zbadaliśmy z minuty na minutę, z godziny na godzinę. Ludzi uwięziono tak, że nie istniały podstawy prawne zastosowania tymczasowego aresztu. Dwieście ludzi trafiło w ten sposób do aresztu, a już w osiemdziesięciu procentach przypadków sąd drugiej instancji prawomocnie stwierdził, że postępowanie policji naruszyło prawo. W kręgach sądowych krążą takie informacje, że zwolnieni zostaną ci sędziowie, którzy ogłosili uniewinniające wyroki.

No comment

— Na co wskazują dotychczasowe wyroki?

— Sądy orzekły, że czystą obecność tych osób na miejscu wydarzeń nie można rozumować jako naruszenie prawa. Ale to i dotychczas stanowiło niewzruszoną zasadę sędziowską. Niewzruszoną zasadą jest również i to, że nie można orzec tymczasowego aresztowania, jeżeli nie istnieją ku temu podstawy prawne. Ale niewzruszoną zasadą sędziowską jest także i to, że prawo do zebrania można ograniczać tylko podczas naprawdę nadzwyczajnych wąskich ram. Na nasze zapytanie, że wogóle kto i na jakiej to zasadzie podjęto rozporządzenia policyjne o zamknięciu kordonem policyjnym i płotem placu przed Parlamentem, które doprowadziły do zamieszek, Minister Sprawiedliwości i Organów Porządkowych odpowiedział, że to decyzja komendanta stołecznej policji gen. Pétera Gergényiego. Niesłychana rzecz, że minister używając żargonu policyjnego, depcze konstytucyjne prawa na największym naszym święcie narodowym.

No comment

— Podczas święta narodowego prawo o zebraniach-wiecach jest nieważne. Innymi słowami zaproszono cały naród, a potem postawiono kordon…

— My również w ten sposób interpretujemy Konstytucję. W naszym posiadaniu jest mnóstwo zdjęć video, fotografii, pisemnych relacji. Wysłuchaliśmy prawie sto ofiar i naocznych świadków, co więcej: spotkaliśmy się również z sobą już osądzoną.

No comment

Bito przechodniów

— Najcięższy wyrok to kara więzienia dwóch i pół roku. Co o tym jest wiadome?

— Tego młodzieńca skazano wyłącznie na podstawie zeznania policjantów. Gość wziął udział we wiecu największej partii opozycyjnej, za kraty trafił na podstawie zeznań wbudowanych w tłum, wyglądających na demonstrantów, zamaskowanych kapturami policjantów-prowokatorów. Na marginesie tego należy wyjaśnić: jakie jest zadanie policji w praworządnym państwie podczas imprezy masowej? Podczas zebrań-wieców zadaniem policji jest obrona i zabezpieczenie prawa o zebraniach-wiecach, czyli obrona demonstrantów. Zwykło się wbudowywać cywilnych policjantów w tłum, ale tylko po to, ażeby szybko i fachowo można było zdenuncjować i odizolować prowokatorów, ażeby nie zakłócali imprezy. Jest to olbrzymia różnica w stosunku do tego, że w tłumie byli zakapturzeni, wyglądający na demonstrantów policjanci w cywilu, którzy na tłum wpływali podniecająco, wzywając go do gwałtu.

Poseł FIDESZ polskiego pochodzenia Máriusz Révész

— Czy badanie wykazało, że w aresztach policyjnych obchodzono się nieludzko z aresztantami?

— Podczas wysłuchiwania relacji już lały się nam łzy, kiedy jednogłośnie i wielokrotnie relacjonowano takie zdarzenia, że dla przykładu studenci czy studentki z zawiązanymi oczyma musieli klękać w otoczeniu strażników z podniesionymi pałkami gumowymi, którzy trzaskali nimi i powtarzali w kółko: „no to teraz błagaj o życie!“ Byli tacy rodzice, którzy mdleli na rozprawie swoich dzieci, kiedy swoje dzieci zobaczyli pokrwawione, a na dodatek wszystkiego cuchnące, bo całymi dniami nie pozwalano im umyć się! Jest rzeczą frapującą, że w urzędowych raportach dotychczas o tym nie padła mowa, że przemilczają to! (Wśród członków komisji Gönczöla oraz doradców Premiera Gyurcsánya aż mnoży się od wysokiej rangi byłych esbeków! — przyp. tłum.) Według litery prawa postępowanie policyjne może jedynie tak długo trwać, aż nie osiągnie celu. Wbrew temu, ludzi goniono i prześladowano, pędzono za nimi do klatek schodowych, młodych wywlekano z pomieszczeń na kubły śmieciowe. Noc 20-go września w stolicy był prawdziwym polowaniem na ludzi, podczas którego pobijano bogu ducha winnych przechodniów.

Poseł FIDESZ polskiego pochodzenia Márius Révész

— Czy wasze badania zajmowały się także zagadnieniem odpowiedzialności?

— Drugim naszym zadaniem było badanie zagadnienia praworządności. Konkretnie pytaliśmy się, kto wydawał rozkaz używania grupowej siły, kto wydawał rozkaz na poganianie tłumu w kierunku wiecu partii opozycyjnej? Pytaliśmy się także tego, czy rząd dawał jakiekolwiek instrukcje? Chwilowo nie ma odpowiedzi. Chcielibyśmy osiągnąć, ażeby grupy tych, których prawa naruszono, otrzymali moralne i materialne zadośćuczynienie. No i oczywiście najważniejszą rzeczą jest: takie przypadki nigdy więcej nie mogły powtórzyć się. Bo jeżeli chirurdzy wyciągają komuś z pleców dwadzieścia gumowych pocisków, wówczas jest rzeczą jednoznaczną, że uciekał, czyli postępowanie względem niego było nieproporcjonalne do wymogów sytuacji, czyli było bezprawne. Jeżeli komuś wybiją lub wystrzelą oko, jest wówczas jednoznaczne, że broń tą używano wbrew wszelkim normom zawodowym i międzynarodowym. Wyjaśnieniem prawdy chcielibyśmy osiągnąć zrehabilitowanie niewinnych i sanację będących w toku postępowań. Oczywiście trzeba dokonać ostrą różnicę między ofiarami i elementami awanturniczymi, a względem kogo jest umotywowane wszczęcie postępowania karnego lub administrcyjnego, trzeba je przeprowadzić. Ale jest rzeczą interesującą, że akurat tego nie spotkaliśmy.

No comment

W Europie bezprzykładne

— Czy wyjaśnienie rzeczywistości może wspomóc prewencję?

— Zagadnienie prewencji jest bardzo ważne, szczególnie ze względu na zbliżający się termin święta narodowego 15 marca. Prawda, że bardzo niepokojące są wiązane z tym wiadomości. Prosto z mostu zapytaliśmy się przywódców policyjnych, czy chcą zastosować takie środki przymusu, jakie miały miejsce 23 października? Czy można znów liczyć na atak konnicy, wywijanie szablami, a jak przedstawia się sprawa z pociskami gumowymi? Również i te pytania służą prewencję. Ale naszą najważniejszą dewizą jest przejrzystość i sukcesywne informowanie społeczeństwa cywilów. Bo bez cywilnej kontroli demokratyczna policja nie może działać. Niespostrzeżenie trafiliśmy w taką sytuację, w której byliśmy w latach sześćdziesiątych-siedemdziesiątych. Kraj nasz znów poszeptuje. Po szesnastu latach, w wolnym kraju mówimy poszeptując, strzelamy oczami, boimy się. O tym mów ta historia. O zastraszaniu ludzi. Społeczeństwo musi powrócić do korzeni. Bo w końcu upadek komuny to nie tylko wymiana Trabantów na Ople i Fordy, ale przede wszystkim wolne życie w wolnym kraju. Celem Komisji jest pomoc w przywróceniu demokracji, praworządności i uszanowania praw człowieka. Jeżeli problemy zostaną zmiecione pod stół, może to nie udać się. Ale straszne jest takie informowanie tłumów, którego celem jest cyniczne wodzenie za nos społeczeństwa i przepłukiwanie mózgów.

No comment

— Czy Komisja pracę swoją zakończy raportem?

— Zadecydowaliśmy, że powołamy do życia fundację i będziemy kontynuować pracę w interesie obrony praw człowieka. Bo z wielu względów jest to bezprecedensowe, co dzieje się na Węgrzech. Bezprecedensowe, bo w mieszczańskiej demokracji jest rzeczą niezwykłą to, że dochodzi do takiej, wołającej o pomstę do nieba denuncjacji, jaka nastąpiła z podaniem do publicznej wiadomości kłamstw Premiera podczas spotkania w zamknięym gronie arbaiterów partyjnych w Balatonöszöd. W Europie jeszcze nie było przykładu na to, że ktoś pozując w barwach partii socjaldemokratycznej, wyskakuje z programem dobrobytu, a po wyborach oznajmia, że wszystko to było wierutnym kłamstwem. Po takich przypadkach w prawdziwych demokracjach prawdziwi panowie podają się do dymisji. To, że ktoś rękoma-nogami kurczowo ciągnie do władzy, już samo w sobie jest sytuacją abnormalną. Nie jest zaskakujące, że ludzie są głęboko oburzeni, czują się pokrzywdzeni i zniesławieni i dlatego wychodzą na ulicę.

No comment

Wstęp i przekład z węgierskiego: Roland Antoniewicz (Roland von Bagratuni)Budapeszt, 15 lutego 2007. A bevezetőt írta és magyarról fordította: Antoniewicz Roland (Roland von Bagratuni)Budapeszt, 2007. február 15. Közreadta: Wirtualna Polska című napilap Varsó

Észrevételeket, javaslatokat erre a címre kérjük: inacio.angelos@yahoo.com

——————————————————————-

Węgrzy nie zapomną bolszewickiego terroru!

niedziela, 25 lutego 2007 17:34

Dzisiaj ponad osiem tysięcy ludzi zebrało się przy budynku Terror Háza – Budynku Terroru w Budapeszcie, demonstrować przeciwko bolszewickiemu faszyzmowi. Budynek ten był kiedyś siedzibą węgierskiej bezpieki – ÁVH, gdzie bezprawnie więziono i katowano Patriotów! Pięć lat temu dzięki pieniądzom bogatej historyczki dr.Márii Schmidt, w budynku tym otwarto Terror Háza – Dom Terroru. Jest to muzeum, upamiętniające cierpienia uczciwych Węgrów i bandyctwo komunistów i spokrewnionych z nimi faszystów. Z wiadomych przyczyn, budynek ten jest ością w oku takich, jak Premier Ferenc Gyurcsány i jemu podobni. Gyurcsány niestety postąpił nowy krok w kierunku dyktatury: 89%-ami głosów wybrano jego prezesem eksbolszewickiej partii socjalistycznej! Otoczony byłymi generałami bezpieki, Lew szykuje się do skoku! Urząd Ochrony Państwa już wydał komunikat o swoich bezprawnych poczynaniach: będą obserwować tysiące Węgrów z prawicy, kontrolować ich listy,podsłuchiwać ich rozmowy. Jak za Hitlera i Stalina! Wszystko to zamiast zająć się wreszcie prawdziwymi przestępcami: kliką Premiera Gyurcsánya! Następnym krokiem będzie chyba uroczyste otwarcie (orkiestra, przemówienia itd.) obozu koncentracyjnego dla Prawicy razem z krematorium i wysypiskiem kości…

Bandyckie igraszki czerwonego nazisty – przestępcy przeciwko ludzkości — Führera Węgierskiej Partii “socjalistycznej” Ferenca Gyurcsánya – 80-letni ksiądz-jezuita ucieka przed bestialstwem policyjnych bandytów…

Europo, śpisz?! Bolszewicki faszyzm odradza się!

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1424318,trackback

——————————————————————-

Módlcie się za nas Bracia Polacy…

piątek, 23 lutego 2007 18:00

Módlcie się za nas Bracia Polacy…

Czasami zastanawiam się, czy warto cokolwiek napisać, bo o tych samych rzeczach bez przerwy pisze cała węgierska opozycja, która obecnie już w 80% cieszy się sympatią wyborców, czyli gdyby dzisiaj był wybory — z oszałamiającą przewagą zwyciężyłaby partia Viktora Orbána — FIDESZ MPP. Ale pisze o tym cała prawica europejska, o machlojkach bandy Premiera Ferenca Gyurcsánya — i nic! Groch o ścianę! W kulturalnym, naprawdę demokartycznym kraju cały rząd podałby się już do dymisji. Ale na Węgrzech demokracja niestety znikła. Zjadł ją Ferenc Gyurcsany, kiedy cynicznie oznajmił: „kłamaliśmy rano i wieczorem, dzień i w nocy, kłamaliśmy latami…“ A ludzie coraz bardziej boją się. Boją się, bo Ferenc Gyurcsány za Jánosza Kádára był szefem węgierskiego Komsomołu – KISZ-u i doskonale wie, jak należy korzystać z „usług“ bezpieki. I wie, jak bezpiekę należy od nowa postawić ją na nogi, aby potem skutecznie pleniła opozycję. Bo w węgierskiej dyktaturze nibysocjalistow i pseudoliberałow absolutnie wszystko jest możliwe. Absolutnie wszystko po 23 października 2006 roku, kiedy przebrani za policjantow anonimowi bandyci strzelali do spokojnych przechodniów, godzinami gonili po Budapeszcie matki z dzieckiem, starców o laskach, inwalidów o kulach itd. Wszystko wskazuje na to, że szajka Gyurcsanya na stałe chce zadomowić się w budapeszteńskim Parlamencie — wbrew zasadom demokracji, wbrew Unii Europejskiej, wbrew zdrowemu rozsądkowi. 23 października „tylko strzelali do tłumu“, „tylko“ maltretowali bogu ducha winnych przypadkowych przechodniów, w tym obcokrajowców, w tym Polakow, którzy razem z Braćmi Węgrami chcieli cieszyć się i radować ze święta 50-tej Rocznicy Rewolucji 1956 roku — i ich rownież pobito, znieważono, obrażono…

Rodzina Viktora Orbána w kościele

Jest takie węgierskie przysłowie „kutyából nem lesz szalonna“ — czyli: „z psa nie będzie słoniny“. Tak samo ze złodzieja-kłamcy-oszusta nie będzie uczciwego Premiera! Ale ponieważ Premier w rękach ma władzę, jest stokrotnie niebezpieczniejszy od „zwykłego śmiertelnika“! Nasze pokolenie przeżyło już prześladowania gestapowsko-esbeckie, kiedy do spacerującego przechodnia nagle podjechała szara „Pobieda“ z oknami zasłoniętymi firankami, wyskoczyło z niej dwóch dryblasów o tępych gębach i przechodnia bezceremonialnie wciągnęli do samochodu! A rodzina i znajomi po raz ostatni widzieli jego żywego i całego… Hitler i Stalin. Byli kumplami tak długo, aż poróżnili się o łup — o Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię i Finlandię. Bo i jeden i drugi opryszek chciał więcej! Głód bandyty rośnie w trakcie pożerania ofiar. „Towarzysze“ agitatorzy z PZPR, WSPR, KPZR, KPCZ itd. o jednym, bardzo ważnym fakcie zapominali informować naród karmiony kłamliwymi bzdurami: przecież to Stalin podarował swastykę Hitlerowi! Razem z czerwonym sztandarem! Bo swastyka początkowo miała być symbolem ruskich komunistów! Nawet wydrukowali go jako tło dwugłowego rosyjskiego orła na banknocie 250-rublowym, wydanym w 1917 roku, po bandyckim puczu 7 listopada, kiedy pomordowano o wiele więcej uczciwych ludzi, niż to w podobnym bandyckim przedsięwzięciu uczynił Hitler! Między komunizmen a nazizmem nie ma absolutnie żadnej różnicy, tylko opakowanie jest inne! Ale rosyjscy komuniści byli większymi nazistami, bo niczym medykament powodujący rozwolnienie, pędził ich sen o Wielikorusach! Jeżeli dokonamy smutnego bilansu: gdzie zginęło więcej niewinnych ofiar: w stalinowsko-bierutowsko-pickowsko-rákosiowsko-dejowsko-dimitrowskich gułagach, czy w hitlerowskich Konzentrazions Lagerach — okaże się, że komunistyczni bandyci byli o wiele większymi mordercami! Właśnie dlatego również w unijnym prawodawstwie faszyszm i komunizm trzeba sprowadzić do wspólnego mianownika! I to od zaraz, póki nie będzie az późno! Bo komunizm ma to do siebie, że odradza się jak pleśń, jak gruźlica, jak menda, jak zapalenie płuc! A najgroźniejsze choroby trzeba profilaktycznie wytępić!


Módlmy się za dusze Tych, których katowali i mordowali bezbożni faszyści i komuniści i módlmy się, żeby JUŻ NIGDY WIĘCEJ NIE BYŁO ANI KOMUNIZMU, ANI FASZYZMU, ANI SOCJALIZMU i nie było komunistów-socjalistów-faszystów i podobnych sukinsynów!

Premier Viktor Orbán z papieżem Benedyktem XVI

Zdrowaś Mario Łaskiś Pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławion owoc żywota Twojego: Jezus!…
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królewstwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na Ziemii, chleba naszegopowszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od złego!… Amen.

Bądźcie z nami solidarni i módlcie się za nas, Bracia Polacy… Tak, jak to robiliście na początku lat osiemdziesiątych — w latach tryumfu Solidarności, która w końcu wbrew podłym, aroganckim i cynicznym zamierzeniom Szatana — zwyciężyła!

——————————————————————-

Gościem Budapesztu był Komisarz unijny Franco Frattini. Hurraaa!

środa, 21 lutego 2007 21:40

Szczerze ucieszyłem się z tej wiadomości i z zainteresowaniem oglądałem dziennik telewizyjny w Magyar Televízió. Nadęte i zarozumiałe gęby cynicznie oszukujących naród i świat najróżniejszego kalibru tępogębych, głupiojasiatych maffiozo z szajki Gyurcsánya, którzy swoimi spojrzeniami jak gdyby szeptali: „a niech sobie przyjeżda, my swoje, a on swoje!“ „Co z tego, że przyjechał — i tak demokarcja już niedługo potrwa, w końcu jesteśmy jednak lepsi od bandy Kim-Ir-Sena, Stalina, Swobodana i podobnych…“

Feri! (Franuś = Ferenc, Franciszek) To tak jest! Gratuluję Tobie! Heil!

Z drugiej strony pewne w swoją prawdę nieco speszone spojrzenia głęboko wierzących w demokarcję, ale jeszcze bardziej bojących się nagiej rzeczywistości gotowych na wszystko opozycjonistów, którzy wreszcie jasno i zwięźle powiedzieli: NIE!

I cóż z tego? Przecież oszust do śmierci pozostanie oszustem, kłamca kłamcą, złodziej złodziejem! A Premier Gyurcsány , który podstępnie dorwał się do władzy, cynicznie i otwarcie szydzi teraz z demokracji , z bezczelnym kpiąco-aroganckim uśmieszkiem mówiąc do milionów: „kłamaliśmy w dzień i w nocy, rano i wieczorem, kłamaliśmy latami i nic nie robiliśmy, a wybory wygraliśmy oszustwem“.

Prezes WPS, Premier Ferenc Gyurcsány. Karykatura Rolanda Antoniewicza -Rolanda von Bagratuni

Czyżby w Spandau, tam gdzie latami siedział podobny do niego Rudolf Hess, albo w Sing-Sing nie byłoby dla niego miejsca?
Karykatura Rolanda Antoniewicza

Na Węgrzech prawie wszystcy boją się. Boją się, że jutro nie będzie już co jeść, bo Gyurcsány swoimi coraz to nowszymi głupimi, bezsensownymi podatkami i pseudoreformami wszystkie pieniądze wykardnie im z kieszeni, bo w końcu demagogia i puste słowa kosztują najwięcej!

Gyurcsány = Hitler – Karykatura Rolanda Antoniewicza

Boją się, że wróci banda esbeków oraz bandytów z Gwardii Robotniczej i znów rozpoczną się nocne aresztowania i znikanie ludzi. „Wyszedł z domu i nie wrócił…“ – sam ile razy w nocy zrywałem się z przestrachem, kiedy budził mnie zgrzyt hamulców samochodowych pod oknem. Bo mnie również kilkanaście razy w ten sposób zabierano.

Gyurcsány: babciu kochana, ja jestem Bóg, mnie nikt nie potrafi zaszkodzić, bo mój gniew trzaśnie w niego! – Karykatura Rolanda Antoniewicza.

Raz, to nawet esbeccy bandyci byli na tyle bezczelni, że zaczekali, aż odprowadzę żonę do szpitala rodzić. I w środku nocy wdarli się do szpitala, jak pijani esesmani i wywlekli mnie sprzed łóżka żony, która kilkanaście minut temu urodziła moją najstarszą córkę! W nocy, do szpitala! Było to w 1968 roku, kiedy głośno i bez ogródek stwierdziłem, że napaść sowieckich faszystów na dubczekowską Czechosłowację to otwarta agresja! Kiedy wiwatowałem: At’ žije Dubček, at’ žije Svoboda, at’ žije Československo!

Kocioł przygadał garnkowi: esbek z Ambasady PRL w Budapeszcie melduje bujdy na resorach o Rolandzie Antoniewiczu! – dokumemt z przechowującego akta węgierskiej bezpieki Instytutu Historycznego (Történeti Hivatal, nr:50-11-69/0000044/V-167248

Esbecy z Ambasady PRL oczywiście od razu ogłosili mnie „wrogiem narodu polskiego, sowietów i klasy robotniczej“. Bujda na resorach! To oni byli wrogami narodu, zdrajcami-kolaborantami! I to obu narodów! Bo nikt tyle niezaszkodził tysiącletniej przyjaźni polsko-węgierskiej, co ci zbirowie z Ambasady PRL z pyszną zarozumiałością udawający dyplomatów! Taki Zenon Tarnowski, Bogumił Dąbrowski, Jerzy Barnert, Stanisław Ogórek… — na wymioty zanosi się chce człowiekowi, kiedy przypomni sobie tych zbirów komuny!

Polskie odznaczenia Rolanda Antoniewicza – otrzymał je wyłącznie za działalność kulturalną i krzewienie przyjaźni plsko-węgierskiej! Ale otrzymał! Bo na Węgrzech komuna nawet neleżnego jemu Medalu za Odwagę nie dała, chociaż uratował komuś życie! Roland był wrogiem komuny nr.1!

Ale komuna wcale nie padła! Są bandyci, którzy wszystkimi siłami starają się ją wskrzesić , podczas kiedy latami plują w eter steki kłamstw na filary opozycji , tak jak to czynili ze mną , kiedy dzięki swoim wbudowanym wszędzie esbeckim szczekaczkom, latami mnożyli do sześcianu stalinowsko-kagebowskie bujdy na resorach.

Premier Viktor Orbán w Warszawie

Oto moja osobista propozycja do Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego w sprawie jak najszybszego uchwalenia ustawy o zupełnym wykluczeniu z życia politycznego w całej Unii Europejskiej i z możliwości pełnienia jakiejkolwiek funkcji w administracji państwowej takich osób, którzy:

– byli członkami i funkcjonariuszami partii hitlerowskiej, mussolinistycznej i kommunistycznej;

– studia wyższe ukończyli dzięki temu, że „zasługą“ ich rodziców lub dziadków był udział w bandyckich walkach „rodzimego i międzynarodowego ruchu robotniczego“ – czyli w pospolitych masowych morderstwach i ucisku ludności;

– jako sędziowie różnych sądów brali udział w koncepcyjnych rozprawach i na podstawie fałszywych zeznań i „dowodów“ skazywali opozycjonistów;

– jako generałowie, oficerowie, podoficerowie i wtyczki bolszewickiego Gestapo – najróżniejszych bezpiek (Securitate, KGB, STASI, Służba Bezpieczeństwa MO, Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, Departament III Bezpieczeństwa Państwowego MSW Węgier, Státní Bezpečnost’ itd.) — prześladowali członków opozycji, pisali na nich donosy, mordowali ich

– jako funkcjonariusze państwowi i partyjni, po 1988 roku udział wzięli w rozgarbieniu majątku narodowego (te majątki należałoby skonfiskować, bo są to mafijne majątki!)

– za komuny stali się funkcjonariuszami administracji państwowej lub dyrektorami przedsiębiorstw państwowych, Prezesami spółdzielni produkcyjnych i rolnych itp. na wyraźny wniosek organów partyjnych lub bolszewickiego Gestapo

Bez takiego przepisu prawnego, ważnego na Całą Europę, zachodzi potężne niebezpieczeństwo powalenia demokarcji europejskiej i Unii przez tych bandytów, którzy korzystając z nadarzającej się okazji, wbudują się do wszystkich urzędów i organów unijnych, a potem Unię jednym kopnięciem rozwalą od wewnątrz!

Agent bezpieki i KGB, propagandysta dzerwono-nazistowskiej partii: dziennikarzyna Péter Molnár-Gál, który gwiżdże na to, że zdekonspirowano jego.

Jest to wizja bardzo realna! Znam doskonale mentalność tych bandytów, bo nie tylko przez dziesięciolecia prześladowali mnie, więc miałem okazję rozparcować ich, ale korzystając z nadarzającej się okazji — sam wbudowałem się w ich szeregi i szczegółowo ich śledziłem, szkodziłem im, gdzie i jak tylko to było możliwe! Po prostu spłacałem im rachunek „długu“… I w latach 1984—1988 właśnie za to chcieli wdeptać mnie w beton, dokonując przeciwko mnie szereg nieudanych zamachów i cynicznych, podłych prowokacji. To ja wygenerowałem i katalizowałem detronizację Jánosa Csermaneka (bandycki pseudonim János Kádár ) i w końcu upadek światowej komuny!

Agent KGB, polskiej i węgierskiej bezpieki, beniaminek esbeków Ambasady PRL w Budapeszcie, József Pálmafy, podający się za hrabiego Pálffy – wbudował się w polsko-węgierskie organizacje Rolanda Antoniewicza, ażeby siać tam zamieszanie. Spartaczył zadanie i zniknął jak kamfora (a może jak Litwinienko w Londynie?)…

Obawiam się, że potężne tajne fundusze KGB, które teraz leżą w różnych tajnych sejfach zachodnich lub w kieszenaich najróżniejsych Borysów Abramowiczów, będą również źródłem finansowym obalenia demokracji Europy! Bo to, co Ruskom nie uadało się zrobić w dobie zimnej wojny przez domonstrowanie siły i finasowanie bandyckich partii komunistycznych Europy Zachodniej, takich bandytów również jak agent KGB Romano Prodi! — teraz zdobędą wygodnie i bez trudu rozwalając Europę od środka! Bo zybt demokartyczna Europa jest bezsilna i bezbronna! Nie powinno dochodzić do takich wypadków, że agenci KGB tarfiają na najwyższe stopnie władzy!

Jest takie węgierskie przysłowie: lepiej jest bać się, niż za późno przestarszyć się…

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1403440,trackback

——————————————————————-

Stefan kardynał Wyszyński, Prymas Polski (Foto: Roland von Bagratuni – Roland Antoniewicz)

Kiedy beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia
(2011-07-26)

(fot. Roland von Bagratuni)
red.Roland von Bagratuni-Antonyan-Antoniewicz:

Հայր մեր որ յերկինս ես,
սուրբ եղիցի անուն Քո։
Եկեսցէ արքայութիւն Քո։
Եղիցին կամք Քո
որպէս յերկինս եւ յերկրի։
Զհաց մեր հանապազորդ
տուր մեզ այսօր։
եւ թող մեզ զպարտիս մեր,
որպէս և մեք թողումք
մերոց պարտապանաց։
եւ մի տանիր զմեզ ի փորձութիւն։
այլ փրկեա զմեզ ի չարէ։
Զի քո է արքայութիւն
եւ զօրութիւն եւ փառք
յաւիտեանս
Ամեն

Mi Atyánk, aki a mennyekben vagy,
Szenteltessék meg a Te neved,
Jöjjön el a Te országod,
Legyen meg a Te akaratod,
Amint a mennyben, úgy a földön is.
Mindennapi kenyerünket
add meg nekünk ma,
És bocsásd meg vétkeinket,
Miképpen mi is megbocsátunk
az ellenünk vétkezőknek,
És ne vígy minket kísértésbe,
De szabadíts meg a gonosztól.
Mert Tiéd az Ország, a Hatalom és a Dicsőség Mindörökkön Örökké. Ámen

Pater noster, qui es in cælis,
Sanctificetur nomen tuum,
Adveniat regnum tuum,
Fiat voluntas tua,
Sicut in cælo et in terra.
Panem nostrum quotidianum
da nobis hodie,
Et dimitte nobis debita nostra,
Sicut et nos dimittimus
debitoribus nostris.
Et ne nos inducas in tentationem,
Sed libera nos a malo. Amen

Πάτερ ἡμῶν ὁ ἐν τοῖς οὐρανοῖς
ἁγιασθήτω τὸ ὄνομά σου•
ἐλθέτω ἡ βασιλεία σου•
γενηθήτω τὸ θέλημά σου,
ὡς ἐν οὐρανῷ καὶ ἐπὶ τῆς γῆς•
τὸν ἄρτον ἡμῶν τὸν ἐπιούσιον
δὸς ἡμῖν σήμερον•
καὶ ἄφες ἡμῖν τὰ ὀφελήματα ἡμῶν,
ὡς καὶ ἡμεῖς ἀφίεμεν
τοῖς ὀφειλέταις ἡμῶν•
καὶ μὴ εἰσενέγκῃς ἡμᾶς εἰς πειρασμόν,
ἀλλὰ ῥῦσαι ἡμᾶς ἀπὸ τοῦ πονηροῦ. Αμεν

Ojcze nasz, któryś jest w niebie
święć się imię Twoje;
przyjdź królestwo Twoje;
bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi;
chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;
i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom;
i nie wódź nas na pokuszenie;
ale nas zbaw od złego.
Albowiem Twoje jest Królestwo, i moc, i chwała na wieki wieków. Amen.

——————————————————————-

Jak III RP zniszczyła kolebki Solidarności

(Gazeta Polska – 2011-12-01)

Gdybym nie widział tego samego na Węgrzech, powiedziałbym dziwne! Straszne! Tu nie tylko o to chodzi, że znikną Pomniki Narodzin Solidarności! Znikną symbole polskiego przemysłu! Bez względu na poglądy polityczne, w Polsce w tym okresie, kiedy tu żyłem (1947-1967), a potem gęsto przyjeżdałem (do 1989), wszystcy byli dumni i ze Stoczni Gdańskiej, z poznańskiej Wiepofamy, Stomilu, Cegielskiego, z wrocławskiego PAFAWAG i tak dalej. Nie znam szczegółów prywatyzacji polskiego przemysłu, bo byłem bardzo zajęty innymi sprawami.

Węgierskie rozmowy przy Okrągłym Stole w 1988 r w gmachu Parlamentu. Z lewej opozycja, z prawej czerwoni naziści, na przeciwko “strona trzecia”, w której zasiadał autor artykułu, którego akcja przeciwko Prezesowi telewizji MTV Mihályowi Kornideszowi (efektem domino) doprowadziła do tych obrad i kolapsu komuny!

Na Węgrzech sprawa powrotu demokracji wyglądała inaczej, jak w Polsce, chociaż tutaj ruszyły pierwsze przemiany. Już Károly Grósz (jeszcze komunista z przekonania i ciężko chory alkoholik) rozpoczął serię reform, wcale nie naśladując pseudo reformy Gorbaczowa! Po prostu wreszcie przypomniał sobie (albo raczej przypomniano jemu butelką Wódki Wyborowej made in PRL), że do tych zmian, które wprowadził w PRL Gomułka, na Węgrzech niestety jak dotychczas jeszcze nie doszło!

Lumpen Antal Apró morderca tłumów, zbrodniarz wojenny 1956 r – współprzestępca Jánosza Czermaneka (bandycki pseudonim “Kadar”) i Béli Biszku

Było wręcz odwrotnie: gorzej jak w Związku Sowieckim! János Czermanek (bandycki pseudonim “Kádár”) po dojściu do władzy w tym samym czasie, nie ogłosił amnestii dla więźniów politycznych i bohaterskich rewolucjonistów Jesieni 1956 r, a zamordował ich. Przed “sąd” (z “sędziami”, którzy ukończyli kilka klas szkoły podstawowej i “sędziowski kurs partyjny”!) trafiło również wiele dzieci i podrostków, z zamordowaniem których zaczekano do osiągnięcia pełnoletności! (Jednym ze współprzestępców “Kádára” był członek Biura Politycznego WSPR i wicepremier odpowiadający również za MSW Antal Apró. Lumpen z wykształceniem kilku klas szkoły podstawowej! Jego wnuczka jest żoną byłej głowy węgierskiego Komsomołu-Hilerjugend: KISZ-u Ferenca Gyurcsánya, przeciwko któremu trwa już kilka zaawansowanych śledztw o popełnienie najróżniejszych pospolitych przestępstw kryminalnych.)

Diablica — żona Ferenca Gyurcsánya – wnuczka Antala Apró – czyli niedaleko pada jabłko od jabłoni!

„Kádár“ nie oddał ziemii chłopom, nie zrehabilitował zakonników i zamordowanych oraz uwięzionych księży (co więcej: w dalszym ciągu ich prześladował, wlepiając im po 5-10-15 lat więzienia “za nic”!) Nie skasował wcześniejszej ustawy o rozwiązaniu zakonów, w dalszym ciągu prześladował prywatną inicjatywę i opozycję.Nie wróciły krzyże do klas szkolnych i pozostał w mocy stalinowski herb Węgier, nieco tylko uproszczony…

lumpen Béla Biszku – morderca tłumów, zbrodniarz wojenny 1956 r – współprzestępca Janosza Czermaneka (bandycki pseudonim “Kadar”) oraz Antala Apró – dziadka żony Ferenca Gyurcsánya

“Kádár” najbardziej bał się Polaków i Węgrów-polonofilów, bo jego zdaniem “mogli zaimportować na Węgry „dziwne zwyczaje, poglądy sprzeczne z socjalizmem”. Wspomnianych bezpieka intensywnie obserwowała, nasłuchiwała ich telefony, dokonywano przeciwko nim różne prowokacje, wielu zamordowano fingując “wypadek”. Albo – tak jak w PRL, “wypili za dużo alkoholu”. Również tacy, którzy nigdy alkoholu nie pili! (Wielu moich serdecznych i wspaniałych, powszechnie znanych i szanowanych przyjaciół straciło wówczas życie!). No i za “Kádára” nie można było oddolnie zakładać żadnych organizacji społecznych, bo ˇbyło to przestępstwo”! Nawet Towarzystwa Przyjaźni Węgiersko-Polskiej, bo “było to sprzeczne z zasadami internacjonalizmu” – czytaj: “internazizmu”!!)

Lumpen Janosz Czermanek (bandycki pseudonim “Janosz Kadar”) – czerwony nazista, morderca tłumów, zbrodniarz wojenny 1956 r, samozwańczy Führer, zdrajca narodu – agent i marionetka sowieckiego KGB. Nieznani sprawcy zupełnie wyprzątali grób tego bandyty, jego kości z pewnością znalazły się gdzie trzeba: na śmietniku, tak jak to on uczynił ze swoimi ofiarami, grzebiąc ich w anonimowych grobach…

Károly Grósz wprowadził zliberalizowaną ustawę o organizacjach społecznych, co umożliwiło powstanie partii politycznych. Grósz wprowadził pojęcie komunistów-reformerów, ruchu zresztą sterowanego i kontrolowanego. Powstał wtedy nowy tygodnik “Reform” i dziennik “Mai Nap” z redakcjami, w których w 100% “dziennikarzami” byli albo propagandziści partyjni albo agenci bezpiecy, albo i to i to! Grósz rozpoczął wreszcie rozmowy o losie 2 mln Węgrów w Siedmiogrodzie z rumuńskim Führerem Ceaușescu oraz o normalizacji stosunków z Prezydentem Stanów Zjednoczonych Ronaldem Reaganem.

Károly Grósz. Polonofil i wódkofil. Za butelkę polskiej Czystej Wyborowej zdetronizował Führera Kadara…

Potem przyszedł mój kuzyn dr.József Antall junior, syn mojego ojca chrzestnego i dobroczyńcy rzeszy 140.000 Polaków, którzy po Wrześniu 1939 znaleźli się na Węgrzech – ministra, komisarza rządowego Jego Królewskiej Mości d/s Uchodźców dr.Józsefa Antalla Seniora. Joszka (po węgiersku: Joszka = Jóska) – jak nazywałem jego zdrobniale od Józsefa, nie potrafił wprowadzić nowej Konstytucji, zadowalając się jedynie łataniem stalinowskiej, nie potrafił wielu rzeczy zmienić, bo de facto rząd jego był mniejszościowym, a przy tym jako dżentelmen musiał dotrzymać bardzo ostre warunki postawione przez przedstawicieli komuny przy Okrągłym Stole. Byłem na jej posiedzeniach jako “strona trzecia”. Był to cyrk dobrze wyreżyserowany przez czerwonych nazistów!

Ojciec chrzestny autora, ojciec Premiera dr.Józsefa Anatlla juniora – minister JKM, komisarz rządowy d/s uchodźczych (1939-1945) dr.József Antall senior

Dopiero spontaniczne wypowiedzenie Układu Warszawskiego i RWPG gruntownie zmieniło sytuację! Ale zapłacił za to życiem! Mnie nikt nie przekona o tym, że “był chory”! Ziarnica złośliwa, zwana inaczej chorobą Hodgkina w tym czasie nie przypadkowo zaatakowała wielu moich przyjaciół – opozycjonistów. Na chorobę tą zmarł także mój najserdeczniejszy przyjaciel i spowiednik, przy którym przez 15 lat byłem “prawą ręką”: zakrystianinem i ministrantem (jestem już złotym ministrantem…) — ks.hrabia István Keglevich, którego największą “winą” było to, że domagał się odbudowy kościoła Regnum Marianum, zburzonego przez komunistów w 1951 r, bo był zbyt blisko stawianego wtedy i zburzonego przez rewolucjonistów w 1956 r pomnika Stalina! Za tą “winę” ks.hrabia Keglevich przesiedział 10 lat we więzieniu Kádára!

kuzyn autora – Premier dr.József Antall junior – wypowiedział RWPG i Układ Warszawski, za co KGB zaraziło jego wirusem układowej choroby nowotworowej układu chłonnego (chłoniak) zwanej Ziarnicą złośliwą, chorobą Hodgkina, limfogranulomatozą, a prawidłowo: chłoniakiem Hodgkina

przyjaciel i spowiednik autora – hrabia ks.István Keglevich. Blisko dziesięć lat spędził we więzieniu Führera Janosza Kadara za to, że walczył o odbudowę zburzonego w 1952 r kościoła wotywnego Regnum Marianum u wylotu ulicy Damjanich, na skraju parku miejskiego Városliget, za co KGB zaraziło jego wirusem układowej choroby nowotworowej układu chłonnego (chłoniak) zwanej Ziarnicą złośliwą, chorobą Hodgkina, limfogranulomatozą, a prawidłowo: chłoniakiem Hodgkina

Może i we mnie zagnieździła się ta lub inna choroba made in ZSSR dzięki “uprzejmości” węgierskiej bezpieki, a może raczej sowieckiego KGB, ale (odpukam!) na szczęście jeszcze nie zachorowałem! Mam bardzo silny i odporny organizm! A przypadek byłego oficera KGB Litwinienki, który miał zamordować rosyjskiego potentata Borysa Abramowicza Bieriezowskiego, ele zdezertował i kilka lat temu zmarł w Londynie w dziwny sposób zakażony radioaktywnością, jest zupełnie podobnym przypadkiem! Bo rozwalenie RWPG i UW było katalizatorem do rozpadu “światowego systemu komunistycznego”. I tego Joszce w Moskwie nie przebaczono!

Były agent KGB Aleksandr Litwinienko na łożu śmierci w jednym z londyńskich szpitali. W tajemniczy sposób zamordowano jego środkiem radioktywnym, bo odmówił wykonania rozkazu morderstwa na pewnym dezerterze. Metoda typowo KGB i Gestapo!

Ale nie doszło do rozpadu rosyjskiej mafii, która za panowania Breżniewa (jego zięcia, męża córki-alkoholiczki Breżniewa, Galiny – I.Zastępcy Ministra Spraw Wewnętrznych ZSSR gen.Czurbanowa skazano na kilka lat więzienia “za działalność mafijną”) prosperowała najlepiej, eksportując setki tysięcy ton narkotyków z Kirgizji, Kazachstanu, Uzbekistanu i Turkmenii przez Turcję (Atatürk był przyjacielem i uczniem Stalina, a turecki MIT i Szare Wilki – dziećmi KGB!!!) do Zachodniej Europy i USA! Pieniądze z wpływów (miliardy dolarów!) trzeba było wyprać! Do tego potrzebna była “prywatyzacja” wielkich firm, często sprzedawanych za drobne grosze!

I.zastępca Ministra Spraw Wewnętrznych Imperium Sowieckiego, zięć Breżniewa, jeden z ojców chrzestnych sowieckiej mafii narkotycznej – generał armii KGB Jurij Czurbanow na ławie oskarżonych – latami “eksportowali” ciężkie drogi z Azji Centralnej (Kirgizja, Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenistan, Tadżykistan) przez Azerbajdżan i Turcję do USA i Europy Zachodniej.

Po Antallu powrócili czerwoni naziści z Gyulą Hornem – ostatnim ministrem spraw zagranicznych “Kádára”! Przez oszustwo trafili do władzy! Wspomniany już Ferenc Gyurcsány jako premier i prezes partii rządowej czerwonych nazistów, grasujących przez osiem lat po skasowaniu pierwszego rządu Viktora Orbána, latem 2006 r w Balatonöszöd cynicznie i dumnie powiedział „kłamaliśmy rano, w południe i wieczorem, w dzień i w nocy, miesiącami, latami, nic nie robiliśmy i przez oszustwo dorwaliśmy się do władzy“!

Przestępca wojenny z 1956 r, czerwono-nazistowski Premier Gyula Horn. Wprowadził II komunę, kiedy po sfingowanym wypadku samochodowym, zagrał na uczuciach żałujących jego Węgrów, w tym błazeńskim “kosmicznym” aparacie, udając obrażenia podstawy czaszki i szyi.

To właśnie ten przypływ “szczerości” Gyurcsánya doprowadził do rozruchów podczas przygotowań i obchodów 50-ej rocznicy Rewolucji 1956 roku! Ale cofnijmy się do Gyuli Horna. Sprywatyzował co tylko mógł! Zniknął legendarny Ikarus, Ganz-Mávag i szereg innych kombinatów i kluczowych zakładów przemysłowych, których miejsca we większości w międzyczasie zdążono zaorać! Drugi rząd Orbána zrewiduje wyszystkie te prywatyzacje, ale także i to, w jaki sposób stali się multimiliarderami ci byli “bożyszcza” komuny, którzy w swoich życiorysach w encyklopediach podkreślali: “pochodzą z rodziny bez grosza”!

IKARUS był światową marką! Podczas kiedy Mercedesy, Volvo i inne zachodnie “cuda” techniki w ciągu kilku lat wykruszyły się, Ikarusy jeszcze w dalszym ciągu budzą podziw i uznanie pasażerów… Te modele są …czterdziestoletnie i jeszcze służą podróżnych!!

Nie muszę podkreślać, że autobusy i trolejbusy Ikarusa, tramwaje, elektrowozy i pasażerskie wagony kolejowe Ganz-Mávag przedstawiały światową jakość!!! Esportowano je wszędzie! Podobnie było z telewizorami i radioodbiornikami Orion, dźwigami portowymi Magyar Hajó- és Darugyár, turbinami Turbinagyár, czy pokaźnym asortymentem produkcji Kombinatu Metalurgicznego Csepel! Za grosze sprzedano wszystkie cementownie, cukrownie, zakłady chemiczne i farmaceutyczne, które również miały bardzo duży obrót eksportowy! I dzięki temu Węgry muszą importować nie tylko cukier, cement, proszki do prania, ale tramwaje, autobusy, elektrowozy i tak dalej! Za rządów Horna setki tysięcy robotników straciło pracę, dach nad głową, egzystencję. Coś tu za bardzo nie gra!

Ponad 50-letnie elektrowozy 25 kV prądu zmiennego Ganz-MÁVAG. Za 50 lat TRAXy Bombardiera, czy elektrowozy Siemensa już dawno będą na złomie!

Ale Węgrzy szybko obudzili się! I chyba nie za późno! W wyborach 2010 r prawica zdobyła 80% głosów! Jest już nowa Konstytucja, program im.Széchényiego, który powinien wyprowadzić Węgry ze skraju przepaści. Jest reforma emerytalna i oświatowa. Ale “ktoś” tego bardzo nie chce! Atakują więc forinta, po całym świecie kolportują bujdy na resorach o “skrajnej prawicy” i “skrajnej lewicy”, starają się ośmieszyć, zdegardować rząd Orbána i prawicę, która “dziękuje i nie prosi więcej” z czerwonych nazistów, z których wielu przebrało się w szaty “demokratów” czy “liberałów”. Coraz więcej trafia z nich przed sąd i kasuje wieloletnie wyroki więzienia! Wreszcie odbiorą podwyższone emerytury katów uczciwych Węgrów, a może nawet partia komunistów (która w historii stale zmieniała swoją nazwę, czasami udając niewinną owieczkę) znajdzie się na śmietniku! Niemcy Adenauera zrobiły to już z hitlerowcami kilka dziesięcileci wcześniej!

Kanclerz RFN Konrad Adenauer. Był politykiem najwyższej klasy. Nie przypadkowo szczekali przeciwko niemu bożyszcza polskiej komuny!

Ale szczerze mówiąc: żałuję, że któryś z kilkunastu wykonanych przeciwko mnie zamachów nie udał się! Bo wprawdzie zawsze byłem optymistą i nigdy nie bałem się, ale teraz zaczynam bać się, że wszystko to jest tylko jakimś snem! I po przebudzeniu się…

Szczęść Boże!

Węgier-wróg komuny , czw., 2011-12-01 22:16

Roland von Bagratuni – Roland Antoniewicz

————————————————————————————————–

Esbek knebluje księdza
(Gazeta Polska – 2011-12-02)

Ormianin ks.Tadeusz Issakowicz-Zaleski

Jestem przerażony zarówno jako Ormianin polski i węgierski, jak i osoba przez całe życie związana z kościołem i wieloma znanymi postaciami duchowieństwa polskiego i węgierskiego, ministrant z blisko 60-letnim stażem, przez 15 lat kościelny. Ormianina ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego znam ze słyszenia i poważam Jego, jego wspaniałych przodków ze źródeł historycznych. Jest to skandal nie tylko w skale Polski, ale i UE oraz świata! Widocznie coś nie gra z Konstytucją RP i prawodawstwem, bo coś nie zmieniono, nie sprecyzowano, przegapiono. Ale na korekcję tej strasznej luki prawnej nie jest zapóźno! Trzeba ją zrobić natychmiast, ze wstecznym skutkiem!

ks.Tadeusz Issakowicz-Zaleski jako członek zwycięskiej Solidarności

Na Węgrzech były identyczne problemy. Ale nowa Konstytucja RW, która wejdzie w życie 1 stycznia 2012 oraz dyskutowane obecnie przez Parlament ustawy specjalne (do których potrzebne jest 75% +1 głosów), które nazywa się także ustawami konstytucyjnymi, według aktualnych projektów uniemożliwią byłym funkcjonariuszom esbeckim i partyjnym komuny jakiekolwiek procesowanie w sprawach o zniesławienie i podobnych! I identyczną ustawę konstytucyjną powinien przyjąć Sejm RP!

Premier Viktor Orbán, Prezes partii FIDESZ

Po dojściu do władzy chadecko-prawicowej koalicji FIDESZ-KDNP, z urzędów państwowych zaczęto usuwanie byłych esbekowców i funkcjionariuszy WSPR i jej prawnego następcy WPS! Tym bardziej, że ówczesny Premier RW i prezes WPS – były dygnitarz komuny Ferenc Gyurcsány w 2006 r w Balatonöszöd cynicznie i z dumą oświadczył: “kłamaliśmy rano, w południe i wieczorem, w dzień i w nocy, miesiącami, latami, nic nie robiliśmy i przez oszustwo dorwaliśmy się do władzy”! Wywołało to wówczas serię zamieszek, sterowanych i generowanych przez Gyurcsánya i stojących na jego służbie byłych esbeków. Celem było potwierdzenie kłamliwej propagandy czerwonych nazistów o zagrożeniu “terroryzmem skrajnej prawicy” i wprowadzenia stanu wyjątkowego.

Hazardzista, który tym razem przegrał — Ferenc Gyurcsány – prezes postkomunistycznej Węgierskiej Partii Socjalistycznej, przez oszustwo Premier, miliarder z pieniędzy skradzionych narodowi. Cynizm, kłamstwa i obłuda! – grafika: red.Roland von Bagratuni-Antoniewicz

Na Węgrzech nie ma ani skrajnej prawicy ani skrajnej lewicy za wyjątkiem pseudosocjalistyczno-liberalnej Węgierskiej Partii Socjalistycznej – prawnego i ideologicznego spadkobiercy Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej, która była prawnym i ideologicznym spadkobiercą Węgierskiej Partii Pracujących, a ta Komunistycznej Partii Węgier – filii Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego. Czerwoni naziści jako kolaboranci obcego państwa zostaną pozbawieni nie tylko wysokich emerytur i dostępu do urzędów państwowych oraz możliwości działalności publicznej, ale także prawo do zbiórki i demonstracji. Bo tak jest to logiczne, tak postąpiono w Europie z niemniej groźnymi hitlerowcami!

Prezes wojewódzkiej organizacji partyjnej w Kecskemét János Zuschlag i krajowy Prezes partii czerwonych nazistów István Újhelyi przed sądem w Kecskemét. Powoli wszyscy dygnitarze tej partii znajdą się za kratkami!

Przeciwko wielu czerwonym nazistom, włącznie z Gyurcsányem rozpoczęły się procesy sądowe i trwają zaawansowane działania prokuratorskie z powodu ich działalności kryminalnej i antypaństwowej. Wielu już osądzono na wieloletnie kary więzienia, jak na przykład niejakiego Zuschlaga, prezesa wojewódzkiej organizacji partyjnej w Kecskemét i zarazem głowy organizacji młodzieżowej WSP. Trwa postępowanie przed sądem wojskowym przeciwko wielu szefom Urzędu Ochrony Państwa o działalność szpiegowską na rzecz Rosji i łamanie Konstytucji. (Na Węgrzech nie ma Trybunału Stanu.)

Rekolekcje Ks. Tadeusza Isakowicz-Zaleskiego we Wiedniu-Aspern

Jeżeli polskie władze będą tolerowały taki stan rzeczy, właśnie na kanwie procesu ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego może dojść do poważnych zamieszek i ogólnego niezadowolenia społecznego! A Pan Premier Tusk i PO chyba nie to życzy sobie? W Polsce prawica powinna być bardziej zwarta, niż kiedokolwiek w historii! Bo lewicowe i lewackie zagrożenie może uczynić potężne szkody! Takie, które uczyniła w latach 2002-2010 dyktatura czerwonych nazistów – agentów bezpieki i funkcjonariuszy komuny: Medgyesyego, Gyurcsánya i Bajnaiego! Na Węgrzech obecnie ponad 1 mln osób żyje w skrajnej nędzy, poniżej minimum wyżycia! Jest to wielokrotność wskaźników polskich, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że ludność Węgier jest czterokrotnie mniejsza od ludności RP! Ale to są tylko fragmenty sytuacji ekonomicznej Węgier!

U góry: „Nasza duma”Z prawej Ferenc Gyurcsány za kratkami i kilkunastu skazanych już przez sąd bolszewicko-esbeckich hohsztaplerów – grafika: red.Roland von Bagratuni-Antoniewicz. Na dole: Gyurcsány: gotowa jest już nowa siedziba WPS — każdy towarzysz znajdzie się w oddzielnej celi. Karykatura Rolanda Antoniewicza – Rolanda von Bagratuni

Węgrzy są optymistyczni, bo Premier Viktor Orbán i prawicowe partie FIDESZ-KDNP oraz pozakoalicyjny Jobbik uczynią wszystko, ażeby nie budowano i rozwijano demokracji na fundamencie stalinizmu, a na zupełnie nowych podstawach! Podstawach, które sięgają tych tradycji historycznych, w których nie ma miejsca dla nazistowskiej demagogii czerwonych i czarnych, w której naród spojony jest jednością, w której nikt nie prześladuje kościołów i duchowieństwa! Przecież Jan Paweł II i Stefan Kardynał Wyszyński obracają się w grobie! Za życia nigdy nie dopuściliby do tego! Bo jest to bardzo wielki skandal, kwestionujący prawa narodu do religii, konstytucyjne prawa kościoła i duchowieństwa! A może po takim precedensie ludzie z przeszłością hitlerowską będą mogli również w podobny sposób bronić swoich “praw”?!

Szczęść Boże!

Węgier-wróg komuny , pt., 2011-12-02 11:55

Roland von Bagratuni – Roland Antoniewicz

———————————————————————-

Paragraf 226

(Gazeta Polska – 2011-12-02)

Moim zdaniem Pan Jacek Balcerowski powinien zwrócić się do Trybunału Ochrony Praw Człowieka w Strasburgu (ale może to zrobić dopiero po przejściu WSZYSTKICH instancji!), albo powinna to zrobić w jego imieniu organizacja społeczna zajmująca się takimi sprawami! Bo “niszczenie mienia…” to fakt, ale we wielu krajach UE jest to “tylko” przewinienie. Ale art. 226 k.k. „Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ RP, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch” jest ustawą antykonstytucyjną, sprzeczną z Art.I., Art.II., Art.VII., Art.XVIII.,Art.XIX oraz art.XXX. Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (Instytut Literacki, Paryż 1974) oraz Artykułu 1.,Atórtykułu 6., Artykułu 7., Artykułu 9., Artykułu 10., Artykułu 14., i Artykułu 17. Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych wolności UE itd (Kancelaria Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Straburg 1998)!!! Artykuł. 226 k.k. to nadużycie prawa i deptanie obu międzynarodowych kodeksów prawnych, które również RP ratyfikowała! To tylko w Rosji Pana Putina, Turkmenistanie Jego Wysokości Turkmenbaszi, Azerbajdżanie Jego Wysokości Aliyeva, Białorusi Pana Łukaszenki i na Ukrainie Pana Janukowicza coś takiego jest “przestępstwem”! Umysłowo zdrowy sędzia czy prokurator musi o nim zapomnieć, bo staje się współprzestępcą przestępstwa zwanego “nadużycie prawa”!!! (I wielu innych przestępstw!!!)

Gmach Trybunału Praw Człowieka w Strasbourgu

Wiem, że trzeba dbać o honor konstytucyjnych organów RP! Ale honor ten prowinni bronić ci, którzy czasami niehonorowo postępują! Którzy wymyślają złe ustawy, źle postępują przy rozwiązywaniu różnych problemów! To oni powinni odpowiadać przed Trybunałem Stanu, jeżeli coś “sknocili”! Bo po to Trybunał powołano, ażeby bronił tej tradycyjnej demokracji, która w Polsce posiada już bardzo dawne tradycje! Oczywiście w tej tradycji były i zawsze będą niewypały, jak na przykład prowadzący do utraty niepodległości “Liberum veto”! Ale ci, którzy z Liberum veto korzystali, przeważnie byli nieodpowiedzialni i korzystali z niego raczej z pobudek osobistych, albo zachcianki występowania publicznego! Po polsku: chcieli być aktorami!

Odpowiedzialny za tajne służby Minister György Szilvásy w sądzie na ławie oskarżonych

Równouprawnienie prawne znaczy tylko jedno: pełnoletni, czy prawie pełnoletni uczeń szkolny jako obywatel RP posiada te same prawa osobiste, co urzędnik państwowy, czy nawet sam Prezydent RP! Ale poseł, minister, premier itd. są postaciami publicznymi (na Węgrzech jest takie trafne, nie przetłumaczalne pojęcie prawne “közszereplő” – aktor publiczny, występujący publicznie, znany publicznie). A postać publiczna musi wszystko ścierpieć. W demokracji na pewno!

Minister Obrony Imre Szekeres przed sądem. Odpowiada za przestępstwa finansowe w MON

Obywatel może nie mieć racji. Ale trzeba jemu to wytłumaczyć, wdać się z nim w dyskusję! Albo prowadzić działalność polityczną tak, żeby nie stała się podstawą do publicznych kpin i ostrych krytyk! Podejmowanie się działalności publicznej to nie tylko możliwość uzyskania większych zarobków i negatywnej lub pozytywnej popularności, ale także kwestia odpowiedzialność! Odpowiedzialności przed narodem, światem i historią! Tu nie ma miejsca dla produktów kategorii szmelc! I jeżeli ktoś krytykuje, nieodpowienio wypowiada się o tej działalności – musi to ścierpieć! Nawet wówczas, jeżeli ktoś wlepi jemu (jej) wulgarne, czy wyolbrzymione przezwisko, epitet!

Skutego w kajdanki Ministra bez teki György Szilvásyego policjanci prowadzą na smyczy na salę rozpraw. Doczekaliśmy się wreszcie!

Węgierskie sądy odrzucają pozwy osób publicznych o zniesławienie czy obrazę! Osoby publicznej obrazić nie można! Co innego, jak ktoś robi kpiny z hymnu państwowego, godła narodowego, flagi państwowej, czy umyślnie zniszczy, zabrudzi itd! To tak, wtedy trzeba to prawnie sankcjonować! Ale opinię? NIE!!!! Sam wielokrotnie procesowałem się z różnymi ekskomunistami o zniesławienie, sfałszowanie dokumentów na moją szkodę itp, ale sprawy o obronę godności osobistej nie wygrałem, bo jako literat, dziennikarz, telewizor, reżyser, działacz społeczny jestem “közszereplő”. Osoba publiczna. Obelgi musiałem ścierpieć. Tak samo, jak aktor teatralny czy filmowy, nazwany przez kogoś – powiedzmy – h…m nie może protestować w sądzie, nie może tego zrobić ani polityk, ani rząd, którego jest członkiem!

Generał major Lajos Galambos — były szef Urzędu Ochrony Państwa (Nemzetbiztonsági Hivatal) jest oskarżony o szpiegowstwo na rzecz Rosji. Ukończył Akademię KGB w Moskwie… Tak dalej z esbekami!

Jak świat światem, zawsze są tacy, którzy coś nie zrozumieją, albo nie podoba im się i będą to krytykować! Mają do tego prawo! W demokracji na pewno! Ale aby temu zapobiec, potrzebny jest lepszy rzecznik prasowy, lepsza propaganda planowanych lub wykonywanych czynności, lepsze wytłumaczenie tego, dlaczego to robię, albo nie robię, nie zrobiłem!

Inny rodzynek z Urzędu Ochrony Państwa – generał major Sándor Laborc, były szef NBH. Również oskarżony o szpiegowstwo na rzecz Rosji. Ukończył studia na Akademii KGB w Moskwie. Tak dalej, „towarzysze“!

Sąd Okręgowy czy Najwyższy po odwołaniu się oskarżonego zmieni taki wyrok, ale trzeba odwołać się! A jeżeli to nie pomoże – Trybunał w Strasburgu na pewno zasankcjonuje to! Bo UE to nie Białoruś Pana Łukaszenki!

Szczęść Boże!

Węgier-wróg komuny , pt., 2011-12-02 07:02

Roland von Bagratuni – Roland Antoniewicz

——————————————————————-

Ojca się nie wybiera. Ale naród może wybrać swoje elity

(Gazeta Polska – 2011-12-03)

Pan Prof. Dr. Andrzej Zybertowicz napisał wspaniały artykuł, trafił w sedno zagadnienia głęboku nurtującego wszystkich uczciwych ludzi w byłym “obozie socjalistycznym”!!! Na Węgrzech jest zupełnie tak samo! Byli komuniści, esbecy itd, to jedna maffia! Sędzia ekskomunista uniewinnia esbeka, a skazuje bogu ducha winnego prawicowca-opozycjonistę! Dyrektor firmy – ekskomunista zatrudnia u siebie swoich, robi interesy i “interesy” ze swoimi! Tak było z hitlerowcami, którzy pozostali w Republice Federalnej Niemiec i którzy uciekli do Ameryki Południowej! Ale tych szybko zdenuncjowano i rozpędzono! A u nas?!

Czerwony nazista, jeden z szefów byłego Stowarzyszenia Partyzantów – ale czytaj esbeków i kagebowców) – filii partii komunistycznej, niejaki Vilmos Hant, wypina na klapie swastykę i obraża prawicę zapominając, że Stalin i Hitler byli nazistami,towarzyszami broni!

Czerwony nazista, jeden z szefów byłego Stowarzyszenia Partyzantów (Partizánszövetség – ale czytaj esbeków i kagebowców) – filii partii komunistycznej, niejaki Vilmos Hant, wypina na klapie przekreśloną swastykę i obraża prawicę. Prasa prawicowa reaguje, nazista zwraca się do sądu ze sprawą o zniesławienie. Sprawę rozpatruje kumpel! A przecież Stalin i Hitler nie tylko byli kumplami, ale swoje ideologie czerpali z tego samego źródła! Nawet nazwy ich partii były prawie takie same! No, Stalin był chytrzejszy i opuścił słowo “Narodowa”, ale od tego sowieccy Rosjanie nie przestali być nazistami dumnymi z “Wielkoruskich tradycji”! Inaczej nie rosyjski obranoby jako język urzędowy ZSSR, a któregoś z najmniejszych okupowanych i zniewolonych narodów! Flaga Stalina (która powróciła na różnych komunistycznch wiecach w Moskwie i w Rosji) to ta sama, co hitlerowska, tylko zamiast czarnej swastyki w białym kole na czerwonym tle (odwrotność flagi Japonii) jest czarny sierp i młot tej samej wielkości! Swastyka ta widoczna jest na rublach wydanych po 7 listopada, jako tło dwugłowego orła!

Stalin, Hitler i Atatürk tak długo byli w przyjaźni, aż (jak to przystało bandytom) nie pokłócili się na łupie! Stalin i Atatürk targowali się o podział Armenii Wielkiej, Stalin i Hitler o Polskę, Łotwę, Litwę, Estonię i Finlandię — i jeden i drugi chciał więcej zdobyć ze wspólnego łupu.

Sprawa rodziny na Węgrzech była tabu za drugiej komuny (dyktatury eksagentów KGB i szych komuny Horna, Medgyessyego, Gyurcsánya i Bajnaiego). Tłumnie propagowano i przywilejowano wówczas pożycie par bez małżeństwa, do grona których dołączono później pedałów! Od kościołów odebrano większość dotacji państwowych, skazując przez to na powolną śmierć przede wszystkim szkoły i szpitale prowadzone przez kościoły! Na szczęście absolutne zwycięstwo prawicy i powrót Premiera Orbána zniweczył te bezecne praktyki! Nie będzie nie tylko bluźnierczych defilad pedałów, ale ograniczone zostaną także aborcje. I wiele innych rzeczy zmieni się na lepsze, co irytuje komunistów i zmusza ich do zniesławiania Węgier wszelkimi dostępnymi środkami na wszelkich dostępnych forum. Przed II Wojną światową działalność taką nazywano zdradą stanu i odpowiednio sankcjonowano. I Premier Orbán wreszcie dobierze się “do gardła” tych zdrajców! Jest nowa Konstytucja, która wejdzie w życie 1 stycznia, po koleji rodzą się ustawy konstytucyjne (które trzeba uchwalić minimum 75% + 1 głosów!), które zbiją śmiech i szydercze uśmieszki z ust bolszewickich zbirów!


Nowa Konstytucja Węgier. Weszła w życie 1 stycznia 2012 r. Czerwonym nazistom strasznie nie podoba się, chociaż niczym nie różni się od konstytucji szeregu państw zachodnich UE czy Konstytucji RP

Węgrzy tylko jednego boją się: ażeby tak jak stało się w Polsce, nowa Konstytucja nie stała się nieprzestrzegana! Wykręcona przez tych, których nie powinno być w urzędach państwowych, w Parlamencie, w policji, wojsku, sądach itd! Bo na Węgrzech bardzo popularne jest przysłowie “nie pada daleko jabłko od jabłoni”! Czyli syn-córka esbeka, szychy partyjnego itd nigdy nie stanie się Patriotą, prawicowcem, a będzie kontynuować to dzieło, które “budowali” rodzice, bo w takim klimacie wychowywał się i korzystał z bardzo szerokich ulg, nie przewidzianych dla innych! Bezdyskusyjnie przyjęto go/ją na studia wyższe nawet wówczas, kiedy w szpitalu psychiatrycznym wystawiono jemu/jej świadectwo kretynizmu czy debilizmu! I studia “ukończył”! Nie musiał iść do wojska, poza kolejnością zdobył fajną pracę, a tam zbyt częste podwyżki i awanse! Zrobił drakę, przestępstwo? – nie ma sprawy! Dosłownie!

Czerwoni naziści dla swojej propagandy wykorzystują znanych na świecie, ale już porządnie cierpiących na zanik pamięci starców po osiemdziesiątce, którzy swoją karierę (i ponad przeciętne,wysokie emerytury!) mogli zawdzięczać przestępczej partii oraz bezpiece! Na zdjęciach: literat Ákos Kertész oraz filozof Ágnes Heller. Za zdradę stanu odebrano im wszystkie odznaczenia i honorowe tytuły!

Sprawa prywatności rodziny. Na Węgrzech była dwojaka: o członkach rodziny bolszewika (szychy, esbeka w okresie I i II komuny) prasa we większości opanowana przez byłych esbeków i propagatorów partyjnych, zawsze głęboko milczała, a jeżeli opozycjonista, czy organ prawicowy naruszył tą ciszę: atakowano KO! A w przypadku prawicowców-opozycjonistów, stale bluźniono na całą rodzinę, wyliczając bujdy na resorach i bajki o nieistniejących przestępcach i wariatach wśród prodków! Koniec tego! II rząd Orbána stworzył nowy kodeks prasowy, ma się rozumieć KO atakowany przez rodzimych bolszewików i ich sojuszników w UE! Ale UE stwierdziła, że kodeks ten wcale nie przekracza norm przyjętych w UE! I to jest najważniejsze! A kłamiący bolszewik wreszcie będzie odpowiadał za swoje kłamstwa! I moralnie i finansowo i fizycznie!

Jego Eminencja Prymas Węgier ks.Prof.Dr.Péter kardynał Erdő celebruje mszę świętą w Bazylice im.Św.Stefana w Budapeszcie. Jest profesorem Uniwersytetu im.Pétera kardynała Pázmány oraz jest członkiem Prezydium Consociatio Internationalis Studio Iuris Canonici Promovendo (Rzym), Stephan Kuttner Institute of Medieval Canon Law (Monachium), valamint Associatio Winfried Schulz (Berlin)

Nowa Konstytucja i rodzące się ustawy konstytucyjne wreszcie zdenuncjują prawdziwe oblicze, przeszłość i zamiary bolszewików! Koniec tolerancji, robienia głupiegojasia z obywatela, Patrioty, prawicowca! Nie będzie już żadnych tabu, wreszcie będzie można wskazać na wszystkie przestępstwa dokonane przez bezprawne rządy bolszewickie lat 1947-1988! Będzie można palcem wskazać na poszczególnych przestępców i wynieść na światło dzienne wszystkie ich sprawy i sprawki, które określić można tylko dwoma epitetam: szpiegostwo na rzecz obcego mocarstwa i zdrada stanu! Nie będzie w życiu publicznym pedałów i alkoholików! Prawo wyborcze umożliwi otrzymanie głosu tylko osobom, które ukończyły najmniej szkołę podstawową, bo głos analfabety kupowali bolszewicy obiecankami-cacankami, a on pojęcia nia miał, jaka jest różnica między Marysią i Marynią! No i nastąpi surowa rejestracja i weryfikacja coraz większej ilości kościołów, z których większość z powodu ulg stała się “kościołem” a nie sp. z o.o.!

Szczęść Boże!

Węgier-wróg komuny , sob., 2011-12-03 14:49

Roland von Bagratuni – Roland Antoniewicz

—————————————————————–

Urząd ds. upokarzania

(Gazeta Polska – 2011-12-03)

Pani kol.red.Anicie Gargas gorąco gratuluję! Trafny wybór tytułu! Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych mnie również upokorzył! Co więcej, jakiś tam urzędniczyna czynił istne kpiny z mojego podania! Nie dziwiłem się z tego powodu, bo wiadomo: Urząd ten powstał na bazie resortu PRL – “Urzędu do Spraw Kombatantów”, którego kierownikami były takie figury czerwonego nazizmu, jak: generał dywizji LWP Mieczysław Grudzień! I wielu jego wychowanków, których do dzisiaj na pewno zapomniano “odesłać do diabła”! Ten urzędniczyna, który robił wygłupy z mojej sprawy, to też tego typu “towarzysz”, który po upadku komuny stał się “owieczką”! I ilu jeszcze takich grasuje w urzędach RP! I nie tylko, bo na Węgrzech jest to samo!

Kontradmirał i generał dywizji Ludowego Wojska Polskiego Mieczysław Grudzień — I zastępca szefa Głównego Zarządu Politycznego LWP, minister ds. kombatantów (1972–1981), Wiceprezes Rady Naczelnej ZBOWiD – firmy d/s upokarzania kombatantów i ich represjonowania Mieczysława Moczara, Józefa Cyrankiewicza, Mariana Spychalskiego i Wojciecha Jaruzelskiego. Członek Francuskiej Partii Komunistycznej – firmy-córki Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego.

Prawdziwi kombatanci walki przeciwko zdrajcom narodu – czerwonym nazistom, umierają z głodu, bo otrzymują minimalną emeryturę nieco powyżej 100 euro jak ja. A taki bandyta, zbrodniarz, morderca tłumów – bohaterów Rewolucji Narodowej 1956 roku, wicepremier i członek Biura Politycznego WSPR Béla Biszku 30 razy tyle!!! Nie długo, bo przed głosowaniem jest w Parlamencie Węgier ustawa o mocy konstytucyjnej o umniejszeniu emerytur tych osób właśnie do minimum i przekazanie uzyskanych zaoszczędzeń prawdziwym kombatantom! Ustawa ta uzna także za wrogą, prowadzącą działalność antynarodową i szpiegowską Komunistyczną Partię Węgier – filii Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego, oraz wszystkich jej następców prawnych, a więc także Węgierskiej Partii Socjalistycznej, której członkowie w ten sposób automatycznie stracą także mandaty poselskie w Parlamencie Węgier i Parlamencie UE w Strasburgu!

Godło Urzędu do Spraw Kombatantów i osób Represjonowanych – czy na pewno zajmuje się nimi, czy zajmuje się nimi?

Powstały w 2007 r Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przygotował projekt nowelizacji dotychczasowych zapisów dotyczących kombatantów: “Projekt ustawy o kombatantach, uczestnikach walki cywilnej z lat 1914-1945, działaczach opozycji wobec dyktatury komunistycznej oraz niektórych ofiarach represji systemów totalitarnych”. Zakładał on odebranie uprawnień kombatanckich osobom, służącym w Armii Czerwonej lub polskiej organizacji podziemnej (wykaz organizacji wymienionych w projekcie powinien sporządzić Instytut Pamięci Narodowej i Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych), której działania były wymierzone w suwerenność, niepodległość i integralność Rzeczypospolitej Polskiej – Instytut Pamięci Narodowej do takich organizacji zaliczył m.in. PPR i jej formacje zbrojne, Gwardię Ludową i Armię Ludową. Według autorów projektu taka działalność, jako niezwiązana z walką o niepodległość Polski, nie powinna być honorowana specjalnymi przywilejami kombatanckimi.

Min. Janusz Krupski – Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Czy wie o tym skandalu?

Oczywiście nic z tego nie wyszło! Nie przypadkowo! Byli (na pewno tylko “byli”?!?) komuniści i agenci, oficerowie i tajni oficerowie bezpieki trzymają się kupy! Wzajemnie pomagają sobie, mają wspaniałych adwokatów – również zdrajców narodu – których zapomniano pozbyć urzędu adwokata! A wogóle to wszystkich zdrajców zapomniano zdegradować! I usunąć z urzędów państwowych! Oczywiście dotyczy to także ich bachorów! Bo wiadomo: “nie pada jabłko daleko od jabłoni”!!! Człowiek wychowany w duchu komunistycznym przez swojego przodka, pozostanie wiernym bandyckiej ideologii i jej reprezentantom! Trzeba tylko dogłębnie przestudiować tak zwaną “historię ruchu robotniczego” – czyli ponurą historię bandytyzmu czerwonych nazistów i sposoby ich walki z “wrogami klasowymi”!

Właśnie w tych dniach, kiedy Rolanda Antoniewicza nie przyjęto na studia prawnicze, na Wydziale Prawnym Uniwersytetu Budapeszteńskiego im. Lóránda Eötvösa wybuchła olbrzymia afera korupcyjna: na studia przyjmowano takie osoby, które przekupiły kierownictwo uczelni! Kilku profesorów popełniło samobójstwo, wielu aresztowano i skazano.

Osoby, które tak jak ja walczyły różnymi sposobami przeciwko tym przestępcom, albo pomordowano (jak wielu wspaniałych moich przyjaciół, powszechnie znane osobistości życia kulturalno-naukowego i prawicy!), albo ośmieszono, zniesławiono, jak zrobiono to ze mną! Na Węgrzech mogli to z łatwością zrobić, bo “prawo” węgierskiej komuny bardziej broniło tych bandytów, niż “prawo” Związku Sowieckiego! Na Węgrzech za komuny było stokrotnie gorzej, jak w Imperium Sowieckim Stalina i Breżniewa!!! Podstawową zasadą węgierskiej komuny była tak zwana kontraselekcja. Rozpoczynała się ona w szkolnictwie wyższym, gdzie de iure i de facto studentem mogła zostać osoba albo czynnie zaangażowana w utrwaleniu “socjalizmu”, będąca członkiem, a jeszcze lepiej funkcjonariuszem WSPR i jej satelitów: komsomołu zwanego KISZ, związków zawodowych, bezpieki i MSW i tak dalej. Albo bachory tych bandytów! Wyjątki stanowiły tylko osoby, które na studia trafiły przez korupcję albo byli członkami powszechnie znanych dynastii adwokackich, lekarskich, dziennikarskich, literackich, artystycznych itd. Ale i tu przerzedzano!

Wydział Prawa Uniwersytetu Budapeszteńskiego im.Lóránda Eötvösa zawiadamia Rolanda Antoniewicza, że pomimo pomyślnego zdania egzaminów wstępnych, “nie przyjęto z powodu braku miejsca“ — na podstawie zasad kontraselekcyjnych, na prawo na Węgrzech przyjmowano tylko i wyłącznie takie osoby, które otrzymały list polecający od organizacji partyjnej miejsca pracy rodziców, czy swojego miejsca pracy lub szkoły, z miejsca zamieszkania (Komitet Dzielnicowy, Powiatowy, Miejski), od MSW (Główny Zarząd Bezpieczeństwa Państwowego, oraz od organizacji ZBOWiD-owskiej. Opozycjoniści nie mieli żadnych szans dostania się na studia nawet wówczas, jeżeli byli geniuszami!

Ja kilkakrotnie składałem egzaminy wstępne na różne węgierskie uczelnie i uzyskiwałem wynik kwalifikujący mnie na pierwsze miejsce na liście przyjętych. Ale nigdy nie przyjęto właśnie z powyższych powodów! Byłem “wrogiem klasy robotniczej”, “wrogiem ZSSR”, “zdeklasowanym społecznie” itd. I z tego jestem dumny!
Nabór urzędników państwowych odbywał się w identyczny sposób! Było rzeczą nieistotną, że minister, dyrektor departamentu, kierownik wydziału itd posiada jedynie wykształcenie kilku klas szkoły podstawowej i jest idiotą do sześcianu! Ważne było to, ażeby był “dobrym i zdyscyplinowanym towarzyszem”! W prokuraturach, sądach węgierskich mnóstwo było takich, którzy byli tak głupi, że nic nie rozumieli! Bo ich IQ i wykształcenie było zero! Ale ich synalkowie poza kolejnością trafiali na studia! I przeważnie nie odwiedzali wykładów, nie zjawiali się na egzaminach, a mimo tego studia “ukończyli”, bo tatuś czy mamusia – szycha reżymu, posyłali oficera bezpieki, który tak nastraszył profesora, że od razu zaliczył synalkowi czy córuni bandyty kilka semestrów!

Dyplom ukończenia studiów wyższych w Związku Sowieckim otwierał Węgrowi bramy wszystkich rodzimych uczelni, oraz był wspaniałą wejściówką do najlepszych miejsc pracy i najwyższych stanowisk. Nawet wówczas, kiedy właściciel dyplomu był idiotą do sześcianu!

A jeszcze groźniejszymi byli dzieci agentów KGB! Osób, które ukończyły studia w Związku Sowieckim, albo zdobyli tytuł kandydata czy doktora nauk! Bo mało kto wie, że Stalin pod koniec lat dwudziestych wydał dla czeki (poprzednik KGB) ściśle tajną dyrektywę: wszystkich obcokrajowców, którzy odbywają studia w ZSSR lub są na praktyce, studiach podyplomowych, kandydackich itd – należy wciągnąć do bezpieki jako agenta! A jeżeli nie uda się – sprezentować jemu “wypadek”, “zapicie się alkoholem” itd! Osoby, które w tych czasam ginęły pod kołami pociągów metra, to większości byli właśnie tacy, którzy słyszeć nie chcieli o jakiejkolwiek współpracy z sowiecką bezpieką!

Az egyik szemtanú, 1956-ban katonai szanitéc igazolása arról, hogy Antoniewicz Roland résztvett a poznań megyei ÁVH-központ ostrománál, kétszeresen megsebesült és katonai mentőautóval kórházba szállították

Az egyik szemtanú, 1956-ban katonai szanitéc igazolása arról, hogy Antoniewicz Roland résztvett a poznań megyei ÁVH-központ ostrománál, kétszeresen megsebesült és katonai mentőautóval kórházba szállították

Wracając do Urzędu d/s Kombatantów i Osób Represjonowanych. Otrzymał ode mnie mnóstwo dokumentów – nadaremnie. A przecież były one uwierzytelnione przez węgierską narodową organizację kombatancką! Organizację, która na Węgrzech miała i ma wyłączne do tego prawo, bo tutaj niestety do dzisiejszego dnia nie ma Urzędu d/s Kombatantów i Osób Represjonowanych! Ponad 10 naocznych świadków potwierdzło, że jako 11-letni szczeniak brałem udział w Wydarzeniach Poznańskich i zostałem dwukrotnie ranny podczas oblężenia Komendy Wojewódzkiej UB na ul.Kochanowskiego. Leczono mnie w szpitalu im.Pawłowa na ul.Długiej, gdzie przezornie podałem siostrze szpitalnej fałszywe nazwisko. Dzięki temu bezpieka nie wpadła na mój ślad, a moi rodzice (znane osoby ruchu antysowieckiego i antyhitlerowskiego) w asyście znanych i powszechnie szanowanych w Poznaniu lekarzy, uprowadzili mnie ze szpitala.

Urząd Pamięci Narodowej właśnie z tego powodu nie dogrzebał się moich danych! Ale to żaden powód do ignorowania mnie – prawnuka oficera Powstania Styczniowego i Powstania Wielkopolskiego, wnuka oficera Powstania Wielkopolskiego i legendarnej Pierwszej Brygady marszałka Piłsudskiego, który w wojnie polsko-bolszewickiej Zginął na Polu Chwały pod Lwowem i pochowano na stokach Cytadeli Poznańskiej, na Cmentarzu Bohaterów, wśród swoich żołnierzy – Powstańców Wielkopolskich! Mój ojciec z koleji po bohaterskich walkach Września 1939 r, uciekł na Węgry, gdzie spełniał bardzo ważne misje z upoważnienia Polskiego Rządu Emigracyjnego w Londynie! W 1947 r. kiedy wrócił do Polski, właśnie dlatego UB aresztowało jego na granicy i bez wyroku więziło do 1950 r dosłownie “w cieniu szubienicy” w ubeckim więzieniu przy ul.27 grudnia, który zamiast zachować jako memento, szybko rozebrano! Mnóstwo Patriotów polskich straciło tam życie, męczono, katowano ich, ażeby wydobyć z nich jakieś “zezanie” – podstawę do “praworządnego” skazania!

Wspólnik Urzędu d/s Upokarzania Kombatantów i ich Powtórnego Represjonowania, ZUS — Zemścij się Urzędzie na Kombatantach Swoich – Bohaterach Narodowych. Czyli „kombatant niech umiera z głodu! Co nam do tego?“!

Krótko podsumowywując: Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych jest albo instytucją przebiurokratyzowaną, albo tajnie kierowaną przez byłych esbeków i pezetpeerowców! Bo inaczej nie potrafię sobie wyobrazić tej bezczelności, z którą odrzucają podania prawdziwych Bohaterów Narodowych! W sumie małej już garstki osób – bo wszystcy jesteśmy już po sześćdziesiątce, siedemdziesiątce, osiemdziesiątce. I ponieważ dosłownie umieramy z nędzy, wiele lat życia już nie pozostało nam! Nie mamy pieniędzy na coraz droższe lekarstwa, na chleb, odzież, komunalne! W tym kontekście to co czyni Urząd, to genocyd! Ludobójstwo najlepszych Patriotów RP! Zresztą wcale nie lepszy jest również strasznie zbiurokratyzowany ZUS, który również depcze prawo! Mam na to mnóstwo dowodów! Właśnie w sprawach tych kombatantów, którzy nie sprzedali swojej duszy czerwonemu Szatanowi!

Szczęść Boże!

Węgier-wróg komuny , sob., 2011-12-03 10:59

Roland von Bagratuni – Roland Antoniewicz

——————————————————————-

Śmieci a sprawa polska

(Gazeta Polska – 2011-12-03)

Pani kol.red. Krystyna Grzybowska napisała to wspaniale! Ale muszę z żalem rozczarować ją! Węgrzy również są bardzo uczuleni na czystość osobistą. Widzę to na każdym kroku. Myją się w wannie albo pod natryskiem 2-3 razy w dzień, podczas kiedy u “Szwagrów” – sąsiednich Austriaków brak tej gorliwości! Niektóre gospodynie cały dzień sprzątają mieszkanie, dom jednorodzinny, czasami już za bardzo. W ogrodzie i przed domem sadzają i pielęgnują cudowne kwiaty. Mimo tego wielu obcokrajowców utożsamia Węgrów z Cyganami! To tak, jakby między Polakiem i Rosjaninem postawiono znak równości! Skandal! Cyganie przywędrowali z Indii, z Węgrami – Sumeryjczykami nic wspólnego nie mają!

To dzięki Cyganom, albo brakiem kontroli miejscowych władz, na Węgrzech bardzo wielu wywozi śmiecie do pobliskiego lasku, pod most, na obce “bezdomnne” nieruchomości (właściciel zmarł, spadkobiercy latami procesują się o spadek…) czy w inne miejsce, gdzie szybko i niespostrzeżenie można pozbyć się nieprzyjemnego balastu. Ale II. rząd Orbána i o tym pomyślał! Ci niekulturalni Niewęgrzy otrzymają takie mandaty, że odechce im się śmiecenia na całe życie!

Inny problem: bezdomni. Zabrudzali ulice, place i parki miast, nie tylko koczując tam, ale robiąc tam potrzebę i wyrzucając śmieci, bardzo częste zdobyte w opróżnianiu kubłów! Jeden z burmistrzów zabronił im opróżniania kubłów, polowania na graty. Od razu wielu eksbolszewickich “liberałów” wzięło ich w obronę!
Premier Orbán i jego Minister Spraw Wewnętrznych gen.József Pintér są nieugięci. Podwoili ilość policjantów, przyjmując nawet Cyganów, którzy “lepiej i bezkonfliktowo dogadają się ze swoimi”. I pozbierano wszystkich bezdomnych, kierując ich do tymczasowych schronisk. W planie jest stworzenie dla nich sieci mieszkań lokatorskich oraz miejsc pracy. Bo bezrobotnego bezdomnego bez adresu i dowodu osobistego nigdzie nie przyjmują do pracy. Nie bez powodu. Wielu przestępców zakłada “firmy” z “udziałem” bezdomnych, którzy za grosze podpiszą wszystko. Potem taka “firma” pobiera kredyty i znika, a bezdomnego nikt nie znalazł! A żebrający na skrzyżowaniach ulic bezdomni są ofiarami wypadków, bo plątają się między samochodami, które na zielone śwatło, nagle wystrzelone jak z procy, pędzą do przodu…

Za drugiej komuny (rządy eksbolszewików Horna, Medgyessyego, Gyurcsánya i Bajnaiego) na ulicach miast rzadko kiedy można było spotkać policjanta! Zjawiali się tylko wtedy, kiedy trzeba było rozegnać wiec opozycji. Albo dokonywali przestępcze prowokacje. Tak, jak to stało się w 2006 r, kiedy gyurcsányowska “policja” zorganizowała “napad” na gmach Telewizji Węgierskiej, a w okresie uroczystości z okazji 50-tej rocznicy Rewolucji Narodowej 1956 r w bestialski sposób pobito, postrzelano i aresztowano setki niewinnych Patriotów oraz zupełnie obojętnych przechodniów, zakochanych na randce, matki spacerujące z dziećmi, księży wracających z mszy świętej! Odpowiedzialni za te przestępstwa już odpowiadają przed sądami i prokuraturami wojskowymi i wkrótce los ich podzieli sam Gyurcsány, bo parlament odebrał jemu immunitet poselski! Pisałem o tym również po polsku.

Głośny był skandal ze zgwałceniem pewnej młodej Węgierki przez …policjantów patrolujących miasto! Oczywiście szefowie tych przestępców od razu “umyli ich na biało”, a nawet spróbowano ofiarę oskarżyć o fałszywe oskarżenie! To samo zrobiono z pewną dziennikarką, którą pobito, związano i zakneblowano, a potem wyrzucono w krzakach na zupełnie niedostępnym brzegu Dunaju – a nuż umrze z głodu, zimna itd. Cud, że znaleziono ją zupełnie przez przypadek! Potem “policja” stwierdziła, że dziennikarka “sama związała siebie”, “zakneblowała sobie usta” i “poszła” tam, gdzie ją znaleziono! Chyba “fruwając”, bo… Napisała reportaż o przestępcach naftowych, we większości ekskomunistach! A ślady prowadziły do …Gyurcsánya!

Bezrobotni i bezdomni, to produkt drugiej komuny! To Horn, Medgyessy, Gyurcsány i Bajnai prywatyzowali wszystko za grosze, rozwalając kwitnący węgierski przemysł. I za to wkrótce odpowiadać będą przed sądem! Bardzo głośna jest sprawa sprzedaży za grosze bardzo cennych nieruchomości nad jeziorem Velence dla pewnego żyda, Ioawa Bluma, który również ma szanse znaleźć się za kratkami! Chciał tam zrobić drugie Las Wegas, wymieniając za grodze kupione i zupełnie bezcenne nieruchomości “na drugim końcu świata” na Węgrzech za nadvelencyjskie warte miliardy! Bo jez.Velence leży w połowie drogi między Budapesztem i Balatonem! Nic z tego nie będzie, bo sąd transakcję unieważnił.

W byłych państwach – koloniach Imperium Sowieckiego jest jeszcze wiele śmieci i “śmieci”! Trzeba je jak najszybciej sprzątnąć, bo inaczej zginiemy! Jak to stwierdziła w swoim felietonie Pani kol.red. Krystyna Grzybowska: Dbałość o kraj, jego czystość i estetykę jest patriotycznym obowiązkiem! I dla przykładu u Szwedów jest to rzeczywićcie patriotyczny obowiązek! Będąc w Sztokcholmie i Uppsali, nie widziałem na ulicy żadnych śmieci! Nie było zmiętych chusteczek papierowych, niedopałków papierosów, butelek i puszek po piwie, wódce i Coca Cola itd. A jak ktoś wyrzucił, Szwed podniósł, uprzejmie podszedł do faceta i oddał jemu “zgubę”, tłumacząc przy tym, że kilka kroków dalej jest kosz, tam może to wyrzucić… Dbałość o kraj, jego czystość i estetykę jest jak najbardziej patriotycznym czynem! Ale dodam jeszcze inne hasło, które stało się popularne na Węgrzech dzięki nowemu Parlamentowi, w 80% opanowanemu przez prawicę: nie można układać podwalin demokracji na przestępczych fundamentach stalinizmu!

Węgier-wróg komuny , sob., 2011-12-03 13:32

Roland von Bagratuni – Roland Antoniewicz

———————————————————————

FSB: nie można zrehabilitować ofiar Katynia

(Niezależna – 04/12/2011)

Ja niestety wcale nie dziwię się z tego, że Fiederalnaja Slużba Bjezopastnosti – potomek KGB tak twierdzi! Na Węgrzech po upadku komuny również “zapomniano” zrehabilitować bardzo wielu pokrzywdzonych przez czerwonych nazistów! Zamordowanych, więzionych, katowanych, wysiedlonych, wydziedziczonych z dorobku pokoleń, ludzi, których jedynym “grzechem” było to, że byli Patriotami. A dla tych opryszków Patriota był “wrogiem klasowym”, “skrajnym prawicowcem”, “faszystą”, “nazistą” itd. Mnie również “zapomniano” zrehabilitować, bo byłem najostrzejszą osią w ich gardle, której nie można było zamordować (kilkanaście razy spróbowano!), deportować (w 1970 r zakładałem Towarzystwo Przyjaźni Węgiersko-Polskiej i zebrałem ponad 1500 podpisów kandydatów na członków-założycieli, śmietankę kultury i nauki węgierskiej, bo podobne w raz z rodzicami jako pierwsi założyliśmy w Poznaniu na bazie zbierania żywności, lekarstw, odzieży i pieniędzy dla Bohaterów węgierskiej Rewolucji 1956 r! – przez pół roku korespondował wówczas w mojej sprawie Minister Spraw Wewnętrznych i kompetentne szychy KC partii, podjęto decyzję o deportacji, ale nawet PRL i ZSSR “nie prosili” mnie, więc inicjatywa ta spełzła na panewce! Podjęto więc decyzję o wytoczeniu mnie procesu karnego, ale nie potrafili “znaleźć” przeciwko mnie żadnych dowodów, bo postarałem się o to! nNo i jak nadmieniłem: nie potrafili sprzątnąć, więc zabrali się do powolnego rozwalenia mojej sławy, zepsucia mojej czci, latami publikując w będącej w ich rękach prasie bujdy na resorach, które służalczo przejmowała również prasa polska!).

Bezpośrednio przed upadkiem komuny na Węgrzech, przeczuwająca swój koniec bezpieka, zabrała się do zmielenia swoich ściśle tajnych akt. Ile tego poszło z dymem (bo póżniej miał dla pewności palono) niewiadomo. Ale nawet głupi wie, że niszczono dowody ich przestępczości! Morderstw, zamachów, zniesławienia, wrabiania ofiar! I tak wszystkiego nie zniszczono, bo wiele dokumentów pisano przez kalkę w kilku egzemplarzach, a w latach siedemdziesiątych zaczęto już robić ze wszystkiego ksero. Mój kuzyn – Premier Dr.József Antall junior nakazał wszystkie akta bezpieki przenieść do nowopowstałego Urzędu Historycznego, którego nazwę później zamieniono na Urząd Historyczny – Archiwum Tajnych Służb Państwowych. Już wtedy zainteresowanym umożliwiono przestudiowanie dokumentów związanych z jego osobą i zabranie kserokopii, a także studiowanie ich przez naukowców. Ja sam otrzymałem stertę wysokości około pół metra! Oczywiście nazwiska i podpisy bandytów wtedy jeszcze zakrywano białym pędzelkiem z farbą korekcyjną Koreks. Dziś coraz to nowsze dokumenty otrzymuję bez utajenia nazwisk!

Czerwoni naziści tylko jednej rzeczy boją się: podważenia ich autrorytetu przez podanie do publicznej wiadomości ich przestępstw! A lista ich jest bez końca! Na Węgrzech, podobnie do ZSSR i Północnej Korei, na służbę do bezpieki i dla bezpieki wciągano kogo tylko można było. Mąż szpiclował żonę i babcię, dziadka namówiono do podpatrywania wnuków! Podsłuchiwano telefony wszystkich, którzy byli potentatnymi wrogami komuny (przede wszystkim Polaków węgierskich i Węgrów – polonofilów! Bo strasznie bano się inności Polski i polskich poglądów oraz zwyczajów politycznych! To właśnie dlatego bez zapoznania się z jej ideologią i programem, natychmiast po jej powstaniu, Solidarność, z którą sam miałem wiele wspólnego, ogłoszono “organizacją wywrotową”! Wielu moich powszechnie znanych i szanowanych przyjaciół zamordowano, lub spróbowano zamordować, jak to się stało z “wypadkiem” samochodowym Ani Dymnej pod Vác, którą zaprotegowałem do głównej roli w filmie mojego przyjaciela Miklósa Jancsó! Przecież jej męża, Wieśka Dymnego również bezpieka zamordowała i to sprawdzonym przede wszystkim na wielu duchownych polskich metodą “wypicia nadmiernej ilości alkoholu…” – oczywiście delikwenta dwóch esbeków chwytało pod pachę, a trzeci do oporu wlewał mu do ust stężony spirytus!) Kościół zdemoralizowano poprzez upaństwowienie świątyń, wypłacanie pensji państwowej duchowieństwu i wprowadzenia organizacji “księży pokoju”! Nazwa masło maślane, bo każdy człowiek, a tym bardziej ksiądz reprezentujący nauki Pana Jezusa, jest bojownikiem pokoju! Bo to jest głoszenie i szanowanie Jezusowej jedności Miłości do bliźniego, sprawiedliwości i wiedzy!

Komuniści w swojej bezecnej historii zamordowali setki milionów niewinnych ludzi, drugich tyle czyniąc kalekami na całe życie! Przy nich karłowacieją podobne “zasługi” ich mniejszych braciszków: hitlerowców i tym podobnych! Przecież gułagi, niczym nie różniące się od hitlerowskich obozów koncentracyjnych, jako pierwszy zbudował Stalin! Kiedy jeszcze przyjaźnił się z Hitlerem, Himmler i jego banda skrzętnie studiowali ich strukturę organizacyjną i metody uśmiercania swoich wrogów! To samo było z tureckim Führerem Kemalem Atatürkiem, który za sowieckie pieniądze, przy pomocy sowieckiej broni i “doradców wojskowych” oraz sowieckiej armii interwencyjnej, rozwalił Armenię Wielką, która mocą Traktatu w Sévres 1920 r, otrzymała niepodległość z terenami całego Zakaukazia oraz częścią terenów Armenii Zachodniej (wschodnia połowa dzisiejszej Turcji, Aleppo i okolice w Syrii, północna część Iraku i Iranu!). Ten Atatürk, który w 1915 roku z premedytacją i bezprzykładnym bestialstwem zamordował 1,5 miliona Ormian! We większości dzieci, kobiety, starców! Turcy do dzisiaj bezkarnie mordują Ormian i ich braci – Kurdów!
O czym tu mówimy? Czy jest w Polsce albo na Węgrzech taka szkoła, która dzisiaj, po 20 latach “upadku” komuny, dzieci uczy wreszcie prawdy o tamtych dniach?!? O tym, że hitlerowski nazizm, atatürkizm i komunizm, to jedno i to samo, tylko w różnych odcieniach?!? Albo w byłych KDL-ach i eks ZSSR którykolwiek z nauczycieli ma śmiałość powiedzieć na lekcjach dzieciom i młodzieży, że bandyci przez dziesięciolecia naród wrabiali bujdami na resorach?!? To, że Katyń i Oświęcim niczym nie różnili się od siebie?!? To, że pierwotna flaga stalinowska była łudząco podobna do hitlerowskiej (zamiast czarnej swastyki w białym kole znalazł się czarny sierp i młot!)?!? Nie łudźmy się! Bo mordercy są jeszcze w dalszym ciągu między nami! A ich zdemaskowanie nie leży w ich interesie! Uczynią więc wszystko, ażeby do tego nie doszło! Nawet przez blokowanie mojej strony na Facebooku, gdzie postawiłem wiele dowodów ich bandytyzmu!

Jako specjalista historii bolszewickich mętów, nauczyłem się jednej rzeczy: ich mafia jest stokrotnie silniejsza nie tylko od tej, która po wojnie skupiała byłych esesmanów i gestapowców, ale od mafii sycylijskiej czy napolitańskiej, albo chicagowskiej! Oni mają ogromne pieniądze, które kradli i do dzisiaj kradną gdzie się da! Po upadku II komuny (dyktatura Gyuli Horna, Pétera Medgyesyego, Ferenc Gyurcsánya i Gordona Bajnaiego – wysoko postawionych funkcjonariuszy pierwszej komuny i bezpieki!) wreszcie zabrano się do rozliczania ich szefów i funkcjonariuszy! Prokuratura, urząd komisarza rządowego do spraw najnowszych nadużyć czerwonych nazistów, min.Gyuli Budayego i inne organy ścigania, nie nadążają z przesłuchiwaniami i redagowaniem aktów oskarżenia! Prezes budapeszteńskiego komitetu partii tych bandytów, niejaki Miklós Hagyó, latami szantażował szefów stołecznych firm komunalnych, miesięcznie wynosząc od nich setki milionów w pudełkach firmowych NOKIA! To dlatego stołeczne zakłady komunikacjnye BKV mają horrendalne zadłużenie kilkuset miliardów! Ale to samo robiono np. w MON, skąd w pudełkach po wódce wynoszono te miliardy! I to samo było w MSZ, MSW i innych urzędach państwowych i samorządowych!

Na Węgrzech ludzie zakładają się po ile lat otrzymają Gyurcsány i jego wspólnicy. Większość jest pesymistycznie nastawiona do tego pytania! Bo cóż, że posiedzą kilka miesięcy na ławie oskarżonych, kiedy ich człowiek – adwokat, ich człowiek sędzia itd w końcu “wybieli” ich. A do więzienia trafią tylko “płotki”. To dlatego Premier Viktor Orbán po druzgocącym zwycięstwie prawicy (w 2010 r otrzymała ponad 80% głosów!) szybko zredagował nową Konstytucję, która wreszcie wyrzuci na śmietnik tą łataną stale stalinowską i tak jak zrobiono po wojnie z hitlerowcami, czerwoni naziści wreszcie staną się pariami! Oczywiście jeżeli znajdą się świadkowie i “gotowi sypać” wspólnicy! Bo tych zastraszono przez sterowane zamordowanie cudzymi rękoma najgroźniejszego esbeka i kagebowca Eduárda Györgya Rózsy (bandycki pseudonim “Kaktusz”, “Eduardo Flores”) w Boliwii! I to w takim mieście, gdzie znał każdy krzak, każdą latarnię, a przy tym był cichociemnym! No i uczniem oraz przyjacielem “Szakala” – Iljicha Ramireza Sancheza, siedzącego od długich lat we francuskim więzieniu! Był od niego lepszym! Z zamkniętymi oczami bez pudła strzelał do wróbli, niczym myśliwi do kaczek! Może to on zamordował Olofa Palme i opracował szczegóły zamordowania Aldo Moro?!? Wiele jest przesłanek, ale prawdy chyba już nigdy nie dowiemy się!

Rózsa-Flores był istnym kameleonem! Jako internacjonalista brał udział w wojnie bałkańskiej, dorabiając się u Chorwatów stopnia pułkownika, ale paralelnie pracował także dla Miloszewicza! No i oczywiście dla FSB! Bo był jednym z najlepszych agentów KGB! A oprócz tego agentem MOSAD-u, węgierskiej bezpieki, majorem Gwardii Robotniczej – adiutantem byłego sekretarza KC, generała Sándora Borbély oraz I sekretarzem komitetu wojewódzkiego węgierskego Komsomołu-Hitlerjugend (KISZ) na Uniwersytecie Budapeszteńskim. Po upadku komuny starał się wbudować się do najróżniejszych partii prawicowych, żeby umieścić tam swoich ludzi! Niejeden raz zdenuncjowałem jego! Z polecenia MOSADu, on – ateista, powołał do życia “niezależny” kościół muzułmański (sic!), którego stał się wiceszefem! Oczywiście chodziło o inwigilację “arabskich terrorystów”, tak groźnych dla Izraela! On powołał do życia Towarzystwo im.Kádára i Towarzystwo im.Münnicha oraz organizację młodzieżową obecnej Węgierskiej Partii Socjalistycznej (której głową był ostatnio niejaki János Zuschlag – prezes KW partii w Kecskemét, prawomocnie już skazany za “defraudację” na wiele lat więzienia. A przy tym był przyjacielem Gyurcsánya, Pétera Kiss, Bajnaiego, Szekeresa i innych ministrów – byłych szefów komitetów wojewódzkich KISZ. Jako “specjalista” – osobą do brudnych robót! I dlatego musiał w Boliwii umrzeć. Bezbronnie, bo ludzie Chaweza dopiero później, dla zdjęć podrzucili broń i inne “dowody”. Sekcja zwłok Rózsy i jego kompanów jednogłośnie wykazała, że wykończono ich, zamordowano we śnie! A tylko Gyurcsány na bieżąco wiedział, gdzie akurat przebywa! Nie komentuję sprawy, bo chwiloqwo bandyci mają większe “prawa”, niż ich ofiary!

Nie wiem, czy warto o tym rozpisywać się, bo groch o ścianę! Dwadzieścia lat temu napisałem po węgiersku trzy grube tomy (każda po 1200 stron druku) bogato ilustrowanych dokumentami i zdjęciami wspomnień, ale po wstępnej owacji i obietnic publikacji, żaden z węgierskich wydawców nie podją się wydania! Czasami wydawca “znikał” razem z biurem, drukarnią itd. Albo tłumaczył się zupełnie banalnymi pseudo powodami… A jest to akt oskarżenia przeciwko komunizmowi, który w przypadku ukazania się po polsku, angielsku, ormiańsku, rosyjsku, francusku, arabsku, hiszpańsku, niemiecku, włosku i portugalsku – może stać się światowym bestsellerem! Nie ja twierdzę tak, a lektorzy, którzy przeczytali tą trylogię! Wiele w nim rzeczy zaskakujących! Na przykład z historii Ormian Polskich i Węgierskich, pierwszych Piastów, losów Sándora Petőfiego po tragicznej bitwie pod Segesvár (Shigisoara), gdzia miał ponoć “umrzeć”, pochodzenia świętej korony Węgrów, historii chrześcijaństwa i Chrztu Rzymian po Dekrecie Mediolańskim! No i do dzisiaj istniejących bardzo silnych powiązań między niektórymi, “wrogimi” sobie wywiadami! Ja ne boję się, bo – jak już pisałem – dokonano przeciwko mnie wiele zamachów, ale Pan Bóg zawsze mnie obronił! Mnie, zapalonego katolika i sługi Kościoła! Ale inni nie są takimi optymistami! A ja, jako Ormianin znający wiele języków i kultur, szybko znajdę odpowiedź na różne pytania. Tak, jak znalazło wielu moich sławnych ziomków-Ormian w Polsce i na Węgrzech! Dlatego wielu czerwonych nazistów do dzisiaj boi się nas i stale podkłada nam nogę!

Szczęść Boże!

Węgier-wróg komuny , ndz., 04/12/2011 – 12:11

Roland von Bagratuni – Roland Antoniewicz

——————————————————————-


Zdewastowano wejście do Klubu Gazety Polskiej

(Niezależna – 12/12/2011)

Tego typu akcje władze powinny kategorycznie potępić i wszcząć szeroko zakrojone śledztwo! Ale obawiam się, że stanie się to samo, co na Węgrzech! Za drugiej komuny (rządy takich bandziorów – czerwonych nazistów, eksoficerów bezpieki i eksfunkcjonariuszy pierwszej komuny, jak Gyula Horn, Péter Medgyessy, Ferenc Gyurcsány i Gordonka Bajnai) miało miejsce wiele zamachów bombowych przeciwko obiektom prawicy, m.inn. ówczesnej siedzibie partii FIDESZ przy ulicy Lendvai – róg aleji Dózsa György (kilka kroków od placu Bohaterów – Hősök tere), przeciwko willi prezesa Niezależnej Partii Drobnych Rolników (Független Kisgazdapárt – FKgP) min.Józsefa Torgyána i inn, no i oczywiście sprawców nie znaleziono. Podobnie, jak nie znaleziono sprawców ostrzału gmachu Komendy Głównej Policji przy ulicy Teve w dzielnicy Angyalföld jak i autorów “napadu” na gmach Telewizji Węgierskiej MTV przy placu Wolności (Szabadság tér) w 2006 r.

Oczywiście o tym ostatnim wiemy już coraz więcej! Była to prowokacja typu “napad polskich żołnierzy na radiostację niemiecką w Gliwicach” pod koniec sierpnia 1939 r! Tam prowokatorami byli hitlerowcy, szukający pretekstu do wojny z RP! Tu czerwoni naziści chcieli wprowadzić stan wyjątkowy, który doprowadziłby do uwięzienia całej prawicy! Na szczęście już podczas “napadu” prawicowa telewizja HírTV na żywo transmitowała wydarzenia pod i w gmachu MTV i zdemaskowała czerwonych nazistów!

Co widzieli wówczas telewidzowie? Dużo ciekawych momentów! W “napadzie” udział wzięły …połączone siły kibiców piłkarskich Újpest i Ferencváros! Osób, które nie przepuściły ani jednego meczu dwóch drużyn w celu “odstawienia grandy”! Po takich meczach stadion i okolice wyglądały jak pole bitwy, kibice dewastowali nawet wagony metra, którymi odwożono ich do swojej dzielnicy! Nie pamiętam takiego meczu Ferencváros-Újpest, kiedy policja nie była zmuszona do wysłania na miejsce “bitw” kilku rot konnicy oraz opancerzonych od stóp do głów policjantów! Po takim meczu kilka autobusów policyjnych odwoziło kibiców do aresztu! Bezsens! Bo kibice dwóch wrogich drużyn nigdy nie podali sobie rąk! A teraz?… Wiadomo: policja wygrzebała ze swoich kartotek adresy tych “najbardziej niepoprawnych” i “namówiła” ich do współpracy! Tak, jak to za pierwszej komuny robiła bezpieka!!!

Ale to jeszcze początek całej afery, który doprowadził do sromotnego upadku rządów drugiej komuny i 80-procentowego zwycięstwa prawicy w wyborach 2010 r! Po wparciu policjantów broniących gmach MTV do środka, awanturnicy najpierw podpalili kilka pomieszczeń, a potem …razem z policjantami ograbili bufet, wspólnie konsumując wszystko, co tylko tam znaleźli! Przeprowadzone przez prokuraturę śledztwo znalazło wśród “rebeliantów” kilku oficerów policji i eksesbeków w cywilu! To oni podjudzali tłum! Kilka ulic dalej policja “zapomniała” o dwie pozostawione tam ciężarówki policyjne z podniesionymi plandekami i opuszczonymi klapami! Obie były po brzegi załadowane …bronią! Gdyby osoby postronne (a wiemy: wystarczy kilku awanturników-złodzieji i już “draka jest na całego!) odkryły te ciężarówki, przyczynek do ogłoszenia stanu wyjątkowego gotów mur-beton!

Dygnitarze drugiej komuny cały czas szczekały przy tym o “skrajnie prawicowym i terrorystycznym zagrożeniu”! Oczywiście na Węgrzech nie ma i nie było skrajnej prawicy! Jest skrajna lewica w postaci pseudosocjalistycznej partii czerwonych nazistów Horna-Gyurcsánya-Bajnaiego!!! Nie ma, a więc trzeba było stworzyć. Po raz pierwszy zrobiono to już w dniach upadku pierwszej komuny, kiedy serią prowokacji i fałszywych “dowodów” zniesławiono mnie – prawicowca, sprawami, z którymi nic wspólnego nie miałem! A będąca w ich rękach prasa złożona w 95% z agentów bezpieki i propagandzistów partyjnych, miesiącami była zajęta tylko tą jedną “sprawą”. A co smutniejsze: ich polscy współprzestępcy bez krytyki puszczali te bzdury na resorach w prasie polskiej! I jeszcze dzisiaj od czasu do czasu pojawiają się w niezmienionej treści!

Kolejną prowokację stworzenia wizji “zagrożenia skrajnie prawicowym terroryzmem” były morderstwa różnych Cyganów. I już wiadomo, że i tu wątki tej sprawy prowadzą do “towarzyszy”!!! Do tych, którzy (jak określił ich ojciec chrzestny: Premier-Prezes partii Ferenc Gyurcsány) “Kłamali rano, wieczorem, we dnie i w nocy, miesiącami, latami, wszystkich oszukali, nic nie robili i przez oszustwo dorwali się do władzy!” W latach 2002-2010 kradli oni co tylko potrafili! Tysiące miliardów! W toku jest już kilkanaście procesów sądowych z udziałem wysokich szych tej “partii”, o sprzeniewierzenie majątku narodowego, defraudację, kradzież itd. Prezesa wojewódzkiej organizacji partyjnej czerwonych nazistów w Kecskemét i zarazem szefach ich organizacji młodzieżowej, posła do Parlamentu, niejakiego Zuschlaga prawomocnie skazano na 9 lat więzienia, a działalność sąd określił jako “mafijną”!

Największym problemem w tym wszystkim jest to, że bezpośrednio po upadku komuny, w żadnym z grajdołków “socjalizmu” za wyjątkiem byłego NRD, nie przeprowadzono “czystek”! Wielu esbekowców i funkcjonariuszy kompartii różnych szczebli, niekiedy siedzi przy tym samym biurku, do którego trafił za czasów Stalina czy Breżniewa! Albo siedzi ich synalek-córunia! Przecież wszystcy oni są zdrajcami narodu, szpiegami obcego mocarstwa! Dalczego są jeszcze na wolności?! Dlaczego w dalszym ciągu (na przykład w procesach sądowych) mają oni o wiele większe “prawa ludzkie”, niż ich ofiary i sprowadzony przez nich na skraj przepaści naród?! Jest to taki nonsens, nad którym należałoby porządnie zastanowić się!

Na Węgrzech koalicja FIDESZ-chadecja (KDNP) wreszcie stworzyła nową Konstytucję, która wejdzie w życie 1 stycznia 2012 r i kolejno tworzy ustawy konstytucjne, do skodyfikowania których konieczna jest najmniej 75%+1 głosów poselskich! Partia pseudosocjalistyczna MSZP uznana zostanie jako następca prawny, moralny i materialny Komunistcznej Partii Węgier – “firmy-córki” Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego! I jako taka ma szanse znaleźć się na indeksie, przez co utraci nie tylko cały swój majątek, ale także mandaty poselskie w Parlamencie Węgier i UE w Strasburgu! Tak, jak to uczyniono w RFN i w Europie bezpośrednio po wojnie z NSDAP, SS, Gestapo i jej szychami!!! Beprzykładnie wysokie emerytury tych “towarzyszy” automatycznie znikną, będą oni uprawnieni tylko do minimalnych emerytur! Inna ustawa konstytucyjna słowo w słowo przejmie z ustawodawstwa europejskiego paragrafy o przestępstwie wojennym i mordach tłumów, dzięki czemu przestępstwa “towarzyszy” nie ulegną przedawnieniu! Zarówno tłumne mordowanie bohaterów Rewolucji 1956 r, jak i wszelkich innych przestępstw dokonanych przez bezpiekę i podjudzającą ją partię komunistyczną!

Unia Europejska powinna wreszcie przyjąć ustawę, która postawi znak równości między czarnymi i czerwonymi nazistami – hitlerowcami i stalinowcami i obok wszelkich organizacji “faszystowskich” (pojęcie etymologicznie błędne!) również wszelkich organizacji lewicowych i skrajnie lewicowych! Bo wszelka zaraza bardzo szybkoodradza się! A komunizm jest gorszy od trądu, AIDS, zarazy morowej itd!!!! Przecież obie pokrewne prądy polityczne to produkty Szatana! Trzeba tylko przeczytać, co więcej: regularnie czytać Pismo Święte!!! Aby nie było za późno! Najlepszym przykładem istniejącego niebezpieczeństwa jest to, że wysoko postawieni ekskomuniści – “uczeni”, “twórcy”, “politycy”, na całym świecie zabrali się do zdegradowania Węgier, głosząc bujdy na resorach o rządzie Orbána i o prawicy, niekiedy nawet w bardzo poważnych albo “poważnych” światowych organach prasowych! Na przykład o “braku wolności słowa”, o “dyktaturze” prawicy, czy o …”braku wolności człowieka”. Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli! Złodziej wzywa policjanta!

Szczęść Boże!

red.Roland von Bagratuni, zweryfikowany inwalida woj. 1956 r , pon., 12/12/2011 – 12:35

——————————————————————-


PiS: usunąć symbole komunistyczne

(Niezależna – 12/12/2011)

Należy z oklaskami popierać inicjatywę szefa klubu PiS – Pana Mariusza Błaszczaka: złożenia dwóch projektów ustaw w związku z 30. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego, z którego jeden dotyczy usunięcia symboli komunistycznych, a drugi – emerytur skazanych funkcjonariuszy PRL! Na Węgrzech nowa Konstytucja ramowo zajmuje się tym problemem, ale o wiele obszerniej i już na forum Parlamentu znajdują się związane z tym projekty ustaw konstytucyjnych, do uchwalenia których potrzeba 75% +1 głosów poselskich.

Symbole komunistyczne “pełną parą” zaczęto usuwać na Węgrzech już po upadku I.komuny (1988 r.). Część pomników Lenina, Marksa i innych łotrów czerwonego nazizmu wylądowały w peryferyjnej dzielnicy Budapesztu Kelenvölgye, w specjalnym parku, który jest atrakcją raczej turystów zagranicznych. Inne pomniki trafiły do hut względnie te z kamienia na śmietnik. Za I.komuny całe Węgry były zapchane ogromnymi (lub na elektrowozach – mniejszymi) czerwonymi gwiazdami, które również bardzo szybko znikły. W Budapeszcie zaczęto systematycznie powracać do tradycyjnych nazw ulic, pozbywając się tym samym nazw czerwono-nazistowskich opryszków. Ale na prowincji wiele takich nazw ulic do dzisiaj pozostało. Mocą jednej z ustaw konstytucyjnych i te trzeba będzie zmienić! Oczywiście straty poniesione przez to przez obywatela (zmiana dokumentów, tabliczek itd) rekompensuje państwo. Mimo tego wiele jest jeszcze do zrobienia. Na przykład wyrzucić na którykolwiek ze stołecznych cmentarzy sowiecki pomnik “bohaterów”, stojący przed …ambasadą USA. Celowo go tam postawiono, celowo więc trzeba go usunąć! A kosztami trzeba obciążyć Rosję!

Należałoby zabronić używania nazw kojarzących się z I.komuną, na przykład tytuły dwóch gazet: Népszabadság i Népszava. Niech redakcja czy wydawca poszuka sobie bardziej kulturalny tytuł! Używania swastyki, sierpa i młota oraz czerwonej gwiazdy już dawno ustawowo zabroniono, ale przeszkodą w dotrzymaniu jest Sąd w Strasburgu! Bo (sędzia, z pewnością komunista, albo bojownik czerwonych brygad, czy eksesbekowiec) pomieszał groch z kapustą, kiedy orzekł, że obywatel ma prawo nosić odznakę z czerwoną gwiazdą! Nie prosimy takich orzeczeń, ani czerwonych gwiazd, sierpów i młotów oraz swastyk, hitlerowskich, pruskich i rosyjskich dwugłowych orłów! Unia Europejska powinna umieścić na czarnej liście wszelkie symbole wszelkich nieludzkich dyktatur! A sąd w Strasburgu nie powinien tych dyktatur bronić! Ideologia i praktyki stalinizmu-hitleryzmu były najpodlejszymi w historii ludzkości! A kto kwestionuje to – moralnie utożsamia się ze zbrodniami popełnionymi przez hitlerowców i komunistów!

Co się tyczy emerytur resortowych, to wszystkich funkcjonariuszy czerwono-nazistowskiej bezpieki oraz decydentów wszystkich szczebli tych partii (oraz ich organizacji satelitarnych!), które były “firmami-córkami” Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego oraz ich następców prawnych, moralnych i materialnych należy zdegradować do szeregowca i pozbyć wszelkich specjalnych emerytur! Zupełnie wystarczy im minimalna emerytura!

Na Węgrzech olbrzymi skandal i powszechne oburzenie obywateli wywołał niedawno fakt podania do opinii publicznej (horrendalnej) wysokości emerytury niejakiego Béli Biszku, absolwenta kilku klas szkoły podstawowej, który był członkiem Biura Politycznego bandyckiej partii i pierwszym ministrem spraw wewnętrznym Jánosa Czermaneka (bandycki pseudonim “János Kádár”), a który dokonał przestępstwa wojennego ludobójstwa, tłumnie wydając nakazy zamordowania bohaterów węgierskiej rewolucji Narodowej 1956 r. Tylko nielicznym udało się ujść żywo z tej rzezi! Zamordowano nawet kilkuletnie dzieci i podrostków, z premedytacją i cynizmem czekając z wykonaniem “wyroku” do osiągnięcia przez nich pełnoletności!

Ale strasznie irytują wszystkich ludzi wysokie emerytury innych wysoko postawionych rzezimieszków komuny! Szczególnie wtedy, kiedy wielu bojowników opozycji antykomunistycznej (jakim jestem także ja) otrzymują emerytury, które trudno nazwać nawet napitkiem! Moja emerytura to 35.000 forintów, czyli nieco więcej jak 100 euro! ZUS od wielu lat gwiżdże na przyznanie mnie polskiej części emerytury za kilkanaście lat pracy minn.dziennikarskiej i na rzecz krzewienia przyjaźni polsko-węgierskiej! Gwiżdże na będącą w mocy międzypaństwową umowę polsko-węgierską o wzajemnym honorowaniu dokumentów wystawionych przez Drugą Umawiającą si Stronę! A Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych RP do dzisiaj gwiżdże na moje podanie przyznania mnie należnego za Poznański Czerwiec 1956 r inwalidzkiego dodatku kombatanckiego! Mnie, który od dziecka walczył przeciwko tym łotrom wszelkimi sposobami! Mnie, prawnukowi powstańca styczniowego i wielkopolskiego, wnukowi powstańca wielkopolskiego i Padłego Na Polu Chwały w wojnie polsko-bolszewickiej oficera marszałka Piłsudskiego, synowi bohatera kampanii wrześniowej i prolondyńskiego Polskiego Ruchu Oporu na Węgrzech, attaché prasowego Poselstwa RP w Budapeszcie do 1947 r, wieloletniego więźnia UB, uczestnika Czerwca 1956… Człowiekowi od razu nasuwa się pytanie: ilu byłych esbeków i PZPR-owców pracuje na kierowniczych stanowiskach w ZUS i Urzędzie do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych RP???!!!

II Rząd Viktora Orbána już przesłał do Parlamentu projekt ustawy o przejęciu słowo w słowo europejskich ustaw o ludobójstwie i przestępstwach wojennych i wówczas “pan” Béla Biszku i jego wspólnicy przed sądem będą odpowiadać za swoje zbrodnie! Również i ci bandyci z bezpieki, którzy wcześniej czy później, tj. przed i po 1956 r mordowali Węrów (i nie tylko!). W Polsce w podobny sposób trzeba postąpić! Bo podczas kiedy mordercy mojego przyjaciela Jurka Popiełuszki za swoje przestępstwo odpowiadali przed sądem, o sprawcach wielu innych podobnych zbrodni “zapomniano”!!! A zbrodnią było nie tylko morderstwo, ale także bezprawne więzienie Patriotów, czy sfingowanie “dowodów winy” w wielu procesach sądowych! I to nie tylko politycznych.
Niestety bardzo wiele było (na Węgrzech na pewno!) takich procesów o przestępstwo “kryminalne”, w którym skazano opozycjonistę za wymyślone przestępstwo! Dla przykładu pierwszego prezesa i założyciela Polskiego Stowarzyszenia Kulturalnego im.Józefa Bema na Węgrzech – pana Kaczorowskiego skazano za “popełnienie” przestępstw dewizowo-celnych! Bo miał czelność zapytać się Gomułkę, przebywającego na Węgrzech z wizytą u Kádára: „dlaczego polonia polska nie może mieć swoje własne stowarzyszenie?” Bo na Węgrzech oddolnie nie można było zakładać żadnej organizacji społecznej, a tym bardziej propolskiej! Bo komuna panicznie bała się wszystkiego, co polskie, Polaków węgierskich i Węgrów-polonofilów! Wszystkich nas obserwowano, zastraszano, podsłuchiwano i wielu moich powszechnie znanych i szanowanych przyjaciół zamordowano! Esbecy zamordowali pod Zakopanem w Tenczynie pewną polonofilkę, węgierską kolejarkę – kuriera Solidarności, Tiborné Gombos. A dopiero po upływie roku czasu, morderstwo to zwalili na bogu ducha winnego wdowca – ojca dwójki dzieci, którego w pierwszej instancji “sędzia” (facet z czterema klasami szkoły podstawowej i partyjnym kursem “prawnym”) skazał pana Gombosa na śmierć. Dopiero druga instancja skorygowała wyrok na dożywocie…

Jednej rzeczy żaden trzeźwo myślący człowiek – Patriota nie powinien zapomnieć! Z punktu widzenia prawa międzynarodowego, w ostatnich latach II wojny światowej sowieci dokonali podłą agresję przeciwko Królewstwu Węgier, Rzeczpospolitej Polskiej (tu po raz drugi!!!), Republice Czechosłowackiej, Królewstwu Rumunii, Królewstwu Albanii, Królewstwu Bułgarii, Republice Austrii i Królewstwu Jugosławii! Wynikiem tego PRL, WRL itd były państwami okupowanymi przez sowietów z pseudoniepodległością! Były sowieckimi koloniami! No i żadne ze wspomnianych państw dobrowolnie nie wybrało za swoich przywódców Bieruta, Piecka, Gottwalda, Dymitrowa itd!!! Do władzy trafili przez sfałszowanie wyborów i krwawy terror! Innymi słowami: okres sowieckiej okupacji (czyli komuny) był okresem wojennym, a przestępstwa popełnione przez bezpiekę oraz decydentów PPR-PZPR, Komunistycznej Partii Węgier- Węgierskiej Partii Pracujących-Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej itd BYŁY PRZESTĘPSTWAMI WOJENNYMI!!!! A te do dzisiaj są karalne, bo nie ulegają przedawnieniu! To samo dotyczy Stanu Wojennego, ogłoszonego przez “pana” szeregowca LWP Wojciecha Jaruzelskiego! Bo genwerałem on nie był, nie jest! Stopień generała u wspomnianego bandyty, to samozwańczy stopień samozwańczej dyktatury!

Po upadku komuny na Węgrzech wielu esbeków niestety nie wyrzucono z pracy, bo byli “dobrymi specjalistami”! Błąd, przestępstwo! Politycy II.rządu Orbána powiedzieli jasno: “nie można budować demokracji na zgliszczach dyktatury terroru”! Trzeba najpierw usunąć te zgliszcza! I mają pełną rację! Z węgierskiego MSZ już wyrzucono kilku esbekowców. I Węgrzy mają nadzieję, że to samo uczynią szefowie innych resortów, a przede wszystkim MSW i wymiaru sprawiedliwości! Bo inaczej prokurator, sędzia – kumpel oskarżonego, z ofiary uczyni oskarżonego, a z bandyty ofiarę, jak to się stało po wydarzeniach w 2006 r. kiedy “premier” Gyurcsány sfingował i wyprowokował rozruchy! Bezpośrednio po tym, że na spotkaniu egzekutywy partyjnej w Balatonöszöd, cynicznie i z dumą stwierdził: „kłamaliśmy rano, w południe i wieczorem, w dzień i w nocy, miesącami, latami i nic nie robiliśmy, oszukaliśmy wszystkich i przez fałsz dorwaliśmy się do władzy!”

red.Roland von Bagratuni, zweryfikowany inwalida woj 1956 r. , pon., 12/12/2011 – 22:32

——————————————————————-


Kolejna “białoruska” kompromitacja Polski

(Niezależna – 12/12/2011)

Jest to już prawdziwy absurd! Przecież Aleś Michalewicz jest obywatelem RP! Bo Białoruś okupuje wschodnie tereny RP, a mieszkańcy tych terenów są obywatelami polskimi! W 1939 r i w 1944 r Związek Sowiecki dokonał nazistowską agresję na Polskę, anektując rdzennie polskie tereny! Według prawa międzynarodowego był to zbrodniczy czyn, który nie posiada żadnych prawnych skutków na późniejsze bezprawne kroki najeźdźców i kolaborantów, współpracującymi z nim! A Konstytucja RP (ponoć) broni interesy każdego jednego obywatela RP!

Oczywiście z tym bronieniem jest różnie! Bo mnie osobiście na równi z węgierską bezpieką, prześladowała mnie Ambasada PRL w Budapeszcie! Spisali wieleset fałszywych donosów o mnie, z różnymi niewiarygodnymi bujdami na resorach, zniesławiali mnie i podjudzali przeciwko mnie węgierskich i polskich czerwonych nazistów! Bowiem po jednym egzemplarzu szło do MSZ i MSW PRL, a drugi do węgierskiej bezpieki! Po upadku komuny rząd mojego kuzyna dr.Józsefa Antalla juniora powołał do życia tak zwany Urząd Historyczny (Történeti Hivatal), gdzie przeniesiono znaczną część akt węgierskiej bezpieki. Te, które w przededniu upadku komuny nie zniszczono! A zainteresowany obywatel mógł spokojnie studiować swoje akta i prosić o ksero z każdego jednego egzemplarza. U mnie zebrało się kilka tysięcy stron takich papierków! Między nimi mnóstwo made in PRL z Ambasady w Budapeszcie! W Polsce również upadła komuna, ale w Ambasadzie RP w dalszym ciągu od czasu do czasu pojawiają się te same gęby esbeckie i pezetpeerowskie!!! Może i w Mińsku tak jest???!!!

Jako obywatel węgierski mam te same problemy z Ambasadą WRL – Republiki Węgierskiej w Warszawie! Wrabiają mnie, zniesławiają, gdzie tylko jest to możliwe! Oczywiści po wejściu w życie nowej Konstytucji Węgier (już bez “Republika”) 1 stycznia 2012 r oraz ustaw konstytucyjnych, te “panie” i ci “panowie” bardzo szybko poznikają! Ale co będzie z Ambasadami PRL – RP??? Jak długo esbecy zagnieżdżeni w najróżniejszych urzędach państwowych RP, będą śmiać się, nabijać, drwić z nas – opozycjonistów, podkładać nam nogę, a pomagać wrogom i zdrajcom Narodu?!? Na przykład w byłym WOP – Straży Granicznej RP? Bo z WOP-em również miałem różne kłopoty. Bezprawnie zatrzymywano mnie przy wjeździe do PRL, sadzano na kilka dni do kaceru przypominającego melinę bezdomnych, odbierano paszport, który potem musiałem odbierać w odległej Warszawie! Oczywiście przy różnych obelgach i zastraszaniu! Do dzisiaj nikt nie przeprosił mnie za te insynuacje, bezprawie! A wogóle eks WOP: Straż Graniczna RP jakim prawem kłamie powołując się na Prokuraturę? Innymi słowami: popełnia przestępstwo kryminalne, zwane nadużycie władzy, samosąd! Dlaczego Prokuratura nie wszczyna śledztwa w tej sprawie i nie wyprowadzi w kajdankach z pomieszeń SG na Okęciu odpowiedzialnych urzędasów Straży Granicznej RP? Ponoć (chociażby wg Konstytucji RP) oni również są równoprawnymi obywatelami RP, a więc muszą odpowiadać za swoje uczynki przed organami ścigania i sprawiedliwości tak, jak każdy inny obywatel odpowiada za podobny czyn!!!

red.Roland von Bagratuni, zweryfikowany inwalida woj 1956 r. , pon., 12/12/2011 – 23:18

——————————————————————-

Aresztowali skazaną Tymoszenko

(Niezależna – 13/12/2011)

Ta cała sprawa Premier Julii Tymoszenko przypomina mnie koniec lat czterdziestych, a dokładniej proces czerwonych nazistów wytoczony ks.Prymasowi Królewstwa Węgier, Józsefowi kardynałowi Mindszentyemu! Był on wielkim Przyjacielem Polski i Polaków!!! (Prymasowi Polski – Stefanowi kardynałowi Wyszyńskiemu też chcieli wytoczyć taki proces, ale w Polsce było to niemożliwe! Bo doprowadziłoby to do upadku komuny!) Jest rzeczą obojętną co Premier Julia Tymoszenko zrobiła, czy “zrobiła”, a raczej nie zrobiła! Trzeba ją “na amen” uwięzić! Ta dyktatura niejakiego Janukowicza żywo przypomina grasowanie podobnego ekskomunisty: niejakiego Łukaszenki na Białorusi czy syna generała KGB i I.sekretarza Komunistycznej Partii Azerbajdżanu, niejakiego Heydara Aliyeva — niejakiego Ilhana Aliyeva! Albo niedawno zmarłego “Turkmenbaszi” w Turkmenistanie! Istny Dom Wariatów! Ale po byłych “państwach członkowskich” (czytaj: kolonii) Związku Sowieckiego innego nie można spodziewać się! Wszędzie (z Rosją włącznie) w dalszym ciągu bandyci – zbrodniarze wojenni i ludobójcy są “bohaterami”, a opozycjonista, czy inaczej myślący “wrogiem klasowym”, “zdrajcą”, “zdeklasowanym społecznie” itd!

Ormianka Juliia Tymoszenko ukraińską Joanną d’Arc – grafika Rolanda von Bagratuni/Rolanda Antoniewicza

Julia Tymoszenko wreszcie zaczęła coś robić w interesie zeuropeizowania Ukrainy! Ale widocznie jest tam jeszcze wielu takich mądralów, którzy nie pamiętają, albo nie chcą pamiętać, ilu Ukraińców Stalin, a więc ZSSR zamordował przez wywołanie “wielkiego głodu”!!! Ukraińcy przywykli do terroru i widocznie ani im się śni marzyć o demokracji, wolnym i lepszym życiu! Można Julię Tymoszenki oskarżyć o wszystko! Nawet o spowodowanie wybuchu Wojny Dziesięcioletniej, czy nieudanych Wypraw Krzyżowych! Specjaliści z KGB dobrze znają się na produkcji sfingowanych dokumentów i dyrygowaniu procesów koncepcyjnych! Widocznie nie chcą wyjść z wprawy, więc teraz ćwiczą na Julii Tymoszenko! A jak będzie z tego światowa draka, postarają się, ażby zmarła tak, jak zmarł w Londynie niejaki Litwinienko! Albo “zachoruje” na ebolę, AIDS, czy zarazę morową! Przecież tajne laboratoria KGB nie zamknął ani Gorbaczow, ani Jelcyn, ani Putin! I “produkcja” tych laboratoriów wymaga doświadczeń, kontroli technicznej itd!

Janukowicz – Führer Ukrainy – grafika Rolanda von Bagratuni/Rolanda Antoniewicza

Czerwono nazistowskie władze Ukrainy najbardziej boją się przedstawicieli dwóch żyjących tam mniejszości narodowych: Polaków i Ormian, bo oni są inni! Oni są Patriotami, również lokalnymi (na Węgrzech, w Polsce też tak jest!), ich nie można zastraszyć, tak jak to robiła ze mną przez długie dziesięciolecia węgierska, polska i sowiecka bezpieka! Bo Polak i Ormianin mają Honor! I za ten Honor gotowi są oddać nawet życie! Powszechnie wiadomo, że Julia Tymoszenko jest Ormianką! I tu jest pies pogrzebany! A Ormianie — jeden z najstarszych narodów świata, chorobliwie cierpią na poczucie sprawiedliwości, miłości do bliźnich i prawdziwej demokracji! (To co jest w państwach członkowskich UE, w USA itd, to tylko pseudodemokracja!) Właśnie z tego powodu Polska i Armenia tyle razy w historii straciły niepodległość! Bo przesadna demokracja prowadzi albo do anarchii, albo do dyktatury, no i utraty niepodległości!

Janukowicz – Führer Ukrainy – grafika Rolanda von Bagratuni/Rolanda Antoniewicza

Historia powtarza się, ale na wyższym, spiralnym szczeblu! Wielu zapomniało, co stało się we Francji po upadku Bastylii i zwycięstwa rewolucyjnych haseł “Wolność, Równość, Braterstwo” (Liberté, Égalité, Fraternité)! Dyrektorki komuny: Marat, Robespierre, Danton, Desmoulins , wicehrabia Louis-Marie de Noailles, książę Armand d’Aiguillon, Jean Sylvain Bailly, Talleyrand i inni najpierw wytrzebili połowę arystokracji, a potem zaczęli wzajemnie wyrzynać siebie! Wszystko to pod hasłem Wolność, Równość, Braterstwo! Potem przyszedł Napoleon Bonaparte, dokończył ich dzieła i przywrócił monarchię! Oczywiście nie z królami-Bourbonami, a z sobą jako cesarzem! I wprowokował Francję do takiej wojny światowej, która stała się początkiem systematycznych klęsk i utraty wojen!

Takich przykładów w historii jest wiele! Ale widocznie z historycznych błędów nikt nie uczy się, bo jest “mądrzejszy”! Inna sprawa, że na Węgrzech trzeba “Premiera” Gyurcsánya postawić przed sąd! I nie tylko dlatego, bo sam cynicznie przyznał się do tego, że władzę zdobyli podstępnie, przez oszustwo! Gyurcsany popełnił całą serię przestępstw kryminalnych. W swoim życiorysie z czasów komuny, jako głowa węgierskiego komsomołu, dumnie podkreślał, że urodził się w rodzinie bardzo ubogiej! To skąd ma grube miliardy?!!! Nie odziedziczył ich ani od tajemniczej ciotki z USA czy Izraelu, ani nie wygrał w totolotka czy na rulecie w Monte Carlo! To skąd te pieniądze?!

Odpowiedź wszystcy domyślają się! I po to jest sąd, ażeby tego dowiódł. Ale nie po to, ażeby statystował dyktatorom i czerwonym nazistom w sfingowaniu winy!
Unia Europejska powinna wreszcie stać się pełnoletnią i być konsekwentną! Tak jak znakomity niemiecki polityk, mąż stanu Konrad Adenauer potrafił być człowiekiem Honoru i konsekwentnie wyprzątać cały przegniły hitlerowsko-stalinowski śmietnik z życia publicznego RFN! UE powinna wreszcie wyprzątnąć z życia publicznego resztki czarnych nazistów i wszystkich czerwonych nazistów, a za popełnienie przez nich przestępstw przeciwko ludzkości i swoim narodom, pociągnąć do odpowiedzialności karno-sądowej! Potrzebna jest dobra wola, opowiednia unijna Konstytucja, która rzeczywiście broni praw człowieka, oraz artykuły skazujące czołowych ekskomunistów i esbekowców na utratę praw obywatelskich! Bramy Spandau i Trybunału Norymbergskiego ponownie trzeba otworzyć! Dla komunistów, którzy popełnili i popełniają tysiąckrotnie więcej przestępstw przeciwko ludzkości, niż hitlerowcy! Julia Tymoszenko powinna otrzymać honorowe obywatelstwo unijne z pełnymi prawami obywatelskimi oraz unijny paszport dyplomatyczny! I wtedy sprawa już zupełnie inaczej wygląda! UE nie powinna targować się ani z Łukaszenką, ani z Putinem, ani z Janukowiczem czy Ilkhanem Aliyewem! Wszelkie dyktatury trzeba systematycznie bojkotować! Antanta popełniła błąd, że przyjęła do koalicji Stalina! Ojca chrzestnego Hitlera i niemniej podłego Mustafy Kemala (bandycki pseudonim “Atatürk”)! Tego błędu żaden rozsądnie i trzeźwo myślący polityk nie może powtórzyć!

Szczęść Boże!

Roland von Bagratuni-zweryfikowany inwalida woj.1956 r , wt., 13/12/2011 – 16:40

——————————————————————-


Projekty PiS w rocznicę stanu wojennego

(Niezależna – 13/12/2011)

Taką inicjatywę należy bezwzględnie popierać! O wspaniałej inicjatywie szefa klubu PiS, Pana Posła Mariusza Błaszczaka napisałem już w przypisie do Waszego artykułu “PiS: usunąć symbole komunistyczne”. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na małą nieścisłość związaną z trzecim projektem PiS. Projekt unieważnia również ordery, odznaczenia, odznaki, tytuły honorowe, dyplomy i wyróżnienia imiennie przyznane w latach 1944–1989 przez organy państwowe za działanie na rzecz ideologii komunistycznej.

Te działanie na rzecz ideologii komunistycznej trzeba z naciskiem podkreślić a wykluczyć tych, którzy całym swoim życiem aż do śmierci podkreślili swoją patriotyczność i polskość! Bowiem było bardzo wielu niezmiernie uczciwych Patriotów polskich, którzy odznaczenie otrzymali tytułem uhonorawania ich niepolitycznej działalności zawodowej, kulturalnej, czy uznaniu zasług za udział w walce z najeźdżcami hitlerowskimi (i stalinowskimi!) oraz udziale w prolondyńskim ruchu oporu! A więc nie tylko AK! Bo na Węgrzech w latach 1939-1945 działał polski ruch oporu, bezpośrednio kierowany przez Ambasadora RP w Londynie (1934-1945), Ministra Spraw Zagranicznych RP (1941–1943) hrabiego Edwarda Bernarda Raczyńskiego, późniejszego Prezydenta RP (1979–1986)na uchodźctwie!

Tak jak to miało miejsce z odznaczeniami mojego ojca, który w Polsce był znany jako red.Zdzisław Antoniewicz. (Pełne nasze nazwisko uznane, ale zatajone przez J.C.M. cesarzową Austrii i królową Węgier Marię Teresę von Habsburg-Lothringen brzmi: W.Książę Ormiański von Bagratuni-Antonian-Antoniewicz z Bołozów Anijskich [Հայ Մեծ իշխան ֆօն Բագրատունի Անտոնեան Անտոնիեւիչ Բողոզի Անիեցի]. Ormiańskie Antonian podkreślało przynależność do głównej – cesarskiej linii genealogicznej Bagratunich w ślad za starorzymskim-łacińskim Antoninus – cesarz. Panujący Imperium Armenii nosili cesarski tytuł “Król królów, książę książąt”) Otrzymał odznaczenie Zasłużony Działacz Kultury, Zasłużony Dziennikarz i Zasłużony Sportowiec, odznaczenia wojenne (w 1939 otrzymał od dowódctwa: gen. bryg. Wacława Stachiewicza Krzyż Walecznych, a w 1943 otrzymał od Rządu RP w Londynie Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia RP): Medal Zwycięstwa i Wolności 1945 (1972) oraz Medal Za udział w wojnie obronnej 1939 (1982) i Krzyż Kawalerski Polonia Restituta (1978). Każda kolejna głowa głównej linii ks.ks.Bagratunich tradycyjnie upoważniona jest do noszenia Orderu Czerwonego Lwa (herb Iłowa-Lwowa przez nich założonego!!! = Ի-Ղով [I-Łuv]= banita), Orderu Świętego Grzegorza Oświeciciela, Order Króla Abgara, a od 1927 r Order gen.Andranika Ozanjana.

Mój ojciec, dziad, pradziad itd figurują w najróżniejszych spisach zasłużonych Ormian Polskich, m.in. emigracyjnego literata Ormianina polskiego Zbigniewa Herberta. Razem ze mną był przyjacielem księcia Jerzego Giedroyća – wydawcy i redaktora naczelnego przeklinanego przez komunę paryskiej Kultury, Dokumentów, Zeszytów Historycznych i inn. Oboje z narażeniem wolności korespondowaliśmy z ks.Jerzym Giedroyćiem i innymi czołowymi osobistości Patriotycznej Emigracji Polskiej na Zachodzie. (Bardzo wiele listów Giedroyćia udało mnie się uratować przed węgierską bezpieką, która stale robiła u mnie rewizje, obserwowała mnie, nasłuchiwała moje telefony. Inne zmuszony byłem zniszczyć w obawie przed dekonspiracją.)

Z komuną mój ojciec absolutnie nic wspólnego nie miał. Od 1947 do 1950 siedział w areszcie śledczym bezpieki za to, że był sekretarzem (II-im, a potem I-ym sekretarzem Poselstwa RP w Budapeszcie – wicedyrektorem) Instytutu RP w Budapeszcie (Z ramienia Instytutu, który od stycznia 1941 r przejął wiele zadań Poselstwa RP, odpowiadał m.in. za oświatę uchodźczej młodzieży polskiej. Był założycielem jedynego wówczas w Europie polskiego gimnazjum w Balatonboglár oraz szkoły podstawowej i internatu w Vác dla polskich dzieci żydowskich. Był także delegatem na Węgry Ministra Opieki Społecznej polskiego rządu emigracyjnego. W tym samym czasie należał do kierownictwa polskiego ruchu oporu na Węgrzech.), redaktorem prawicowych gazet uchodźczych Wieści Polskie, Tygodnik Polski – Materiały Obozowe, Słowo oraz Rocznik Polski – Kalendarz Polaka na Węgrzech. (Jako jeden z kierowników prolondyńskiego polskiego ruchu oporu odpowiadał za kontrwywiad, wywiad oraz działalność tajnych kurierów, przewożących szlakami tatrzańskimi tajne przesyłki AK i Rządu RP w Londynie na trasach: Zakopane-Budapeszt i Budapeszt-Londyn. Minister Spraw Wewnętrznych rządu RP w Londynie Stanisław Mikołajczyk awansował mojego ojca do stopnia majora WP, a potem podpułkownika.)

Po zakończeniu działań wojennych, mój ojciec kierował sekcją polskiej Delegatury Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na Węgrzech, odpowiadając za repatriację Polaków powracających z hitlerowskich obozów w Austrii, Bawarii i obozów internowania na Węgrzech. Na wniosek Edwarda Bernarda Raczyńskiego w styczniu 1947 roku został attaché prasowym Poselstwa RP w Budapeszcie). Jego ojciec a mój dziad (ppłk.Zygmunt Antoniewicz) był oficerem Powstania Wielkopolskiego i I.Brygady legionów marszałka Piłsudskiego, Zginął na Polu Chwały pod Lwowem w wojnie polsko-bolszewickiej. Mój pradziad a jego dziad (ppłk.Walenty Antoniewicz) był oficerem Powstania Styczniowego i Powstania Wielkopolskiego. Mojego dziada i pradziada oznaczono bardzo wysokimi odznaczeniami wojennymi jeszcze w Pierwszej RP! Pradziad i prapradziad byli podobnie patriotycznie nastawieni do Polski, chociaż (a może właśnie dlatego!) z pochodzenia byli Ormianami!

(Sprawa tożsamości polskich Ormian jest jeszcze sprawą długu Polski w stosunku do Nich! Przez stulecia wnieśli do polskiego życia naukowego, kulturalnego, gospodarczego i politycznego bardzo wiele pozytywumów, ale próżność polska stale starała się wydziedziczyć ich z ich rzeczywistego pochodzenia! Bo Ormianinem był generał Józef Bem, Ignacy Łukasiewicz, Stanisław Moniuszko, Henryk Sienkiewicz, Zbigniew Herbert, są: m.in. Anna Dymna, Krzysztof Penderecki, Jerzy Kawalerowicz i wielu-wielu innych!) Jakiegokolwiek zadośćuczynienia czy odszkodowania jako bardzo poważne ofiary wystąpień wolnościowych nie otrzymałem ani ja, ani mój ojciec! Chciaż oboje z narażeniem życia kontynuowaliśmy tą walkę, którą rozpoczął mój dziad, a ojciec mojego ojca, do ostatniej kropli krwi walcząc na frontach wojny polsko-bolszewickiej!)

Szczęść Boże!

red.Roland von Bagratuni-zweryfikowany inwalida woj.1956 r , wt., 13/12/2011 – 21:49

———————————————————————

Powrót Pana Cogito, czyli Zbigniew Herbert – Ormianin

(Gazeta Polska – 2011-12-14)

Zbigniewa Herberta (Հեռ/Her =zawiść, բերդ/bert = twierdza) szanowałem i osobiście znałem bardzo dobrze z różnych przyczyn. Podobnie do mnie był on Ormianinem, bardzo dumnym ze swojego pochodzenia. Należał do grupy tych bardzo dawnych Ormian polskich, których przodkowie wyemigrowali na tereny Polski Wschodniej po upadku stolicy Imperium – Ani oraz Armenii Wielkiej (okres lat 900-1025). Ówcześni emigranci – we większości arystokraci, po uwięzieniu w 1025 r cesarza Kakiga/Gagika II (Գագիկ Բ – Gagik/Kakig B) przez bizantyjskiego cesarza Bazylego II Bułgarobójcę (Βασίλειος Β΄ Βουλγαροκτόνος – Wasileios B Bulgaroktonos) oraz po zamordowaniu jego w 1080 r przez Nicefora III Botaniatesa (Νικηφόρος Γ΄ Βοτανειάτης – Nikephoros G. Botaneiates), w kilku falach opuścili Krym i po drodze w kierunku Lwowa, który założyli jeszcze jako Iłów (I-Łow = Ի Ղով = banita, więzień po staroormiańsku).

pisarz Zbigniew Herbert – գրող Հեռբերդ Զբիկնիեւ

Arystokratyczni uchodźcy z Armenni Wielkiej, po drodze obok Lwowa, założyli szereg miast: Kamieniec Podolski, Kuty, Brzeżany, Mankerman (obecny Kijów, tu już wcześniej pojawili się ormiańscy osadnicy – kupcy, którzy założyli pokaźną faktorię, posiadającą nawet kościół), Zamość, Kraków i Warszawę. Ormianie już od W.Księcia Litewskiego Kunigasa otrzymali pełną autonomię, którą później, po przyłączeniu Halicza do Polski, kolejno zatwierdzili Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło, Zygmunt Stary i na końcu Maria Teresa.

pisarz Zbigniew Herbert – գրող Հեռբերդ Զբիկնիեւ

Podstawą tej autonomii było niepodleganie Ormian polskiemu sądownictwu królewskiemu, a posiadanie własnego sądu z siedzibą we Lwowie – Forum Nobilium. Lwów swoją nazwę otrzymał od tzw.małego godła ks.ks.Bagratunich (Բագրատունիներեն) oraz godła stolicy Cesarstwa Armenii, Ani (Անի) – wspinającego się czerwonego lwa na złotym tle, który stał się godłem Lwowa i Ziemii Lwowskiej. Kolejnymi Prezesami Forum Nobilium była rodzina Bemów (po ormiańsku Բեմ = Bem/Pehm = ambona, podwyższenie sędziowskie, scena). Z tej to rodziny wywodził się Bohater Ostrołęki i Węgierskiej Wiosny Ludów gen.Józef Bem.

generał Józef Bem był Ormianinem ze Lwowa. Nieprzypadkowo pojechał na starość i tam umrzeć do prastarego ormiańskiego miasta Aleppo, gdzie do dzisiaj 80% mieszkańców stanowią Ormianie!

Bemem był także wielki przyjaciel Polski i Polaków: József Pehm (w okresie II wojny światowej jako proboszcz w Zalaegerszeg, regularnie odwiedzał leżące na terenie jego parafii polskie obozy uchodźcze, w tym największy w Zalaszentgrót), Prymas Węgier József kardynał Mindszenty! To dzięki kierownictwu polskiego ruchu oporu na Węgrzech i mojemu ojcu chrzestnemu – dobroczyńcy rzeszy 140 tys polskich uchodźców, komisarzowi Rządu JKM d/s uchodźców, ministrowi dr.Józsefowi Antallowi seniorowi, po śmierci Prymasa Węgier Jusztiniána kardynała Serédi, on został kolejnym władyką Ostrzychomia!

Prymas Węgier József kardynał Mindszenty (właściwe nazwisko: Pehm = Bem = Բեմ = ambona) był Ormianinem, stąd jego głęboka przyjaźń do Ormianina red.Zdzisława Antoniewicz

Podobnie do bardzo wielu Ormian polskich, rodzina Herbertów była bardzo wrogo nastawiona do najeźdźców carskich, do bolszewickich tym bardziej. Chociaż cały czas mieszkali we Lwowie, wzięli udział w Powstaniu Listopadowym i Powstaniu Styczniowym, a ojciec Zbigniewa, Bolesław wstąpił do I.Brygady marszałka Piłsudskiego i razem z innymi Ormianami, pod dowódctwem Poległego na Polu Chwały pod Lwowem mojego dziadka – ppłk.Zygmunta Antoniewicza – wzięli udział w wojnie polsko-boszewickiej. Ormianie nigdy nie lubili żadnych tytułów, nic więc dziwnego, że większość z nich zataiła swoje książęce pochodzenie.

Złota moneta 200-złotowa wydana przez Narodowy Bank Polski na cześć Zbigniewa Herberta

Powodem tego zatajenia pochodzenia był fakt, że na mocy ustaw Republiki Szlacheckiej, szlachcic, a tym bardziej arystokrata pod groźbą utraty szlachectwa, nie mół zajmować się “podłą” robotą – kupiectwem! Oczywiście wielcy magnaci z Kresów Wschodnich nie przejmowali się tym i handlowali przede wszystkim zbożem, ale Ormianin nie lubił naruszać prawa i wolał spokój! Po Pierwszym Rozbiorze (1772) ormiańscy książęta tłumnie udali się do Wiednia, do Cesarzowej Austrii i Królowej Węgier, Marii Teresy von Habsburg-Lothringen z prośbą o skrócenie i spolszczenie ich nazwiska i zatajenie ich pochodzenia (“na pewien czas”) poprzez przyznanie skromniejszego herbu rodowego. Tak więc jako jedyni z polskiej szlachty, posiadali indywidualne herby, przeważnie fragment “wielkiego” herbu książęcego. (Armenia była od tysiącleci konfederacją kilkuset niepodległych i samorządnych królewstw, księstw, hrabst, a nawet republik i miast-państw. Poszczególne królewstwa i księstwa również były konfederacjami mniejszych królewstw i księstw. Stąd Cesarz Armenii nosił tytuł “króla królów, księcia książąt” — թագավոր թագավորաց, իշխան իշխանաց!)

Kilka herbów rodowych książąt ormiańskich indygenowanych przez MarięTeresę

W okresie przedrozbiorowym i rozbiorów ormiańscy arystokraci przyjęli następujące polskie nazwiska: Abgarowicz , Abrahamowicz , Agopsowicz , Amirowicz , Antoniewicz, Axentowicz , Bogdanowicz, Boguszowicz , Bohosiewicz , Domanasiewicz , Donigiewicz, Isakowicz , Jaśkiewicz , Kajetanowicz , Kawalerowicz, Krzeczunowicz , Krzysztofowicz , Łukasiewicz, Makłowicz , Manugiewicz , Minasowicz , Mojzesowicz , Nikorowicz , Ohanowicz , Penderecki, Petrowicz , Piramowicz , Piotrowicz , Rosochacki , Sarkisiewicz , Sienkiewicz , Słowacki, Solikowski , Stefanowicz , Szymonowic , Teodorowicz , Tumanowicz , Wartanowicz , Zimorowic , Zarugiewicz i inni, jak Amirian, Barącz , Bem, Herbert, Mikuli, Moniuszko, Moszoro, Romaszkan przyjęli nazwiska w rzeczywistości będącymi fonetycznie napisanymi ormiańskimi przezwiskami.

Herb m.Lwowa oraz herb miasta Ani, stolicy Cesarstwa Armenii

Zbigniew Herbert był z wykształcenia ekonomistą i prawnikiem, bardzo dumnym ze swojego ormiańskiego pochodzenia. W czasie II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej. Jako poeta zadebiutował na łamach prasy w 1950 r. Jego debiutem książkowym był tom wierszy “Struna światła”, który ukazał się w 1956. Bardzo dobrze znał nas, często przyjeżdał do mojego ojca do Poznania, albo przyjmował jego u siebie. Dwa razy był również z wizytą u mnie w Budapeszcie. O komunie i czerwonych nazistach wypowiadał się zawsze obelżywie. Zresztą jak każdy Ormianin, nie znosił ich. Do najbardziej cenionych dzieł Zbigniewa Herberta należy cykl utworów o “Panu Cogito”, postaci zanurzonej we współczesności, a jednocześnie mocno zakorzenionej w europejskiej tradycji kulturowej. W latach osiemdziesiątych Zbigniew Herbert stał się wiodącym poetą polskiej opozycji. Po ogłoszeniu Stanu wojennego uciekł z Polski do francji i natychmiast nawiązał osobisty kontakt z księciem Jerzym Giedroyćiem, z którym podobnie do mnie, długo korespondował. W 1986 mieszkał w Paryżu, gdzie współpracował z Zeszytami Literackimi. Do Polski powrócił dopiero po upadku komuny – w 1992 roku. 10 lipca 2007 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwalił rok 2008 Rokiem Zbigniewa Herberta.

red.Roland von Bagratuni, zweryfikowany inwalida woj.1956 r , śr., 2011-12-14 15:39

——————————————————————-

Spotkania klubów GP – 30 rocznica Stanu Wojennego

(Niezależna – 14/12/2011)

Mimo, że nie byłem członkiem Solidarności (jeszcze jako ministrant J. E. ks. arcybiskupa-metropolity poznańskiego Antoniego Baraniaka, złożyłem ślubowanie Matce Boskiej Częstochowskiej, że nie będę członkiem żadnej partii czy organizacji politycznej), ale bardzo długo byłem w stałym kontakcie z wielu jej czołowymi osobistościami. Chociażby dlatego, że byli przyjaciółmi mojego ojca – red.Zdzisława Antoniewicza – więźnia UB w latach 1947-1950, nas obu, czy moimi. Takim był ks.Jerzy Popiełuszko, którego poznałem na spotkaniu ministrantów w Częstochowie i skontaktowałem Jego z wieloma węgierskimi opozycjonistami – polonofilami, czołowymi osobistościami życia kulturalnego, sportowego, naukowego i kościelnego Węgier. Należeli do nich zamordowani przez bezpiekę: poetka Grácia Kerényi (w tych dniach Samorząd Budapesztu nazwał o Niej ulicę w dzielnicy Óbuda), literat, krytyk i dramaturg, kierownik katedry Wyższej Szkoły Teatralno-Filmowej w Budapeszcie i dyrektor Instytut Teatralnego Prof.dr.János Elbert, poeta i powieściopisarz, sekretarz Związku Literatów Węgierskich Zoltán Fábián, mój i Jurka rówieśnik – wspaniały reżser Gábor Bódy i inni.

Podczas wspólnego pobytu w Warszawie, przedstawiłem Jurkowi mojego przyjaciela-duchownego ks.hrabiego Istvána Keglevicha, który był moim spowiednikiem. przez 15 lat byłem przy nim kościelnym i ministrantem-lektorem. Przesiedział on prawie dziesięć lat we więzieniu Kádára za to, że był “reakcyjnym” księdzem. Razem z księdzem hr.Keglevichem, podczas naszej wspólnej podróży do Gdańska, odwiedziliśmy ks.kanonika Henryka Jankowskiego. U niego poznałem Lecha Wałęsę. Do dzisiaj strzegę jak skarbu Jego książkę i kilka fotografii z Jego dedykacjami. Podobnie do mnie również Ormianin Zbigniew Herbert, był przyjacielem mojego ojca i naszego wspólnego przyjaciela, wydawcy i redaktora naczelnego paryskiej Kultury, Dokumentów i Zeszytów Historycznych – księcia Jerzego Giedroyća, z którym latami korespondowałem i współpracowałem.

Innym razem Jurkowi Popiełuszce przedstawiłem Grácję Kerényi, Prof.dr.Jánosa Elberta, reżsera Gábora Bódy, Zoltána Fábiána i innych opozycjonistów. Do śmierci współpracowali z nim i z Solidarnością. W Poznaniu byłem w kontakcie z Wiceprezesem Regionu Wielkopolska Jackiem Szynakiewiczem. Otrzymałem wtedy od niego bardzo piękny proporczyk Solidarności z datą 28 czerwca 1981. Strzegę go jak oczu w głowie. Zaprosiłem jego nawet do siebie na Węgry, ale po ogłoszeniu Stanu Wojennego, zamiast niego wpadła do mnie bezpieka. Szybko pozbyłem się ich stereotypową odpowiedzią: “skąd mogę wiedzieć, kto kim jest w Poznaniu, kiedy wyjeżdam tam raz w roku do moich rodziców i to ‘z kupą’ moich dzieci!”

Od 1979 r byłem reżyserem-redaktorem programowym Telewizji Węgierskiej (MTV), gdzie trafiłem dzięki “protekcji” czołowych węgierskich filmowców i telewizorów, którzy nie potrafili przetrawić faktu, że bez powodu wyrzucono mnie (na żądanie bezpieki) z wytwórni filmowej MAFILM. W kilka minut po ogłoszeniu stanu wojennego, wpadł do mnie Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Węgierskich i Redaktor Naczelny tygodnika Magyarország dr.József Pálffy, który w węgierskim Dzienniku Telewizyjnym (MTV Híradó) był akurat dyżurnym wiodącym redaktorem. Oznajmił mnie, że po konsultacji z Prezesem MTV, wyznaczono mnie nonstop dyżurnym redaktorem newsów polskich. Innymi słowy: wszystko co w wymianie Interwizyjnej i Eurowizyjnej nadchodziło łączami do MTV o wydarzeniach w PRL, przez kilkanaście dni musiałem przebierać wspólnie z nieznającą polskiego kol.red.Beą Siklósi i po opatrzeniu komentarzem, czy tłumaczeniem, zatwierdzić do puszczenia w eter.

Chciałem – nie chciałem, od razu powiedziałem TAK! Bowiem doskonale wiedziałem, że materiały interwizyjne będą kłamać, prawdę przedstawią w krzywym zwierciadle! Oczywiście puszczałem prawie wszystko, co nadchodziło z TVP, ale z takim komentarzem, w którym “między linijkami” była ukryta prawda. W tym wszystkim dolewałem oliwy do ognia tym, że wmontowywałem w całość migawki z eurowizyjnych materiałów otrzymanych od ZDF, West-Deutsche Rundfunk und Fernsehe, Agence France Press, Anténne 1, ORF, RAI, Televiziunea Espaňola itd. A nawet wygrzebałem z archiwum zdjęcia z odsłonięcia Pomnika Solidarności na Placu Mickiewicza w Poznaniu, gdzie byłem zaproszonym gościem! Na Węgrzech nie było Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Wydawnictw, rolę cenzora spełniał dyżurny wiodący redaktor, czyli dr.József Pálffy, który był moim przyjacielem (jego bratanek, również telewizor István Pálffy jest obecnie Posłem Parlamentu Węgier z ramienia chadecji). Puszczał wszystko, nic nie kwestionował.

Dzięki mojemu amokowi, telewidzowie węgierscy (i nie tylko – MTV w bardzo wysokiej jakości można było odbierać na południu Słowacji, w Siedmiogrodzie, Rusi Zakarpackiej, w Burgenlandzie i Vojvodinie) otrzymali najbardziej obiektywną relację o Stanie Wojennym! Czesi i Rumuni już nazajutrz ostro protestowali, że MTV “podważa zasady internacjonalizmu”, psuje ich propagandę, bo inaczej przedstawia to, co dzieje się w PRL! Sowieci milczeli. Austriacy klaskali. Nazajutrz wpadł do pomieszczenia przegrań edycji Interwizji i Eurowizji MTV Híradó Prezes Richárd Nagy. Najpierw udawał oburzonego, widocznie otrzymał przez wecze (na Węgrzech “K-vonal”) kilka nieprzyjemnych telefonów nie tylko od posłów “bratnich” państw socgrajdołka, ale także z KC partii. Potem uspokoił się i powiedział tylko tyle: “my nie jesteśmy zobowiązani znać co puszcza Československa Televize, a tym bardziej co puszcza NRD albo Rumunia, bo nikt z nas nie zna czeskiego i rumuńskiego, a telewizję NRD wogóle nie łapiemy”! Potem dodał: “bądźcie ostrożni, ostrych rzeczy nie puszczajcie. Ale tradycyjna przyjaźń węgiersko-polska i nas obowiązuje!” Wiosną 1984 r razem ze mną i on stracił swoją posadę w MTV.

Richárd Nagy mimo iż był partyjniakiem (wcześniej był I.sekretarzem KD partii w Józsefváros), był bardzo “miękki”. Wiedział, że “za moimi plecami stoi” Wiceprezes MTV i Naczelny Reżyser Miklós Szinetár, który zawsze zaciekle mnie bronił. A on nie chciał z nim konfliktu. Reż.Szinetár był prorektorem Wyższej Szkoły Teratralno-Filmowej w Budapeszcie, wspólnym przyjacielem Miklósa Jancsó (wspólnego przyjaciela Andrzeja Wajdy) i Prof.dr.Jánosa Elberta, którzy byli zapalonymi polonofilami. Wiedział, że w razie głębszego konfliktu sprawę złagodzą, bo “pan życia i śmierci” węgierskiej oświaty, kultury i nauki – członek Biura Polityczneg, sekretarz KC i wicepremier György Aczél był ich przyjacielem. A wiadomo: “przyjaciel mojego przyjaciela”… Oczywiście ja z komuną nic nie miałem wspólnego i nie chciałem mieć! Aczél kilkakrotnie spóbował rzucić na mnie swoje lasso i złagodzić mnie, ale nie udało się. W 1985 r “wybłem jego z siodła” razem z nowym prezesem MTV a jego prawą ręką – Mihályem Kornideszem, ale to już inny temat.

Wszystko to opisałem po węgiersku w trzech obszernych tomach (pierwszy to historia Armenii od zarania dziejów oraz Ormian polskich i węgierskich i wielutysięczno-letnia rodu Bagratunich) wspomnień, ilustrowanych ponad 3000 zdjęciami i dokumentami, w tym z akt węgierskiej bezpieki. Książka czeka na śmiałego wydawcę! Zdaniem wielu może stać się światowym bestsellerem! Jako Ormianin polski cieszyłbym się raczej z polskiej światowej premiery! Trylogia jest Aktem Oskarżenia przeciwko czerwonym nazistom – bolszewizmowi!

Szczęść Boże!

red.Roland von Bagratuni, zweryfikowany inwalida woj.1956 r , śr., 14/12/2011 – 22:41

——————————————————————-

Roland von Bagratuni:

Serdecznie witam wystawę reklamowaną moimi ulotkami Solidarności

(Historycznie 14 grudnia 2011 – 12:12)

Jako Polak, Ormianin i Węgier-wróg komuny, serdecznie pozdrawiam wszystkich działaczy historycznej Solidarności! Byłem z nią związany z wieloma nitkami, chociaż formalnego wniosku o członkowstwo nigdy nie wnosiłem. Poprostu jeszcze jako ministrant ks.arycybiskupa-metropolity poznańskiego dr.Antoniego Baraniaka, złożyłem ślubowanie Matce Boskiej Częstochowskiej, że nigdy w życiu nie będę członkiem żadnej partii politycznej! Ale w interesie upadku komuny porządnie napracowałem się! Bo jestem wnukiem oficera I.Brygady marszałka Józefa Piłsudskiego, Poległego na Polu Chwały pod Lwowem w wojnie polsko-bolszewickiej ppłk.Zygmunta Antoniewicza z Bołozów Anijskich.

Jestem także zweryfikowanym inwalidą wojennym Poznańskiego Czerwca 1956 r. Przed polską bezpieką musiałem uciekać z PRL. W przyrzeczeniu, złożonym jeszcze w dzieciństwie mojemu przyjacielowi i rówieśnikowi spod granicy z ZSSR — Jurkowi Popiełuszce, chciałem za wszelką cenę zostać księdzem, ale jako Ormianin – ormiańskim, więc wiosną 1967 r, po kilku aresztowaniach przez SB, zdecydowałem się uciekać z PRL i wybrałem się w daleką nielegalną podróż do Wenecji (gdzie na wyspe St.Lazaro [Św.Łazarza] znajduje się klasztor OO Mechitarystów [Մխիթարեան] z seminarium duchownym), ale dotarłem tylko do Węgier. I co za wstyd! On został księdzem, a ja “tylko” ministrowałem…

Po miesiącach “odpoczynku” we więzieniu bezpieki przy Gyorskocsi utca, deportowano mnie do PRL. Znów uciekłem i szybko ożeniłem się z Węgierką, co uniemożliwiło ponowne deportowanie mnie. Na wniosek bezpieki, trzykrotnie skazano mnie “za nic” (czytaj: działalność antybolszewicką), ale wielokrotnie bezskutecznie stale chciano wytoczyć mnie sprawę karną, czy deportować. W 1968 r agresorów UW,którzy napadli na Czechosłowację nazwałem faszystami.
W 1970 r rozpocząłem zakładanie Towarzystwa Przyjaźni Węgiersko-Polskiej, mobilizując ponad 1500 znakomitych Węgrów – śmietankę węgierskiej kultury i nauki. Komuna była zupełnie bezradna a bezpieka wścieka, bo stale wymykałem się z ich rąk, byłem cichociemnym. Nie potrafili znaleźć czy sfabrykować przeciwko mnie żadnych dowodów “winy”! Miesiącami korespondowali ze sobą szefowie węgierskiego MSW i KC Partii, w interesie osadzenia we więzieniu, albo deportowania gdziekolwiek. Strasznie bali się mnie. Ale nawet PRL oznajmiło: z moją deportacją do Polski nie zgadzają się!

Bożyszcza komuny bali się “awantury na całego”, bo raz już zrobiłem wariatów z polskich esbekowców, których przysłano po mnie, kiedy w 1967 r, kiedy Węgrzy nie wydali mnie! Przekazałem tych zbirów w ręce węgierskiej policji jako “jugosławiańskich przestępców”. No bo wariaci z polskiego MSW przysłali facetów nie znających nie tylko węgierskiego ale żadnych innych języków, a w węgierskiej policji nikt nie znał polskiego i drugich języków obcych! Wstyd i poruta dla obu bezpiek! Chcieli-nie chcieli, musieli to połknąć!

Oczywiście Matka Boska, Pan Bóg stale mnie obronili! Może dlatego, że nie tak dawno obchodziłem 50-lecie ministrantury, służyłem przy ołtarzu m.inn. przy takich osobach, jak †Stefan kardynał Wyszyński i †Karol kardynał Wojtyła! A także przy boku wielu podobnych węgierskich księży, których węgierska komuna posadziła na wiele lat więzienia!

Na Węgrzech za komuny nie mogła powstać żadna “oddolna” organizacja społeczna, a tym bardziej propolska! Bo Polaków i Węgrów-polonofilów strasznie bali się! Bali się “wywrotowych” polskich prądów społecznych i ideologii, nie mogli przetrawić faktu, że w Polsce kościoła nie upokorzono tak jak to zrobili na Węgrzech, rozwiązując zakony, upaństwawiając budynki kościelne i ściśle kontrolując duchowieństwo, do którego wbudowali wiele swoich wtyczek. Chłopów zagnali do PGR-ów i kołchozów, za wyjątkiem stale prześladowanych rzemieślników, inicjatywę prywatną zupełnie zlikwidowano. Bez jakiegokolwiek zaznajomienia się z nią, z jej programem, Solidarność natychmiast uznali za “organizację wywrotową”. Wielu moich powszechnie znanych przyjaciół pomordowano. Również za współpracę z Solidarnością.

Przeciwko mnie dokonano kilkanaście spudłowanych zamachów! Włos nie spadł mnie z głowy! Te dwie ulotki, które pokazujecie, to ja wykonałem i kolportowałem na Węgrzech. I wiele innych, które nie odnalazłem. Ale mam bardzo wiele innych oryginalnych dokumentów oraz kopie z moich akt z węgierskiego MSW, które przeniesiono do założonego przez mojego kuzyna – Premiera dr.Józsefa Antalla juniora Urzędu Historycznego (Történeti Hivatal), skąd natychmiast przysyłano mnie proszone przeze mnie kserokopie z moich akt z bezpieki. Nagromadziła się już z nich pokaźna sterta! Chociaż jest to tylko ułamek moich “grzechów”, bo wiele dokumentów z moich akt nie znaleziono, bo kompromitowały komunę i bezpiekę!

Chętnie udostępnię te dokumenty w fajlach jpg-bmp. Zresztą wiele z nich na internecie tak, jak powyżej opublikowane dwie moje ulotki Solidarnościowe. Kilka z nich dałem ks.kanonikowi Henrykowi Jankowskiemu jeszcze w okresie Stanu Wojennego, ale ostatnio podczas mojej wizyty w Gdańsku nie znalazł ich. a to otrzymałem od Leszka Wałęsy jego świeżo wydaną książkę “Lech Wałęsa” z własnoręczną dedykacją. Na elektronicznych łamach Gazety Polskiej i Niezależnej znajdziecie wiele moich przypisów. Częściowo podpisanych Węgier-wróg komuny, a częściowo Roland von Bagratuni.

Szczęść Boże!

Roland von Bagratuni-Antonjan-Antoniewicz
em.dziennikarz, telewizor i kościelny, złoty ministrant
zweryfikowany inwalida wojenny Poznańskiego Czerwca 1956
Polak-Węgier-Ormianin
na Facebook znajdziecie mnie

Roland von Bagratuni – zweryfikowany inwalida wojenny 1956 r, opozycjonista

——————————————————————–

Stan wojenny w zagranicznych mediach – relacja uczestnika wydarzeń

(Historycznie – śr., 12/14/2011 – 21:52 )

Mimo, że nie byłem członkiem Solidarności (jeszcze jako ministrant J.E.ks.arcybiskupa-metropolity poznańskiego Antoniego Baraniaka, złożyłem ślubowanie Matce Boskiej Częstochowskiej, że nie będę członkiem żadnej partii czy organizacji politycznej), ale bardzo długo byłem w stałym kontakcie z wielu jej czołowymi osobistościami. Chociażby dlatego, że byli przyjaciółmi mojego ojca, nas obu, czy moimi.

Takim był ks.Jerzy Popiełuszko, którego poznałem na spotkaniu ministrantów w Częstochowie i którego skontaktowałem z wieloma węgierskimi opozycjonistami – człowymi osobistościami życia kulturalnego, sportowego, naukowego i kościelnego Węgier. Należeli do nich zamordowani przez bezpiekę: poetka Grácia Kerényi, literat, krytyk i dramaturg, kierownik katedry Wyższej Szkoły Teatralno-Filmowej w Budapeszcie i dyrektor Instytut Teatralnego Prof.dr.János Elbert, poeta i powieściopisarz, sekretarz Związku Literatów Węgierskich Zoltán Fábián, mój i Jurka rówieśnik – wspaniały reżser Gábor Bódy i inni.

Podczas wspólnego pobytu w Warszawie, przedstawiłem Jurkowi mojego przyjaciela-duchownego ks.hrabiego Istvána Keglevicha, który był moim spowiednikiem. przez 15 lat byłem przy nim kościelnym i ministrantem-lektorem. Przesiedział on prawie dziesięć lat we więzieniu Kádára za to, że był “reakcyjnym” księdzem. Razem z księdzem hr.Keglevichem, podczas naszej wspólnej podróży do Gdańska, odwiedziliśmy ks.kanonika Henryka Jankowskiego. U niego poznałem Lecha Wałęsę. Do dzisiaj strzegę jak skarbu książkę i kilka fotografii z Jego dedykacjami. Podobnie do mnie również Ormianin Zbigniew Herbert, był przyjacielem mojego ojca i naszego wspólnego przyjaciela, wydawcy i redaktora naczelnego paryskiej Kultury, Dokumentów i Zeszytów Historycznych – księcia Jerzego Giedroyća, z którym latami korespondowałem i współpracowałem.

Innym razem Jurkowi Popiełuszce przedstawiłem Grácję Kerényi, Prof.dr.Jánosa Elberta, reżsera Gábora Bódy, Zoltána Fábiána i innych opozycjonistów. Do śmierci współpracowali z nim i z Solidarnością. W Poznaniu byłem w kontakcie z Wiceprezesem Regionu Wielkopolska Jackiem Szynakiewiczem. Otrzymałem wtedy od niego bardzo piękny proporczyk Solidarności z datą 28 czerwca 1981. Strzegę go jak oczu w głowie. Zaprosiłem jego nawet do siebie na Węgry, ale po ogłoszeniu Stanu Wojennego, zamiast niego wpadła do mnie bezpieka. Szybko pozbyłem się ich stereotypową odpowiedzią: “skąd mogę wiedzieć, kto kim jest w Poznaniu, kiedy wyjeżdam tam raz w roku do moich rodziców i to ‘z kupą’ moich dzieci!”

Od 1979 r byłem reżyserem-redaktorem programowym Telewizji Węgierskiej, gdzie trafiłem dzięki “protekcji” czołowych węgierskich filmowców i telewizorów, którzy nie potrafili przetrawić faktu, że bez powodu wyżucono mnie (na żądanie bezpieki) z wytwórni filmowej MAFILM. W kilka minut po ogłoszeniu stanu wojennego, wpadł do mnie Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Węgierskich i Redaktor Naczelny tygodnika Magyarország dr.József Pálffy, który w węgierskim Dzienniku Telewizyjnym (MTV Híradó) był akurat dyżurnym wiodącym redaktorem. Oznajmił mnie, że po konsultacji z Prezesem MTV, wyznaczono mnie nonstop dyżurnym redaktorem newsów polskich. Innymi słowy: wszystko co w wymianie Interwizyjnej i Eurowizyjnej nadchodziły do MTV o wydarzeniach w PRL, przez kilkanaście dni musiałem przebierać wspólnie z nieznającą polskiego kol.red.Beą Siklósi i po opatrzeniu komentarzem, czy tłumaczeniem, zatwierdzić do puszczenia w eter.

Chciałem- nie chciałem, od razu powiedziałem TAK! Bowiem doskonale wiedziałem, że materiały interwizyjne będą kłamać, prawdę przedstawią w krzywym zwierciadle! Oczywiście puszczałem prawie wszystko, co nadchodziło z TVP, ale z takim komentarzem, w którym “między linijkami” była ukryta prawda. W tym wszystkim dolewałem oliwy do ognia tym, że wmontowywałem w całość migawki z eurowizyjnych materiałów od ZDF, WDRF, Agence France Press, Anténne 1, ORF, RAI, Televiziunea Española itd. A nawet wygrzebałem z archiwum zdjęcia z odsłonięcia Pomnika Solidarności na Placu Mickiewicza w Poznaniu, gdzie byłem zaproszonym gościem! Na Węgrzech nie było Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Wydawnictw, rolę cenzora spełniał dyżurny wiodący redaktor, czyli dr.József Pálffy, który był moim przyjacielem (jego bratanek, również telewizor István Pálffy jest Posłem Parlamentu Węgier z ramienia chadecji). Puszczał wszystko, nic nie kwestionował.

Dzięki mojemu amokowi, telewidzowie węgierscy (i nie tylko – MTV w bardzo wysokiej jakości można było odbierać na południu Słowacji, w Siedmiogrodzie, Rusi Zakarpackiej, w Burgenlandzie i Vojvodinie) otrzymali najbardziej obiektywną relację o Stanie Wojennym! Czesi i Rumuni już nazajutrz ostro protestowali, żw MTV “podważa zasady internacjonalizmu”, psuje ich propagandę, bo inaczej przedstawia to, co dzieje się w PRL! Sowieci milczeli. Austriacy klaskali. Nazajutrz wpadł do pomieszczenia przegrań edycji Interwizji i Eurowizji MTV Híradó Prezes Richárd Nagy. Najpierw udawał oburzonego, widocznie otrzymał przez wecze (na Węgrzech “K-vonal”) kilka nieprzyjemjnych telefonów nie tylko od posłów “bratnich” państw socgrajdołka, ale także z KC partii. Potem uspokoił i powiedział tylko tyle: “my nie jesteśmy zobowiązani znać co puszcza Československa Televize, a tym bardziej co puiszcza NRD albo Rumunia, bo nikt z nas nie zna czeskiego i rumuńskiego, a telewizję NRD wogóle nie łapiemy”! Potem dodał: “bądźcie ostrożni, ostrych rzeczy nie puszczajcie. Ale tradycyjna przyjaźń węgiersko-polska i nas obowiązjuje!” Wiosną 1984 r razem ze mną i on stracił swoją posadę w MTV.

Richárd Nagy mimo iż był partyjniakiem (wcześniej był I.sekretarzem KD partii w Józsefváros), był bardzo “miękki”. Wiedział, że “za moimi plecami stoi” Wiceprezes MTV i Naczelny Reżyser Miklós Szinetár, który zawsze zaciekle mnie bronił. A on nie chciał z nim konfliktu. Reż.Szinetár był prorektorem Wyższej Szkoły Teratralno-Filmowej w Budapeszcie, wspólnym przyjacielem Miklósa Jancsó (wspólnego przyjaciela Andrzeja Wajdy) i Prof.dr.Jánosa Elberta, którzy byli zapalonymi polonofilami. Wiedział, że w razie głębszego konfliktu sprawę złagodzą, bo “pa życia i śmierci” węgierskiej kultury – członek Biura Politycznego, sekretarz KC i wicepremier György Aczél był ich przyjacielem. A wiadomo: “przyjaciel mojeho przyjaciela”… Oczywiście ja z komuną nic nie miałem wspólnego i nie chciałem mieć! Aczél kilkakrotnie spóbował rzucić na mnie swoje lasso i złagodzić mnie, ale nie udało się.

Szczęść Boże!

ROLAND VON BAGRATUNI-ANTONJAN-ANTONIEWICZ

——————————————————————-

Polityczny hazard – czyli na Węgrzech to samo…

(Gazeta Polska – 2011-12-17)
Panie koleżanki redaktorki Katarzyna Pawlak i Dorota Kania napisały wspaniały artykuł. Oglądając zdjęcia dwóch uroczych pań, zapominam o tym, ża to wszystko dzieje się w Polsce! Przypominają mnie się podobne scenki z życia Węgier. Jako “wspaniałych fachowców”, do nowo powstałego w 1988 r, to jest po upadku komuny Nemzetbiztonsági Hivatal (Urząd Bepieczeństwa Narodowego) przyjęto całą chmarę byłych esbeków. Do dzisiaj większość tam siedzi, chociaż w minionym dwudziestoleciu wielu z nich było podmiotami najróżniejszych poważnych i niepoważnych afer. Jest takie węgierskie przysłowie: “z psa nigdy nie będzie słoniny”! Czyli esbek nigdy nie będzie uczciwym człowiekiem i patriotą! Bo za dużo świństwa nauczył się i przywykł do niego!

Nie lepsza jest sytuacja w węgierskim resorcie spraw wewnętrznych! Większość generałów i pułkowników policji, to albo byli esbecy, albo oficerowie kádárowskiej milicji! Wyrzucają ich na łeb-na szyję dopiero po skandalu, który nie udało się zatuszować! Był taki generał policji, któremu tak bardzo chciało się, że …podlał gmach komendy głównej policji! Oczywiście kamery wszystko nagrały i prostacy-funkcjonariusze mieli porządną uciechę! Pana generała nie zdegradowano, a tylko przeniesiono do jednej z komend dzielnicowych na stanowisko …komendanta! (“Niech tam sobie i innych na uciechę siusia!”)

Na kilka miesięcy siusiający pan generał “zginął w sinej dali”, bo komendami dzielnicowymi media raczej nie zajmują się, mimo iż tu mają najwięcej pracy policjanci, których jest mniej, niż być powinno, podczas kiedy w gmachu komendy głównej aż się mrowi od znudzonych, ziewających oficerów… Aż tu nagle sensacja: “ktoś ukradł samochód” siusającemu generałowi! I na dodatek wszystkiego rozgniótł kilka parkujących, bogu ducha winnych samochodów! Oczywiście siusający generał wypierał się, że cokolwiek wspólnego miałby z tą dewastacją, ale znów wpadł przez kamery telewizyjne! Bo centralne dzielnice Budapesztu już naszpikowano nimi prawie na każdym narożniku. Generała posłali, nie wysiusiać się, a na emeryturę. Oczywiście bez degradacji, czy jakichkolwiek innych kar. “Zarabia” tyle, co otrzymywał jeszcze przed osiusianiem gmachu Komendy Głównej Policji.

Rząd Viktora Orbána oczywiście zabrał się do likwidacji paradoksu, że na jednego posterunkowego przypada …dwóch oficerów, o chorobliwym nadmiarze generałów już nie mówiąc…! Tylko w tym roku podwojono stan liczebny policji, przyjmując nawet do służby Cyganów (bo oni lepiej dogadają się ze swoimi – z przestępcami o ciemniejszej skórze…) Latami na ulicach Budapesztu policjanta nie było na lekarstwo, chyba, że trzeba było rozpędzić jakiś wiec, czy demonstrację, krytykującą rządy II Komuny – oficerów bezpieki Horna-Medgyessyego-Gyurcsánya-Bajnaiego! Dzisiaj policyjne patrole znów powróciły na ulice i place nie tylko stolicy! Z placów i parków poznikali bezdomni, którzy zaśmiecali je czym tylko potrafili, odstraszając turystów i przybyszy. Trafili do kulturalnych hoteli “robotniczych” i zajmują się sprzątaniem stert śmieci, które zostawiali. Mniej jest kieszonkowców i gwałtów na samotne panie wracające późnym wieczorem z pracy do domu.

Inną aferą była sprawa podrzucenia przez “nieznanych” oficerów Urzędu Bepieczeństwa Narodowego dyskietki CD prezesowej prawicowej partii Węgierskie Forum Demokratyczne o jakobych bezprawnych krokach przeciwko niej jej konkurenta na stanowisko prezesa partii, założonej w 1987 r przez mojego kuzyna Józsefa Antalla juniora. W końcu okazało się, że również pani prezes jest po uszy zamieszana w tą sprawę razem z b.kierownikiem frakcji poselskiej partii. Partia rozleciała się i nie powróciła do parlamentu. Pytanie tylko, czyim interesem było rozwalenie tej partii? Oczywiście domyślamy się! A pani prezes i jej wspólnicy odpowiadać będą przed sądem.

Podobnie do Węgierskiego Forum Demokratycznego, właściwie już prawie wszystkie partie prawicowe, które doszły do głosu po upadku komuny, poznikały z życia politycznego. Nie ma Niezależnej Partii Drobnych Rolników, nie ma “skrajnie prawicowej” (zdaniem czerwonych nazistów i ich szczekaczek) partii MIÉP i innych. Nawet liberalny SZDSZ (Związek Wolnych Demokratów) rozleciał się w mak. FIDESZ i koalicyjną chadecką KDNP nie udało się rozwalić, a Jobbik (również wcale nie “skrajnie prawicowy”!!!) z roku na rok zdobywa coraz więcej wyborców. Bo tu politykami są ludzie młodzi, których nie można posądzić o “tajemniczą przeszłość” okresu dyktatury bolszewikofaszystów Rákosiego i Kádára!

FIDESZ z ponad 76% wyborców za plecami postanowił zrobić wreszcie porządek. Jak podkreślił Premier Viktor Orbán “Nie można budować demokracji na zgliszczach bezprawia”! A więc zgliszcza trzeba usunąć! I to bez pardonu! Powstała nowa Konstytucja, która 1 stycznia wejdzie w życie i każdy obywatel, który tego zażyczy sobie, otrzyma bezpłatnie jeden egzemplarz z osibistym podpisem Marszałka Parlamentu dr.László Kövéra. Co dzień rodzi się kilka ustaw konstytucyjnych, do przyjęcia których potrzebne jest 75% +1 głosów poselskich! Ale te przemiany bardzo nie podobają się czerwonym nazistom – byłym funkcjonariuszom Węgierskiej Partii Komunistycznej – “firmy-córki” Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego, która później przeliniła się w Węgierską Partię Pracujących, a ta w 1957 r w Węgierską Socjalistyczną Partię Robotniczą, a po upadku komuny w Węgierską Partię Socjalistyczną. Oczywiście z tymi samymi “towarzyszami” o tajemniczej przeszłości i nieznanym stażu w rodzimej bezpiece i sowieckim KGB.

Odebrane zostaną wysokie emerytury byłych funkcjonariuszy partyjnych i bezpieki, a w ogóle to staż pracy w partii nie zostanie wliczony do emerytury! Jako pierwsze MSZ Pana Martonyiego wyrzuciło na ulicę pięciu urzędasów z esbecką przeszłością, ale powoli polecą dalsze główki, bo wiadomo: za komuny MSW, MSZ i MS zatrudniało najwięcej panów w skórzanych kurtkach i z ciemnymi okularami! No i oczywiście nastąpi weryfikacja wykształcenia, bo za komuny byli tacy “towarzysze” którzy z czterema klasami szkoły powszechnej i kursikiem partyjnym, zasiedli przy pulpitach sędziowskich czy w fotelikach dyrektorskich. Bo najważniejsze było to, że są “dobrymi towarzyszami” i “posiadają przeszłość w ruchu robotniczym”. Oczywiście przezorne płotki i kameleonki już zawczasu zaczęły produkować o sobie różne mity o ich prawicowości i patriotyczności, ale i tu tylko kwestią czasu będzie ich zdemaskowanie…

Tymczasem (co odczuwam na własnej skórze z emeryturą równą niektórym napitkom kelnerskim – nieco ponad sto euro na miesiąc…) osoby, w zasadzie już pod siedemdziesiątką, albo starsze, którzy byli w twardej opozycji za komuny, byli stale represjonowani przez bezpiekę, tworzono o nich zniesławiające bajki na resorach (jak to miało miejsce w moim przypadku), karano za byle co, albo za nic – umierają z głodu! Właśnie w tych dniach media podały, że znakomity aktor z nagrodą państwową Béla Paudits schudł już do mniej niż 50 kg i nie może wyżyć z emerytury do grosza równej mojej i myśli o samobójstwie! Ale Premier Viktor Orbán obiecał poprawić naszą sytuację! Odbiorą renty inwalidzkie bumelantom, poddając ich kontroli i weryfikacji bezstronnej komisji lekarskiej (w ostatnich latach wielu członków komisji lekarskich tutejszego PZU trafił za kratki, bo za “odpowiednio grubą kopertą” z mistrza świata w judo czy takewono zrobiono niepełnosprawnego …bez rąk i nóg.), odbiorą wysokie emerytury esbekom i decydentom partyjnym, a różnica powiększy emerytury tych, których prześladowano.

Wracając jeszcze do tematu artykułu pań koleżanek Katarzyny Pawlak i Doroty Kania: na Węgrzech za czasów kadencji czerwonego nazisty Gyuli Horna prywatyzowano co tylko było możliwe. Towarzystwo lotnicze MALÉV sprzedano Rosjanom i …splajtowało. Odkupiono za horrendalną sumę. Sprywatyzowano, czy rozwalono w drobny mak wszystko co tylko posiadało wartość i tradycje. Ganz-Mávag, Ikarusa, Orion i tak dalej. Specjalny komisarz rządowy w randze ministra bez teki nie nadąża z pracą i pisaniu wniosków do prokuratury o wszczęcie postępowania karnego. Już kilku posłom z mafii czerwonych nazistów Parlament zawiesił immunitet poselski, trwa postępowanie śledcze czy karne przeciwko kilkudziesięciu dygnitarzom Węgierskiej Partii “Socjalistycznej” za różne przestępstwa. Przeciwko byłej głowie węgierskiego komsomołu Ferencowi Gyurcsányowi trwa już kilka postępowań karnych. W nielepszych sytuacjach jest wieli byłych bolszewickich ministrów. Na Węgrzech nie ma Trybunału Stanu. Może i lepiej, bo tak ci przestępcy będą odpowiadać za swoje sprawki na równi z innymi obywatelami!

Urząd Ochrony Państwa. Jak to powiedział mnie jeden z moich przyjaciół z Solidarności po upadku komuny: “Stara prostytutka z nowyą pupcią!” Na Wschodzie bez zmian! Ten burdel trzeba byłoby wreszcie zupełnie rozwalić, powołać do życia nowy i tam przyjmować zupełnie nowych ludzi bez przeszłości! Bez żadnej przeszłości i przynależności politycznej! Warunek: polski patriota z wykształceniem najmniej wyższym, znający języki (najmniej trzy!!!), posiadający ponadprzeciętne IQ, wierzący i praktykujący – i nie będzie żadnych kłopotów! A wymiar sprawiedliwości powinien być kontrolowany przez specjalny organ, podległy Prezesowi Sądu Konstytucyjnego i Ministrowi Sprawiedliwości! Bo człowiek jest istotą omylną i sędzia czy prokurator też może “zwichnąć nogę”!

Tak nam dopomóż Bóg!

Szczęść Boże!

red.Roland von Bagratuni, zweryfikowany inwalida woj.1956 r , sob., 2011-12-17 22:46

——————————————————————-


Poseł z ruchu Palikota

(Gazeta Polska – 21/12/2011)

Ja nie wiem, czy Palikota można traktować poważnie. Nie znam jego, nigdy nie słyszałem o nim. Ale docierają do mnie z Polski różne, niezbyt pochlebne plotki. Ja kamelonów strasznie nie lubię! Bo taki jak raz zdradził, zdradzi drugi i trzeci raz! A “cyrk” zawsze dobrze przychodzi, bo to – w dzisiejszych mediach! – przynosi “popularność”! Bo większość ludzi staje się ofiarą jakiejś dobrze wyreżyserowanej zbiorowej hipnozy! Nie ważne, kogo “reklamują”, byle tylko zwiększyć ilość widzów, czytelników, prenumeratorów! A szaraczek lubi awanturę, bo “cały świat jest wielką błazenadą“! “Nie rozumiem Kaczyńskiego – niewazne, tamten porządnie mu przypali!” Zgoda, jest demokracja, wolność słowa. Ale… Czy rzeczywiście Kaczyński jest “winny za wszystko”?! Wątpię. Jestem przekonany, że nie!

Przypominają się rządy mojego kuzyna – nieodżałowanego dr.Józsefa Antalla juniora. Jego ojciec, a mój ojciec chrzestny był dobroczyńcą rzeszy 140 tys uchodźców polskich, którzy w czasie wojny znaleźli na Węgrzech nie tylko schronienie, ale dom, braci, przyjaciół! Józek Antall miał związane ręce! Bo związały jemu postanowienia Okrągłego Stołu, a przede wszystkim fakt, że jego rząd był mniejszościowy! Nie mógł dokonać tych reform, które chciał on i chciał naród węgierski! Z I rządem Viktora Orbána było to samo! Dopiero teraz może wreszcie “pokazać pazury”!
Większość ludzi strzela “z kieszeni” opinią, nie zastanawiając się, czy czasami nie padł ofiarą oszukania! Rządy PiS-u to był okres związanych rąk, spotęgowanych zamachem stanu w postaci pseudokatastrofy pod Smoleńskiem! Ale pytam się: czyim interesem mogła być ta katastrofa?! Bo każdy jeden prokurator czy śledczy policyjny właśnie to pytanie zadaje sobie przed rozpoczęciem śledztwa! I kiedy wspomniany “interes” wychodzi z worka – wszystko jest już wiadome!

Jak wspomniałem już: II rząd Orbána posiadając w portfelu zweryfikowaną wyborami wolę druzgocącej większości Narodu, może sobie pozwolić na to, co nie mógł zrobić w okresie swojego I rządu! I wiadomo: czerwono nazistowskiej opozycji to strasznie niepodoba się! Bo wiedzą doskonale, że ich czas minął bezpowrotnie! Nie będzie już więcej kradzieży setek miliardów przez wysoko postawionych dygnitarzy, morderstw politycznych i zniesławiania prawicy! A wszystcy winni trafią przed sąd! Wszystcy.
Był w Stanach Zjednoczonych taki gangster, którego FBI nie potrafiło aresztować, bo stale wymykał się z ich rąk. No i oczywiście miał “wspaniałych” adwokatów, którzy – za dobre pieniądze, zrobili z niego “anioła”. I co zrobiło FBI? – wsadzili go za kratki za numery podatkowe! A resztę dokończyła “konkurencja”. Ci “towarzysze” z brudną, czerwonokrwawą przeszłością są wieokrotnie gorsi od wspomnianego gangstera! Nie należy ich ani żałować, ani im współczuć! Tak, jak generała w okularach (i jego wspólników!) ogłaszającego Stan Wojenny, dzisiaj zdrowy umysłowo człowiek nie żałuje! Ale porównywać Kaczyńskiego z tym obłąkanym, to jakieś nieporozumienie… (czytałem takie wypowiedzi, ponoć “poważnych” ludzi…)

Jak już pisałem: nie znam obecnej polskiej prawdy, bo – chwała bezpiece – od 1967 r mieszam na Węgrzech. Nie zawsze mam czas śledzić wydarzenia w Polsce. Na szczęście internet dużo pomaga mnie w tym, ażebym wreszcie na bieżąco dogonił siebie w tych sprawach. Ale ponieważ Polak – Węgier dwa bratanki… czuję za obowiązek przedstawić to, co dzieje się na Węgrzech! Bo obawiam się, że “koledzy” wychowani w owczarni Trybuny Ludu i Polityki Urbana, nie zawsze to donoszą, co powinni! Tak, jak polscy politycy nie zawsze otrzymują o Węgrzech te informacje, które powinni otrzymywać! Bo Oni nie znając węgierskiego, potrafią skontrolować jakość i wagę informacji!

Wracając do Radomia i Prezydenta z PiS. Obawiam się, że tu rozchodzi się o zupełnie coś innego! O brak podstawowych środków, które maisto powinno otrzymać, a może nie otrzymuje! Bo na Węgrzecz za II komuny pritegowano te wszystkie miasta i samorządu, gdzie zagnieździło się czerwone bydło, a od tych, z kierownictwem prawicowym wszystko, co tylko można było – odbierano! “Zapominano” na czas przesyłać obowiązkowe dotacje itd. Właśnie w tym celu, ażeby nie zanający zakulisowej prawdy obywatel, był zły nie na przestępców w rządzie, ale na tych z prawicy! I gdyby Premier – prezes exbolszewickiej partii Ferenc Gyurcsány w 2006 r nie popełnił tej serii kardynalnych błądów, które “wymknęły się” spod jego kontroli, nie wykluczam, że II komuna do dzisiaj grasuje! Gyurcsánya dobiły dwie rzeczy: latem 2006 r w Balatonöszöd cynicznie i dumnie powiedział na spotkaniu egzekutywy partyjnej: “Kłamaliśmy rano, w południe, wieczorem, w dzień i w nocy, miesiącami, całymi latami i wszystkich oszukaliśmy, nic nie robiliśmy i przez oszustwo dorwaliśmy się do władzy”! Kiedy naród oburzył się z powodu tego skrajnego cynizmu, popełnił drugi błąd: kłamał dalej, szukając nieistniejącego na Węgrzech “zagrożenia skrajne prawicy” i spróbował wprowadzić stan wyjątkowy, do którego a’propos miały być krwawo stłumione “rozruchy skrajnej prawicy”. Sam strzelił sobie gola!

Szczęść Boże!

red.Roland von Bagratuni, zweryfikowany inwalida woj.1956 r , śr., 21/12/2011 – 15:05

——————————————————————-


Protest przeciw prywatyzacji przedszkoli – na Węgrzech odwrotnie

(Niezależma – 21/12/2011)

Protesty te należy nie tylko poważnie wziąść pod uwagę, ale także popierać! Sprawa warta zachodu i sięgnięcia po wzory węgierskie! Po upadku komuny monopol państwa na polu wychowania przedszkolnego dzieci – naszej przyszłości, oczu w głowie rodziców, gruntownie zmienił się! Powróciły wreszcie wyklęte przez komunę przedszkola kościelne, których chwała Bogu jest coraz więcej! Te według nowej koncepcji oświatowej II rządu Viktora Orbána pozostaną niezmienione. A jeszcze dokładniej: znów otrzymują te same, a nawet wyższe dotacje, które odebrała im II komuna podczas rządów czerwonych nazistów – agentów bezpieki i KGB Horna-Medgyessyego-Gyurcsánya-Bajnaiego, którzy okracali finansowo kościół jak tylko mogli, podczas kiedy skradli setki miliardów. Za przestępstwa te odpowiadać będą przed sądem. “Zwykłym”, bo na Węgrzech Trybunału Stanu nie ma. Parlament zawiesił już immunitety poselskie Ferenca Gyurcsánya i trzech jego ministrów: Györgya Szilvásyego, Ferenca Juhásza i Imre Szekeresa, przeciwko których trwa już zaawansowane postępowanie karne. Ale to tylko początek bardzo długiej i niekończącej się listy byłych dygnitarzy – kolaborantów obcego imperium! (Węgierska Partia Socjalistyczna uznana została jako spadkobierca prawny, moralny i finansowy Komunistycznej Partii Węgier – filii wiodącej siły wrogiego państwa: Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego!)

Obok przedszkoli i szkół kościelnych pojawiło się coraz więcej przedszkoli oraz szkół prywatnych i fundacyjnych, które nie zawsze spełniały kryteria oświatowe wyznaczone przez państwo. Nowa Konstytucja Węgier, która z dniem 1 stycznia 2012 r wejdzie w życie (akurat wczoraj przyniósł mnie listonosz piękny egzemplarz nowej Konstytucji, nadesłany i pięknie zadedykowany dla mnie przez Marszałka Parlamentu, Jego Ekscelencji László Kövéra, którego jeszcze nie zdążyłem dogłębnie przestudiować). Ale jedno jest pewne: w jej centrum znajduje się człowiek-obywatel i rodzina-najmniejsze, ale najważniejsze ogniwo społeczeństwa oraz wartości moralne reprezentowane przez chrześcijaństwo! Pederaści, lesbijki i ateiści oraz inni zboczeńcy nie mają w niej żadnego miejsca! Właśnie dlatego dyskutowana w tych dniach na forum Parlamentu nowa koncepcja oświatowa przewiduje upaństwowienie wszystkich instytucji oświatowych za wyjątkiem kościelnych! A więc również przedszkoli i szkół samorządowych. Co więcej: od trzeciego roku życia dziecka przedszkole stanie się obowiązkowe i będzie ważnym stopniem przygotowania dziecka do roli ucznia szkolnego! Innym novum będzie wprowadzenie w przedszkolu nauczania najmniej jednego języka obcego (angielskiego). A praktycznie oznacza to nauczanie dwóch-trzech języków obcych, gdyż w przedszkolach mniejszościowych język danej narodowości (polski, zachodnio-ormiański, słowacki, ukraiński, starorusiński, niemiecki-austriacki, rumuński, chorwacki, serbski lub cygański) stanie się obowiązkowy! Może dojść polski, niemiecki, hiszpański, włoski, francuski, szwedzki, holenderski, duński, japoński, chiński, rosyjski itd.

Sprawa nauczania obcych języków jest na Węgrzech zagadnieniem newralgicznym. W okresie komuny rosyjski był językiem obowiązkowym, ale prawie nikt nie nauczył się jego, bo nienawidzili i w dalszym ciągu nienawidzą okupantów – Rusków! W związku z tym upadło zainteresowanie w kierunku uczenia się innych języków, co obecnie jest bardzo poważnym problemem. Bo brak dobrych nauczycieli, takich, którzy bezbłędnie władają danym językiem. A to stanowi coraz większą przeszkodę na polu rozwoju stosunków kulturalnych, gospodarczych i kulturalnych.

Człowiek wścieka się, kiedy w Poselstwie Węgier (bez epitetu “Republika”!) zagranicą spotyka tumanów-dyplomatów, nie tylko nie znających historii danego kraju, w tym historii obustronnych kontaktów, przyjaźni itd, ale na dodatek wszystkiego niemiłosiernie kaleczących język danego kraju, wystawiając przez to Węgrom nie najlepsze świadectwo. Nie mówiąc już o “zapomnianych” w dyplomacji byłych agentach bezpieki i sowieckiego KGB, którzy na każdym kroku zniesławiają, wrabiają stekiem bujd na resorach byłych opozycjonistów z czasu komuny — prawicowych patriotów, jak to już niejeden raz doświadczyłem! (Bo ludzie dobrej woli od razu ostrzegają mnie, prawie sporządzając protokół czy stenogram z dokładnymi danymi takiego esbeka i miejscem, czasem, genezą rozmowy!) Na tym polu przejęte przez państwo wychowanie przedszkolne wprowadzi istną rewolucję! Bo obcy język najlepiej i najszybciej można nauczyć się jako dziecko, albo od rodziców, albo w przedszkolu, a potem w szkole i na studiach!

Innym problemem jest nierównomierne infrastrukturalne zaopatrzenie przedszkoli! Są olbrzymie różnice między przedszkolami prowincjonalnymi i miejskimi, narodowościowymi, prywatnymi, fundacyjnymi i kościelnymi. Wszystkie środki zostaną zrównoważone, gdyż konstytucyjne równouprawnienie obywateli dotyczy również najmłodszego pokolenia! Przedszkola i szkoły będą bezpłatne, włącznie z dożywianiem. A to jest już coś więcej, jak novum! Głodne dziecko nie będzie dobrze uczyło się! Państwo zwróci także większą uwagę na komfort życiowych tych najbiedniejszych, bo anachronizmem jest fakt, że te najbiedniejsze dzieci czasami boso idą do szkoły, bo rodziców nie stać na zakup coraz droższych butów! Skończy się także “zabawa” będących przeważnie w obcych rękach firm komunalnych, wyłączających w przedszkolu-szkole światło, wodę, gaz, lub nie dostarczających prowiantu dlatego, bo samorząd gminy czy miasta zbankrutował z powodu coraz większych ciężarów nałożonych na nie przez II komunę! Parlament właśnie w tych dniach przyjął ustawę zabraniającą takie praktyki! Ustawa dotyczy także szpitali i ośrodków zdrowia, które również przejmie państwo.

Wracając do Radomia i tamtejszych przedszkoli! Prywatyzacja to absurd! Na Węgrzech nie sprawdziła się i dlatego zostaną upaństwowione. Władze Radomia powinny jedną zasadniczą rzecz wziąść pod uwagę: Konstytucja RP (Rozdział II) mówi wyraźnie: Art. 32. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Tymczasem prywatne przedszkole nosi w sobie kiełki dyskryminacji, gdyż właściciel będzie segregował w interesie osiągnięcia najwększego zysku! A więc będzie przyjmował dzieci najbogatszych rodziców, a tych biednych pozbędzie się przy każdej nadarzającej się okazji! Czasami zupełnie sfingowanej “przyczynami obiektywnymi”! Nie wolno także lekceważyć dwóch innych artykułów Konstytucji RP, o których prywatny właściciel może “zapomnieć”: Art. 47. Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Art. 48. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania. Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu. A ponieważ Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, mają konstytucyjne prawo nie tylko zakwestionować, ale także storpedować wszelkie takie poczynania samorządowe, które zagrażają temu prawu!!!

Zupełnie innym problemem jest sprawa nieodpłatnego (gratisowego) przekazania całego mienia społecznego czy państwowego w ręce osób prywatnych! Prywatyzacja minionych dwudziestu lat nie tylko na Węgrzech, ale także w Polsce dokazała, że jest bardzo wielu kombinatorów, przejmujących w “arendę” w bardzo dobrym stanie fabrykę, nieruchomość, szkołę, sklep, hotel itd, potem nagle “plajtuje” czy znika “w siną dal”. Oczywiście w zamieszaniu zostawiając za sobą tylko puste, obdrapane ściany! Bo wszystko, co tylko można było sprzedać – w międzyczasie “dziwnym trafem poznikały”. Na przykład bo ochroniacz – szwagier właściciela, akurat “nie widział”, że ktoś wynosi coś (czasami kilkoma ciężarówkami), bo akurat załatwiał “bardzo ważny telefon”, “ze zmęczenia zdrzemnął się”, czy “miał atak ślepej kiszki”, którą wyoperaowano jemu już w dzieciństwie! Oczywiście na Węgrzech czerwono-nazistowska opozycja szaleje, bo coraz bardziej traci grunt pod nogami! Więc napuszczają na Baroso swojego towarzysza, komisarza unijnego – czerwonego nazistę, który podstępnie i kłamliwie referuje “sprawę” i Baroso żąda wyjaśnień od rządu Orbána, nie zauważając, że komunista zrobił jego w konia! Inni czerwoni naziści, którzy za pierwszej komuny zdobyli “wykształcenie” wyższe z czterema klasami szkoły powszechnej (czasami nawet nie chodząc na wykłady i egzaminy semestrowe!), obrzucają w prasie unijnej i amerykańskiej stekiem zaciekłych bujd na resorach nie tylko Węgry i rząd, ale także jego obywateli, którzy mieli czelność w ostatnich wyborach aż w ponad 80% wypowiedzieć się przeciwko ich przestępczej działalności, stawiając swoje głosy na prawicę! Jest demokracja i wolność słowa. Zgoda! Tylko pytanie: gdzie jego granice?! Bo to, co oni robią (również w kuluarach brukselskich i strasbourgskich), to nic innego, jak ZDRADA STANU! A w demokratycznym państwie stanowi to przestępstwo najwyższej kategorii na równi ze szpiegowstwem i z perfidnym morderstwem!

Szczęść Boże!

red.Roland von Bagratuni, zweryfikowany inwalida woj.1956 r , śr., 21/12/2011 – 12:03

——————————————————————-


Białoruskie władze rozprawiają się z opozycją – Protestuje poseł

(Niezależa – 22/12/2011)

To, co dzieje się na Białorusi żywo przypomina okres dyktatury ludobójcy i przestępcy wojennego Josifa Wisarjonowicza Dżugaszwili (იოსებ ბესარიონის ძე ჯუღაშვილი, Иосиф Виссарионович Джугашвили, bandycki pseudnim “Stalin” – “იოსებ სტალინი” – “Иосиф Виссарионович Сталин”) – towarzysza broni i przyjaciela Adolfa Schlickgrubera (bandycki pseudonim “Hitler”) oraz Mustafy Kemala (bandycki pseudonim “Atatürk”)! Dwójka spośród tych bolszewicko-nazistowskich bandytów (Atatürk i Stalin) w dniu 1 września 1920 r wspólnie dokonali agresję na Konfederację północnej Republiki Armenia (Հայաստանի Հանրապետություն) i zachodniego Królewstwa Armenii Zachodniej (Արեւմտյանտյան Հայաստանի Արքայություն), a w dniu 1 września 1939 r (Hitler i Stalin) na Rzeczpospolitą Polską (Druga Wojna Światowa de facto rozpoczęła się agresją turecko-sowiecką na Armenię!!! – gdyby wtedy Świat powiedział “NIE!” – nie doszłoby do agresji na Polskę!). Ten niejaki Łukaszenko (Алякса́ндр Рыго́равіч Лукашэ́нка) jest albo psychopatą, albo posiada inne dolegliwości psychiczne. Ale co się dziwić: podobnie do ukraińskiego Janukowicza, wychowywał się w Związku Sowieckim i doskonale nauczył się swojego “zawodu” bezwzględnego dyktatora!

Łukaszenka — białoruski Führer
Białoruski Führer Łukaszenka

W ostatnich wyborach prezydenckich na Białorusi, kontrkandydatem Łukaszenki był Wital Rymaszeuski (Віта́ль Анатольевіч Рымашэ́ўскі), współprzewodniczący komitetu organizacyjnego na rzecz stworzenia partii Białoruska Chrześcijańska Demokracja. Wital Rymaszeuski niedawno przedstawił prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence scenariusz pokojowego oddania władzy. Rymaszeuski oświadczył, że scenariusz przewiduje trzy punkty: bezwarunkowe uwolnienie i rehabilitację więźniów politycznych, przeprowadzenie wolnych i uczciwych wyborów oraz finansową pomoc od państw europejskich na przezwyciężenie przez Białoruś kryzysu gospodarczego.
W odpowiedzi bezpieka Łukaszenki niedawno uprowadziła i aresztowała Witala Rymaszeuskiego.

Opozycjonista białoruski, Bohater Narodowy w walce przeciwko nazistowskiej dyktaturze Łukaszeni — Wital Rymaszeuski (Віта́ль Анатольевіч Рымашэ́ўскі)

Węgierski Sekretarz Stanu Ministerstwa Administracji Państwowej i Sprawiedliwości oraz Poseł do Parlamentu Minister Bence Rétvári – Wiceprezes węgierskiej partii rządowej Kereszténydemokrata Néppárt (KDNP – ChDPL – Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Ludowa) przedwczoraj wezwał do siebie ambasadora Białorusi w Budapeszcie z żądaniem udzielenia jemu szczegółowych informacji w sprawie uprowadzenia i uwięzienia Witala Rymaszeuskiego. Sekretarz Stanu, Poseł Bence Rétvári do dzisiejszego dnia nie otrzymał żadnej odpowiedzi.

Wiceprezes rządowej partii Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (Kereszténydemokrata Néppárt – KDNP), Poseł, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości i Administracji Terenowej Bence Rétvári

Dla informacji czytelników życiorys tego wspaniałego węgierskiego polityka.
Minister Dr.Bence Rétvári urodził się 10 grudnia 1979 r w Budapeszcie. W 1998 r ukończył budapeszteńskie ginazjum OO Pijarów, a w 2003 r zdobył dyplom ukończenia studiów prawnych na Uniwersytecie Katolickim im. Prymasa Pétera kardynała Pázmány w Budapeszcie, gdzie był stypendystą i Przewodniczącym Samorządu Studenckiego. Po złożeniu wszystkich koniecznych egzaminów fachowych, w 2008 r uzyskał uprawnienia adwokackie.

Godło Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (Kereszténydemokrata Néppárt – KDNP)

W latach 2002—2010 był Prezesem Ifjúsági Kereszténydemokrata Szövetség (Młodzieżowy Związek Chrześcijańskich-Demokratów). W latach 2006—2010 jest radnym stołecznego samorządu (Fővárosi Közgyűlés), w 2008 r wybrano jego Posłem w międzykadencyjnych wyborach uzupełniających w okręgu wyborczym Budapest XI.kerület—Újbuda. Jest członkiem obu partii rządowych — FIDESZ oraz KDNP, od 2010 r jest Wiceprezesem KDNP oraz Prezesem Okręgu Wyborczego Partii FIDESZ XI.kerület—Újbuda. W 2008 oraz w 2010 roku wstąpił do frakcji poselskiej KDNP. Od 2010 roku jest Sekretarzem Stanu Ministerstwa Administracji Państwowej i Sprawiedliwości Węgier (Közigazgatási és Igazságügyi Minisztérium).

red.Roland von Bagratuni, zweryfikowany inwalida woj 1956 r , czw., 22/12/2011 – 12:01

——————————————————————-


Duma Wielkopolski i „G. W.” – Poległy na Polu Chwały dziadek

(Niezależna – 23/12/2011)

Redakcji Niezależnej serdeczne Bóg Zapłać za ten artykuł! Szkoda, że dopiero teraz go odkryłem! Ale na Węgrzech (gdzie żyję od 1967 r po ucieczce przez “zieloną granicę” przed zbytnią “czułością” esbeków), niestety prasa polska zupełnie już nie dociera, bo Kulturze Polskiej nie opłaci się sprowadzać ją! Gęsto odwiedzaną przez Polonię i Braci Węgrów – polonofilów Księgarnię OIKP w Budapeszcie zamknęli już kilkanaście lat temu. “Strach przed odrodzeniem historycznych tradycji wielkopolskiego patriotyzmu” ( – cytuję Niezależną), to strach przed odrodzeniem się postępowych tradycji w całej Polsce! Po upadku komuny byłem kilka razy z kurtuazyjną wizytą w redakcji Głosu Wielkopolskiego, gdzie wszystcy doskonale znają mnie, bo ojciec – Zasłużony Działacz Sportu (poznańskiego), Zasłużony Sędzia Sportowy, Zasłużony Działacz Kultury (na rzecz przyjaźni polsko-węgierskiej), Zasłużony Dziennikarz (prasy poznańskiej i wielkopolskiej), Zdzisław Antoniewicz (cytuję stwierdzenia z jego nekrologów, opublikowanych w prasie polskiej) “był nestorem dziennikarstwa polskiego”. Przez lata pracował również w Głosie Wielkopolskim i Expressie Poznańskim, w gmachu RSW Prasa na ul.Grunwaldzkiej 19!

Poległy na Polu Chwały dziadek – ppłk.Zygmunt Antoniewicz – dowódca w Powstaniu Wielkopolskim i w Wojnie polsko-bolszewickiej

Absolutnie nikt nie interesował się mną, chociaż moje burzliwe życie złożone ze stałej walki z bezpieką kilku sowieckich agend i ich przechytrzania, oraz moje silne powiązania z Kościołem (już od wielu lat jestem Złotym Ministrantem), oraz z J.E. arcybiskupem-metropolitą poznańskim, ks.dr.Antonim Baraniakiem i jego wspaniałymi przyjaciółmi – ks. arcybiskupem warszawsko-gnieźnieńskim – Stefanem kardynałem Wyszyńskim i ks.arcybiskupem krakowskim – Karolem kardynałem Wojtyłą – późniejszym papieżem Janem Pawłem II, a także z ks.kanonikiem Henrykiem Jankowskim i ks.Jerzym Popiełuszką, a przede wszystkim z Solidarnością Regionu Wielkopolska (Wiceprezesem Jackiem Szynakiewiczem), jak również mój udział w Poznańskim Czerwcu ’56 i zdobyte inwalidztwo wojenne w walkach pod gmachem Komendy Wojewódzkiej UB na ul. Kochanowskiego, był powszechnie znany nie tylko wśród dziennikarzy, ale i wielu Poznaniaków!

Natomiast zupełnie nieznany jest fakt ile to dokonano przeciwko mnie spudłowanych zamachów (bo znalazłem się “na niebezpiecznych wodach”), latami korespondowałem i współpracowałem ze stale przeklinanym przez “towarzyszy” klasy Urban “Wrogiem Nr.1” komuny — księciem Jerzym Giedroyciem, wydawcą i redaktorem naczelnym paryskiej Kultury, Dokumentów, Zeszytów Historycznych i wieloma innymi postaciami zachodniej (i węgierskiej!) opozycji, albo, że to ja przyczyniłem się najbardziej do upadku komuny na Węgrzech, a przez to w całym grajdołku “socjalizmu” przez wybicie z posady Prezesa MTV dr.Michała Korindesza i jego szefa – członka biura Politycznego, Wicepremiera odpowiedzialnego za kulturę, naukę i oświatę Györgya Aczéla, co wywołało “efekt domino”, grzebiący “na amen” dyktatora Jánosza Kádára razem z jego “dworem”! I o tym mam wiele do powiedzenia, ilustrując to pokaźną stertą dokumentów, w tym “ściśle tajnych” z archiw węgierskiej bezpieki, oraz drugą stertą, niekiedy pożółkłych już fotografii…

Wejście główne na Cmentarz Bohaterów Cytadeli Poznańskiej z sowieckim obeliskiem, ale już bez czerwonej gwiazdy!

Przez blisko dwadzieścia lat mieszkałem w Poznaniu — rodzinnym mieście ojca i dziadka, prawie każdą niedzielę poszedłem na Cytadelę, na parcelę Powstańców Wielkopolskich Cmentarza Bohaterów, gdzie pochowano mojego dziadka – ppłk. Zygmunta Antoniewicza, który jako żołnierz marszałka Piłsudskiego, Zgniął na Polu Chwały pod Lwowem w Wojnie polsko-bolszewickiej. Jego pośmiertną wolą było pochowanie jego wśód tych żołnierzy, którymi dowodził w Powstaniu Wielkopolskim razem z moim pradziadem, pochowanym w Mosinie ppłk.Michałem-Wacławem Antoniewiczem! (Skandal, że byli esbecy wyrzucili notkę o nim z Wikipedii, bo nie doczytali się jego w nekrologu mojego ojca, red.Zdzisława Antoniewicza, opublikowanym w numerze 256/12.032 z dnia 26 października 1984 r Ilustrowanego Kuriera Polskiego, pióra red.Władysława Andersa – cóż, nie nauczyli się czytać po polsku…
) nekrolog red.Zidzisława Antoniewicza. Był takim samym Bohaterem narodowym, jak jego, ojciec, dziad, pradziad i jakim jest jego syn Roland!

Jesienią 2010 r po kilkunastu latach przerwy, znów odwiedziłem Poznań i oczywiście grób mojego dziadka i jego towarzyszy broni. Bo druhowie mojego dziadka “byli moimi druhami”, chociaż osobiście nie spotkałem ich, nie mogłem spotkać, jak i dziada osobiście nigdy na oczy nie widziałem (oprócz dwóch fotografii, których strzegę jak skarbu). A w dzieciństwie bardzo brakowało mnie, ażeby to właśnie On posadził mnie na swoje kolana i powiedział: “wnuku mój ukochany! Kochaj Polskę, bo to również Twoja Ojczyzna! Ale kocham i bez tego! Mimo iż jestem i Węgrem i Ormianinem. Oczywiście bez podkreślania kolejności, bo wszystkie trzy narody są bratnimi! I tak powino być i dzisiaj i w przyszłości! Bardzo wielu Węgrów i Ormian oddało życie za Polskę! Ale też Polaków za Węgry i Armenię i oczywiście Węgrów za Polskę i Armenię! Bo losy tych narodów zespoliła ta sama historia, te same problemy ze stratą niepodległości i uciskiem ze strony obcych!

Groby Powstańców Wielkopolskich na Cmentarzu Bohaterów Cytadeli Poznańskiej.

Podczas ostatniej wizyty na Cytadeli Poznańskiej, aż moje serce strasznie radowało się: grób dziadka pięknie uporządkowało wdzięczne Jemu miasto. Nagrobek wypolerowali, napisy przywrócili do porządku. Szkoda, że napisu “+ na wskutek ran pod Lwowem” nie uzupełniono: Na Polu Chwały w Wojnie polsko-bolszewickiej, dowódca jednego z oddziałów Powstania Wielkopolskiego, odznaczony postumus przez marszałka Józefa Piłsudskiego Orderem Virtuti Militari. Bo i to należy do tej prawdy, którą za czasów komuny trzeba było zataić, trzeba było z tego wstydzić się. (A jeszcze większym gestem dla Bohatera byłoby uzupełnić nagrobek napisem w języku zachodnio-ormiańskim! Bo podobnie do mnie, wszystcy moi przodkowie dumni byli z tego, że są Ormianami!) Ale do prawdy i to należy, że wiele tamtejszych grobów — Bohaterów, jest nieuporządkowanych, nagrobki nie są w najlepszym stanie, podczas kiedy – o ironio – pochowanych w pobliżu sowieckich żołnierzy (dzięki zbytniej trosce komuny i ich straży tylniej) są w dalszym ciągu wzorowo uporządkowane. Trzeba szanować groby obcych żołnierzy i to bez względu na to, czy był wrogiem, czy przyjacielem! Bo Jezus Pan nasz przykazał nam: “Kochaj bliźniego, jak siebie samego”!

Pomnik Powstańców Wielkopolskich. Zniknął z oryginalnego miejsca w poznańskiej dzielnicy Grunwald przy ul.Grochowskiej…

Tak, trzeba szanować groby obcych żołnierzy, ale nie na szkodę własnych Bohaterów! Stan całego Cmentarza Bohaterów jest – delikatnie mówiąc – nie taki, jak powinien być! Szczególnie w porównaniu z częścią sowiecką! Kiedyś pięknie wykute ogrodzenia rdzewieją, rozpadają się, brak ławek, takich, jak na paryskim Cmentarzu Père-Lachaise… A ten, kto nie szanuje historii, jej pamiątek, pamiętnikw, no cóż… Lepiej o tym nie mówić – dobrze wiemy, o co i o kogo chodzi! Bo bez historii nie ma teraźniejszości i przyszłości! Prawdziwym Patriotą jest ten, kto nie tylko szanuje przeszłość swojej Ojczyzny, ale chlubi się nią potomności! Tak, jak to dzień w dzień robili moi rodzice, opowiadając mnie – dziecku, a potem podrostkowi, młodzieńcu, piękne karty z niemniej burzliwego swojego życia!

Groby sowieckich najeźdźców na Cmentarzu bohaterów Cytadeli Poznańskiej. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie!

Powstanie Wielkopolskie 1918-1919 roku było jednym z najchlubniejszych kart Historii Polski! Polska wiele zawdzięcza Powstańcom! A Poznań szczególnie! Kiedy jeszcze mieszkałem w Poznaniu (do 1967 r, kiedy musiałem “dawać nogę” przez “zieloną” przed coraz bardziej zawziętymi atakami bezpieki), był Pomnik Powstańców Wielkopolskich na Osiedlu mieszkaniowym, nazwanym wówczas od bolszewickiego awanturnika, który na czele czerwonych internazistów, walczył przeciwko czarnym nazistom w odległej Hiszpanii. Ostatnio nie znalazłem i nikt nie potrafił powiedzieć “gdzie się podział”! Nie rozumiem, dlaczego przynajmniej jakaś mniejsza tabliczka, czy jakiś skromny kamień pamiątkowy na dawnym miejscu pomnika, nie poinformuje przybysza z dalekich stron, gdzie go szukać, albo nie szukać! Wstyd. Zresztą Poznań, a właściwie władze Poznania… Lepiej nie mówić!

Dowódca Naczelny Powstania Wielkopolskieg General broni Józef Bogusław Dowbór-Muśnicki (1867 – 1937). Był przyjacielem oraz towarzyszem broni pradziada i dziada Rolanda Antoniewicza.

Niewiele pozostało już mnie z tego życia, czeka na mnie te drugie, piękniejsze u boku Najwyższego — dobiegam już do siedemdziesiątki… Jestem zweryfikowanym Inwalidą Wojennym Poznańskiego Czerwca 1956! Wiedzą o mnie, bo dzięki ojcu, a przede wszystkim matce – Ormiance węgierskiej, całą naszą rodzinę bardzo dobrze znano. Jeszcze ani razu nie zaproszono mnie (za wyjątkiem I zrywu Solidarności, kiedy Jacek Szynakiewicz z ramienia Solidarności Region Wielkopolska, zaprosił mnie na odsłonięcie cudownego pomnika Dwóch Krzyży splecionych pętami niewoli na placu Mickiewicza) na jakiekolwiek uroczystości Czerwca ’56. Bo biurokracja zawaliła, a byli esbecy jeszcze dodali swoje! (I do dzisiejszego dnia dodawają! – całą książkę mogę o tym napisać i chyba napiszę! Bo moje wspomnienia, gotowe już do druku, kończą się na upadku komuny. Ale tak naprawdę komuna jeszcze nie upadła, jeszcze prowadzi partyzanckie podchody przeciwko takim członkom walczącej opozycji, jak ja… Również w Poznaniu, zniesławiając za poradą byłych esbeków polskich i węgierskich…)

Szczęść Boże!

Posiadacz Odznaki Honorowej m.Poznania i Odznaki Za Zasługi dla Wielkopolski
red.Roland von Bagratuni, zweryfikowany inwalida woj 1956 r , pt., 23/12/2011 – 12:54

——————————————————————-

Zakaz negowania rzezi Ormian – Nareszcie!!!
Հայոց Ցեղասպանություն կամ Մեծ Եղեռն

(Niezależna – 23/12/2011)
Flaga narodowa bezprawnie okupowanej przez Turcję od 1920 r Zjednoczonego Królewstwa Armenii Zachodniej i Kurdystanu

Państwa, które ratyfikowały Deklarację Praw Człowieka oraz unijny Traktat Nicejski i twierdzą, że są demokratyczne, już dawno powinny były zrobić to, co Francja wreszcie zrobiła! Vive la France!!! No i zrobiły Stany Zjednoczone z Barackiem Obamą na czele! Na wschód od Łaby, Ráby, Drawy, Dunaju i Oltu niestety bardzo wielu ludzi nie wie, o co tu chodzi! Bo nazistowska stalinowsko-hitlerowska propaganda i cenzura uczyniła wszystko, ażeby przez prawie sto lat tak było! Turcja z genocydem Ormian wyczynia to samo, co Rosja z Katyniem! Słyszałem tłumnie takie paranoiczne głosy: “Turków kochamy, to porządni ludzie, zostawcie ich w spokoju”. Debilizm! Zacznijmy od tego, że Turcy już w XVIII wieku dokonowali całą długą serię masowych masakr mniejszości, a więc nie tylko Ormian, ale Greków, Albańczyków, Bułgarów, Kurdów, Arabów, Syryjczyków itd! Ale Ormian szczególnie nie lubili dlatego, bo są uczciwi, prawdomówni, nie owijają prawdy w “bawełnę”, a przede wszystkim nie można ich oszukać i dlatego na każdym kroku, z byle przyczyny tłumnie ich mordowali! W okrutny sposób. Bez przesady stukrotnie prześcigając w barbarzyńskim zewie mordu Hilera i Himmlera!

Armenia Zachodnia 1915 r – zbrodnia wojenne przeciwko ludzkości przestępczej tureckiej bandy gangsterskiej na czele z takimi alkoholikami i rabusiami, jak: Kemal Mustafa (bandyckie przezwisko „Atatürk“, Mehmed Talât (bandyckie przezwisko „Talaat Pasza“), Ismail Enver (bandyckie przezwisko „Enver Pasza“), Ahmet Cemal (bandyckie przezwisko „Dżemal Pasza“) i inni. W skrajnie okrutny sposób, nie po raz pierwszy, zamordowali 1,5 mln Ormian, przeważnie dzieci, kobiety i starców! Kot przyjaźni się z Turcją, broni jej — jest takim samym bandytą, współprzestępcą tej strasznej zbrodni!

A to nazywa się ludobójstwem! Okrucieństwo jest we krwi Turków! Wystarczy tylko przeczytać Trylogię Henryka Sienkiewicza — Ormianina z pochodzenia, albo Franza Werfela 40 dni Musa Dagh! Albo cały szereg wspomnień i raportów europejskich dyplomatów, którzy w 1915 roku na własne oczy upewnili się, co wyrabiała na początku XX wieku młodoturecka banda paszy Kemala Mustafy (bandycki pseudonim “Atatürk”!) Radzę przeczytać wydaną w Krakowie w 1994 r wspaniałą książkę Jerzego S. Łątki, znanego polskiego pisarza, etnologa, orientalisty, dziennikarza, dr nauk humanistycznych z zakresu historii kultury — Ojciec Turków – Kemal Atatürk! Nawet autorzy pozytywnych relacji o Turcji i Turkach, jak na przykład wspaniały węgierski orientalista Gyula Germanus, który “pół życia” spędził w Turcji i napisał o niej wiele książek, albo znany polski orientalista i hungarolog Jan Reychman — z wzdryganiem realcjonują o tych genocydach! I dosłownie cytują debilno-cyniczne wypowiedzi swoich tureckich “przyjaciół” z otoczenia Kemala Mustafy!

zbrodniarz wojenny przeciwko ludzkości, Führer przestępczej tureckiej bandy gangsterskiej, alkoholik i rabuś, sojusznik i towarzysz broni Stalina Kemal Mustafa (bandyckie przezwisko „Atatürk“

Łatwo wyrabiać sobie pozytywną opinię o jakimkolwiek państwie, narodzie, jeżdżąc li tylko do dobrze strzeżonych i ogrodzonych wysokimi murami ekskluzywnych ośrodków wczasowych, zamkniętych przed tubylczymi “szaraczkami”! Albo jeżdżąc li tylko po zakupy na bazar w Istambule, gdzie kupiec jest uprzejmy, dobrotliwy, usłużny, bo to jego interes, buble chce dobrze sprzedać! Na Węgrzech tygodniami szedł turecki seriał telewizyjny Ezel na kanale RTL Klub. Bez przesady ilustruje współczesne warunki tureckie, gdzie świat przestępczy likwiduje wszystkich, o których potknie się i jest związany wieloma niciami z tureckimi urzędnikami państwowymi, do komendanta głównego policji, ministrów i prokuratorów generalnych! Raz pies merda ogonem, ale przeważnie ogon merda psem! Bo pragnący względny spokój (czytaj: likwidację szaraczków-kieszonkowców) urzędnicy za milczenie i zniszczenie dowodów przestępstw, kasują olbrzymie bakszysze!!! A pieniądze ma tylko gangster, który już wcale nie wygląda na złego człowieka! Ezel ubiera się jak biznesmen na Wall Street, jeździ Rolls Roycem czy BMW i udając manier angielskiego czy niemieckiego fabrykanta, przymilnie i dobrotliwie uśmiecha się niczym Don Juan, a przy tym w każdym jednym odcinku okrutnie sprzątaja na amen kilka tuzinów swoich wrogów!

zbrodniarz wojenny przeciwko ludzkości, Führer przestępczej tureckiej bandy gangsterskiej, alkoholik i rabuś, sojusznik i towarzysz broni Stalina Mehmed Talât (bandyckie przezwisko „Talaat Pasza“)

Zacznijmy od tego, że Turcy w XV-XVI wieku nieproszeni wpakowali się do połowy Europy (od narodów której niczym ogień od wody różnią się mentalnością i sposobem życia) i dopiero ogromne zwycięstwo Jana III Sobieskiego rozpoczął ich, do dzisiaj trwający odwrót, bo z Kurdystanu i Zachodniej Europy prędzej czy później również będą musieli wynosić się. Tym bardziej, że Turcję zobowiązuje do dzisiaj będący w mocy Traktat z Sèvres z wiosny 1920 r! No i Kemal Mustafa za wszelką cenę spróbował odmienić ten traktat, słuchając nader kiepskich rad Josifa Wisarjonowicza Dżugaszwili (bandycki pseudonim “Stalin”!) W interesie sukcesu, stał się nawet “100%-owym” bolszewikiem i (czytaj dosłownie!) przewodniczącym Rady Komisarzy Ludowych “komunistycznej” Turcji, podpisując pierwszy na świecie sowieckiego typu Układ o Internacjonalistycznej Przyjaźni itd, narzucony później Polsce, Czechosłowacji, NRD, Węgrom, Bułgarii… (Rumuni, Albańczycy i Jugosłowianie marszałka Tito byli jednak mądrzejsi!!!)

zbrodniarz wojenny przeciwko ludzkości, Führer przestępczej tureckiej bandy gangsterskiej, alkoholik i rabuś, sojusznik i towarzysz broni Stalina Ismail Enver (bandyckie przezwisko „Enver Pasza“)

Oczywiście w biznesie za towar należy dać towar! Bo Stalin był wściekły, że razem z jego “rodzinną” (ale od tysiącleci będąca w symbiozie z Armenią!) Gruzją, Wielka Armenia otrzymała niepodległość mocą Traktatu w Sèvres, a Ruskom bardzo zależało i do dzisiaj zależy na Zakaukaziu! No i co wymyślił idiota z sześcioma palcami u rąk i nóg i (dosłownie!) z karłowatym ogonem nad zadem, z fajką w gębie i z dobrotliwym uśmieszkiem, kryjącym prawdziwe oblicze Mefistofelesa?! Stalin powiedział, że to co należało do Rosji to wróci do ZSSR, ale bierz sobie towarzyszu Mustafo resztę, ale… Ale Mustafa był jednak sprytniejszy i w końcu Stalin musiał zrezygnować jeszcze z ormiańskiego Karsu i w prawie międzynarodowym absolutnie nieważnym dekretem partyjnym powołać do życia nigdy nieistniejący “Azerbajdżan”, wykroić go z terenów od tysiącleci rdzennie ormiańskich! Ale zarówno w Turcji jak i w “Azerbajdżanie” tylko 10% ludności to Turcy! Bo w statystykach sprytnie wymieniają poszczególne narodowości (w Azerbajdżanie spokrewnionych z Ormianami Lesginów, Rutułów, Cachurów, Tałyszów, Tatów i innych, w Turcji Greków, Ormian, Żydów i innych) na podstawie relacji władz kościelnych, nie wymieniających tych, których na siłę wepchnięto w macki Islamu! Bo ci jako “muzułmanie” figurują razem z Turkami jako “większość”! Sprytne, co? 80% tych muzułman to Ormianie i Kurdowie!

zbrodniarz wojenny przeciwko ludzkości, Führer przestępczej tureckiej bandy gangsterskiej, alkoholik i rabuś, sojusznik i towarzysz broni Stalina Ahmet Cemal (bandyckie przezwisko „Dżemal Pasza“)

Dopiero po dobiciu interesu, Stalin dał całe wagony broni Kemalowi no i oczywiście całą sforę “doradców wojennych” (i czekistowskich)! Turecki wywiad MIT (Millî İstihbarat Teşkilâtı) to najtrwalsza firma-córka KGB. Do dzisiaj! “Nowoczesna” armia turecka (Türk Kara Kuvvetleri – Kara Kuvvetleri Komutanlığı), to najsolidniejsza firma-córka sowieckiej Armii Czerwonej. Do dzisiaj. Tylko nazwy zmieniły się tak, jak ze skonstruowanej przez polskich inżynierów Warszawy zrobili Pobiedę, a z morderców polskich oficerów w Katyniu “hitlerowców”! A wynik: udział tureckiego MIT i Szarych Wilków (a także polskiej bezpieki!!!) w zamachu na Ojca Świętego Jana Pawła II. Albo po wstąpieniu Turcji do NATO wszystkie najtajniejsze raporty najpierw lądowały (via MIT – KGB) na stole Breżniewa, o wiele wcześniej, niż u premierów rządów – członków NATO! I dzisiaj tak jest! Zbigniew Brzeziński, którego poznałem dzięki mojemu paryskiemu przyjacielowi księciu Jerzemu Giedroyciowi poufnie powiedział “WTEDY innego wyjścia nie było! Sowietów trzeba było hermetycznie otoczyć!” Ale z Sowietami już koniec!

Tureccy zbrodniarze wojenni przeciwko ludzkości, członkowie przestępczej tureckiej bandy gangsterskiej, alkoholików i rabusi, sojuszników i towarzyszy broni Stalina maszerują mordować bogu ducha winnych Ormian- od tysiącleci prawowitych właścicieli Anatolii Wschodniej (Armenii Zachodniej), gdzie Turcy są nieprzyjemnymi, nieproszonymi intruzami! Dzieło Jana III Sobieskiego wygnania tych banfytów z Europy trzeba wreszcie dokończyć! Do tego zmusza nas do dzisiaj w kwestii Armenii posiadający moc prawną Traktat Pokojowy w Sévres, który Atatürk wspólnie ze Stalinem wdeptali w błoto!

Wróćmy do agresji na Armenię Wielką (wschodnia połowa Turcji, północna część Syrii — z rdzennie ormiańskim Aleppo, i Iraku — Kurdystan: Kurdowie to krewni Ormian, potomkowie Medów, oraz z zachodnim skrawkiem Iranu – Tabryz, jez.Urmia). A więc jesienią 1920 r. wojska sowieckie i tureckie wpadły do Armenii tak, jak w 1939 r Hitler i Stalin do Polski. Razem z nimi z pieniącymi mordami sfory łaknących krwi czekistów i mitowców! Wrócił teror, setki tysięcy Ormian (i nie tylko) albo uciekało jak tylko mogli, albo bronili się do ostatniej krwi, jak bohaterowie mjr. Henryka Sucharskiego na Westerplatte. Ale ormiańskich bohaterów zarżnięto jak psy, podczas kiedy Sucharski z honorem i szablą przy boku mógł pójść do Oflagu! Po tej agresji Atatürk i Stalin wymordowali dwa razy tyle Ormian, co w 1915 r sam Atatürk ze swoimi kundlami! Lista ofiar – Ormian jest wielotomowa! I tak jak Stalin poróżnił się później z Hilerem w sporze o łup, dokładnie to samo stało się z “internacjonalistyczną” przyjaźnią Atatürka i Stalina!


Granice Konfederacji Ormiańskiej (Zjednoczonego Królewstwa Armenii Zachodniej i Kurdystanu oraz wschodniej Republiki Armenii na podstawie do dzisiaj będącego w mocy traktatu w Sévres z wiosny 1920 r. Turcja wspólnie z Imperium Sowieckim, jesienią 1920 r dokonała przeciwko niej krwawą agresję, anektując te tereny. Stalin rozporządzeniem partyjnym (które w prawie międzynarodowym jest bezwartościowym świstkiem!) anektował Armenię Północną i przyłączył jądo Gruzji, oraz z Armenii Wschodniej wykroił Nachiczewan, Karabah i Pajtakaran, powołując do życia prawnie nie istniejący twór „Azerbajdżan“, w którym tylko 10% ludności stanowią Turcy-Kipczacy! Z pozostałego karłowatego terenu stworzył „Sowiecką Republikę Armenii” – dzisiaj „Republika Armenii oraz Republika Górskiego Karabachu

A Europa milczała, chociaż doskonale wiedziała, co tam dzieje się! Gdyby wtedy powiedziała stanowcze NIE!, pakując Stalina i Atatürka do Spandau – do wybuchu II wojny światowej nie dojdzie! Ale Europa poszła na targi z sowietami w Rapallo, a potem na cyrk w Lozannie, który miał odmienić traktat w Sévres! Ale nie odmienił! Stalin popełnił kardynalny błąd: zapomniał “zerbować” grupę ormiańskich aktorów, którzy potem udawaliby “delegację ‘Wolnej Armenii’ nie uznającej sowietów”, ale w imieniu Armenii podpisującej wszystko, co podsunie im pod nos “sekretarz”-czekista! A Traktat w Sèvres tylko sygnatariusze mogą odmienić! A Ormianie nigdy na to nie pójdą! Może marionetka Putina – samozwaniec Serż Sarkisjan (to samo zrobił z opozycją, co Łukaszenka na Białorusi!) to zrobi, ale tego EU już nie “połknie”!

Książka Jerzego Łątki o alkoholiku i zbrodniarzu wojennym przeciwko ludzkości, mordercy milionów Ormian i przyjacielu-współbandycie Josifa Wisarionowicza Dżugaszwili (bandycki pseudonim „Stalin“)

EU nie może połknąć, bo popełni ten sam kardynalny błąd, który popełniła idąc na rękę nazistowskim samozwańcom i hochsztaplerom w Rapallo i Lozannie! Natomiast jeżeli teraz wszystkie państwa unijne pójdą śladem USA i Francji, wypowiadając historyczną prawdę: w 1915 r Kemal Mustafa i jego banda zamordowali 1,5 miliona niewinnych Ormian, przeważnie starców, kobiety i dzieci – jako drugi krok musi potępić wdeptanie w błoto Traktatu w Sèvres i zażądać opuszczenia przez turecką armię i administrację terenów Armenii Zachodniej i Kurdystanu (które nie proszą również z Republiki Armenia i Putinowskiej Rosji!). Trzeci krok, to wypowiedzenie członkowstwa NATO Turcji! Bo Armenia Zachodnia w konfederacji z pełnoprawnym Kurdystanem, stokrotnie lepiej spełni to, co Turcy zawsze spełniali tylko z ociąganiem i za zbyt wygórowaną cenę! A bez Ormian nigdy nie będzie pokoju na Bliskim Wschodzie! Arabów i Żydów tylko Ormianie potrafią ze skutkiem zaprosić ich do Okrągłego Stołu! Również przedstawicieli Iranu!

Historyczne, kilku tysiącletnie granice Cesarstwa Armenii – granice za czasów cesarza Tigrana Wielkiego

Do demokratycznego i nie dyskryminującego nikogo Okrągłego Stołu! Ormianie Zachodni są szanowani i przez Arabów i przez Żydów i przez Persów, bo żyją między nimi i rozumieją ich! Najlepszymi dyplomatami Rzeczpospolitej Szlacheckiej w okresie wojen polsko-tureckich byli właśnie Ormianie! Bo Ormianie nie są nazistami i nacjonalistami, a są niezmiernie uczulonymi wrogami wszelkiej dyskryminacji i bezprawia! Ormianie Zachodni gotowi są również – na neutralnym terenie – przeprowadzić rozmowy z Turcją. Oczywiście kiedy zaprzesta dalszego mordowania i więzienia Ormian, Greków, Kurdów i innych i wreszcie przyzna się do wylania morza niewinnej krwi tak, jak to zrobiła Adenauerowska RFN! Konrad Adenauer doskonale wiedział: Europa nigdy nie zapomni tego, co Dolfi ponarozrabiał, ale przebaczy wówczas, jeżeli po mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa Niemców, wszystcy hitlerowcy znajdą się albo we więzieniu, albo na samym marginesie społeczeństwa! I nie pomylił się! Był wspaniałym politykiem, jakich mało!


Zachodnie książki o ludobójstwie Ormian przez bandytów Kemala Mustafy (bandycki pseudonim „Atatürk“)

Szczęść Boże!

Roland von Bagratuni-zweryfikowany inwalida woj.1956 r , pt., 23/12/2011 – 01:04

——————————————————————-

Taśmy Klicha – Minister obrony robi ukłon w stronę Rosjan

Niektórzy panowie zapominają tego, że w trzecim tysiącleciu, w wieku internetu, komórki itd, w polityce nie można już odstawiać takie hocki-klocki, jakie robiło się za Stalina i Hitlera i nie tylko! A przede wszystkim dzisiejszy polityk zapomina o tym, że NIE JEST NIETYKALNYM! Przed obliczem Konstytucji jest takim samym obywatelem, jak pani Marynia z Pikutkowa, czy pan Józio z Psiej Wólki! Skończyły się już takie czasy, kiedy „głupiej opinii publicznej“ jakiegokolwiek państwa można wmówić takie prowokacje, jak „napad ‘polskich’ żołnierzy na Radiostację Deutsche Sender Gleiwitz w Gliwicach“!

Na Węgrzech podobna prowokacja spowodowała nie tylko plajtę polityczną pseudosocjalistycznego eks bolszewika — Premiera i Prezesa Węgierskiej Partii Socjalistycznej Ferenca Gyurcsánya, za I komuny byłego szefa węgierskiego komsomołu: KISZ, członka KC WSPR, ale efektem domino plajty całej Węgierskiej Partii Socjalistycznej, która dogorywa, wije się w strasznych konwulsjach przedmiertnych! Pseudosocjaliści w wyborach 2010 r otrzymali od Węgrów odpowiednią nagrodę: sromotnie przegrali wybory! Nie zdarzyło się dotychczas, to, co teraz musieli z ogromnym wstydem doświadczyć: że ani jeden z ich kandydatów na posła, w indywidualnych okręgach wyborczych nie zdobył mandatu poselskiego!

WPS nie tylko rozpada się na drobny mak, ale czeka na nią kasacja jako organizacji mafijnej, podczas kiedy już kilkuset jej dygnitarzy: wielu ministrów i szefów organizacji wojewódzkich znalazło się lub wkrótce znajdzie się na ławie oskarżonych za popełnienie całego szeregu pospolitych przestępstw kryminalnych! Jeden z nich – były poseł i szef wojewódzkiej organizacji partyjnej Bács-Kiskun w Kecskemét, oraz Prezes organizacji młodzieżowej WPS, niejaki János Zuschlag, prawomocnym wyrokiem skazany został przez sąd węgierski na 9 lat zaostrzonego więzienia! Posiedzi sobie w towarzystwie wielokrotnych morderców, rabusi bankowych itp!

Bezpośrednia przyczyna porażki była tylko KATALIZATOREM przyspieszającym bieg rzeczy! Naród węgierski sam widział wszystko to, do czego Gyurcsány w przypływie szczerości przyznał się, kreując tym samym z siebie i swojej partii Wrogów narodu Nr.1! Bo nawet prostemu człowiekowi rzucały się w oczy i uszy takie sprawy, które „chłopskim rozumem nie potrafił pojąć“! Dla przykładu: przed wyborami na ulicach, na każdej latarni, na ścianach domów, jak zwykle pojawiły się plakaty wyborcze. Te, reklamujące Gyurcsánya i WPS były czasami aż za duże! Jedna pokryła całą ścianę 20-piętrowego wieżowca na placu Kassai w Budapeszcie, przy wjeździe autostrady M-3! Te, przymocowane na latarniach ulicznych, były dwa razy większe i było ich 5 x więcej, jak wszystkich pozostałych partii! „Skąd mieli na to pieniądze?“ – pytali się wszystcy! I po krótkim rachunku w głowie wypadały horrendalne sumy, nie pasujące do oficjalnego budżetu tej partii! A naród skwitował to bardzo prosto: ukradli! Tylko skąd!? Do tej kradzieży jeszcze powrócę.

Bezpośrednią przyczyną porażki czerwonych nazistów Gyurcsánya i jego spółki sięgają 2006 r, kiedy w nadbalatońskiej miejscowości Balatonöszöd, na ściśle zamkniętym, kontrolowanym przez setki ochraniaczy i urzędasów Urzędu Ochrony Państwa, odbyło się walne zebranie egzekutywy gyurcsányowskiej partii. Nogę podłożyli jemu jego najbardziej zaufani “towarzysze” i przyjaciele — były kontrkandydat na stanowisko Premiera, minister – szef Urzędu Rady Ministrów Péter Kiss, Minister bez teki zarządzający tajnymi służbami György Szilvásy, Minister Obrony Narodowej Imre Szekeres, oraz uznany za największego terrorystę świata niejaki György Eduárdó Rózsa-Flores. Za I komuny wszystcy oni byli wysoko postawionymi funkcjonariuszami KISZ-u! A więc „starymi przyjaciółmi, kumplami“! O tym ostatnim jeszcze będzie mowa.

Gyurcsány, nie domyślając się tego, że jego przemowę nagrywają, z dumą i skrajnym cynizmem powiedział: „kłamaliśmy rano, w południe, wieczorem, w dzień i w nocy, całymi miesiącami, latami, nic nie robiliśmy, wszystkich oszukaliśmy, do władzy dorwaliśmy się przez oszustwo! […] zajebaliśmy to. Wcale nie mało, a porządnie. […] Jest wiadome, że całe minionych półtora roku, dwóch lat porządnie nakłamaliśmy. […] Przyszło paru gnojków, którzy już nie srali na to, co będzie w wojewódzkim samorządzie, czy będą mieli tam miejsce, czy nie, a zrozumieli, że ten kurewski kraj już o czymś innym mówi. […] Jest chyba już powszechnie wiadome, że w ostatnich półtora-dwóch latach porządnie nakłamaliśmy. Było już zupełnie jasne to, że cokolwiek mówimy, jest to nieprawda. […] To, co można było zrobić w minionych miesiącach, zrobiliśmy. To, co w tajemnicy w minionych miesiącach można było zrobić tak, ażeby w ostatnich tygodniach kampanii wyborczej, nie wydobyły się na światło dzienne takie papiery, do czego szykujemy się, to zrobiliśmy. Tak strzegliśmy tej tajemnicy, że w międzyczasie dobrze wiedzieliśmy o tym, że jak przyjdzie zwycięstwo wyborcze, po nim trzeba będzie porządnie zabrać się do dzieła, ażebyśmy już nigdy więcej nie mieli takich problemów!“

Cytując słowa „pana-towarzysza“ Gyurcsánya, starałem się omijać cały stek jeszcze wulgarniejszych wyrażeń, które zazwyczaj słyszymy od dwóch łapsterdaków, kłócących się ze sobą w knajpie na narożniku! A „kurewski“ naród słusznie oburzył się, kiedy w radiu, w telewizji usłyszał ten prymtywny stek obelg pod jego adresem! Rozpoczęły się coraz większe demonstracje, początkowo żądające tylko dymisji Gyurcsánya, który jednak gwizdał na wszystko, jak Führer gwizdał na ostrzeżenia, że ta prowokacja w Gliwicach może przynieść odwrotny skutek! Krytykantów pomysłu kazał zamordować! A Gyurcsány zabrał się do organizowania szeregu prowokacji, podczas kiedy razem ze wspomnianym już Péterem Kiss, bez przerwy krzyczeli o jakobym „skrajnie prawicowym zagrożeniu“! Kocioł przygadał garnkowi! Bo na Węgrzech skrajnej prawicy nie ma, jeżeli nie traktujemy nią Węgierskiej Partii Socjalistycznej Ferenca Gyurcsánya — prawnego, finansowego i moralnego spadkobiercy Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej!

Pierwszym niewypałem Gyurcsánya było zorganizowanie pseudo napadu „skrajnej prawicy“ na gmach telewizyjny Magyar Televízió (MTV) przy placu Szabadság, gdzie nie omieszkano nawet dwie ulice dalej „zapomnieć“ dwie ciężarówki policyjne z odkrytymi tylnimi klapami i plandekami, po brzegi załadowane bronią! Cud, że nie znaleźli ich jacyś pijani awanturnicy, którzy potem strzelaliby „na wiwat“! A cel: Gyurcsány miałby świetną okazję do OGŁOSZENIA STANU WYJĄTKOWEGO Z POWODU ZAGROŻENIA DEMOKRACJI PRZEZ SKRAJNĄ PRAWICĘ, której nie ma! Kilka tygodni później ktoś z kałasznikowa obstrzelił gmach Komendy Głównej Policji! Oczywiście „sprawcy“ i sprawcy dotychczas mie znaleziono! A już perfidnym szczytem gyurcsányowskich prowokacji było napędzenie przez policję członków głośnej demonstracji niby skrajnej prawicy na uczestników wiecu partii FIDESZ i KDNP, po czym rozpędzenie wszystkich pod gradem kul plastikowych, świec dymnych i brutalnego terroru niby policjantów. Niby dlatego, bo byli w nieprzepisowym umundurowanie, nie posiadali obowiązkowych znaków rozpoznawczych i numerów służbowych!

W tej prowokacji krwawo pobito kilku posłów, księży, ciężarne kobiety, matki z dziećmi, turystów zagranicznych (w tym również polskich!) i tak dalej. A szczytem było wytoczenie procesów o chuligaństwo ofiarom! Pisałem już o tych rzeczach, nie chcę powtarzać się, chociaż temat ten niestety jeszcze wielokrotnie powróci pod moje pióro, bo… – wiemy, o co chodzi! W państwie członkowskim Unii Europejskiej już i to stanowi skandal, że Ferenc Gyurcsány i jego poprzednik w fotelu Premiera — Péter Medgyessy, na wczasy corocznie jeżdżą na …Kubę! Gdyby coś takiego zrobiła Angela Merkel, albo Sárközy, Berlusconi — okrzyczanoby ich ZDRAJCAMI NARODU, a politycy USA głośno protestowaliby! (Tymczasem były Ambasador USA w Budapeszcie, Mark Palmer, który porządnie zaprzyjaźnił się z tymi perzstępcami, bluźni perzeciwko Węgrom z nut napisanych przez WPS!) Nie rozumiem, dlaczego akurat w ich przypadku do tego nie doszło! Putin. Medgyessy i Gyurcsány z nim również trochę porozrabiali. Nie będę wyliczał i wymieniał szczegóły haniebnej sprzedaży linii lotniczych MALÉV Ruskom, czy próby wdarcia się Rosjan do strategicznie ważnej firmy naftowej MOL, bo to również „ogryziona kość“. Ale takich spraw jest za wiele! A dzięki telewizji i internetowi, dzisiaj ludzie już wszystko widzą, słyszą, rozumieją i komentują!

Na zakończenie. Padło nazwisko Györgya Eduárdó Rózsy-Floresa. W „tajemniczych“ okolicznościach niedawno zamordowano jego w Boliwii. Domyślamy się już: na czyje zamówienie! Był „złotą ręką“ reżymu czerwonych nazistów. Wychowankiem i przyjacielem Szakala — Iljicha Ramireza Sancheza, kumplem całej plejady szerwono nazistowskich terrorystów, oficjalnie i nieoficjalnie major Gwardii Robotniczej (węgierskiego bolszewickiego SS), podpułkownikiem KGB, agentem MOSAD, kubańskich i irackich tajnych służb, „dziennikarzem hiszpańskim“, „muzułmańskim duchownym“, mordercą Olofa Palme itd. I onim pisałem już kilka razy. Szkoda, że węgierskie przakazy prasowe niekiedy nie docierają do Polski, albo nadchodzą wykrzywione. Ale nic dziwnego: za komuny aż 95% etatowych (i to podkreślam! — bo ja też byłem dziennikarzem węgierskim, ale nieetatowym!) dziennikarzy to byli agenci bezpieki albo/i propagandyści partyjni! I wielu z nich do dzisiaj mąci jeszcze wodę! I nie tylko dziennikarze komuny, ale podobnego kroju literaci (na przykład Ákos Kertész), uczeni (na przykład Ágnes Heller), którzy stekiem kłamstw dosłownie podjudzają zachodnią opinię publiczną i władze przeciwko prawowitemu rządowi Węgier! A to jest już nic innego, jak ZDRADA STANU! Nie mówiąc już o tym, że tacy fałszywi prorokowie szkodzą nie tylko Węgrom, ale także Polsce, Słowacji, Czechom, Bułgarii itd! Nie kontynuuję, bo zanosi mnie się na wymioty.

Szczęść Boże!

red.Roland von Bagratuni, zweryfikowany inwalida woj. 1956 r , pt., 2012-01-06 09:29

——————————————————————-

Észrevételeket, javaslatokat erre a címre kérjük: inacio.angelos@yahoo.com

Reklámok

A szmolenszki „katasztrófa” újabb rejtelmei, avagy a vörösnácik visszavágnak?

2012. április 14., szombat

A szmolenszki „katasztrófa” újabb rejtelmei, avagy a vörösnácik visszavágnak?

.
.
.
.
A BEKÜLDÖTT ÉS PUBLIKÁLT KÉZIRATOKÉRT FELELŐSSÉGET NEM VÁLLALUNK!

A szmolenszki „katasztrófa” újabb rejtelmei, avagy a vörösnácik visszavágnak?

Lech Kaczyński államelnök és Jarosław Kaczyński miniszterelnökA lengyel köztársasági elnök, Lech Kaczyński és magas rangú kíséretének két évvel ezelőtti repülőgép szerencsétlensége Szmolenszknél, újabb és újabb megdöbbentő rejtélyek egész sorával gyarapodik. A Gazeta Polska c. jobboldali lengyel lap legújabb értesülése szerint a liberál-konzervatív Polgári Platform (Platforma Obywatelska) politikusa Bronisław Komorowski, 2010-g a Nemzetgyűlés elnöke, jelenleg köztársasági elnök, néhány órával Lech Kaczyński köztársasági elnök holtestének megtalálása előtt kijelentette, hogy „nem él” és ezért átveszi a hatalmat.

A repülőgépszerencsétlenség helyszíneNagy merészség kellett egy ilyen lépéshez, hacsak előre nem tudta, mi vár a kormánygépre és 96 utasára! Nem kívánom fárasztani az olvasókat műszaki kérdések tömkelegével, melyek szakemberek számára is ellentmondásosak. De nézzük a Gazeta Polska „Smoleńsk: Niewidzialna kolumna prezydenta … jakby ktoś założył, że nie będzie ona nikomu potrzebna” (Szmolenszk: A köztársasági elnök láthatatlan gépkocsi konvoja, …mintha valaki feltételezte volna, hogy senkinek sem lesz rá szüksége) című ez év február 9-i cikkét: „A szmolenszki repülőtéren a kormánygép utasait nem várta az ilyenkor szokásos gépkocsi konvoj, élén az elnök páncélozott járművével — derül ki a szemtanúk közléséből, a légi irányító torony és a gép pilótáinak beszélgetéseit rögzítő szalagról és a filmfelvételekből. Nem volt odarendelve egy pirotechnikus sem, aki ellenőrizte volna a gépkocsikat, sem olyan lengyel kormánytisztviselő, aki fogadta volna a küldöttséget, és akinek ezt a hiányt azonnal jelentenie kellett volna az államfő biztonságáért felelő BOR (kormányőrség) vezetőjének, annak pedig azonnal a belügyminiszternek. Pedig a hatályos előírások szerint, a gépkocsikonvojnak, a pirotechnikusnak és a lengyel kormánytisztviselőnek (a moszkvai lengyel nagykövetség vagy a lengyel BM emberének) már egy órával a kormánygép érkezése előtt ott kellett volna lennie Szmolenszk Szjevjernij légibázisán!

Akkor a cikkhez írt kommentáromban ezt írtam a Gazeta Polska honlapján: „Ez az egész szmolenszki katasztrófa-ügy egyre gyanúsabb! Elejétől kezdve nagyon gyanús! De ami a leginkább irritálja a világ közvéleményét az a tény, hogy a MERÉNYLŐK túl szemtelenek voltak és nem csak Oroszország, hanem eddig még közelebbről meg nem nevezett lengyel alvállalkozók megrendelésére ténykedtek! Agata Christe bizonyára 5 perc alatt megfejtette volna ezt a rejtélyt! Elég csak rájönni arra, ez a merénylet kiknek az érdekeit szolgálta! Ki nyert azon, hogy Lech Kaczyński államfővel együtt, meghaltak a Lengyel Köztársaság legfőbb méltóságai, valamint a szövetségeseik: újságírók, vállalkozók stb!

Valamikor nagyon sokat repültem repülőgépeken. Még nagyon nagy távolságokra is: „szinte a világ másik végére “! Az indulás előtt a légikisasszonyok kikapcsoltatták az összes mobiltelefont és más elektronikus készülékeket, amelyek zavarhatták a repülőgép elektronikus berendezéseit! És bármilyen repülőgép hasa alá dugni egy „közönséges” mobiltelefonnál ezerszerte erősebb speciális berendezést, alig néhány másodperc kérdése!

Ha én lennék ezt az ügyet vezető ügyész, átnézném mindazon repülőtéri dolgozók jelenléti ívét, akiknek a kormánygép indulási helyén, akár néhány másodperc idejük volt a reülőgép alá kerülni! Aztán leellenőrizném ezeknek a személyeknek a múltját! Például azt, volt e valaha Oroszországban vagy a Szovjetunióban (vagy volt az ismerőse, barátnője, sógora, apósa stb!)! És aki volt, már gyanúsított! Különösen, ha több hetet, vagy még tovább tartózkodott ott! Például kőolajvezeték építésénél, vagy egyetemi tanulmányokat végzett valamelyik szovjet felsőoktatási intézményen stb!

Miért írom mindezt?! Sztálin még a huszas években kiadott a csekának egy szigorúan titkos utasítást (amelyett az NKVD, majd a KGB, majd az FSB örökölte és azt máig nem vonták vissza!), hogy mindazon külföldieket, akik a Szovjetunióba hosszabb időre érkeztek (közömbös, hogy dolgozni, tanulni, gyakorlatokra, vagy külképviseletre jöttek!) — ügynökké be kell szervezni. Ha nemet mond — megajándékozni egy „balesettel”! Ilyen „baleseteket” nagyon gyakran szerveztek a magyar és a lengyel ávéhások is! Nem csak azoknak, akik nem akartak ügynökökké válni!

Amikor Jancsó Miklós rendező barátom asszisztense voltam és egyik filmjét készítettem elő, rávettem arra, hogy a film címszerepére egy csodálatos lengyel színésznőt, a krakkói Teatr Stary lengyelörmény művésznőjét — Anna Dymnát! kérje fel. És Ania valamint a férje, Wiesiek Dymny és számos közös barátunk, a krakkói Piwnica pod Baranami köré tömörülő bolsevista-ellenes ellenzékiek voltak! Szerettem, tisztelltem, csodáltam őket!

Akkoriban gyakran utaztam Krakkóba (és nemcsak), hogy olyan színészeket és színésznőket találjak, akiket a szereposztási gondokkal küzdő magyar filmekbe „importálni“ lehetne. Adataim szerint, mintegy 250-n kerültek legkülönbözőbb szerepekbe! Akkoriban erről rengeteget írtak a magyar és a lengyel lapok. Egyik ilyen krakkói kiruccanásomkor törtem el (nem először) a bokámat. Mivel Jancsó Miklós emiatt nem számíthatott rám — lemondtam a rendező munkatársa beosztásomról. Aztán amikor a vártnál korábban levették a lábamról a gipszet, Szomjas György egyik filmjében vállaltam hasonló megbizatást, aki a külső felvételeket Jancsó felvételeinek közelében készítette! Ily módon Mikivel állandó kapcsolatban voltam! Tőle tudtam meg, hogy Anna Dymna nagyon súlyos autóbalesetet szenvedett!

Több merényletet túlélő, az ávéhások által állandóan zaklatott, kemény ellenzékiként, nagyon jól tudtam, hogy ez nem volt baleset! Éppen ezért az ügyben alapos nyomozást végeztem, még a legkisebb bizonyítékokat és nyomokat is összegyűjtöttem! Nagyon mérges voltam, mert Anna Dymna reménytelen állapotban feküdt a váci Jávorszky járási kórházban. Nem csak csodának, de az örményeknél közismerten nagyon erős szervezetének is köszönhető volt az, hogy Ani megmenekült a biztos haláltól! Attól a haláltól, amelyre valakik nagyon számítottak! És gyanúsított rengeteg akadt, közöttük volt legelőszőr is az a taxis — egy állami taxivállalat alkalmazottja —, aki a MAFILM megrendelésére, huzamosabb ideje szállította a színészeket a forgatási helyszínekre és vissza! Egyszerre csak „soronkívüli” katonai behívót kapott, aztán „felszívódott a ködben”!

A taxi menetlevelére támaszkodva, végigjártam az egész útvonalat, a krakkói Teatr Starytól egészen a Vác melletti Gödig! A taxi körülbelül 23-kor, a színházi előadás után hagyta el Krakkót és egész éjjel úton volt, mert reggel 9-re kellett megérkeznie a Balaton-parti Zánkára! Anna a hátsó ülésen aludt, mert csak így tudott pihennie, ugyanis a felvételek után idejében kellett visszatérnie Krakkóba, a színházi előadásra! Rengeteg, éjszakai túrákat végrehajtó taxist ismertem! Mindegyikük szinte félóránként, óránként, olykor gyakrabban, megállt a legközelebbi kocsma előtt és betankolt egy jó erős feketét, nehogy elaludjon a volánnál!

Krakkó és Göd között végiglátogattam hát az összes kocsmát, amely abban az időben nyitva volt, vagy nyitva lehetett! Szüszifuszi munka volt, mert nagyobb települések, városok területén minden egyes alternatív útvonal mentén fekvő kocsmát, éttermet is meg kellett látogatnom! Az egyik felvidéki településen találtam egy ilyen kocsmát, amelynek szlovákiai magyar pincérnője kitűnően emlékezett a taxira is, meg a hátsó ülésén alvó Annára és a gépkocsivezetőre, aki rendelt egy feketét, aztán sietve berobogott a vécére. Ugyanebben a pillanatban a kocsmába belépett két átutazó „úr” és egyikük a magyar taxis kávéjába beleszórt valamilyen fehér port! A felháborodott pincérnő botrányt akart csapni, de az illető lengyelül megnyugtatta, hogy ez „csak egy sima balhé”: „kitolnak a haverjukkal“! Szerinte „ez a por hasmenést vált ki nála és emiatt minden egyes útszéli bokornál megáll!“ Hozzátette még, hogy korábban a taxis hasonló viccet csinált neki!

A mese első látásra OK. Az „isten háta mögötti településen” élő fiatal pincérnő nem is gyanította, hogy ez nem így van! Elment hát a hátsó helyiségbe …kacagni! Mert ki ne csinált volna hasonló tréfát az ismerősével, szomszédjával, barátjával, vagy a főnökével?! Természetesen a titokzatos fehér por nem hasmenést okozott, hanem néhány óra múlva elaltatta a gépkocsivezetőt, aki Gödnél „kiegyenesítette” a kanyart és az autójával együtt egy, néhány méterrel lejjebb fekvő veteményesben landolt! Ő épkézláb megúszta ezt a „kalandot”, mert a biztonsági öve be volt kötve! Csak az alvó Anna Dymna nem kötötte be magát…

Ezt és a hasonló „baleseteket” — köztük dr.Elbert János barátom „titokzatos“ vízbefulladásának és egész családja kinyírásának körülményeit — részletesen leírom könyvemben, amely már 20 éve vár kiadóra és kiadásra! Sajnálom, hogy magyarul írtam, mert igaz, hogy több olyan lelkes kiadó volt, aki elolvasás után nagy adag empátiával vállalta a kiadását, de aztán vagy felszívódtak, vagy hirtelenül „meggondolták“ magukat, illetve profilt változtattak, a kiadójukat és a nyomdát pedig vihar gyorsan eladták! Mert a kuzínom, ifj.dr.Antall József kardinális hibát követett el, amikor az állambiztonsági bűnszövetkezet felszámolásával egy időben, legalább nem dobta ki az utcára az ávósokat, akiket büntetlenül otthagyta a BM, NBH és a rendőrség, de még az igazságszolgáltatás és a külügy kötelékében is! És ugyanez történt Lengyelországban! A gyilkosok és a hozzájuk hasonló alakok máig sérthetetlenek és tovább garázdálkodnak! Úgyszintén az egykori KGB-sek is, akiket senki sem keresi, senki sem leltározza aljas tevékenységüket, amelyet csakis kizárólag HAZAÁRULÁSnak lehet nevezni! Akkor vajon miről is beszélünk?!“

Nemrég megkezdődött a szmolenszki repülőgép-szerencsétlenség több áldozatának az újraboncolása, ami újabb megdöbbentő, a „baleset” verzióját megcáfoló eredményeket hozott! A Niezależna című lengyel független lap 2012. március 23-i számában egy újabb megdöbbentő tényt hozott nyilvánosságra: „Megállapítottuk, hogy Przemysław Gosiewskinek, a PiS-kormány miniszterelnök-helyettesének, és prof. dr.Janusz Kurtyka, az Instytut Pamięci Narodowej (IPN — Nemzeti Emlékintézet) elnökének újraboncolása során, a szakértők nem tudták eldönteni a haláluk okát. Mi több, a megállapításaik szögesen ellenkeznek az orosz patológusok állításaival, amelyeket később Ewa Kopacz akkori egészségügyi miniszter és Donald Tusk miniszterelnök megerősítettek, miszerint a repülőgép-szerencsétlenség két említett áldozata is több belső szervének sérülése miatt halt meg. Közben kiderült, hogy az ekshumált áldozatok belső szervei sértetlenek.“ — írta a lap.

Akkor a Niezależna valamint az ugyancsak jobboldali Niepoprawni című lapok honlapjain ezt írtam le: „Több mint egy hónapja a Gazeta Polska hasábjain ezt a kommentárt tettem közzé Leszek Misiak és Grzegorz Wierzchołowski kollégák csodálatos, „Smoleńsk: Niewidzialna kolumna prezydenta … jakby ktoś założył, że nie będzie ona nikomu potrzebna” (Gazeta Polska, Nr 7 z 15 lutego 2012) című írásuk kapcsán, ami óriási vitát váltott ki:

Akkor vajon mi okozta a halálukat?! Természetesen ezt nem azért „nem értem”, mert hülye és iskolázatlan lennék! Ellenkezőleg! Más adatok hiányában, az ilyen szavakat olvasónak azonnal az ilyen „sötét” gondolatok támadnak. És kiindulópontként azoknak a sötét praktikáknak az ismerete szolgál, amelyeket a pártállam ámokfutása idején, a vörösnáci ávéhás és KGB-s parancsadóik alkalmaztak! Egy ilyen észrevétel ugyanis azt szugerálja, hogy az áldozat(-ok) nem, hunyt el a „katasztrófában”, hanem azt sérülések nélkül átvészelte! Ha figyelembe vesszük azt a tényt, hogy a lengyel kormánygép alacsonyan repült és a sebessége állandóan csökkent, mert leszállási műveletet hajtott végre, egy ilyen szerencsétlenségnek a túlélése nemcsak lehetséges, de értelmes, mert már rengeteg olyan légi szerencsétlenség volt, ahol az áldozatok között élőket is találtak! Mi több: olyan esetre is emlékszem, amikor egy légikisasszony bár igen nagy magasságból esett ki a repülőgépből, a balesetet túlélte. Mert egy szénakazalra vagy hóbuckára esett. Persze komoly sérüléseket szenvedett, de az esést túlélte! Itt viszont semmiféle sérülést nem találtak!

Mindebből még egy jókora adag optimizmus mellett is csak egyetlen következtetésre lehet jutni: az áldozat a „baleset“ után halt meg! Az viszont nem derül ki: vajon — mondjuk — szívinfarktus, vagy pedig gyilkosság következtében! Az utóbbi azonnal azzal a ténnyel asszociálódik, hogy a „baleset” valakinek a megrendelésére történt, azaz nevezzük a nevén: nem „baleset” volt, hanem MERÉNYLET, és ilyenkor logikusan az következik, hogy mindenkit, aki a merényletet túlélte, meg kellett ölni! Természetesen nem úgy, hogy homlokán, halántékon, vagy hátulról idegen (német) gyártmányú pisztollyal tarkón lövik (ahogyan ez megtörtént Katyńban a lengyel hadifogoly tisztek kivégzésekor, mely bűntényt aztán az oroszok pofátlanul a németek nyakába varrták!), hanem úgy, hogy a halál okát ne lehessen megállapítani! És a mai tudomány rengeteg olyan vegyületet ismer, amely mérgező, de egy idő után szétbomlik olyan elemekre, amelyek az emberi szervezet természetes összetevői! Ma már ugyancsak nem okoz semmiféle gondot bármilyen vegyületnek az emberi szervezetbe történő észrevétlen befecskendezése! Léteznek már olyan fecskendők, amelyek az oltóanyagokat magasnyomással, méghozzá nyomtalanul vezetik be a szervezetbe! De akár erőszakkal is úgy lehet megetetni az áldozatot bármilyen méreggel, hogy semmiféle nyoma ennek nem marad! Magyarán: ez az ügy alapos kiderítést követel!

Aztán ugyanitt egy másik kommentárban még a következőket tettem közzé:

Vajon mindez kinek az érdekében történt? — egy katolikus soha nem lesz kamikaze!

Kezdjük talán azzal, hogy egy hívő és gyakorló katolikus soha nem lesz se kamikaze, se testvér-gyilkos, vagy érdekből ölő alattomos gyilkos! Persze a kamikaze szál azért lenne érdekes, mert az első pártállam összeomlása után, hasonló „baleset“ következtében kaparintotta meg a hatalmat Csermanek János (bandita álneve „Kádár”) utolsó külügyminisztere — Horn Gyula! Egy elvetemült kommunista, a vörösnácik pártjának egyik többéves vezéregyénisége!

Horn Gyula a Szovjetunióban végezte egyetemi tanulmányait, tehát Sztálin már említett húszas évekbeli rendeletének értelmében válhatott a KGB ügynökévé! Épp ezért lett Kádár számára „tökéletes” külügyi főnöke, mert a külügyben csak úgy hemzsegtek a diplomata báránybőrbe átöltözött titkos ávéhások és szovjet ügynökök! Horn (akiről olyan mendemondák is keringenek, hogy sváb rokonai SS-legények voltak, aztán …1945-ben a fekete párttagkönyveiket vörösökre cserélték) 1994-ben, közvetlenül a választások előtt egyszerre csak egy fura gépkocsi-balesetet szenvedett. Egy alaposan előre megrendezett balesetet! Végül is kutya baja sem lett, de állítólag a gerince „megerőltetést szenvedett”! És természetesen a gépkocsivezetőnek sem görbült meg haja szála!

A nyers és beképzelt, senkire legkisebb tekintettel sem lévő karaktere miatt, Magyarországon még a kommunisták és csicskásaik között is teljesen népszerűtlen Horn, egyszerre csak sajnálatra méltó ember lett (addig is az volt, de teljesen más okokból!), mert az „áldozat” szerepéből igazi cirkuszi mutatványt kreált! Valamilyen fura acélkeretben parádézott, amely inkább az űrhajós szkafanderek vázára emlékeztetett, és amely „kimerevítette“ a nyakát és feje búbját. Komikusan nézett ki. De senki sem vett magának annyi fáradtságot, hogy megkérdezze a sebészeket: vajon szabályosan hordja-e ezt a karneváli jelmezt?! Mert úgy hordta, hogy számára még véletlenül se legyen kellemetlen!

A 85%-ban az egykori pártfunkcik és ávéhások kezében lévő média, ezt a cirkuszi mutatványt úgy mutatták be, hogy minél több választó mély együttérzéssel támogassa a — „valamiféle jobboldali merénylet áldozatának“ — a jelölését! Persze anélkül, hogy bárkit is megneveztek volna a „merénylők“ közül, mert ilyet már nem tudtak találni, hiszen a szovjet megszállás kora a Déli Hadseregcsoport az évtizedekig itt settenkedő húsz hadosztályával, ebben egy teljes KGB-hadosztállyal már megszűnt! A hazai ávéhá pedig formálisan nem létezett, tagjai úgy remegtek mint a nyírfalevelek a szélben attól tartva, hogy bármikor rácsok mögé kerülhetnek, tehát nem fárasztották magukat azzal, hogy bárkit „rábeszéljenek” a „merényletben való részvételre”! Azonban ez a „baleset” csak nekik kedvezett! És azt viszont tökéletesen megtanulták, hogyan lehet ilyen „baleseteket” gyártani!

Egy ilyen „balesetben“ szenvedett nagyon komoly sérüléseket az ismert Solidarność- és lengyelbarát magyar költőnő, Kerényi Grácia, akihez igen régi barátság fűzött engem. Gyakran együtt utaztunk Lengyelországba találkozni mindenféle ellenzékivel, élén Jerzy Popiełuszko atyával, Piotr Skrzyneckivel, vagy Henryk Jankowski kanonok atyával. Grácja Varsóban még saját lakással is rendelkezett, ahol mindig átvészelte a magyar ávéhásokkal támadt komolyabb konfliktusokat. Folyékonyan beszélt és írt lengyelül, magyarra fordította a lengyel szépirodalom gyöngyszemeit. A közös barátunk, a lengyelörmény disszidens Zbigniew Herbert műveivel az élén! Az ő „balesetéről” is részletesen írok a kiadásra és kiadóra váró könyvemben. Itt is alapos nyomozást folytattam le, minden, még a nem túl komolynak látszó szálakat is felgöngyölítettem és eljutottam nemcsak a magyar ávéhásokig, de a Magyarországon állomásozó egyik KGB alegységhez is! Mert a lengyel Solidarność mind a szovjet, mind a magyar ávéhások szemében éles szálka volti!

Mindebben Lengyelországban az a legnagyobb probléma, hogy a jobboldal egyre több apró csoportosulást hoz létre, amelyek ahelyett, hogy a közös ellenség: a vörsnácik ellen harcoljanak, egymás ellen kűzdenek, ami azoknak éltető táptalaj! Vajon a Lengyel Köztársaság politikus urai és hölgyei megfeledkeztek volna arról, hogy a hasonló civakodás vezetett a lengyel Nemesi Köztársaság bukásához és Lengyelország feldarabolásához?! Tehát a függetlenség elvesztéséhez közel 180 évre!!! Nemcsak a jobbodalnak, de az egész nemzeti kommunistaellenes ellenzéknek egyesülnie kellene úgy, ahogyan ezt megtette Lech Wałęsa vezetésével! Ébresztő! Riadó! Ma a legkülönfélébb uniós struktúrákba beépült vörösnácik Magyarországot próbálják szétverni Orbán Viktor koalíciójának győzelme miatt, és ha ez az aljas prodzsekt (szándékosan így írom!) sikerül, ugyan ezt megismétlik az EU más tagjaival is! Ők járatják le Berlusconit és Sárközyt, ők ugrasztják össze a görögöket, uszítják a magyarokra a szlovákokat és románokat és így tovább! Az egyházak pedig, amelyek még mindig nem tudják elszámoltatni, de legalább kitaszítani a testükből az árulókat — síri csendben hallgatnak!

A falhoz szegezett gonosztevő hibát hiba hátán követ el… — azaz Sikorski és Kaczyński elnökök repülőgépeinek „katasztrófájáért”, előbb vagy utóbb felelni fognak az igazságszolgáltatás előtt! Mert a gyilkosok mindig hibákat követnek el, bár azt hiszik, hogy az ő tettük „tökéletes”! De TÖKÉLETES GYILKOSSÁG NEM LÉTEZETT, NEM LÉTEZIK ÉS NEM LESZ! Itt egészen másfajta kérdés merül fel: kik és miért vettek részt ebben a szörnyű merényletben? Ha rájövünk arra, hogy kiknek az érdekeit szolgálta a jobboldali hatalom szinte teljes lefejezése, a válasz is kézenfekvő. És ez az egész nagyon hasonlít a Gyurcsány kormány 2006-os provokáció-sorozatára, melynek eredményeként a botcsinálta pártvezér-miniszterelnök rendkívűli állapotot akart kihirdetni a „kézzelfogható” valójában nemlétező „szésőjobboldali veszély” elhárítása érdekében, azaz: a jobboldal prominens tagjainak, vezetőinek a „kikapcsolására”! Ebben a piszkos ügyben volt titkos tancsadó és végregajtó a kétes múltú munkásőr-őrnagy, KGB-alezredes, usztasa-ezredes, ávéhás, muszlim egyházfő és egyetemi KISZ-titkár Rózsa György Eduárdó-Flores, akinek épp ezért kellett meghalnia Evo Molares bolíviai halálosztó különítménye által!

Ha végigböngésszük ennek a szálnak a fonalait, egyből rájövünk arra, hogy itt többről volt szó, mint Gyurcsány öszödi beszédének a „kicsempészéséről” és közhírré tételéről! Amelyben mellesleg Gyurcsány több közeli munkatársa is részt vett, köztük Kiss Péter egykori nagybudapesti KISZ-titkár és kancelláriaminiszter és Szilvásy György a KISZ Központi Bizottsága egykori szóvivője, majd polgári titkosszolgálatokat felügyelő tárca nélküli miniszter. De nézzük Rózsa György Eduárdó-Flores „titokzatos” bolíviai útját és halálának körülményeit. Az akkor már „muzulmán egyházfő” szerepében tetszelgő ávéhás, korábban, már szinte a rendszerváltás utáni első napoktól kezdve, nagy igyekezettel próbálkozott számtalan jobboldali pártba beépülni azzal, hogy bejuttassa oda embereit és e pártokat belülről szétrohassza! Még korábban részt vett az ellenem az ávéhások segédletével összeeszkabált hosszútávú lejárató hecckampány megszervezésében és kivitelezésében, amelynek egyik csúcspotja volt a a Zuschalg-féle Szocialista Ifjúsági Szövetség, a Münnich Ferenc Társaság és a Kádár János Társaság létrehozása, majd utóbbinak a nyakamba történt tukmálása!

Magyarán: Rózsa György Eduárdó Flores egy igen veszélyes provoktor volt, akinek szeme előtt egyetlen cél lebegett: a Kádár-ellenes ellenzék, a jobboldal és vezető személyiségeinek az ellehetetlenítése, kiiktatása, szétverése! És a hirhedt kommunista terrorista Illich Ramírez Sánchez, azaz Sakál, Carlos legjobb tanítványa és barátja, Olof Palme gyilkosa közben egyik hibát a másik után követett el, egyik akciója a másik után csődöt mondott! Magyarán: egy idő után kényelmetlenné vált a megbízóinak azért is, mert túl sokat tudott, amivel később zsarolhatta volna őket, illetve koronatanúvá vállhatott a később ellenük indított bírósági tárgyalásokon! Mert Rózsa György Eduárdó Flores és több barátjának (vagy áldozatának?) bolíviai kiruccanása nem kis pénzbe kerühetett! Tehát valaki (egy emeszpés milliárdos?) zsebből kifizethette a többszázezer, vagy talán -millió forintos útiköltségeket! Aztán ez a valaki (vagy valakik?) pontosan tudhatta, tudta (például a családtagok telefonbeszélgetéseinek lehallgatásával, hogy Rózsa György Eduárdó Flores éppen hol tartózkodik, melyik szállodában szállt meg! Aztán megfelelő titkos csatornákon értesíthette Evo Morales nagyképű és nagyravágyó vörösnáci bolíviai elnököt arról, Rózsa György Eduárdó Flores és társai éppen hol tartózkodnak és „merényletet készülnek elkövetni ellene”, vagy pedig „Santa Cruz tartományban jobboldali puccsot akarnak végrehajtani”! (A hivatalos és félhivatalos sajtóközlemények e két verziót emelték ki!)

Ha részletekbe menően szemügyre vesszük Rózsa György Eduárdó Flores zavaros éltetrajzát, jól tudjuk, hogy Santa Cruz tartományban élt, nevelkedett fel, tehát itt minden egyes utcát, teret, épületet, bokrot, embert jól ismert! Ha „hátsó szándékai” lettek volna, mi sem egyszerűbb: úgy elrejtőzik, hogy a közmondásos kutya sem találja meg! A másik: Santa Cruz tartomány évtizedek óta közismerten jobboldali, tehát abszurdum lett volna itt „egy jobbldali puccsot” kirobbantani! Abszurdum az „Evo Morales elleni merénylet“ vádja is, hiszen a Moszkva-Kalininingrád távolságban fekvő fővárosba, La Pazba csak repülőgéppel juthatott volna el! A la-pazi reptérre érkező santa-cruzi repülőgépek utasait pedig Moralesék folyamatosan igen szigorúan ellenőrizték és ellenőrzik! Rózsa György Eduárdó Flores tehát észrevétlenül nem is érkezhetett volna a fővárosba! És kik azok a magyar politikusok, akik nemtitkoltan a kommunista Kubára járnak üdülni, ahol gond nélkül és észrevétlenül találkozhattak valamennyi délamerikai vörösnáci politikusal, Moralesal is? Kapásból két név jut az eszembe: Medgyessy Péter és Gyurcsány Ferenc!

A 2010-es választásokon elsöprő győzelmet aratott jobboldali FIDESZ-KDNP koalíció következetes vörösnáci-ellenes politikája, óriási riadalmat keltett a pártállam egykori vezetői és haszonélvezői körében, ami már ismertté vált hazaáruló ellenreakciók egész sorát váltotta ki belőlük: ahol csak lehet, ország-világ előtt ócsárolják Magyarországot és törvényes kormányát, vezetőit! Ennek most isszuk a levét a forint fokozatos elértéktelenedése és hazánk ellen bevezetett, vagy bevezetésre készülő mondvacsinált szankciók miatt! A többségében liberálkommunista Brüsszel és Washington pedig szolgaian pózol a magyar vörösnáciknak és aljas óhajaiknak és szolgaian követi a bitangok minden szavát! Ez pedig egy intő jel a demokráciának és a jobboldalnak az egész világon! Ha idejében nem ébredünk fel, késő lehet! Nem akarom a vörösördögöt a falra festeni, de…

Nézzük a tényeket! A marxizmus-leninizmus-sztálinizmus a mai napig nyíltan hírdeti a „proletárdiktatóra” bevezetésének szükségességét! A „liberális“ és „szocialista” báránybőrbe bújt egykori állampárti vezetők és haszonélvezők, az összejöveteleiken még milliárdosokként is az …Internacionálét kornikálják!

Na, idézzük csak fel annak szavait! „Föl, föl, ti rabjai a földnek, Föl, föl, te éhes proletár! A győzelem napjai jönnek, Rabságodnak vége már. A múltat végképp eltörölni Rabszolga-had indulj velünk! A Föld fog sarkából kidőlni, Semmik vagyunk, s minden leszünk! Ez a harc lesz a végső, Csak összefogni hát, És nemzetközivé lesz Holnapra a világ. Védelmező nincsen felettünk, se isten nem véd, sem király: A közjó alkotói lettünk – hát vesszen el, ki ellenáll! Pusztuljon ez a rablóbanda, a rabságból elég nekünk. A lángot szítsuk, rajta, rajta! A vas meleg, hát ráverünk. A gazdagoknak kedve-kénye erőnkből szívja ki a vért, csaló az államok törvénye, mert minden bajt szegényre mért. Kínlódás most a munka bére, de már ebből elég, elég! Szerszámot hát az úri kézbe s ide a jognak a felét! Mi milliók, mi munka népe, mi alkotunk a földtekén, mienk lesz még pompája, fénye s a munka nem lehet szegény. A tőke még a húsunk marja, de már a gyáva had remeg – kelőben már a munka napja s ragyogni fog a föld felett. “

Nos mégegyszer néhány felhívás: hát vesszen el, ki ellenáll! Pusztuljon ez a rablóbanda! Csaló az államok törvénye! A lángot szítsuk, rajta, rajta! A múltat végképp eltörölni rabszolga-had indulj velünk! A Föld fog sarkából kidőlni! És ez semmi más, mint a törvényes hatalom megdöntésére irányuló lázítás, izgatás! Tehát bűncselekmény! Aki ezt másképp gondolja — társtettes, cinkos! Már ez is elegendő ok arra, hogy az Európai Unió a kommunista pártokat, beleértve a báránybőrbe, különböző álnevek alá bújt „baloldali” és „liberális”, valójában szintén kommunista pártokat betiltsa, feketelistára helyezze, vagyonaikat elkobozza, vezetőiket elszámoltassa!

A második világháború befejezése után Európának, a Világnak volt annyi ereje, hogy elszámoltassa, fekete listára tegye a hitleristákat a Nürnbergi Törvényszék, illetve a csodálatos német államférfi Konrad Adenauer által hozott törvények által. De vajon miért nem tette meg ugyanezt a feketenáciktól az égvilgon semmivel sem különböző vörösnácikkal, akik ezerszer több ártatlan emberéletet oltottak ki, emberek többszázezrét, millióit tették földönfutóvá, nincstelenekké!? Mert a vörösnácik idejében tudtak szert tenni egy aduászrá a hazaáruló Winston Churchill személyében, aki a népirtó háborús bűnös Sztálin szövetségese és bábja lett!!! Minő véletlen! A gibraltári repülőgép „katasztrófa”, Władysław Sikorski lengyel emigrációs miniszterelnök és a lengyel fegyveres erők legfőbb parancsnokának a halála épp akkor és Winston Churchill vezette állam felségterületén történt!!! Lech Kaczyński lengyel államelnök repülőgépének a „katasztrófája” ennek a merényletnek a megismétlése volt! Vajon a kezdeményező és végrehajtó nem az a ekskákébés orosz politikus Vlagyimir Vlagyimirovics Putyin volt, aki Zviad Gamszahurdia grúz elnök nyakába küldte a KGB-tábornok Eduárd Sevardnádzét, hogy megölesse? Aki szítja az abcháziai és észak-oszétiai krízist és minduntalan kísérletet tesz az egész Dél-Kaukázus visszaszerzésére?! És nemcsak, mert vajon kinek embere Julia Timosenko bebörtönzője és kínzója — az önjelölt ukrán elnök, a vörösnáci Viktor Janukovics?! Vagy a hasonszőrű belarusz vörösnáci diktátor-pajáca Aljakszandr Lukasenko?!

A túlzott demokrácia életveszélyes! Ezt a történelemben már többször ténnyé vált! Mégsem okulunk őseink hibáiból! Az 1454—1795 között létezett, az általam már említett I Lengyel Köztársaság, más néven Nemesi Köztársaság, fokozatosan megcsonkította a lengyel állam erejét azzal, hogy szélsőségesen túlzásba vitte a demokrácia intézményét! Utolsó periódusában, bármelyik nemes (akkor a parasztság, annál inkább a munkásság jogairól még beszélni sem lehetett), ha a magánérdeke úgy kívánta, szabadon bemehetett az országgyűlés ülésére és megakadályozhatta egy törvény megszületését azzal, hogy röviden csak annyit kiáltott: „liberum veto!” (NEM ENGEDEM!) És ez elegendő volt ahhoz, hogy nem születtek adótörvények, nem lehetett felállítani nemzeti hadsereget, mi több: nem lehetett harcba indulni az idegen betolakodók ellen sem! Az eredmény: három hullámban, Lengyelország teljesen elvesztette a függetlenségét, mert a három fekete sas szomszéd: Poroszország, Oroszország és Ausztria, egyetlen puskalövés nélkül elfoglalhatták Lengyelországot és három darabra széttéphették!

A másik, szinte kisértetiesen hasonló eset az 1789—1799 években lezajlott Nagy Francia Forradalom, amely egyik oldalról a máig a francia középületek falain diszelgő Szabadság, Egyenlőség, Testvériség (Liberté, Égalité, Fraternité) jelszót kornikálta, közben hozzáfogott az arisztokrácia, majd a jómódú nemesség kiírtásához és bebörtönzéséhez (sokszor ad hoc megvádolt 40 000 embert küldtek guilotine alá, 200 000-et lőttek agyon, és 500 000-et zártak börtönbe). Aztán az abszolút hatalomra törő vezetői — Robespierre, Brissot, Vergniaud, Jean-Paul Marat, Charlotte Corday, Danton, de Saint-Just, Desmoulins, Hébert és a többiek egymás torkának estek, egymást kiirtották! Végül jött a „nagy demokrata” Napoleon Bonaparte, aki elsöpörte a „demokráciát” és vetélytársait és új diktatúrát és monarchiát hozott létre!

A hitleri és a sztálini „demokrácia” is ilyen volt: kisebb eltérésekkel előbb egymást és az arisztokrációt irtották, aztán a másként gondolkodókat és az értelmiséget, végül a meghódított népek vezető rétegeit rabolták ki és küldték halálba és gulágokba-koncentrációs táborokba! Vajon ennek megismétlésére várunk???!!! Mert — mint látható a fenti példákból — a történelem gyakran megismétlődik! És észre sem vesszük, amikor ismét felbukkannak a bőrkabátos alakok, akik vagy helyben agyonlőnek minket, vagy börtönbe, táborba visznek és az általuk kinevezett „bíróságok” ítélnek minket halálra, országaink pedig végképp elveszítik a függetlenséget, szuverenitást! Mindezt jogalap nélkül. Riadó! Ébresztő!

Roland von Bagratuni-Antoniewicz

http://prepedia.wikia.com/wiki/Roland_Antoniewicz

Nagyon örülünk annak, hogy Roland von Bagratuni kiváló kollégánkat sikerült rávennünk ennek a cikknek a megírására, amelyet örömmel tesszük kőzzé.

Inaçio Angelos főszerkesztő

Vörösnácik végnapjai 6. – KUTYAHARAPÁST SZŐRÉVEL!

2010. szeptember 24., péntek

Vörösnácik végnapjai 6. – KUTYAHARAPÁST SZŐRÉVEL!

Vörösnácik végnapjai 6.

KUTYAHARAPÁST SZŐRÉVEL!

Magyarországon közelednek a helyhatósági választások, így városaink, falvaink tereit, utcáit ismét ellepték a választási plakátok. A FIDESZ-KDNP szerényen hirdet, hiszen itt is boritékolva van az abszolút győzelme! Az SZDSZ-ből LMP-vé átvedlett álliberálisok és a vörösnácik állandó hazug támadásait büszkén tűrő Jobbik, a pénztelenség miatt alig hírdetnek. Az MSZP azonban szerénység és alázat helyett, ismét a rég elkopott körmeit próbálja mutogatni. Van miből, mert az elmúlt 8 évben annyit loptak el a magyar nemzettől, amit csak nem szégyelltek! Most is az ősi, jól bevált kommunista módszerhez folyamodnak: vádolnak. Olyasmikkel, ami kizárólag csakis őrájuk vonatkozik! A világsajtó már hetek óta tele van efféle ocsmány fotókkal, melyek az ötvenes évek penészes légkörét idézik! „A FIDESZ semmit sem tanult és semmit nem felejt”… — írják a maszoposok! Még jó, hogy nem felejt, hiszen a vörösnáci, álszocialista MSZP nyolc év alatt teljesen tönkretette az országot! Elég volt a bűnözőkből – harsogják mindenütt a magyarok. És mi az, amit a FIDESZ eltanult volna ezektől a bűnözőktől? Lopni, csalni, rabolni? Verni az ártatlanokat? Kilőni a békés járókelők szemevilágát? Na, nem! Bagoly mondja verébnek! Tolvaj kiállt rendőrért!

Bagoly mondja verébnek! Tolvaj kiállt rendőrért!

Egy másik vörösnáci óriásplakát a „tömeges elbocsájtásokkal” riogatja a békés, ám már rég türelmüket vesztett polgárokat! Na, álljon már meg a menet! Az MSZP volt az, amely nyolc év szánalmas garázdálkodása idején, szokatlan 12 százalékos munkanélküliséget teremtett! Szétverte a magyar ipar világhírű büszkeségeit, a magyar családokat pedig a csőd szélére juttatta! Kisemmizte a magatehetetlen, eddig is a létminimum alatt tengődő,minden garast a fogukhoz verő nyugdíjasokat és az egyházi iskolákat! A lopott milliárdokkal pedig degeszre tömte bandavezétrei zsebeit! És akkor az egyik bandavezérnek, Gyurcsány Ferencnek van még vizilóbőr a képén, hogy a bandájával együtt, a buziparádé után, a kamerák kereszttüzében, ingyen, a jegy lyukasztása nélkül, büszkén besétál a millenáris földalatti egyik állomására, aztán azt hazudja, hogy „befizette a bírságot”, holott még meg sem bírságolták! Kinek a bírságát fizette ki? Hiszen népes bandájának tagjai, birkák módjára, vigyorogva követték a vezérüket, és persze egyikük sem lyukasztott jegyet! Az ő bírságukat is kifizette? Vagy az már nem számít? És az egyik bandavezér társa, a börtönben hónapok óta csücsülú Hagyó Miklós volt fővárosi maszopos vezér és főpolgármester-helyettes által Nokiás dobozokban a BKV-tól begyüjtött, lopott milliárdokat is befizette a sosemvolt bírsággokkal együtt?

„Uram, te tudod a legjobban – Hazudtunk, hazudunk, hazudni fogunk mindörökkön örökké. Amen“

A vörösnáci bűnözök találékonysága a józan észt is próbára teszi. Levitézlett MSZMP-s tanácselnökök és polgármesterek, kerületi KISZ- és párttitkárok, ávéhások egész sora, mindenféle álhelyi álegyesületek leple alatt, illetve azok cégere alatt, próbálja újra az áhított hatalmat megkaparintani! Zuglóban Pelyva György extanácselnök „elvtárs”, aki nemcsak az MSZMP kerületi első titkárának volt a bábja, de a véreskezű Münnich Ferenc és Biszku Béla tanítványa is! Rákospalotán az együgyű Hajdú László próbál ismét gólt rúgni, pedig többször tanújelét adta kreténségének. Egyszer, amikor aláírt egy népszavazási népi kezdeményezés támogatására készült aláíróívet, az egyik újságíró a tv kamerák előtt megkérdezte tőle: „na és a Parlamentben is erre fog szavazni?” – Hajdú sértődötten azt válaszolta: „Na, ozt már nem!”. Magyarán: klozetet csinált a szájából, tanújelét adta annak, hogy az aláírása, szava fabatkát sem ér! Nemrég pedig Hajdu „elvtárs“ rendőr fia többedmagával került rács mögé tolvajlás miatt! Hajdu „elvtársat” ez a tény egy csöppet sem izgatta fel, máig nem is izgatja! Na persze: tisztában van azzal, hogy mindenki jól tudja: aki MSZP-s, az tolvaj, na de ez kit is érdekel!?!

Pelyva György

Hajdú László

Aztán az Andrássy úti főúri palotákat bagóért elkótyavetyélő Verók István terézvárosi expolgármester is újraindulna! Pedig örülhet, hogy ő még nem került a szomszédos Erzsébetváros maszopos polgármesterével, Hunvald Györgyel egy zárkába! Holott ott a helye, akár a BKV-t ingyen igénybevehető hazugságot hírdető Horváth Csaba is, aki valszínűleg csak azért kerülte el a lipótmezei bolondokházát, mert azt pajtásai villámgyorsan bezáratták! Mert sehol a világon nincs ingyenes városi tömegközlekedés, kivéve néhány Öböl menti dúsgazdag arab emirátust, ahol már azt se tudják, mire költsék a petrodollárokat! De Budapesten, ahol a BKV évről évre ismétlődő több milliárdos mérleghiányát csak tetőzték a maszopos bűnözők által lenyúlt újabb milliárdok? Mert ez is csak egy olyan hazugság, amelyet cinikusan, büszkén jelentett be Balatonöszödön Gyurcsány Ferenc! Végtere a hamis ígéret nem kerül semmibe!

Verók terézvárosi expolgármester

Horváth Csaba

Persze az MSZP azért jól érzékeli azt, hogy egyre viharosabban csúszik ki a talaj a lába alól, és hiába fordulnak fűhöz-fához, ország-világhoz, az uniós szervekhez, az EBESZ-hez mindenféle, nemcsak a FIDESZ-t, de egész Magyarországot ocsmányul befeketítő és lejárató hamis vádakkal! Az MSZP bandavezérei egyre komolyabban (és jogosan!) attól tartanak, hogy előbb-utóbb valamennyien a börtönben kötnek ki! Méghozzá 10-15-20 évre szóló beutalókkal a zsebükben! Azzal is tisztában vannak, hogy bűnszövetkezet és nácipárt volta miatt, az MSZP előbb utóbb betiltásra, felszámolásra kerül! Ezért támadnak, és a Jobbikot ezért próbálják betiltatni. Nem sok eredménnyel! Pedig nagyon ügyködtek azon, hogy a Jobbikra rásüssék a „nácipárt” bélyegét. Még a hirhedt munkásőr-örnagy és KGB-ügynök, megyei KISZ-titkár és „muszlim egyházfő”, a körözött szélsőbaloldali terrorista Rózsa György Eduárdó Flores is báránybőrbe bújva, megpróbált a Jobbik vezetésébe beépülni! Nem sikerült! A Magyar Gárdát pedig azért hozatták létre, hogy lehessen párhuzamot vonni az SS-el, a nyilasokkal! Csakhogy a gárdások nem hagyták provokálni magukat! Még az árvízkárosultaknak is a legelsők között segítettek és próbáltak rendet teremteni ott, ahol a bűnözés viharos terjedése közepette elfogyott a rendőr, mert rájuk a magyarok verésénél volt szükség a vörös náciknak!

A rák egy szörnyű betegség, ezt jól tudjuk. A túlburjánzó rákos sejteket idejében kell eltávolítani a szervezetből, máskülönben a betegre halál vár! A becsületes magyar társadalomra rátelepedett ráksejteket: az MSZP-t is épp így kell mielőbb eltávolítani az egyre betegebb nemzet testéből! Radikális módszerekkel! Úgy, ahogyan a maszoposok kommunista elődei tették a magyar társadalom legjobbjaival, amikor alantas módon, a sztálinista vörös náci megszálló csapatok bűnsegédletével, furakodtak be a magyar közéletbe, majd halomra gyilkolták, koncentrációs táborokba küldték az igaz magyarokat! Nem felejtjük el sem Katyńt, ahol védtelen lengyel hadifogoly tiszteket ezrével gyilkoltak halomra, de a nógrádi Recsket, Kistarcsát, a hortobágyi „üdülőket”, a másként gondolkodókat a kőbányákba küldőket sem fogjuk elfelejteni! A vörösnácik majd’ egy évszázadot tartó esztelen ámokfutásuk alatt, többszáz millió ártatlan ember halálát okozták világszerte! Hol vannak ehhez képest Hitler nagyságrendekkel kisebb szörnyű bűnei?

Guantanamo, USA

Én csak egyet nem értek: vajon a magyarok elfelejtették volna azt, hogy az ilyeneket egy találó fogalom illet meg: hazaárulók?! Pedig a nemcsak a „békés időkben”, a főben járó bűnök közül ez volt a listavezető! A hazaáruló nem magyar! A hazaáruló egy senki, aki tulajdon apját ráuszítja édesanyjára, fivérére, szomszédját a másik szomszédra! Egy ráksejt, amelyet sürgősen el kell távolítani a társadalom testéből! Ha nem tesszük, elkezd burjánzani és az egész test pusztulását eredményezi! Minden műtéti beavatkozás fájdalmas! De el kell végezni, ha a szervezetünket még nagyobb fájdalmaktól akarjuk megkímélni! A demokrácia legnagyobb fellegvárában, az USA-ban a hazaárulókkal nem lacafacáznak! Villamos székbe kerülnek, de legalább több évi „nyaralásra” a festői környezetű Guantanamóra! De Franciaországban sem garázdálkodhat büntetlenül egy, magát pártnak álcázó bűnszövetkezet!

A népirtó háborús bűnös vörös náci vezér Sztálin

A népirtó háborús bűnös fekete náci vezér Hitler

Kutyaharapást szőrével! Az első konzentrációs táborok Oroszországban nyíltak a népiró háborús bűnös náci főkolompos Sztálin parancsára! Pajtása és vetélytársa Hitler csak átvette az ötletet! Amíg a két náci vezér össze nem veszett a koncon: Lengyelországon, Litvánián, Lettországon, Észtországon és Finnországon — szorgalmasan egymástól tanultak, egymást segítették, buzdították! Himmler, Göring és egy sor más hitlerista vezér, akkor már a vörös náci Oroszországhoz tartozó lengyel Bialowieza őserdőbe jártak vadászni, majd a vadászat után a szovjet gulágokat tanulmányozni! Az sem titok, hogy a Gestapó embereit a KGB elődje, a cseka képezte ki, ahogyan az sem, hogy a Wehrmacht tábornokai a dicstelen Vörös Hadsereg katonai akadémiáin nyertek kiképezést! Erről Nyugaton rengeteg könyv látott már napvilágot! Vajon Magyarországon eddig miért nem fordították le őket?! Miért nem vállalkozik egyetlen egy honi kiadó sem arra, hogy a kommunizmus igazi ellenségeinek, üldözöttjeinek igen tanulságos memoárjait kiadja? Az egyes számú főellenségük, Antoniewicz Roland – Roland von Bagratuni nagyherceg csodálatos három kötetes, többezer dokumentummal, fényképpel illusztrált nagyszerű és igen tanulságos könyvével az élén?!

Inaçio Angelos

Coimbra, Portugália, 2010 ősze

A szerkesztőség a beküldött és publikált kéziratokért semmilyen felelősséget nem vállal.

Észrevételeket, javaslatokat erre a címre kérjük: inacio.angelos@yahoo.com

Cenzúra a köbön: letiltották a kampányfilmet – kisípolva

Cenzúra a köbön: letiltották a kampányfilmet – kisípolvaSzálljunk szembe az állami cenzúrával – terjesszük a videót!
http://href.hu/x/db8o
Olvasónk választási útmutatója

A szerkesztőség a beküldött és publikált kéziratokért semmilyen felelősséget nem vállal.

Észrevételeket, javaslatokat erre a címre kérjük: inacio.angelos@yahoo.com

2010. szeptember 17., péntek

TOLVAJ KIÁLT RENDŐRÉRT A KÁRPÁTI HARSONA SEGÍTSÉGÉVEL

TOLVAJ KIÁLT RENDŐRÉRT A KÁRPÁTI HARSONA SEGÍTSÉGÉVELA Kárpáti Harsona hasábjain Roland von Bagratuni nagyherceg – Antoniewicz Roland ellen alpári hangon közzétett rágalmazási lavináról folyóiratunkban már többször írtunk és ezeket az írásokat a kivonatos internetes változatában is közzétettük. Azért is, mert szűk körben terjesztett, Portugáliában megjelenő folyóiratunk sokakhoz nem jut el. Éppen ezért többen — szerkesztő kollégák — hitetlenkedve olvassuk a Kárpáti Harsona újabb pimaszságát és a felháborodásunk egyre nagyobb! Tolvaj kiált rendőrért a Kárpáti Harsona segítségével! Mert ahelyett, hogy a szerkesztői becsületesen megbánták volna (könnyelműségüket? tévedésüket? azt, hogy csőbe húzták őket?) és ennek nyomán töredelmesen beismernék: súlyosan vétettek a sajtó etika ellen (ez még nagyon finom megfogalmazás, mert egy jobboldali érzelmű magyar-lengyel-örmény nemzeti hős, a vörösnácik által többszörösen meghurcolt, bebörtönzött Roland von Bagratuni-Antonjan-Antoniewicz nagyherceg szándékos megrágalmazásáról van itt szó, ami már bűncselekmény!), ehelyett a felvidéki koszfészekbe befészkelődött MSZP-s álnemzeti szócső újabb mondvacsinált támadásba lendül! Szándékai – mint minden hasonló MSZP-s károgás esetén – teljesen világosak: a nagyhereceggel együtt, újra és újra lejáratni az MSZP-s szócsövek által hol „nácinak”, hol „fasisztának”, hol „szélső jobboldalinak” titulált Jobbik nevű joboldali (bármiféle más, Made in MSZP hazug jelző nélkül!) parlamenti pártot és persze az egész jobboldalt!Szerencsére — többszöri kérésünkre — a nagyherceg úr őfenségétől megkaptuk Hanzik Zoltán idejében kimentett, a Jobbik és Gárda Barátai nevű NING portálon össze eszkabált eredeti bejelentő lapját, majd a későbbit, amelyen már módosításra került az ominózus fénykép, és amelyet a „felháborodott”, a szerkesztőség helyett négerként jelentkező „hozzászóló” egy bizonyos Mihályi Molnár László szerint – idézem – „Bogoly Zoltán, becsületes, tisztességes királyhelmeci fiatalember” látható. Mellesleg a Kárpáti Harsona főszerkesztő-helyettese, tehát Hanzik Zoltán „úr”? „elvtárs”? „bajtárs?“ munkatársa, helyettese! Nos, mindenütt a világon a kriminológusok ezt nevezik klasszikus lebukásnak, tettenérésnek, megdönthetetlen bűnügyi bizonyítéknak, corpus delictinek!

De mi azért jóhiszeműen tegyük fel azt, hogy valóban a főszerkesztő, Hanzik Zoltán jelentkezett be a Jobbik és Gárda Barátai portálra, „csak” éppenséggel alkoholmámoros pillanatában véletlenül cserélte fel a saját fényképét saját helyettese fényképével! Ámde ezt azonnal kizárja ama alantas provokációs szándék, hogy a Jobbikos portálra csak is azért jelentkezett be, hogy szétnézzen a nagyherceg (és mások) oldalán, majd utána megírja az ominózus rágalmazó szennyiratát, mert még aznap nyomatékkal követelte az oldala törlését (sic!). Persze – az egyetemes sajtótörvényi előírások értelmében – a NING servere megőrizte ezt az oldalt! Tehát a provokátor szándékosan nem a saját fényképe alatt jelentkezett be a portálra! Ez pedig már bűncselekmény (is lehet!), amit csalásnak, idegen személy identitásával való visszaélésnek nevezi a jog, ha a nagyherceg feljelentést tenne az ügyben, börtönbe is kerülnének! Ő azonban — bár kesernyésen — de csak nevet a pancser (-ek) melléfogásán.

Melyik az igazi Hanzik Zoltán?!

Mi azonban megint csak jóhiszeműen akarjuk elkönyvelni ezt az ügyet, ezért tételezzük fel, hogy a dörzsölt (vagy csak annak hiszi magát!) provokátor – miután némi, Nokias-dobozokból származó (MSZP-s?) apanázzsal (ehhez nem kellett leutaznia Királyhelmecre!) felbátorította Bogoly Zoltánt és Hanzik Zoltánt a szennyirata közlésére, merő tévedésből cserélte fel a ránézésre kissé egymásra hasonlító két naiv fiatalember fényképét, miután pofátlanul egyikük nevében regisztrált a Jobbik és Gárda barátai portálon! Persze, hogy felcserélte, hiszen személyesen soha nem találkozott velük, nem is ismerte őket! (Hát igen: pénz beszél, a kutya ugat!) Nos, ez a provokátor azonos lehet az ominózus szennyirat szerzőjével, a magát „büntetőjogásznak“, tehát bírónak (ügyésznek, rendőrnyomozónak!) kiadó Kollárik „úr” vagy „elvtárs”, esetleg „bajtárs“ – tökmindegy! (Nyilván újabb, Nokiás-dobozból származó apanázs fejében, hónapokkal később a Bogoly (tán Bögöly?) képet gyorsan felcserélte Hanzik képére, hogy ismét támadhasson, most már „Mihályi Molnár László“ néven. Persze előtte még megírta az útszéli hangon fogant szennyiratát, melyet — idejében — eredetiben kimentettük! Azóta a két fiatalember is nyilván kicsit bölcsebb lett, mert a „cikis” részeket utólag törölték szennylapjuk hasábjairól. Mi viszont azt is megőriztük.

Nem kívánjuk tovább ragozni a szót, még azt sem várjuk el, hogy a díszes társaság bocsánatot kérjen tőlünk is, a nagyhercegtől is, a jobboldaltól (FIDESZ, Jobbik, KDNP, MIÉP) is, a jóhiszemű olvasóktól is, mert a bűnözőktől elvárni a bocsánat-kérést ostobaság. Azonban arra nagyon kíváncsiak lennénk, vajon ki volt a tényleges szerző: a felbujtó, a pénzelő, ki bujt ama bizonyos sosem volt büntetőjogász bőre mögé!? Gyurcsány Ferenc? („Hazudtunk reggel, délben, este, hónapokon, éveken át, mindenkit becsaptunk, csalással kerültünk hatalomra” – Gyurcsány Ferenc MSMP-elnök, „miniszterelnök”, Balatonöszöd 2006) Vagy talán Szilvásy György MSZP-s titokminiszter? Talán Hiller István kultuszminiszter? Vagy inkább valaki a „tisztességes várost” lejárató Kárpáti Harsona szűkebb környezetéből – Vladimír Mečiár? Jan Slota? Rózsa György Eduárdó? Valaki olyan, aki a nagyhercegnek máig nem tudja megbocsájtani azt, hogy – akaratlanul, de nagyon ügyesen és hatásosan – szétverte Csermanek János (banditanéven „Kádár János”) hatalmát és ezzel előidézte a rendszerváltási folyamatot! Lehet tovább tippelni: Biszku Béla vagy Benkei András csermanekista belügyminiszterek, vagy a helyettesük, Harangozó Szilveszter főávéhás tábornok? Vagy bárki más a néhai MSZMP (vagy annak közvetlen irányítása alatt működő állambiztonsági szervek) legfelsőbb vezetői közül?

A Kárpáti Harsona ma mindenfelé támogatásokért koldul. Talán még az ördögnek is eladnák magukat, ha jól fizet! Annó ugyanezt tette Rózsa György Eduárdó Flores horvát ezredes, munkásőr őrnagy, magyar ávéhás és szovjet KGB-s ügynök, muszlim álvezér és MOSZAD-ügynök, megyei KISZ-titkár, Zuschlag János MSZP-s bűnöző és megyei párttitkár elődje a szoci ifjúsági szervezet élen, Gyurcsány-barát is, csak éppen ügyesebben, titokban, aztán sorra beépült a jobboldali pártok és szervezetek többségébe, ahonnan többnyire a nagyherceg figyelmeztetése nyomán ki is rúgták. Companiero Flores annyira meggyőzően hazudott, hogy sokan el is hitték a meséit mindaddig, amíg nem szembesültek az igazi életrajzával, igen hosszú, gyilkosságokkal, csalásokkal teli bűnlajstromával! Lehet, hogy itt a fordítottjáról van szó: a két tettre kész jóhiszemű rimaszombati fiatalembert valaki (vagy valakik) csúnyán rászedték?

Ja,és még valami: a rágalmazók most már minket is támadnak: „miféle Döbrögi szennylap működik Nyugaton a zsidók pénzéből” – írják. Nyilván önmagukból kiindulva. Mert most ez a divat némely magyarellenes körökben. De írhatnák „cigányok pénzéből”, „Moszkva pénzéből”, „Washington pénzéből”, vagy akár „ufonauták pénzéből” is, hadd legyen zaftosabb és bulvár ízű a rágalom! Nos, kiábrándítjuk a sárdobálókat: valamennyien „bigott” katolikusok és magyarok vagyunk, nincs köztünk se izraelita, se pravoszláv, se muszlim, se kálvinista vagy luteránus vallású! Nem vagyunk se buzik, se hazaárulók, se ügynökök. Valamennyien Nyugatra menekült 1956-os hősök utódai vagyunk, akik az efféle marxista-sztálinista züllött mentalistást eleve a pokolba kívánjuk! És mindezt évek óta saját pénzünkön tesszük közzé azért is, mert a kutyából nem lesz szalonna, amíg az új, jobboldali kormány meg nem tisztítja a hazai sajtót az oda nem való vörös náci szélhámosoktól — egykori MSZMP-s pártpropagandistáktól és ávéhás tégláktól, kik sajnos a társadalommal azt hitetik el magukról, hogy „becsületes újságírók“ (vagy “büntető jogászok” – itt is egy kérdés: és hol “büntető jogász” az illető? Talán – mondjuk – egy szabadkőműves páholynál?, vagy titkos pártnál?)!

Még valami: „Mihályi Molnár László“ felháborodva kikéri azt, hogy Rimaszombat „koszfészek“ lenne. Mi is a koszfészek? A Magyar nyelv értelmező szótára (Akadémiai Kiadó, Budapest 1987, I.kötet „piszkos, szemetes hely”-nek nevezi. Nos, a „piszkos, szemetes hely” nem okvetlenül azt jelenti, hogy az utcákon, tereken halmokban hever a szemét! A köznyelv és a szépirodalom sűrűn használja a fogalmat a helyi társadalmi viszonyok kuszaságának megbélyegzésre! És jelen esetben arról van szó, hogy egy sárdobáló szennylap az, amely egy tisztességes közösséget koszfészekké teszi! Mert még Rimaszombaton sem kötelező eltűrni azt, hogy valakik ily módon rontják a város jó hírnevét, ahogyan azt a Kárpáti Harsona teszi!

Mindenesetre amennyiben a Kárpáti Harsona nem hagy fel a további rágalmazó szennyiratok gyártásával, az ügyet Brüsszelbe visszük, ahol követelni fogjuk a portálnak az egész Európai Unió területéről történő száműzetését. Főszerkesztőstül, balek négerestül! Ha viszont a „lap” szerkesztői beismerik, hogy tévedtek és házuk táján rendet teremtenek, mi is megnyugszunk és — a krisztusi megbocsájtás elve jegyében — megbocsájtunk! De nem felejtünk! Várjuk a mea culpát, mea culpát, mea maxima culpát!

Inaçio Angelos

Coimbra, Portugália, 2010 szeptembere

* * *

KINEK A KELEPCÉJE A KÁRPATI HARSONA?!

Nagyon érdekes levelet kaptunk, melyet most teljes egészében közzétesszük. Ha valódi személy a szerzője – már pedig miért kételkednénk ebben az ellenkezője bizonyításáig? – akkor ez még jobban alátámasztja azt, hogy valaki (az állítólagos büntetőjogász Kollár) durván visszaélt két személy személyiségi jogaival, amikor a Jobbik és Gárda barátai NING portálon a fényképük, nevük alatt provokációs célokból regisztrált! Ha valóban így volt, mi ezennel Házik és Bogoly uraktól elnézést kérünk. Az ő dolguk leleplezni az állítólagos büntetőjogászt, aki igen durván visszaélt a nevükkel. Persze még mindig áll a kérdes: akkor miért tették közzé a számukra teljesen ismeretlen szerző szennyiratát, amelyben három ország hőset, a vörösnácizmus elvakult ellenségét: Roland von Bagratuni nagyherceg – Antoniewicz Roland személyét igen ocsmány és hazug módon, útszéli, alpári stílusban rágalmazza, és aki még annyi fáradtságot sem vett magának, hogy a megrágalmazottat felkeresse abból a célból, gogy a hamis állításai vagy egyértelmű cáfolatot, vagy megerősítést nyerjenek? Az efféle sárdobálás csak az MSZP-s és ávéhás (ÁVÓ, ÁVH, BM III Állambiztonsági Főcsoportfőnökség etc.) “újságírók” kenyere, tehát még feltételezni sem lehet, hogy egy jobboldali érzelmű ember tette volna!

Inaçio Angelos

inacio.angelos@yahoo.com

A szerkesztőség a beküldött és publikált kéziratokért semmilyen felelősséget nem vállal.

Észrevételeket, javaslatokat erre a címre kérjük: inacio.angelos@yahoo.com

* * *

Egyáltalában nem tisztelt szerkesztőség!

Felháborodva olvasom szennylapukat, ahol az én fiam, Bogoly Zoltán begin_of_the_skype_highlighting end_of_the_skype_highlighting fényképe “díszeleg”, mint állítólagos Hanzik Zoltán.

Semmi köze hozzá, hisz királyhelmeci lakos, se tulajdonosa, sem pedig szerkesztője az önök által gyalázott honlapnak.

Hogy veszik a bátorságot, hogy a családom becsületét gyalázzák, nem is szólva arról, hogy a fiamnak, mint állami alkalmazottnak már most is gondjai vannak, mert szankciók, esetleges elbocsátás fenyegeti, mint önök által kerált fasisztát, irredentát és kommunistát.

Van még bátorságuk ezek után másokat gyalázni?

Biztosíthatom önöket, hogy nem elégszem meg egyszerű bocsánatkéréssel vagy helyreigazítással, hanem jogi úton, nem vagyoni kártérítést fogok bírósági úton követelni és kieszközölni az önök mocskolódó honlapjának tulajdonosától és működtetőjétől.

Minden tisztelet nélkül

Bogoly János
SK 077 01 Kráľovský Chlmec – Királyhelmec, Hlavná – Fő utca 1163/208

e-mail: bogolyj@gmail.com

A szerkesztőség a beküldött és publikált kéziratokért semmilyen felelősséget nem vállal.

Észrevételeket, javaslatokat erre a címre kérjük: inacio.angelos@yahoo.com

Kiégett Jaruzelski belügyminiszterének villája

2010. augusztus 2., hétfő

Kiégett Jaruzelski belügyminiszterének villája

A szerkesztőség a beküldött és publikált kéziratokért semmilyen felelősséget nem vállal.

Kiégett Jaruzelski belügyminiszterének villája
2010. Augusztus 02. hétfő, 22:07 AZTA.HU nyomán

Wojciech Jaruzelski lengyel vörösnáci tábornok 1961. decemberében, közvetlenül a Szent Karácsony ünnepek előtt megszállja a Lengyel Televízió (Telewizja Polska) varsói stúdióját, megszakítja a tévéadást és bejelenti, hogy katonai puccsot hajtott végre, a Solidarnośćot törvényen kívül helyezte, vezetőit internálta és bevezette a szükségállapotot

A lengyelországi Wiknoban (Mazury tóvidék) porig égett Czesław Kiszczak ávéhás (Służba Bezpieczeństwa)tábornok fából készült villája. Kiszczak, az 1981-ben szükségállapotot bevezető Jaruzelski jobbkeze, kormányának belügyminisztere volt. Korábban a katonai hírszerzést irányította. Részt vett a Solidarność szétverésében, vezetőinek és aktivistáinak internálásában és száműzésében, majd az illegalitásban tovább működő Solidarność elleni akciókban, a hajógyári, bányász és dokker sztrájkok véres szétverésében.

Czesław Kiszczak lengyel ávéhás tábornok a bíróság előtt felel nemzetellenes tetteiért

Kiszczaknak döntő szerepe volt a lengyel kiegyezésben, a kerekasztal tárgyalások sikerében, a lengyel rendszerváltásban. Évekkel a 80-as évek drámai eseményei és a rendszerváltás után is jó kapcsolatban állt egykori ellenzékiekkel, akiket maga internált, köztük Lech Wałęsával is. Többször állították bíróság elé Jaruzelskivel együtt, de egyetlen ügyben sem ítélték el őket.

Czesław Kiszczak tábornok (balról) és a Solidarność elnöke Lech Wałęsa (jobbról) a kerekasztal tárgyalások előtt. Balrol mellette áll a gyóntatója, Henryk Jankowski protokanonok atya a gdański Szent Brigitta templom plébánosa

A hatalmas tűz martaléka lett a tábornok garázsban álló személyautója is. A kiérkező tűzoltóknak már esélyük sem volt a gyorsan elharapózott lángok megfékezésére, a fa épület szinte percek alatt elenyészett. A tűz okát egyelőre nem tudni.

MÉG MINDIG A VÖRÖSNÁCI BŰNÖZŐK TÖBB NYUGDÍJAT ÉS ERKÖLCSI ELISMERÉST KAPNAK AZ IGAZI HŐSÖKNÉL

2010. július 29., csütörtök

MÉG MINDIG A VÖRÖSNÁCI BŰNÖZŐK TÖBB NYUGDÍJAT ÉS ERKÖLCSI ELISMERÉST KAPNAK AZ IGAZI HŐSÖKNÉL

A szerkesztőség a beküldött és publikált kéziratokért semmilyen felelősséget nem vállal.

MÉG MINDIG A VÖRÖSNÁCI BŰNÖZŐK TÖBB NYUGDÍJAT ÉS ERKÖLCSI ELISMERÉST KAPNAK AZ IGAZI HŐSÖKNÉL!

Újra és újra olvasom az otthoni újságokban, hogy „újabb devizahitelesek kerültek nehéz helyzetbe”! Mint minden egyes, bajba jutott honfitársamat, sajnálom őket, de ők önszántukból vették fel ezt a hitelt és ha van eszük, azt is tudhatták, hogy bizony a devizaárfolyamok változnak, hol felfelé, hol lefelé ívelnek! De az újságok arról vajon miért nem írnak, hogy „újabb nyugdíjasok és gyermeküket egyedül nevelő szülők kerültek nehéz helyzetbe”!


Hírességek nyugdíja

Mert az egyre komolyabb áremelések mellett, a szinte jelképes nyugdíjemelés semmit sem javít a fillérekből vegetáló nyugdíjasok, és a gyermeküket (és a háztartást) egyetlen, többnyire minimális összegű havi javadalmazásból élő szülők katasztrofális helyzetén, amit legutóbb a vörösnáci miniszterelnök és libatolvaj Bajnai Gordon rontott jelentősen nemcsak a bérük bruttósításaával, hanem a cafetéria megadóztatásával, ami az — sokszor minimálbérből élő — egyedülálló szülőket sújtotta, mintegy 15-20 ezer forintot lopott ki a zsebükből!

A milliárdos vörösnáci népnyúzó bohócok az Internacionálét kornikálják! Marx, Engels, Lenin és Mao forognak a sírjukban!

Mindezt akkor, amikor Kiss Péter vörösnáci kancelláriaminiszter emberei azzal büszkélkedtek, hogy ők adómentesen 60 ezer ft értékű cafetériát kapnak mesés fizetéseik mellé! Közben pedig valamennyi vörösnáci politikus közröhej tárgya lett azzal is, hogy a bűnszövetkezet egyik röpgyűlésén elkornikálták a proletárok elnyomását hírdető Internacionálét! Vajon bárki pszichiáter vizsgálta-e ezeknek az “elvtársaknak” ez elmeállapotát?! Tudathasadásra, nagyfokú szenilitásra, korlátolt cselekvőképességre gyanakszunk!

Az egyedülálló szülő a gyermekét eteti, öltözteti, ő maga éhen hal!

Ők vajon hova menjenek el sztrájkolni, ahogyan menetrendszerűen azt teszik a már mesés fizetéseket bezsebelő, a Nokiás-dobozok árnyékában hízó fővárosi buszsofőrök?! Ki figyel fel arra, hogy a nyugdíjasok többsége csekélyke összegű minimál nyugdíjat kap?! Köztük egy sor népszerű színművész, filmes — mint például Paudits Béla, vagy az egyik cikkünkben említett Antoniewicz Roland —, akiknek pedig az “átkos szocializmusban” is minden egyes fillérjüket megadóztatták és azzal együtt levonták a nyugdíj-pótlékot is!!!! Mindössze 33 ezer forintot kapnak! Ennek az összegnek a negyede-fele elmegy gyógyszerekre, a másik fele a rezsire! Ruházkodásra, étkezésre már semmi sem jut! Emlékszem: nyugdíjas néhai szüleim, nagyszüleim ingyen jutottak hozzá a műfogsorhoz, ingyen kaptak fogtömést, vagy -pótlást. Ma a nyugdíjasok jelentős része fogatlan, vagy igen hiányos a fogazata, mert a horribilis összegbe kerülő fogorvosi kezelésre, műfogsor elkészítésére egy fillérjük sincs és soha nem is lesz!

A buszsofőrök kedvence: Hagyó Miklós helyettes főpolgármester és országgyúlési képviselő, a Nokiás-dobozos MSZP-s bűnöző

Ez pedig népirtás! Méghozzá klasszikus, a nemzetközi jog által tiltott népirtás!

Mindez akkor, amikor a “rendőrökké” átvedlett egykori ávéhások és verőlegények, ezredkommiszárok, a fegyveres erők párttitkárai és pártpropagandistái 100%-os nyugdíjat kapnak, ami ma már 1000%-os, hiszen nem a nyugdíjba vonuláskori 100%-os bérüket kapják kézhez, hanem azt az összeget, amely beosztásuk, rendfokozatuk szerint ma járna nekik, ha aktívan dolgoznának! Még mesésebb nyugdíjat kapnak (már akkor százezreket kereső) az MSZMP és hűbéres szervezetei (Munkásőrség, KISZ, Nőtanács, SZOT, Partizánszövetség, MADZSIHISZ, Hazafias Népfront stb) egykori vezetői, illetve a párt kegyeiből, sokszor három elemi elvégzését tanúsító bizonyítvánnyal a zsebükben lett vállalati vezérigazgatók, téeszelnökök, személyzeti vezetők és “BM összekötő” ávéhás főtéglák! Az Orbán-kormány mikor fogja ezeket a nyugdíjakat minimálnyugdíjra változtatni és a valóban rászorultakét jelentősen felemelni!?

Minimálbér, minimálnyugdíj semmire sem elég!

Köztudott, hogy ma már minimálbérből a dolgozó megélni nem tud, különösen nem akkor, ha kiskorúakat tart el, esetleg egyedül is neveli! Akkor pedig a minimálbér szinte negyedét-harmadát átvevő kisnyugdíjas hogyan élhet meg a semmiből?! Legfőbbképpen ha rokkant (vagy hős hadirokkant!) és ezért a nyugdíj mellett munkát vállalni nem tud?! Mikor szűnik meg az, hogy az 1956-os Forradalom hőseivel szembeszálló, őket legyilkoló ávéhások és pártfunkci hadirokkantak szinte minden évben kitüntetést, komoly nyugdíjemelést kapnak, miközben minimálnyugdíjra kárhoztatják a Forradalom igazi hőseit, politikai üldözötteket és azt a maroknyi embert, akik nem disszidáltak kényelmesen Nyugatra (ahol jól összeszedték magukat!), hanem idehaza szinte a nyomorban éltek és ilyen-olyan magánakciókkal „boldogították” a vörösnácikat, melyektől a Jászai Mari téri Fehér ház urai kiütéseket kaptak!? Azok, akik számára az „proletár internacionalizmus” egyenlő volt az internácizmussal, a kommunizmus pedig a fasiszta kistestvérével?!

Hadirokkant, csak a koldulás menti meg a haláltól, ha egyáltalán ki tud mozdulni az utcára!

A rokkantnyugdíjasok, a valóban rokkant (nem pedig a csúszópénz segítségével leszázalékolt!) nyugdíjasok helyzete még tragikusabb! Hiába érik el a nyugdíjkorhatárt, “rendes” nyugdíjat nem kaphatnak! És köztudott, hogy a rokkant-nyugdíj eleve kisebb a “rendes” nyugdíjnál!

Ez pedig negatív diszkrimináció!

Legalább ők — bárminemű bürokrácia mellőzésével — miért nem részesülhetnek díjmentes fogorvosi kezelésben, műfogsor- és gyógyszer-ellátásban??!! És természetesen ha még nem töltötték be a 65. életévüket, miért nem lehetnének jogosultak a tömegközlekedés ingyenes igénybevételére?!

Koldulásra kényszerülő hadirokkant

Az igazi rendszerváltás felé haladó Orbán-kormány mikor lép végre ebbe az irányba is!? Ezt a rendszert még a vörösnáci diktatúra vezette be, már réges-rég megérett a változtatásra! A rokkant nyugdíjasok nem tehetnek arról, hogy belerokkantak a becsületes, több évtizedes munkába, vagy éppen hősökként váltak hadirokkantakká!!!!

Az egyik hadirokkant szövetség igazolványa

És micsoda diszkrimináció az, hogy némely közlekedési vállalat (például a BKV) nem ismeri el a hadirokkant-szövetség — rokkantság tényét, fokát is igazoló — tagságát, hanem külön igazolványt követel meg a hadirokkanttól, hogy bizonyítsa be: valóban az!? Egy olyan személy, akinek különösen nehézséget okoz végigjárni a bürokrácia olykor igen kanyargós és több emeletes ösvényeit! Mondjuk a nyugdíjintézet (vagy a lengyelek példája nyomán egy, a hadirokkantak, magas kitüntetések birtokosai stb ügyeit intéző külön kormány intézmény) hivatalból miért nem küld egy igazolást arról (amihez elég legyen a hadirokkant-szövetség igazolása vagy igazolványa!), hogy az illető hadirokkant és ezt, csakis ezt az igazolványt köteles elfogadni a közlekedési vállalat ellenőre!? És miért nem kap plusz nyugdíjpótlékot a hadirokkant?! Hivatalból, kérelmezés nélkül! Így becsüljük meg a vörösnácik elleni aktív harcban megrokkant hőseinket!?

Dr.Sólyom László Köztársasági Elnök magas állami kitüntetst ad át msgr. Huzsvár László nagybecskereki megyés püspöknek

Az is súlyos diszkrimináció, hogy a sokszor majd’ magatehetetlen nemcsak hadirokkant hős, de egy egyszerű időskorú nyugdíjas rokkant, ha hivatalos ügyeit akarja intézni az APEH-nél, az Okmányirodán, vagy bármely más közhivatalnál, kénytelen órákig végigállni a sokszor végeláthatatlanul kígyózó sorokat! Többnyire szellőzetlen, nyáron párás, szinte szauna légkörű, télen alig fűtött helyiségben! Nem számít, hogy asztmás, beteg a szíve, járását az érszűkület gyötri, vagy bármely más komoly baja van! Még panasszal sincs kihez fordulnia, mert ott terem a bunkó és érzéketlen biztonsági őr, aki pimaszul rendreutasítja!


Okmányirodai termék és kígyózó sorok az egyik állami hivatalban

Az Európai Unió tagállamainak többségében a hadirokkantakat valóban nemzeti hősöknek tekintik! Hivatalokban, boltokban, áruházakban, pénztárak előtt nagyméretű, tehát jól olvasható tábla hirdeti: a hadirokkant, áldott állapotú vagy gyermekét a karján cipelő nő, a mozgássérült, a világtalan soronkívüliséget élvez! A sorszámot kiadó hivatali, banki automaták is ennek megfelelően külön kóddal ellátott sorszámot adnak ki nekik! Ha netán-tán egy ügyeskedő jut hozzá egy ilyen számhoz, jöhet másnap, vagy egy hét múlva sorba állni! De ugyanez vonatkozik a legmagasabb állami kitüntetések birtokosaira! És ők ingyen válthatják ki az útlevelet, anyakönyvi kivonatot, ID-kártyát, vagy bármely más állami okmányt, beleértve a földhivatali tulajdonlapot is! Ha még mindig aktívan dolgozik, vagy új lakást, házat vásárol, teljes illeték- és adómentességet élvez!

Térdszalagrend Henri de Valois, azaz Henryk III Walezy lengyel és francia király, litván nagyfejedelem címerében

Nálunk a kitüntetés értéke: nulla! A többi uniós tagállamban nemcsak soronkívüliséget élvez a portugál Ordem da Liberdade, a francia Becsületrend, a lengyel Polonia Restituta vagy az Order Orła Białego, a brit Térdszalagrend birtokosa, de díjmentesen utazhat vonaton, villamoson, autóbuszon! De — például többek között — komoly adó- és illeték-kedvezményt kap! Nálunk, ha a hős megpróbál előbbre jutni, mert siet, vagy rosszul érzi magát, jön a primitív morgás: „mondd tata, hová sietsz, lekésed a vonatot a pokolba?“ Visszatérve a BKV jegyellenőrhöz: az egy csöppet sem érdekelte, amikor Gyurcsány Ferenc és bűntársai a közbotrány-okozásnak is tekinthető homokosok felvonulása után, úgy szálltak fel a kisföldalattira, hogy egyetlen jegyet sem lyukasztottak, bérletet mutattak volna fel, de a láthatóan időskorú, tehát 65. életévét már réges-régen betöltött utasra sokszor ráordítanak: „hé, tata, ide az igazolványod, vagy a temetői bérleted!“


Az üdülési csek és a kevéske üdülő nyugdíjas

Az Európai Unióba történt belépésünk azt eredményezte, hogy jelentősen megnövekedett a hazánkba érkező külföldi turisták száma! Közöttük mind több a nyugdíjas. Vidáman, korukat is meghazutoló fürgeséggel keresztül-kasul szelik át a fővárost. Minden érdekli őket és nem sajnálják a pénzt, hogy “világot lássanak”, vagy éppen valamelyik gyógyüdülőnkben 1-2 hétig pihenjenek! Nyugdíjas években vígan behozzák mindazt a kulturális-pihenési restanciát, amely dolgos éveik alatt felgyülemlett. Eközben a mi nyugdíjasaink csak irígykedhetnek! Igaz, az “átkos vörösnáci diktatúra” idején nekik is jutott hely a vállalati, vagy SZOT-üdülőben, de az már a múlté! Ma már csak a diktatúra egykori haszonélvezői így is kipihenhetig a több évtizedes semmittevésüket, vagy éppenséggel hazaárulásukat!

A magyar nyugdíjasoknak csak a szomszéd utcába mehetnek kirándulni

Az, aki valóban megérdemelné, még a vidéken élő gyermekeihez, unokáihoz is egyre ritkábban jut el, mert nincs pénze! Vajon számukra évente egyszer a nyugdíjintézet nem adhatna – hivatalból! – egy-egy, kétheti üdülést két személy számára 100%-an fedező üdülési csekket? Olyat, amelyet – ha a nyugdíjas nem tart rá igényt – akár az unokájának is odaajándékozhatja? Vagy a párja helyett az unokáját viszi magával?!

Hazánkban a dolgozók többsége nők, de sok munkahelyen a básáskodó főnökök harmadrangú állampolgároknak tekintik őket, különösen ha nem hajlandóak lefeküdni vele!

Visszatérve a gyermeküket egyedül nevelő szülőkhöz. Többszörösen hátrányos a helyzetük, ezért pozitív diszkriminációra szorulnak! Sajnos honfitársaim döntő többsége a gyermekét – gyermekeit egyedül nevelő nőt lenézi, nem veszi emberszámba, átnéz rajta. Fekete báránynak tekinti! Pedig többnyire nem ő tehet arról, hogy ilyen helyzetbe került! Van, aki megőzvegyült, van aki elmenekült a gyermekeit, házastársát terrorizáló, bántalmazó alkoholista, vagy éppen bűnöző életmódot folytató férjtől, van, akit a párja – Gyurcsány Ferenc cinikus miniszterelnöki felhívására (“Akinek öreg, öregecskedő felesége van, az fiatalabbat érdemelne”) – elhagyta egy fitalabb, csinosabb ribanc kedvéért, van akit megerőszakoltak (sokszor a főnöke tette!) és az átélt szörnyűségek úgy feldúlták lelkivilágát, hogy nem volt ereje sem feljelentést tenni a tettes ellen, sem elvetetni a gyereket. Különösen, ha a nő hívő katolikus!


A katolikus egyház gyilkosságnak tekinti a terhesség megszakítást, mert már a néhány hetes magzat is élő ember!

Az okokat hosszan sorolni lehet! De nem ez a fontos akkor, amikor hazánk demográfiai görbéje meredeken kúszik lefelé és lassan a tíz milliós lélekszám alá süllyedt nemzet a kihalás útjára lépett! Ez ellen pedig tenni kell valamit! Úgy is, hogy az egyedülálló szülőket az állam különös védelem alá veszi: csak kiugróan nyomós okból lehessen elbocsájtani az állásából, a béremelésnél, jutalmazásnál elsőbbséget kell élveznie és a minimálbérnél legalább 10%-al magasabb alsó bérplafont kell megállapítani számukra! És a munkáltatónak tűrnie kell azt, hogy minden édesanya számára a gyermek az első, tehát ha kell elkésik a munkából, vagy korábban megy haza.

Hiszen a munkáltató nem írhatja elő azt, hogy a gyereknek ne legyen hasmenése, láza, bármilyen betegsége, hogy a szülőnek éppen akkor kell bemennie az óvodába, iskolába, vagy szabadságot kell kivennie, amikor az a munkaadónak nem tetszik! Az ennek érdekében hozott törvények betartását az illetékes munkaügyi hivataloknak és a gyámhatóságnak rendszeresen ellenőriznie kell és nem csak a vétkes céget, intézményt, hivatalt, de a felelős vezetőt is igen súlyos bírsággal, vagy felmondás indítványozásával kell rendreutasítania. Aztán az államnak külön meg kellene becsülnie azt a — ma már sokszor magatehetetlen, kisnyugdíjas — szülőt, aki négy vagy több gyermekét becsületesen felnevelte úgy, hogy sokszor a saját szájától vette el a falatot!


Minden anyuka számára a gyermeke a legelső! Ezt a munkahelyi főnököknek is tudomásul kell venniük!

Egyik barátom gyermeke egyetemista az egyik budapesti művészeti egyetemen. A minap felháborodottan újságolta, hogy legalább 10 év óta van az egyetemen egy bájos, törékeny, ám sokszor szomorú néni, aki a gyermekét egyedül neveli, és aki miközben szorgalmasan végzi a munkaköri leírás szerinti munkáját, szívességből fénymásol is (méghozzá évről évre egyre többet!), lassan már nem bírja az iramot, pedig nem is ez a munkaköre! És a néninek nemcsak évek óta nem emelték a munkabérét, de az adó bruttósítással és a cafeteria megszüntetésével, a jövedelmét legutóbb havi több ezerrel csonkították meg! Ez pedig egyre súlyosabban fenyegeti ő és gyermeke megélhetését, zökkenőmentes életvitelét!

Fénymásoló nő. A “mi” néninknek nincs oka a mosolyra!

A hölgy sokszor magányosan, titokban, tehetetlenül sír és a legszívesebben otthagyná az egyetemet, de akkor hová menjen?! A diákok, egyetemi tanárok – köztük Kossuth-, Liszt-, és Erkel-díjas művészek – rajonganak érte, névnapján, születésnapján, vagy bármikor, virágcsokrokkal, apró kedvességgel, nem győzik megköszönni áldozatos, magas szintű minőségben elvégzett munkáját! Pedig sokszor 3-6, több száz oldalas vaskos könyvet egyszerre kell igen rövid időn belül fénymásolnia, nem egyszer több példányban.

Ezt a néni dolgozószobájára is ki lehetne tenni! Forrás: internet.

Egyedül csak az osztályvezető “nem lát” semmit! Fene nagy unalmában még az sem jutott az eszébe, hogy ezért a külön munkáért – amiért a diákok, tanárok készpénzzel fizetnek, havonta több ezer forint folyik be az egyetem kasszájába – a hölgynek komoly jutalék járna! De rendszeres jutalom mindenképpen! Az sem jut az eszébe a bunkó osztályvezetőnek, hogy férfi létére segítsen a törékeny hölgynek (aki csökkentett munkaképességű is, mert orvosi műhiba miatt az egyik fülére nem hal!), ha – például – több tucat súlyos fénymásoló papír csomagokat emeleteket kell cipelnie, amit a munka törvénykönyve egyébként tilt! De ez nem is a néni feladata, akkor pedig miért nem rendelnek melléje egy segédmunkást, ha az osztályvezető fizikailag (és nem csak!) ennyire gyenge és képtelen a törékeny néninek segíteni?!

Ez a hölgy nem az egyetem dolgozója! Neki segít a főnöke cipekedni!

A néni legutóbb két igazságtalanság miatt borult ki és órákig titokban sírt, amit eltitkolni azért nem tudott, hiszen a könnyes szemeket egy csinos hölgynél egy művészember veszi észre a leggyorsabban! Az egyetem dolgozói a tanév zárás után minden évben szabadságra mehettek, csak időnként kellett ügyeletre bemenniük. Most a hölgy részlege költözik, így a bunkó főnöke elutasította szabadságolási kérelmét! Mindezt akkor, amikor mások szabadon elutazhatnak a Balatonra, Görögországba, vagy éppen a Tűzföldre! A bunkó osztályvezető – nemcsak a nénitől – kérni nem tud, köszönetet mondani annál inkább nem! Vajon melyik MDP-MSZMP-MSZP gyorstalpalón szerezte a kinevezéshez szükséges végzettséget? Az “úr” munkája abból áll, hogy többnyire a számítógép előtt ül és számítógépes játékokkal játszik! Lehet, hogy egyetem helyett inkább egy óvodában találná meg a számítását?!

Síró nő. A főnöke megerőszakolta.

A teljesség kedvéért hozzáteszem: vettem a fáradtságot, és több művész barátomat, ismerősömet is megkerestem. Olyanokat, akik tanárok, olyanokat is, akik nemrég, vagy néhány éve végezték az említett Alma Matert. A néniről mind-mind csak jót, csak dicséretet tudtak mondani. És elbeszélgettem az egyik biztonsági őrrel is, aki szintén csak dicsérni tudja a nénit. De az “úrról” – nevezzük őt “Kincskeresőnek” – már eltértek a vélemények. Volt aki vidéki mamlasznak nevezte, volt aki nem is tudta, hogy kiről van szó, volt, aki inkább nem mondott semmit. Lehet, hogy a fénymásolást is – magánszorgalomból — végző, mindenkit és az egyetem összes problémáját jól ismerő néni (még akkor is, ha ehhez nincs szükséges végzettsége!), talán jobb osztályvezető lenne, a Kincskereső úr pedig a fénymásolás felelőse?


Súlyos dobozok fénymásoló papírral és irodaszerekkel

A napokban a nénit a rossz levegőjű pincébe, egy üresen álló dohos szolgálati lakásba költöztette, néhány lépésnyire a fénymásoló teremtől és a Hallgatói Önkormányzattól, ahová az egyetemista sűrűn eljár. Budapesten jártamkor megpróbáltam a nénit is szóra bírni, de sajnos nem volt szerencsém: éppen távol volt a főépülettől, valamelyik mellék épületbe irodaszereket cipelt. Remélem, legközelebb több szerencsém lesz és akkor visszatérünk erre az ügyre.

A női könnyek mindig valakit vádolnak

De ennek nem az volt az oka, hogy a hölgyet megkímélje az ide-oda futkosástól, hanem mert felvettek egy új embert, akit a néni helyére ültették. A bajszos úr semmihez sem ért, de elfoglaltsága az van: a Kincskeresőhöz hasonlóan egész nap számítógépes játékokkal tölti ki a munkaidejét. Persze az egyetemen majd 10 éve dolgozó néninél jóval magasabb munkabérért! Mint írtam: az osztály tatarozás miatt hosszabb időre egy távoli, másik kerületben lévő épületbe költözik. A néni hogyan fog eljutni oda? Az nem jutott a Kincskereső eszébe?! Miért nem jutott az eszébe az, hogy bizony a hölgy megérdemelné, hogy az egyetem kifizeti a BKV bérletét?!

Van aki a munkába azért gyalogol, mert BKV bérletet nem engedhet meg magának…

A néni évek óta kilométereket gyalogol az egyetem és lakása között! Viszont egyszer keményen “kiosztotta” a nénit azért, mert a jómodorú, mindenkihez előzékeny és udvarias bátyja, bácsikája, szomszédja, vagy a barátja naponta tízórait hoz neki. Ha nem hozna – éhezne, mert a sok munka és a pénztelenség miatt arra már nem lenne ideje és lehetősége, hogy legalább egy zsemléért kiugorjon a sarki közértbe! Még valami: az egyetem havonta több milliót kereső rektorának sem jutott az eszébe, hogy a nénit megdicsérje, jutalmazza! Mi több: több dolgozóját személyesen soha fel sem kereste, hogy legalább hogyléte iránt érdeklődjön! Milyen intézményvezető az ilyen rektor?! Ki érti mindezt? Mindenesetre Liszt Ferenc és Erkel Ferenc forognak a sírjukban! Ők már régen segítettek volna a minden diák és tanár kedvence néninek!

Juhász András
Lisboa, Portugália, 2010 nyara

Észrevételeket, javaslatokat erre a címre kérjük: inacio.angelos@yahoo.com

U T Ó I R A T

Az említett néni nemrég kapott fizetésemelést: 135 ezer forintra emelték a munkabérét, de alig mintegy 50 ezret kapott kézhez! Kevesebbet, mint eddig – ezt ki érti?!? A FIDESZ-KDNP-kormány, Orbán Viktor tud erről???!!!

Nem akarásnak nyögés a vége!

2010. július 27., kedd

Nem akarásnak nyögés a vége!

A szerkesztőség a beküldött és publikált kéziratokért semmilyen felelősséget nem vállal.

Nem akarásnak nyögés a vége!
Avagy az alacsony iskolázattságú állitólagos „doktor“ és „büntető jogász“ egyik hazugságának a megdöntése.

Újságíró, történész és más barátaimmal – köztük egy “régészkedő” pszichiáterrel, újra és újra végigolvassuk a Kárpáti harsona c. szenylap hasábjain az állítólagos „büntető jogász“ „Dr.“ Kollár Lajos által alpári, útszéli hangon leírtakat. A pszichiáter barát azonnal elmebetegnek, feltűnési viszketegségben szenvedőnek és igen alacsony műveltségűnek kiáltja ezt a feltehetően nem létező személyt! Ámde valamennyiünket az bosszantja, hogy hazug módon ezt írja:

„El tudnak Önök képzelni egy nagyherceget, akinek a neve a google-keresőben csupán kétszer szerepel, két cikk kapcsán, de az is ugyanaz, nevezetesen a mail@jobbik-es-garda-baratai.ning.comEzt a címet a spamrobotok ellen védjük. Engedélyezze a Javascript használatát, hogy megtekinthesse. közösségi portál (az analfabéta itt kisbetűvel kezdi a mondatot! – szerkesztő megj.), ahol díszegyenruhában látható, mint Miklós cár? Ha kegyed létező személy volna, akkor lenne korábban is megnyilvánulása a net-en. Úgy bizony! Ön egy nem létező senki!“

Utóbbi megjegyzését „doktor“ és „Kollár Lajos“ és „büntető jogász“ szélhámos csak önmagából kiindulva ejthette! A többi hazugság! Ugyanis többször végignéztük a különböző netes keresőket (a Google-t is!), méghozzá a latin, cirill és örmény-betűseket is! Rengeteg Roland von Bagratuni címszót találtunk az orosz, örmény, görög és grúz keresőben! És természetesen megszámolhatatlan címszót a nem Google-keresőkben! Évekre visszamenőleg! Aztán: a nagyherceg több európai (és nemcsak!) főnemesi társasági oldalon is elismert és elfogadott nagyhercegként szerepel! Birtokunkban vannak olyan iratok, amelyek szerint világhírű genealógusok és több örmény miniszter (köztük Vardkes Gnuni professzor, akadémikus, tudományos- és felsőoktatásügyi miniszter! és Hayk Harutyunyan rendőr vezérezredes, belügyminiszter!) egyértelműen tanúsítja Roland nagyherceg örmény trónörökösi voltát! Csak Roland von Bagratuni jelszóval csak a magyar nyelvű Google 10 oldalon mintegy 50 címszót dob ki! Köztük az alábbiakat:

1. Szerkesztő:Roland von Bagratuni ( http://hu.wikipedia.org/wiki/Szerkeszt%C5%91:Roland_von_Bagratuni )

2. Őfelsége Roland von Bagratuni Antonian-Antoniewich ( http://armeniankingdom-nagyhercegversek.blogspot.com/ ) – itt nagyon komoly életrajzi-halmaz mellett, megtaláljuk a nagyherceg jobboldali érzelmű, kommunista-ellenes verseit, és rengeteg eredeti dokumentumot. Ezeket a rágalmazásból “doktoráló” ál “büntető jogász” szándékosan „nem vette észre“!

3. Roland Von Bagratuni címen a Yotube orosz nyelvű interjú-részletet közöl a nagyherceggel! Olyan interjúból, amelyet az egyik orosz nyelvű tévéadó mintegy 2 órányi terjedelemben sugározta! ( http://www.youtube.com/watch?v=0v0M6eoBkfU )

4. Roland-Joseph-Leslie-Anthony-Paul Great Prince von Bagratuni-Pacradouni-Anthonyan de Anieci címmel egy PerfSpot teszi közzé a nagyherceg életrajzi adatait. ( http://www.perfspot.com/profile.asp?uid=0DD94E6E-E1F4-4A90-BA60-DCB0A7DE3CFC) A nyilván vakságban szenvedő „doktor“ és „büntető jogász“ ez sem (akarta) látta!

5. Roland von Bagratuni – Interview with Grand Prince Roland Bagratouni, Legatee of Throne of the Kingdom of Western Armenia címen a Aryans of the World unite című lap terjedelmes angol nyelvű interjút közöl a nagyherceggel. (http://www.armenianaryans.com/AC/showthread.php5?t=255)

6. Dr.Berei Nagy Andor jogász egy helyreigazító tanulmányt közöl a nagyhercegről a Szent Korona Társaság Baráti Köre oldalon ( http://szentkoronatarsasagbaratikore.ning.com/profile/DrBereiNagyAndor )

7. A Krakow Post című angol nyelvű lengyel újság „Krakow’s Wałęsa Affair“ című cikkben közli azt a fotót, amelyet a nagyherceg a három lengyel barátjáról: a vörösnáci lengyel ávéhások által kegyetlenül meggyilkolt páter Jerzy Popiełuszkoról, Lech Wałęsa lengyel köztársasági elnökről, a Solidarność elnökéről és páter Henryk Jankowski gdański protokanonokról, akik jókedvűen beszélgetnek egymással! A fénykép azóta körbejárta az egész világot, persze a nagyherceg aláírásával, mint szerzővel! ( http://www.krakowpost.com/article/1272 )

A vörösnáci lengyel ávéhások által kegyetlenül meggyilkolt páter Jerzy Popiełuszko, Lech Wałęsa lengyel köztársasági elnök, a Solidarność elnöke és páter Henryk Jankowski gdański protokanonok, akik jókedvűen beszélgetnek egymással, barátjuk, Roland von Bagratuni nagyherceg által készített, az egész világot megjárt fotón

8. Cyniczne krzywdy wielkiemu opozycjoniście Węgier címmel a nagyherceg lengyel nyelvű terjedelmes életrajza. ( http://przesladowanie-polskiegoantykomunisty.blogspot.com/2007/12/blog-post.html )

9.Forrai Sándor: A MAGYAR NEMZETTUDAT TÍZPARANCSOLATA(2007. júl.19.) címmel „Hazánkért – Lakatos Pál honlapja“ a rovásírás közelmúltban elhunyt nagyszerű, tudósának, tanítójának állít emléket és teljes terjedelemben közli a barátja – Roland von Bagratuni nagyherceg roppant érdekes (és egyben a kommunista áltudósokat támadó), felbecsülhetetlen óriási tudását bizonyító írását. ( http://www.lakatospal.hu/index.php?page=archive&id=2202&forrai-sandor-a-magyar–nemzettudat-tizparancsolata ). Hozzátesszük, ókor történelemből, armenológiából, scythologiából, magyarság őskutatásból, a nagyherceg komoly tudományos és népszerű-tudományos előadásokat tart tudományos társaságok, művelődési otthonok, baráti körök felékérésére. A nagyherceg úr Őfensége hozzájárulásával ezt az írását most teljes terjedelemben az alábbiakban tesszük közzé.

(Ezzel most befejezzük a felsorolást, de a közmondás itt is találó: Nem akarásnak nyögés a vége!.

A szélhámos és feltehetően elvakult kommunista “Doktor” és “Kollár Lajos” és “büntető jogásszal” a továbbiakban:
n e m
ó h a j t u n k
f o g l a l k o z n i !)

* * *

http://www.lakatospal.hu/index.php?page=archive&id=2202&forrai-sandor-a-magyar–nemzettudat-tizparancsolata

Forrai Sándor: A MAGYAR NEMZETTUDAT TÍZPARANCSOLATA

Dr. Forrai Sándor professzor a főművével a kezében

Forrai Sándor, a rovásírás közelmúltban elhunyt nagyszerű, tudósa, tanítója

1. Magyar! Szeresd a te Istenedet teljes szívedből, minden erődből. Ne felejtsd el, hogy az Isten szavunk jelentése Őslélek, öröktől fogva a világmindenséget teremtő lélek, melynek fogalmát egyedül csak a magyar nyelv tudja ilyen pontosan kifejezni, ragaszkodj hozzá minden körülmények között.

2. Merjél újból minden igyekezeteddel a magyar nemzet szemléletében élni, gondolkodni, alkotni, minden cselekedeted nemzeti érdekünket szolgálja.

3. Tartsd szem előtt, hogy legyen a magyar jövőben minden magyar igaz testvére minden más népnek, elsősorban itt a Kárpát-medencében felebarátja.

4. Becsüld meg mindazt, ami a miénk, ami magyar, múltunkkal, történelmünkkel, kultúránkkal kapcsolatos. Ennek ismerete nemzeti tudatunkhoz hozzátartozik, e nélkül nem lehetsz jó magyar.

5. Boldogulni, alkotni csak közösségben tudsz, elsősorban a családi közösségben, mely minden közösségnek, a nemzetközösségnek is alapja, magva, ezért fontos, hogy a családi közösség szilárd alapokon nyugodjon, mert ha azok felbomlanak, az veszélyezteti egész nemzetközösségünket is. Vigyázz és óvd, mert felelős vagy a családodért.

6. Tanuljad, hogy minden nemzet támasza, talpköve a tiszta erkölcs, mely, ha megdől, nemzetünk kerül veszélybe. Ennek elkerülése érdekében gyakorold a tiszta erkölcsöt, szeresd a munkát, követve őseink példáját, mely egyúttal magyar testvéreink megbecsülését is jelenti.

7. Ha a közigazgatásban vagy egyéb területen tisztséget vállaltál, akár az államvezetésben, kötelességed a nemzet javára cselekedned, minden idegen vagy önös érdek félretételével.

8. Kötelességed neked és minden magyarnak ősi magyar nyelvünk tisztaságának megőrzése, a felesleges idegen szavak kerülése. Amely nép elveszti nyelvét, az elvész.

9. Becsüld meg ősi magyar rovásírásunkat, mert népünk olyan ősi kulturális öröksége, amely ma már egyetlen európai népnek sincs. Tudd meg, hogy mai latin nagybetűs írásunknak is egyik alapja a székely-magyar rovásírás.

10. Hazádnak rendületlenül légy híve, oh magyar! Nemzettudatod adjon erőt, hogy Isten akaratából a nagyvilág bármely részén, a hazában vagy idegenben, emelt fővel, magyarként élhess.

 

* * *

Roland von Bagratuni:
újságíró, filmrendező, nyugdíjas mozilátogató

FORRAI SÁNDOR PROFESSZORHOZ FŰZŐDŐ EMLÉKEK ÉS REFLEXIÓK

A kiváló magyarságtudós Forrai Sándor professzort volt szerencsém személyesen ismerni. Máig kincsként őrzöm általa dedikált főművét. Amikor megismertem, az érelmeszesedés már elvitte a szeme világát, ami számára bosszantó és kényelmetlen volt. Nem csoda: az alkotás és a kutatás embereként tétlenségre lett kárhoztatva. Nem olvashatott, nem írhatott, nem nyomozhatott a magyar és a székely rovásírás megannyi csodás emléke után. Aztán szerződtetett egy segítőt, aki naponta reggel felolvasta az újságokat, előkereste a több tízezer könyvet számláló házi könyvtárából a szükséges forrásmunkákat, ennek-annak a résznek a felolvasását kérte s diktált. Amikor a segítő hölgy valamilyen komoly oknál fogva nem tudott jönni, az Isten mindig Sándor bácsihoz irányított. Segítettem és ez engem is boldoggá tett.

Nem is emlékszem pontosan, miért futottunk össze. Ha jól emlékszem, feltűnt nekem, úgy 20 éve az, hogy a magyar-székely rovásírás mennyire hasonlít az örményhez! Hát igen, a közös múlt! Aztán az ő tanácsára kutattam porosodó könyvek és kéziratok között az Akadémiai Könyvtár keleti gyűjteményében és az akkor még Gorkij Könyvtárban, a Molnár utcában. Kezembe került Bendeffy László, Bobula Ida, Badiny Jós Ferenc, Götz László, Dümmerth Dezső, Padányi Viktor, Germanus Gyula, Hóman Bálint, Lukácsy Kristóf, Szongott Kristóf és sok más kiválóság érdekesebbnél érdekesebb munkája. Mind azt igazolta, hogy az örmény és a magyar jóval közelebbi rokon a finneknél. Mert a sosemvolt “finnugorokat” Haynau magyargyalázó politikája találta ki és segítségére olyan hazaáruló, sosemvolt magyar botcsinálta osztrák tudósok siettek, mint Hunsdorfer “Hunfalvy” Sándor, Budenz és mások, akiket aztán a bolsevista áltudományok rémhírterjesztői éltettek tovább.

Aztán, amikor kétszer fél évnél többet töltöttem Örményországban, köztük Jerevánban, újabb nagyon érdekes dokumentumok sokaságára bukkantam, köztük ókori örmény okiratokra, amelyek mind megerősítettek abban, amit már tudtam! A hettita beütés miatt, sok botcsinálta tudós “indogermánok” közé sorolja az örményeket, ami olyan badarság, mint a “finnugor” hazugság! Mert azon az alapon, ahogyan ők összekeverik a szezont a fazonnal, lehetne a magyarokat akár a germánok vagy a szlávok közé sorolni, hiszen szókészleteinkben rengeteg közös szó van! De nem is ez a döntő, mert a szlovák nyelvben is rengeteg magyar szó van! Hanem az alapfogalmak.

Azok a szavak, amelyek évszázadokon át, szinte egyáltalán nem változnak és azon alapvető szavak közé tartoznak, amelyeket a mindenkori édesanyának át kell adni a gyermekének, hogy kommunikálni tudjanak egymással! És ezek egyeznek! De van más is. Az egyneműség, és a fordított mondatszerkezet (az indogermán nyelvekhez viszonyitva), valamint a két nyelv ragozónyelv volta! Négy olyan pillér, amely már elegendő “corpus delicti” ahhoz, hogy felelősen döntsünk: igen, két rokon nép! A görögök mellett, a médek utódaival: a kurdokkal és a föniciaiak utódaival: a baszkokkal együtt!

A rokonság nem meglepő. És talán ennek tudható be, hogy szinte teljesen “eltűnt” a magyarság Vajk (???? – ez a név is örmény! Zangezur tartomány kellős közepén van egy 6000 éves örmény település, amely ezt a nevet viseli!) előtti történelme. Julianus barát is csak titkos vatikáni forrásokból tudta, merre keresendő az óhaza, de mivel az értesüléseit harmadkézből szerezte, nem egészen jó irányba indult. Mert Bendeffy Kúnmagyariája is csak egy külső tartománya volt a Magna Hungáriának – a Párthus Birodalomnak! (A Szentírás is ide helyezi őket: az Oxus és Jaxartes partjaira!) Annak a Párthus Birodalomnak, amely Krisztus előtti évszázadokban, ezerötszáz évig az Örmény Birodalom vérszövetségese volt. Olyannyira, hogy még a két ország uralkodó háza is egy-egy oldalága volt a hun uralkodó háznak! Mert Párthust a Hunok alapították! Innen van az, hogy az örmény főrendi házak neveiben ott van a huni – a Hun – gyök maradványa: az “uni”: Bagratuni (ami “Bak-Rá-Huni” volt…), Arsakuni, Knuni, Katsberuni, Rstuni, Arcruni, Jervánduni stb.

A Párthusok – akiket hol “szkítáknak”, hol “indoirániaknak”, meg egyéb badarságnak titulálják – mindig is ott éltek, ahol a birodalmuk volt, amelyet a Déli Húnok alapították, Krisztus előtt 1500 évvel. Hol voltak még akkor a klasszika-tanárok által szamár módon istenesített barbár, primitív és vérszomjas rómaiak! Azok a rómaiak, akik Európa nyakába akasztották a korábban sosemvolt rabszolgaságot, akik a kultúránk teremtőit: a sumér eredetű etruszkokat, görögöket, örményeket, főníciaiakat, médeket (a mai leszármazottjaik a kurdok!), hún-avar-szkíta-magyarokat, pontusiakat, kolhisziakat, tűzzel-vassal és rablánccal irtották!

Akik végigrabolták a fél világot, mert maguktól semmit sem tudtak kitalálni! Mert sem az akvedukt, sem a padlófűtés, sem a gőzfürdő, sem a kőépületek, megannyi más, nem volt “római”! Egyetlen találmányukat hozták Európába a rómaiak: a nyomort és az oszd meg és uralkodj elvet! Na meg a kegyetlen halált! Mert a sumér népeknél az emberi méltóság, az emberi élet mindenek fölött fontosabb volt! És a felebaráti szeretet, a másik emberbe vetett hit! De hiszen ezt tanította a párthus Jézus is! Nem volt halálbüntetés, sem az ókori örményeknél, sem a párthusoknál, sem a médeknél, görögöknél, főníciaiaknál, kolhisziaknál, kartvélieknél, karthágóiaknál! A legnagyobb büntetés, amely főbenjáró bűnért járt, a száműzetés volt!

Olvasom, valamelyik nyugati történelemkönyvben, hogy a magyarok, azaz a húnok, “primitív barbárok” voltak, akik “körberabolták” fél Európát. Tolvaj kiállt rendőrért! Nem raboltak ők semmit. Aki rabolt, azok a germánok, latinok és szlávok voltak! Az ókori örmény beszámolók szerint, a szlávok még az előörmény állam, Urartu idején, az Örmény fennsíkon éltek. Mészégetők, favágók, kecskepásztorok voltak. Aztán fellázadtak az örmények ellen, akik száműzték őket a mai Lengyelország területére. Innen indultak tovább Dél, Nyugat és vissza Kelet felé. A germán vikingek vérbe úsztatták a Volga-vidéket, Skandináviát és Észak-Európát, ott raboltak, ahol csak lehetett. Még Észak-Amerikába, Vinlandba, a mai Labradorra is eljutottak, 500 évvel Kolumbusz Kristóf előtt (aki nem is volt “olasz”, hanem katalán!). A normanok, vagy az allemánok sem voltak különbek.

A latin rómaiak, ahol csak megfordultak, romok, hullák és jajgatás maradt. Még a gyilkos törököknél is rosszabbak voltak! Vajon mitől “dicsőség” az, ha egy ókori vagy középkori gengszter körberabolja a fél világot, mindenkit kifoszt, megerőszakol, megöl, meggyalázza a másik emberi voltát!? Mitől volt “nagy” a közönséges bűnöző Napoleon és a hozzá hasonlóak. Napoleon mellett Hitler is csak “kisfiú” marad! Mitől voltak “nagyok” a tolvaj Romanovok, Habsburgok, Bourbonok, Anjouk…

A kereszténységet, Nagy Konstantin római császárnak, az örmények vitték el. És itt van elásva a csatabárd! Mert a magyar ajkú örmény katolikosz-pátriárka, Világosító Szent Gergely volt az, aki róma püspökévé tette I.Szilvesztert azzal, hogy az csak püspök marad. A pápa a mindenkori katholikosz volt! Na, emiatt léptek ki a rómaiak Kalcedon idején az egyetemes keresztény egyházból. Mert az is tény, hogy ők léptek ki, hiszen a kisebbség hagyja ott a többséget!

Konstantin. Az ő ábrázata van a magyar szent koronán. (Akár több más zománckép is örményeket ábrázol, például Kozma és Damián… Mert a korona Világosító szent Gergelyé volt és a fia, Gergely püspök fejéről esett le a Vadnián síkságon, amikor – az örmény beszámolók szerint – a IV.század közepén a húnok egy részét térítette. A kereszt is ekkor görbült el!) Senkinek sem jutott az eszébe megkérdezni: “mi ütött beléje”?! Hiszen Konstantin a kereszténységben nem hitt, ez történelmi tény. A halálos ágyán tért meg, és csak akkor keresztelték meg. De akkor vajon az isteni Caesar miért vágta el maga alatt a faágat?! Ki vette rá arra, hogy államvallássá tegye Krisztus igéjét?

A válasz igen egyszerű. És ezért nem fordították le az ókori örmény írók, filozófusok, költők műveit latinra, vagy akár magyarra! Mert a rablóknak fáj az igazság a legjobban! A rabló Róma csak két államtól félt: a két legnagyobb és legrégebbi ókori birodalomtól: Párthustól és Örményországtól. Többször megkisérelték lerohanni az örményeket is, a párthusokat is, de mindig csatát vesztettek. Sőt: két ízben az “isten” – a Caesar is ott maradt a csatatéren! Iszonyúan féltek az örményektől. Egyébként nemcsak ők. Mert maroknyi örmény képes volt tönkreverni egy egész római légiót! És akkor, egyszerre csak jelentik a kémek, hogy egy egész örmény sereg tart Rómába! Krisztus után a negyedik század elején! Konstantin alsónadrágja már a hír hallatára tele lett. És a sereg, IV.Nagy Szent Tirid (Dertád) császár vezetésével meg is érkezett!

Mi történt? És főleg mindez miért lett kihagyva a történelemkönyvekből? Már akkor is hamisították a történelmet? Igen! Mert ilyen szégyen Rómát még eygszer sem érte a pún-hún Hannibál óta! És mi volt az oka az örmény császár látogtásának? Egyszerű. Mert nem rablóhadjáratra jöttek Rómába, ahogyan a fegyvertelen Attila sem azért jött, néhány száz évvel később! Az örményeket a becsület, a túlzott becsület hozta Rómába! Ugyanis előtte Tirid császár apja szerződést kötött a keresztényölő Dioclecianusal, mely szerint a keresztényeket üldözni kell. Egy darabig üldözték is, úgy a maguk módján, vérontás nélkül. Aztán megkeresztelkedtek és a szerződést fel kellett mondani. Lehetett volna futárt küldeni Rómába ezzel a hírrel. A rómaiak ezt tették volna.

De az örmény becsület azt kívánta, hogy a császár a másik császárnak ezt személyesen mondja el és azt indokolja is meg! Csak úgy “mellesleg” beszélte rá Tirid Konstantint arra, hogy kövesse a példáját! És a gyáva római parancsnak vette az udvarias óhajt! És az, hogy egy egész sereggel ment Rómába? Mi a meglepő ezen?! Az örmény császár az első, az egyenlők között volt. Egyedül semmiben sem dönthetett. Mentek hát vele az örmény királyságok, fejedelemségek, hercegségek, városállamok fejei. Mintegy kétszázan. Pompával, koronával a fejükön. És mindegyik kiskirály vitte a saját hűbéreseit, azok is a sajátjaikat! Hát innen a hadsereg! Ennyi. Ugye, milyen egyszerű? Akár az, hogy a magyarok már a IV. században keresztények voltak! Árpád is az volt, meg a katonái is! Kérdezzék csak meg a régészeket! Akkor Vajk kit keresztel meg? És honnan az a mese a “pogány” Koppányról… – na, ez az!

A bevezető megjegyzést írta:
Inaçio Angelos

Coimbra, Portugália, 2010 nyara

Észrevételeket, javaslatokat erre a címre kérjük: inacio.angelos@yahoo.com

AZ ÚJ SAJTÓTÖRVÉNY ELŐKÉSZÜLETEI

2010. július 21., szerda

AZ ÚJ SAJTÓTÖRVÉNY ELŐKÉSZÜLETEI

A szerkesztőség a beküldött és publikált kéziratokért semmilyen felelősséget nem vállal.

 

AZ ÚJ SAJTÓTÖRVÉNY ELŐKÉSZÜLETEI

Pethő Tibor ellenzéki újságíró (a Nemzeti Parasztpárt egyik vezetője 1947-g), a Magyar Nemzet főszerkesztője, a MÚOSZ alelnöke, országgyűlési képviselő, a Hazafias Népfront alelnöke. Védte Roland nagyherceget és mindenben segített neki, sokszor a Pártközpont és az ávéhás óhajok dacára!

Roland nhg a Nemzeti Parasztpárt egy másik egykori vezetőjével, az Elnöki Tanács pártonkívüli tagjával, a Hazafias Népfront és a Szövetkezetek Országos Szövetsége (SZÖVOSZ) egyik vezetőjével, id.Nánási László újságíróval. Pethő Tiborral együtt Roland nagyherceget mindig kihúzta a bajból!

Örvendetes dolog, hogy az új FIDESZ-kormány végre rászánta magát arra, hogy rendet teremt a médiákban! Ezt már az Antall-kormánynak kellett volna megtennie, hogy ezzel végérvényesen letörje a vörösnáciknak az egykori pártpropagandistákból és ávéhás tisztekből, téglákból lett “újságírók” által túlbiztosított egyeduralmát! Mert a baj ott kezdődik, hogy az újságírók 95%-a igen szigorú kontraszelekciós elvek alapján kerülhetett a pályára. Szerkesztőségi alkalmazásukhoz az MSZMP Központi Bizottsága Agitációs-Propaganda osztályának, a Minisztertanács (a “Magyar Forradalmi Munkás-Paraszt Kormány”) Tájékoztatási Hivatala és a Belügyminisztérium Állambiztonsági Főcsoportfőnökségének az engedélye volt szüksége. A kivételek egyedi esetek voltak, mint – például – Pethő Tiboré, a Magyar Újságírók Országos Szövetségének (MÚOSZ) alelnöke, aki azért maradhatott (több évnyi szünet, megalázás után!) a Magyar Nemzetnél, mert az édesapja, Pethő Sándor alapította ezt a nagyszerű újságot. De így is sok esetben – ha cenzúrázottan is – meg tudott maradni legalább “félig ellenzéki”-nek!

Roland von Bagratuni nagyherceg – Antoniewicz Roland az egyik legjobb újságíró Európában. Több nyelven anyanyelvi szinten beszél, publikál. A Solidarność beiltása és Wojciech Jaruzelski vörösnáci tábornok államcsínye és általa bevezetett rendkívüli állapot nyomán, 1984-ben mindkét országban feketelistára került. Többé nem publikálhatott, nem rendezhetett. Az egykori ávéhás téglákból és pártpropagandistákból lett „újságírók“ máig támadják és rágalmazzák.

Rajnai András tv-rendező felkérése: Roland nhg legyen az asszisztense!

Az egyik lengyel katolikus folyóirat szerkesztőségének a magyar Külügyminisztériumnak címzett, Roland nhg tudósítói akreditálására vonatkozó kérelme. A Pártközpont és az ávéhások „reakciós provokációnak“ nevezték és válaszra sem méltatták. Roland nagyherceget viszont elkezdték figyelni!

Roland nagyherceg lengyel kitüntetései. Mind a helyi állami és társadalmi szervektől a lengyel-magyar barátság ápolásáért és népszerűsítéséért kapta!

Vagy Antoniewicz Roland – azaz Roland von Bagratuni herceg 1967-től hosszú éveken át csak azért írhatott tömegével cikkeket (egyetlen újság szerkesztőségi státuszára nem számíthatott, mert “a szocializmus ellensége”, “osztályellenség” volt), mert rámenős volt, addig járt a főszerkesztők és rovatvezetők nyakára “lengyel újságíróként”, amíg legalább egy írását közzétették. Ugyanis az “internacionalista” főszerkesztők, rovatvezetők közül sokan igaz barátai voltak a lengyeleknek és Lengyelországnak!


Roland nhg egyik cikke az Esti Hírlapban. Kritikáiban, tudósításaiban szigorúan csak szakmai kérdésekkel foglalkozott.

A kőbányai Szent László Gimnázium tanulóinak lapját egy ideig – társadalmi munkában – Roland nhg szerkesztette. Akkor rúgták ki, amikor egy szentképet tett a címoldalra és közzétette az egyház által hivatalosan elismert életrajzát Szt.Lászlónak.

És mivel Roland nhg nagyon jó tollú szerzőnek bizonyult, még a párttag főszerkesztők is könyörögtek, hogy írjon, hiszen az újságot akkor is “valamivel fel kellett dobni”! És a “lengyel újságíró” sorok közé rejtette mondanivalóját, írt a magyar-lengyel barátságról, Lengyelországról, a második világháborús menekülteknek hazánkba történt szívélyes befogadásáról (140.000 hazáját vesztett civil és katona, köztük sok gyerek érkezett és igazi barátokra lelt!!!), a bölényekről, havasi mormotákról, távoli galaxisokról, a vasútról, városi tömegközlekedésről, vagy amit nagyon szeretett: a lengyel filmről, színházról, alkotókról. A végén aztán magyar filmforgatásokról, könyvekről, színházi előadásokról, rendezőkről és színművészekről írt kritikákat. Méghozzá tárgyilagosan, “marxista-leninista szemléletű” mellédumálás nélkül! És Lengyelországban ugyanígy a magyar kultúrát népszerűsítette, annak tényleges nagykövete volt! Igen népszerűvé, közkedveltté tette a magyar kultúrát, és azon belül a magyar filmművészetet, az alkotókat!

Roland nhg filmrendező társai-barátjai körében

Az Oklevelet Roland nagyherceg a Koszalini Ifjúsági Filmfesztiválon az „Utcalabirintus“ c. filmje (operatőr:Fazekas Bence) rendezéséért, vágásáért és riporteri teljesítményéért kapta. A filmet Magyarországon be akarták tiltani! Nem sikerült! A vörösnáci párt vezetői őrjöngtek!

Annak ellenére, hogy 1966-tól több ezer írása jelent meg mindkét ország sajtójában, a két pártközpont szigorú utasítására nem lehetett tagja sem a MÚOSZ-nak, sem a lengyel testvérszervezetének, az SDP-nek (Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, amelynek az édesapja Érdemes Újságíró címmel kitüntetett tagja volt!!) Többször utasították el ez irányú, számos neves író, újságíró által kézjegyével támogatott kérvényét! De ugyanez volt a két ország filmművész-szövetségével is!

Egyik betiltott filmjéhez Roland nhg által készített kellékújság. „A szerkesztő összecseréli a két fotót: a Moszkvában egyetetemet végzett “fontos elvtársét” (Bálint András) egy, börtönből kikerült bűnözőjével (Szilágyi István)“ Az ávéhások ezért majdnem letartóztatták!

Pedig kiugró tehetségét Roland nhg minden lépése többszörösen bizonyította! A MAFILM-nél “hozd ide – vidd oda” mindenesként 1967-ben kezdte, a később Oscar-díjjal kitüntettett ellenzéki Andrzej Wajda filmrendezővel és Csengei Dénes szociológussal közös barátja, Jancsó Miklós Kossuth-díjas filmrendező többszöri noszogatására, aztán rendezőasszisztens, a rendező munkatársa, majd önálló rendező lett!

Pethő Tibor egyik baráti levele a sok-sok közül Roland nagyherceghez

Roland nhg cikke az Esti Hírlapban Szabó Magda művének adaptációjáról. Az írónő szintén jóbarátja volt.

Roland nhg szó szerint a semmiből csinálta filmjeit, mert a Magyar Televíziót uraló pártpropagandisták és ávéhás téglák mindent elkövettek annak érdekében, hogy kiebrudálják, erre Roland nhg különböző cégektől ügyesen szerzett “tiltott” reklámpénzeket, a filmjeiket forgató rendező barátjaitól felesleges forgatási kapacitásokat, film nyersanyagot stb. Közben ezernyi akadályt kellett ledöntenie példátlan tanulékonysággal, tűrőképességgel, a szakma szeretetével, amit a rendezők azzal honorálták, hogy kapkodtak utána, legyen ő az asszisztensük! A legnagyobb rendezők! Sokszor még szereposztási gondok közepette, tánácsért fordultak hozzá és Roland nhg ennek eredményeként mintegy 250 kiváló lengyel színművészt “importált” a magyar fimekbe!


Roland nhg sokadik felvételi kérelme a lengyel szakmai szövetséghez, a Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskik-hez. Ismert írók, újságírók írták alá.

Roland nhg cikke az esti Hírlapban a varsói Teatr Powszechny vendégelőadásáról

És amikor a pártközpont utasítására 1979-ben kirúgták a MAFILM-től, mind-mind melléje álltak és kiharcolták, hogy az MTV-hez (Magyar Televízió) kerüljön, de már önálló szerkesztő-rendezőként! Ott aztán a semmiből csinált filmeket, mert az ávéhások és pártfunkcik mindet elkövettek, hogy szabaduljanak tőle, így Roland nhg magára maradt. Persze az igazi zseni (175 az IQ-ja!) soha nem esik kétségbe! Összeszedte innen-onnan a hiányzó kereteket, forgatási kapacitásokat, filmszalagot stb. és nagyon jó filmeket csinált, melyek sajnos – egy kivétellel: Utcalabirintus – mind a TÜK-be (Titkos Ügykezelés) kerültek, képernyőre nem. Az Utcalabirintus (csodálatos képsorait Fazekas Bence készítette!) csak Roland nhg leleményessége miatt került adásra. Mivel az illetékesek nem engedték ki a filmet sem Oberhausenba, sem Manheimbe, sem Velencébe, sem más nyugati filmfesztiválra, ahol kétségeket kizáróan a nagydíjjal jutalmazták volna, a kópiát illegálisan kivitte Lengyelországba és ellenzéki összeköttetései révén mint magyar filmet a Koszalini Filmfesztiválon műsoron kívül bemutatták és Oklevéllel jutalmazták! Erről az MTI azonnal hírt produkált, amit a magyar lapok nyomban közzétették, így a filmet betiltani már nem lehetett…

Dr.Pálffy József újságíró

Roland nhg-nek más dobása is volt! Méghozzá olyan, hogy könnyen börtönnel fizethetett volna, ha az MTV elnökhelyettese-főrendezője Szinetár Miklós és a MÚOSZ elnöke, a Magyarország és az MTV Híradó főszerkesztője Pálffy József nem veszi védő szárnyai alá! Ugyanis mindketten kimagasló értékekkel rendelkező alkotót láttak benne, nem a rendszer politikai ellenségét! Olyan embert, akit kár lenne “parlagon” hagyni, hiszen felmérhetetlenül nagy és igen széleskörű tudásról tett tanúságot!


A vörösnáci Gyurcsány Ferenc 2006-ban meg akarta ismételni a vörösnáci bandita Wojtek Jaruzelski generalissimus “sikeres” leszámolását a jobboldalal! De csak a rendőrterrorig jutott el. A képeken: a lengyel vörösnácik szétverik a Solidarnośćot. De a tervük kudarcba fulladt, mert a terror csak megerősítette a lengyel nép hősies elszántságát! Éljen a magyar-lengyel barátság és bajnokai, köztük Antoniewicz Roland – Roland nhg!

Történt, hogy 1981 decemberében a lengyel “Pinochet”-nek is nevezett Wojciech Jaruzelski generalissimus államcsínyt hajtott végre és rendkívüli állapotot vezetett be. A Solidarność tisztségviselőit, aktivistáit internáló táborokba csukták vagy kitoloncolták az országból, néhány vezető börtönbe került, a rádó és a tv állomások megszakították adásaikat, a képernyőkön a bájos üdvöskék helyett marcona ezredkommiszárok jelentek meg, az utcákat tankok, rohamrendőrök és kommandósok árasztották el.

Sajtóbeszámoló az Utaclabirintus kitüntetéséről

Roland nagyherceget a tévé vezetése az ágyból rángatta ki! Csomagolta is már a fogkeféjét, pizsamáját, mert azt hitte, megint az ávéhások jöttek érte! De nem! Pálffy József személyesen várta lent, az URH-ás rendőrautóval biztosított elnöki fekete Volgában! És kérte, nem utasította: segítsen nyelvtudásával, helyismeretével, hogy a történtekről a magyar tévénéző a leghitelesebb képet kapja meg. Roland nhg gyakorlatilag szabad kezet kapott, még a nyugati tévéadásokból is átvehetett snitteket! Egy feltétellel vállalta: ha valóban minden adásba kerül! Mint később Pálffy József elmondta, ő előtte Aczél Györgyel konzultált arról, hogy Roland nhg jobb híján meg kaphatja-e ezt a feladatot?! Igen volt a válasz. Aczélt is elragadta a nagyherceg tudása, hozzáértése, aki azonban ezzel soha nem élt, sőt: többször visszautasította Aczél ilyen-olyan kérését, javaslatát! Ezért rúgták ki 1984-ben az MTV-től!

A második világháború idején egymástól elszakadt, Magyarországon és Lengyelországban élő családtagokat Roland nhg nagy nehézségek áran, hosszú nyomozás után hozta össze! Híradó-riport is készült erről.

Roland nhg több hétre szó szerint beköltözött a Tőzsdepalota egyik vágószobájába és a TV Híradó egyik – szerencséjére ellenzéki – munkatársnőjével valódi híradásokat állított össze a “kapott anyagból”. Mert Lengyelországban a katonai cenzúra sok tényt elhallgattatott, a csehszlovák, NDK, román, bolgár tévék pedig csak azt sugározták. De Roland nhg apait-anyait beleadott a kapott lehetőségbe, és a kapott snittek közé becsúsztatta a CNN, ZDF, BBC, Reuter és más nyugati tévéstábok által készített riportok részleteit! Azonnal megindultak a tiltakozó lavinák Kelet-Berlinből, Szófiából, Prágából és Bukarestből, hogy az MTV adásai ütik azt, amit ők bárgyún beadtak a minden mesét lenyelő nézőknek! A KGB pedig szó szerint meg akarta ezért ölni, de gázolási kísérletük kudarcot vallott! Roland nhg az előre megtervezett “balesetet” nem csak megúszta, de haja szála sem görbült! Ma már aranymisés ministráns, tehát csak a Mindenható védőszárnyainak tudható be példátlan szerencséje!

Roland nhg néhány – a sok közül – interjúja, cikke, amelyben a már akkor keményen ellenzéki Andrzej Wajdát mutatja be. Bravúros dolog volt Andrzej Wajda népszerűsítése!

De térjünk vissza a tervezett új médiatörvényhez. A mai médiák szó szerint még mindig össze-vissza hazudoznak. Azt, amit a “hazudtunk reggel, délben és este, éjjel és nappal, hónapokon és éveken át és mindenkit becsaptunk…” (Gyurcsány Ferenc, Balatonöszöd 2006) -féle társaság összehord-összehordott. Látszik is: a mai Népszava már “neonáciknak” titulálja a nép akaratából több mint 1 millió szavazattal a Parlamentbe bekerült Jobbikot! A jobboldali, nemzeti, hazafi, de semmiképpen sem “neonáci” Jobbikot! Persze bagoly mondja verébnek, hiszen az EBESZ 2009-es határozata szerint az ő gazdijuk: az MSZP a nácipárt! És persze tiltakozik a MÚOSZ, a MAZSIHISZ, a “Partizán”szövetség és más bolsevik szatelit-szervezetek. Szerintük semmit sem kell helyreigazítani, mert minden, amit leírnak “vélemény”. Na ná, akkor is, ha tényként közlik a “véleményüket”!

Roland nhg cikke Mészáros Márta magyar-lengyel játékfilmjéről, az Útközben-ről. Több nyelven népszerűsítette ezt a filmet.

A nyugati magyarság meg van róla győződve, hogy az efféle praktikáknak egyszer és mindenkorra vége lesz! Igen is, ha “vélemény”-t tesznek közzé, akkor ezt a tényt kiemelten húzzák alá! És persze az ellenfél nézetét is ismertessék az olvasókkal-nézőkkel-hallgatókkal!!! Még hozzá egyenlő arányban! Ha nem, az ilyen orgánumot tiltsák be, a munkatársai pedig belülről ismerkedjenek meg a börtönélettel! Még akkor is, ha a rágalmazó “büntetőjogásznak” adja ki magát! Akkor annál inkább börtönben a helye! De szűnjön meg már az, a vörösnáci “újságírók” által művelt gyakorlat, hogy a jobboldal “fasisztákból”, “nácikból” és “neonácikból” meg “szélsőjobboldalból” áll, míg ők “a nép egyedüli képviselői”! A nép 2010 tavaszán egyértelműen döntött és nem tart igényt arra, hogy félreképviseljék! A demokráciával nem szabad visszaélni, már pedig a baloldal 1917 óta ezt teszi! Durván és kíméletlenül visszaélt vele! Vége a visszaéléseknek, a bolsevizmus és tartóoszlopainak a propagálására és az egykori kommunistaellenes ellenzéknek változatlan hévvel történő támadása, bemocskolása!


Roland nhg előítéletektől mentes, tárgyilagos kritikája Schiffer Pál “Cséplő Gyuri” című filmjéről a varsói “FILM”-ben

Ahhoz, hogy valóban megszűnjön az egykori ávéhások és pártpropagandisták tejhatalma a médiáknál, minden egyes újságírót szigorú igazolási eljárás alá kell vetni. Ha kiderül, hogy ávéhás, vagy pártpropagandista volt, ki kell zárni a médiák területéről! Akkor is, ha kiderül, hogy folyamatosan hazudik, félreinformál! Mindörökké. Menjen fagylaltárusnak vagy BKV-ellenőrnek! A főszerkesztői és rovatvezetői stb. tisztségeket pedig nyílt pályázatok útján kell betölteni! A közmédiáknál mindenképpen. És olyan emberekkel, kik legalább 2 nyelvet folyékonyan, irodalmi szinten ismernek és komoly cikk-gyűjteményt mondhatnak magukévá!

Roland nhg tárgyilagos, pontos cikke S.W. Reymont “Parasztok” című nagyszerű regényének magyar nyelvű kiadásáról.

Roland nhg egyik cikke a Magyar Nemzetben a magyar-lengyel kulturális kapcsolatokról, melynek egyik motorja volt. Többszáz magyar írót, filmrendezőt, színművészt, képzőművészt tette népszerűvé Lengyelországban és többszáz lengyel színművész „importált“ magyar játékfilmekbe!

Az újságírószövetségek Etikai Bizottságainak az összetételét is előre meg kell határozni! Nagynevű szerzők mellett, legyenek ott civil képviselők is! Mert akkor elkerülhető lesz az, ami a rendőrségnél állandóan tapasztalható, hogy a vitathatatlanul bűncselekményt, szabálysértést elkövető, szolgálati szabályzatot durván sértő rendőr “a parancsnok szerint” semmit rosszat “nem követett el” még az sem, aki pedig súlyos bűncselekményt vitt véghez! És az Etikai Bizottságok minden egyes határozata kötelezően kerüljön át a területileg illetékes ügyészségre felülbírálásra. Ha pedig az ügyész kivetnivalót talál, azt azonnal rendbe kell hozni! Ma már nincsenek gépírónők, szedőmesterek, akikre nyomdahibaként lehet ráfogni a hazugságot, mert minden jóravaló újságíró számítógépet használ!

Inaçio Angelos

Coimbra, Portugália, 2010 nyara

Észrevételeket, javaslatokat erre a címre kérjük: inacio.angelos@yahoo.com

* * *

Lapzárta után érkezett:

 

Lex Biszku: felülvizsgálják a személyiségi jogokat (MTI)

Határozatban kérte az Országgyűlés a kormányt, tegyen javaslatot arra, hogy a történelem szempontjából kiemelkedően fontos dokumentumfilmek és történelmi dokumentumok nyilvánosságra hozatala ne legyen minden esetben kizárható személyiségi jogokra hivatkozással.

Biszku Béla bandita ma. A háborús (1956) bűnös népirtó tömeggyilkos lelkiismeret furdalás nélkül, hidegvérrel, előre megfontolt szándékkal, halálba küldte a vörösnáci diktatúra ellenségeit és a másként gondolkodókat.

Az Országgyűlés csütörtökön egyhangúlag, 353 igen szavazattal fogadta el a három fideszes képviselő által benyújtott, a dokumentumfilmek nyilvánossága, az alkotói szabadság és az igazság megismeréséhez való jogok egyes kérdéseinek felülvizsgálatáról szóló országgyűlési határozatot.

A két legveszedelmesebb “magyar” népírtó háborús bűnös bandita: Csermanek János (tovajneve: “Kádár”) és Biszku Béla jópofáskodnak. Pont úgy, ahogyan Hitler és Göring jópofáskodtak egy-egy tömegmészárlás után. Banditáknak nincsenek személyiségi jogaik!

Az előterjesztés apropóját az adta, hogy Biszku Béla és hozzátartozói nem járultak hozzá az egykori belügyminiszterről, az 1956 utáni véres megtorlások egyik irányítójáról készült dokumentumfilm levetítéséhez, így a Bűn és büntetlenség című alkotás díszbemutatója elmaradt.